Historyk odrzuca wikińską genezę Piastów. „Można ją pomijać”
Piastowie nie wywodzili się ze Skandynawii, a państwo polskie powstało w ciągu zaledwie kilku pokoleń przed panowaniem Mieszka I - twierdzi prof. Gościwit Malinowski z Uniwersytetu Ignatianum. W rozmowie opublikowanej w Kanale Otwartym historyk zakwestionował popularne teorie o obcym pochodzeniu dynastii i przedstawił własny obraz początków Polski: państwa zbudowanego nie na handlu niewolnikami, lecz na przesiedlaniu podbitej ludności.
Punktem wyjścia rozmowy była wiarygodność najstarszych przekazów o początkach dynastii, w tym legendy o Piaście i Popielu zapisanej przez Galla Anonima. Malinowski odrzuca pogląd, że kronikarz zmyślił dzieje rodu. „Kronikarze nigdy niczego nie wymyślali, poza ewentualnie jakimś takim spoiwem, żeby różne opowieści, które spotykali, połączyć ze sobą” - mówi. Jego zdaniem Gall, piszący pochwałę Bolesława Krzywoustego, nie miał powodu fałszować rodowodu władcy, który znał swoich przodków. Kronikarz przełożył raczej na rytmiczną łacinę słowiańskie opowieści rodowe, być może krążące w formie eposu.
Spór o imię pierwszego władcy
Wątpliwości budzi już samo imię Mieszka. Słowianie z rodów panujących nosili zwyczajowo imiona dwuczłonowe - jak Bolesław („więcej sławy”) czy czeski Wacław. Mieszko jest tu wyjątkiem.
Historyk odrzuca tezę, że to zdrobnienie. Nazywanie władcy zdrobniale było dopuszczalne tylko wobec panującego młodocianego lub niesamodzielnego, albo w ustach żony. „Gdyby tak poddani powiedzieli, to mogli nawet głowę stracić” - zaznacza Malinowski. Skłania się ku hipotezie Aleksandra Brücknera, że pierwotną formą było „Misiek” - imię zapisane u kronikarza Widukinda jako „Misika”. Współczesna wymowa z „sz” ukształtowała się dopiero w XIII wieku wraz z polską ortografią.
„Dagome iudex” - dokument, który niczego nie rozstrzyga
Zwolennicy normańskiego pochodzenia Piastów powołują się na dokument „Dagome iudex”, opis państwa Mieszka. Widnieje w nim imię „Dagome”, mające dowodzić, że władca był Wikingiem.
Malinowski uznaje ten argument za bezwartościowy. Dokument znany jest wyłącznie z kopii, a kopista mylił się nawet co do podstawowych faktów - Mieszka i jego żonę Otę określił mianem Sardyńczyków. Samo imię jest „zepsute”, czyli błędnie odczytane, i doczekało się sprzecznych interpretacji: skandynawskiego „Dag”, zdrobnienia frankijskiego „Dagobert” bądź greckiego „digamos”, czyli „dwakroć żonaty” - co pasowałoby do Mieszka, męża Dobrawy i Ody. „Ten dokument, jeśli chodzi o imię Mieszka, beznadziejny (…) można go i trzeba pomijać w jakiś sposób” - konkluduje historyk.
Analogia z Rusią, gdzie państwo utworzyła skandynawska dynastia Rurykowiczów, jest jego zdaniem myląca. Ruś była wyjątkiem, nie regułą - słowiańskie dynastie rządziły u Czechów (Przemyślidzi) i Obodrytów. Źródła skandynawskie, obfite i przekazujące dawną tradycję, nie zawierają żadnego śladu, jakoby „swój” panował w Polsce. Syn Mieszka, Bolesław, występuje w sagach jako konung Burisław - przedstawiany jako „absolutny Słowianin”.
Badania genetyczne wykluczają Skandynawów
Głośne badania DNA dynastii, prowadzone przez zespół prof. Marka Figlerowicza, objęły wyłącznie potomków Konrada Mazowieckiego - jednej gałęzi rodu. Zabrakło Piastów śląskich i wielkopolskich. Wykryta haplogrupa należy do wielkiej grupy R1b, kojarzonej z Europą Zachodnią, lecz obecnej także wśród Baszkirów na Uralu i nad jeziorem Czad w Afryce.
Konkretna linia genetyczna prowadzi do dwóch współcześnie żyjących mężczyzn - nazywanych żartobliwie „Piastowiczami” - z Nadrenii i ze Szwajcarii. „Wniosek na pewno wyklucza nam Skandynawów, bo są to ludzie z Nadrenii” - podkreśla Malinowski. Dopuszcza dwie interpretacje: albo przodkowie Mieszka przybyli znad Renu, albo - odwrotnie - to wygnani przez Bolesława Chrobrego młodsi synowie Mieszka i Ody osiedli w Niemczech, dając początek tym rodom.
Historyk skłania się jednak ku tezie, że odlegli przodkowie dynastii byli miejscowi - zasiedziali na ziemiach polskich być może od epoki celtyckiej czy przeworskiej. Podobne linie genetyczne z epoki lateńskiej odnaleziono w Czechach, skąd wywodzili się Celtowie.
