Tarcza Wschód: 100 kilometrów zapory już stoi na granicy z Rosją
W okolicach Gołdapi, kilka metrów od granicy z Rosją, wojsko buduje pierwszą linię obrony wschodniej flanki NATO. Dwa lata po rozpoczęciu prac gotowych jest około 100 kilometrów zapory inżynieryjnej, a do końca roku ma powstać kolejne 100. Cały projekt Tarcza Wschód, obejmujący granice z Rosją, Białorusią i Litwą, ma zostać ukończony do 2028 roku. O jego założeniach i stanie zaawansowania opowiedział major Karol Frankowski z 16 Dywizji Zmechanizowanej.
Nie tylko zapora - system naczyń połączonych
Tarcza Wschód nie ogranicza się do umocnień w terenie. Jak podkreślał major Frankowski, to wieloobszarowe przedsięwzięcie łączące fortyfikacje, logistykę, telekomunikację oraz systemy antydronowe i przeciwlotnicze.
„To wszystko ma ze sobą współgrać jak jeden żywy organizm” - mówił oficer. Sam rów przeciwczołgowy, mający kilka metrów głębokości i szerokości, to zaledwie pierwszy element. Za nim ustawiane są dwa rzędy jeży przeciwczołgowych, a między nimi pozostawiono pas przygotowany pod pole minowe.
Każdy jeż waży ponad tonę. Według wojska to prosty, lecz skuteczny sposób na spowolnienie natarcia. „Potencjalny przeciwnik również musi się z tym liczyć, że nie będzie w stanie go przepchnąć pojazdami opancerzonymi czy pancernymi” - wyjaśniał major. Usunięcie przeszkód wymaga wprowadzenia pododdziałów inżynieryjnych, które w tym czasie mogą być rażone przez polską artylerię.
Cel: nie zatrzymać, lecz kanalizować
Zapora nie ma powstrzymać przeciwnika całkowicie. Jej zadaniem jest zmuszenie go do ruchów, które strona polska może przewidzieć i wykorzystać.
„Ta zapora nie ma na celu całkowitego zatrzymania przeciwnika, tylko ma na celu zmuszenie go do wykonania takiego, a nie innego działania” - tłumaczył major Frankowski. Naturalne przeszkody terenowe - jeziora, cieki wodne, tereny bagienne i lasy - dodatkowo ograniczają pole manewru. Kierunek, w którym wojsko chce skanalizować siły przeciwnika, pozostaje niejawny, co według oficera stanowi przewagę strony broniącej się.
Do zaminowania wyznaczonego pasa ma służyć system minowania narzutowego Baobab, produkowany przez Hutę Stalowa Wola i będący na wyposażeniu 16 Dywizji Zmechanizowanej. Jak podał major, urządzenie jest w stanie wystrzelić 600 min w ciągu 20-22 minut. Użycie takiej broni umożliwiło wypowiedzenie przez Polskę konwencji ottawskiej.
Rozpoznanie i wczesne ostrzeganie
Wojsko odpiera argument, że ewentualny atak mógłby zaskoczyć obronę. Za linią zapory rozmieszczono wieże wykrywające ruch sejsmiczny - te same, które na granicy z Białorusią sygnalizują przekraczanie granicy przez migrantów. Rejestrują one stąpanie po ziemi, a tym bardziej ruch czołgów i ciężkich pojazdów, przekazując dane Straży Granicznej.
Uzupełnieniem są rozpoznanie satelitarne oraz systemy dronowe monitorujące strefę w sposób ciągły. „To nie jest tak, że duża armia pojawi się nagle znikąd, wyrośnie z podziemi” - zaznaczał major. Przemieszczenie i zgrupowanie sił wymaga wcześniejszego rozlokowania zaplecza logistycznego, które ma być wychwytywane z wyprzedzeniem. Pozyskane dane są wykorzystywane wspólnie z sojusznikami z NATO.