Badania obarczone są też ograniczeniami warsztatowymi. Nie przebadano paliczka przypisywanego Bolesławowi Chrobremu ani szczątków Piastów śląskich, z których wiele sprofanowała Armia Czerwona i wcześniejsze wojny. Malinowski wskazuje na dodatkową trudność: w zbiorowych grobach po zniszczeniu kościołów mieszały się szczątki władców i duchownych. Krążą też pogłoski, że część pozyskanego DNA odpowiada profilowi jednego z laborantów, co sugeruje uchybienia w sterylności.
Mimo to historyk nie przekreśla genetyki. „My od genetyki chcemy tego, czego ona dać nie może” - mówi. Nauka ta nie odpowie na pytanie o pochodzenie dynastii, jeśli nie wiadomo, do kogo należą szczątki. Może natomiast dać statystyczny obraz społeczeństwa pierwszych Piastów na podstawie setek już zbadanych osób.
Państwo powstałe w kilka pokoleń
Badania archeologiczne, zapoczątkowane przy obchodach milenijnych w 1966 roku, dobrze dokumentują ten okres w Wielkopolsce. Wynika z nich, że państwo powstało szybko - w ciągu kilku generacji. Mieszko miał tylko trzech poprzedników-władców: ojca Siemomysła, dziadka Lestka i pradziadka Siemowita. Piast pozostaje w tradycji zwykłym, ubogim oraczem.
Zdaniem Malinowskiego dynastia obrała strategię narracyjną: „my kiedyś byliśmy biedni, ale dzięki naszym zaletom i zasługom staliśmy się władcami”. Krótka lista poprzedników potwierdza wersję archeologów - państwo musiało powstać w ciągu kilkudziesięciu lat, najwyżej sześćdziesięciu, siedemdziesięciu. Potęgę zaczął budować prawdopodobnie ojciec lub dziadek Mieszka.
Nie handel niewolnikami, lecz kapitał ludzki
Historyk polemizuje z tezą, że fundamentem gospodarki Piastów był handel niewolnikami. Uznaje ją za skutek dwóch nieporozumień: rozumowania przez analogię i przeceniania roli handlu na wzór dzisiejszy. „Drużyna srebrem się nie naje” - mówi.
Kluczowy był kapitał ludzki. Relacja Ibrahima ibn Jakuba opisuje wojsko Mieszka, w tym konne, któremu władca zapewniał rozbudowany „socjal” - świadczenia dla rodzin poległych i rannych oraz wiano dla dzieci żołnierzy. Państwo budowano przez zniewalanie sąsiadów i osiedlanie ich w osadach jenieckich, wykorzystywanych do budowy grodów i utrzymania aparatu wojskowego.
Malinowski nie zaprzecza, że jednostkowo sprzedawano wrogów na rynek w Pradze, skąd trafiali do Kordoby. Kwestionuje jednak masowy eksport własnych poddanych. Srebrne dirhemy znajdowane w Polsce nie dowodzą handlu niewolnikami - były po prostu bałtycką walutą, często pociętą na „siekańce” i ważoną odważnikami. Skarby zakopywali ludzie, by nie wpadły w ręce Mieszka; władca przejmował je i przeznaczał na utrzymanie drużyny.
Sam handel niewolnikami w skali kontynentalnej rozwinął się dopiero po 800 roku, w czasach Karolingów, i wygasł około roku 1000 - trwał zatem około dwóch stuleci. Wymagał infrastruktury: bezpieczeństwa kupców, pośrednictwa żydowskich radanitów i dużej podaży jeńców z wojen frankijskich i saskich.
Chrzest za sprawą Dobrawy
Wiedzę o chrzcie Mieszka opiera historyk na dwóch niezależnych przekazach - Galla Anonima i Thietmara - które zgodnie przypisują nawrócenie władcy jego żonie Dobrawie. „Misjonarzem Polski była Czeszka Dobrawa. Nie żaden biskup, nie żaden zakonnik” - podkreśla Malinowski.
Znamienny jest brak informacji o samej ceremonii. Gdyby chrztu dokonywał niemiecki biskup w obrządku łacińskim, byłaby to feta odnotowana w kronikach. Brak takiego zapisu może wskazywać na obrządek słowiański - historyk dopuszcza tę możliwość, podzielaną przez prof. Przemysława Urbańczyka, ale odrzuca tezę o dwóch chrztach Mieszka.
Państwo w rozumieniu „Polski” pojawiło się dopiero za Bolesława Chrobrego, który nadał krajowi tę nazwę. Malinowski wywodzi ją od słowa „pole” - rozumianego nie geograficznie, lecz jako miejsce czynów wojennych. „Polanie” oznaczali w tym ujęciu bohaterów; historyk przywołuje ruski wyraz „polakować” (wojować, napadać) oraz „polanica” - bohaterkę z ruskich bylin. Nazwa miała jednoczyć różnorodne ludy słowiańskie podbite przez dynastię.
Trwałość tego projektu politycznego zweryfikował upadek państwa w latach 30. XI wieku - reakcja pogańska, będąca buntem zniewolonej ludności, oraz najazd czeskiego Brzetysława. Malinowski zwraca uwagę, że mimo całkowitego zniszczenia struktur trzon państwa zgodził się na powrót Kazimierza Odnowiciela i odbudowę Polski. Wystarczyło jedno pokolenie, by mieszkańcy uznali „trzymanie się razem” za projekt przynoszący korzyści - nawet jeśli o polskiej tożsamości było jeszcze za wcześnie mówić.