Miejsca składowania i tempo prac
Kluczową rolę w budowie odgrywają miejsca składowania rozmieszczone w pobliżu granicy. Przechowuje się w nich ciężkie jeże oraz płyty betonowe, które w razie potrzeby można szybko przewieźć na miejsce zamiast transportować z odległych rejonów kraju.
„Nie wieźć setki kilometrów z drugiego końca Polski” - tłumaczył major. Dzięki temu uzupełnianie brakujących elementów zapory ma przebiegać znacznie sprawniej. Rozbudowa trwa nieprzerwanie, przez wszystkie dni tygodnia, siłami saperów z 16 Dywizji Zmechanizowanej i pozostałych jednostek Wojska Polskiego.
Oficer przekonuje, że termin 2028 jest realny. Tempo prac ma pozwolić na dotrzymanie harmonogramu, a poza samą zaporą równolegle wzmacniane są systemy logistyczne, telekomunikacyjne i antydronowe. „Nie można powiedzieć o Tarczy Wschód, patrząc tylko przez pryzmat kilometrów, bo trzeba też patrzeć wielodomenowo, wieloobszarowo” - mówił.
Osłona przed dronami i wsparcie sojuszników
Do umocnień włączane są elementy dostosowane do współczesnego pola walki. Częścią Tarczy ma być system SAN, pozyskiwany ze środków unijnego instrumentu SAFE, przeznaczony do niszczenia bezzałogowych statków powietrznych przeciwnika. Major określił go jako element, którego obecnie najbardziej brakuje.
W dyspozycji wojska są już inne systemy antydronowe i przeciwlotnicze - Poprad, Piorun, system Drone to Drone oraz zestawy Patriot. Region wzmacnia także nowoczesny sprzęt lądowy: bojowe wozy piechoty Borsuk, czołgi K2, armatohaubice K9 i wyrzutnie rakietowe Homar-K, zdolne - jak podał oficer - razić cele nawet do 200 kilometrów.
W prace zaangażowani są sojusznicy. Major wymienił wsparcie Niemiec, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Projekt ma umacniać wschodnią flankę NATO, której gwarantem - jak podkreślał - jest Polska jako najdalej wysunięty punkt Sojuszu na wschodzie.
Koordynacja z sąsiadami i sprawa gruntów
Według oficera doświadczenia Polski stały się punktem odniesienia dla innych państw. „Bałtyckie kraje trochę się uczą od nas” - mówił, wskazując, że rozwiązania sprawdzone na granicy z Białorusią zainspirowały budowę bałtyckiej linii obrony, a także prace w Norwegii. Powstanie umocnień na granicy z Litwą poprzedziły rozmowy bilateralne obu rządów.
Wojsko odniosło się również do obaw mieszkańców dotyczących pozyskiwania prywatnych gruntów. Major nazwał je nieuzasadnionymi. Program nie przewiduje wywłaszczeń - do budowy odcinka przy samej granicy pozyskano około 80 działek z zasobu KOWR, o łącznej powierzchni ponad 500 hektarów. Grunty prywatne mogą zostać nabyte wyłącznie od chętnych właścicieli.
Oficer rozdzielił też Tarczę Wschód od zapory na granicy z Białorusią. „To jest zdecydowanie inny element. To nie jest element obronny, to jest element, który powstrzymuje napływ nielegalnej migracji” - wyjaśnił.
Realne zagrożenie za rowem przeciwczołgowym
Wypowiedzi oficera podkreślają jedno założenie: przygotowanie na wypadek konfliktu, który może wybuchnąć niespodziewanie. „To, co się działo przed konfliktem na Ukrainie, nauczyło nas, że ten konflikt może wybuchnąć nagle” - mówił major.
Za rowem przeciwczołgowym w okolicach Gołdapi zaczyna się terytorium Rosji. Budowa Tarczy Wschód, prowadzona bez przerw i wspierana przez sojuszników, ma do 2028 roku domknąć system obrony na najdalej wysuniętym odcinku wschodniej flanki NATO - od granicy z Rosją, przez Białoruś, aż po Litwę.