Powrót

Jak upadło i odrodziło się państwo pierwszych Piastów

Państwo polskie u szczytu potęgi za Bolesława Chrobrego sięgało od Bałtyku po Dunaj, lecz w ciągu kilkunastu lat po śmierci króla w 1025 roku rozpadło się pod ciosami sąsiadów i buntu wewnętrznego, by ostatecznie zostać odbudowane niemal od zera przez Kazimierza Odnowiciela - mówił w rozmowie z kanałem otwartym profesor Gościwit Malinowski z Uniwersytetu Ignatianum.

Polska u szczytu potęgi

W chwili śmierci Bolesława Chrobrego, 17 czerwca 1025 roku, granice państwa były wysunięte znacznie dalej niż dzisiejsze. Na zachodzie obejmowały Łużyce i Milsko, na południu Morawy oraz niemal całą dzisiejszą Słowację, gdzie granica sięgała Dunaju. Na wschodzie Chrobry odzyskał grody czerwieńskie, przesuwając rubież mniej więcej w okolice dzisiejszej ziemi lwowskiej.

Zdaniem historyka w przypadku tego władcy można już mówić wprost o Polsce. - On tę nazwę wynalazł, rozpropagował. Ona się w Europie przyjęła, została aż do dzisiaj - zaznaczył profesor Malinowski. Dodał, że określenie „Piastowie" jest późne, pochodzi dopiero z XV wieku, a w średniowieczu dynastię nazywano po prostu polską.

Następcą został Mieszko II, syn dużo młodszy, lecz przeznaczony do władzy i starannie do niej przygotowany. Zapowiadał się na władcę lepszego od ojca - terminował przy nim w licznych wojnach, cieszył się poparciem w Rzeszy Niemieckiej i był wybitnie wykształcony. Kodeks liturgiczny ofiarowany mu przez księżną lotaryńską Matyldę chwali go jako jednego z nielicznych władców potrafiących modlić się we własnym języku, po łacinie i po grecku. Oznacza to, że znał co najmniej trzy języki, a niemal na pewno także niemiecki i słowiański język liturgiczny.

Historyk podważył jednak obraz Polski jako czystej „marchii wojskowej", żyjącej wyłącznie z łupów. - Myślę, że ta Polska nie była aż tak całkowicie oparta tylko i wyłącznie na napadach i atakowaniu sąsiadów - zauważył. Wskazał, że gospodarka opierała się także na własnej produkcji, biciu monety oraz pracy jeńców osadzanych w osadach służebnych. Wiedzę o życiu wewnętrznym tamtej Polski odtwarza się dziś w dużej mierze na podstawie źródeł archeologicznych, bo dokumenty pisane albo nie powstawały, albo zniszczono je podczas najazdu czeskiego.

Najazd z wielu stron i upadek władzy

Klęska przyszła sześć lat po koronacji. W 1031 roku doszło do skoordynowanego ataku z wielu kierunków. Od zachodu uderzył cesarz Konrad, od wschodu wielki książę Rusów Jarosław, którego wyprawa znalazła odbicie w sagach skandynawskich - brali w niej udział ochotnicy z całej Skandynawii. Od południa dołączył węgierski król Stefan, który zajął Słowację; od tego momentu region ten stał się częścią Węgier jako Górne Węgry. Prawdopodobnie do najazdu przyłączyli się także Pomorzanie.

- To już było niemożliwe do opanowania dla państwa dysponującego taką armią, jaką dysponowało, nawet najpotężniejszą - ocenił profesor Malinowski. Mieszko został przepędzony z kraju, a władzę przejął jego przyrodni brat Bezprym.

Bezprym, według teorii profesora Śliwińskiego, był synem wydziedziczonym - miał zostać wykastrowany przez Czechów podczas powrotu z Włoch, co uczyniło go niezdatnym do przedłużenia rodu i przekreśliło jego prawa do tronu. Panował około pół roku, naznaczonych okrucieństwem. - Był okrutnym tyranem i mordował swoich poddanych - relacjonował historyk, wskazując na represje wobec elit państwa.

Po zamordowaniu Bezpryma jego pamięć skazano na damnatio memoriae. - Polacy go przeklęli i zapomnieli o nim. Gdyby nie niemieckie kroniki, to byśmy w ogóle nie wiedzieli, że taki ktoś istniał i był władcą Polski - powiedział profesor Malinowski. Bezprym odesłał insygnia koronacyjne do Rzeszy, świadomie degradując się do roli zwykłego władcy.

Reakcja pogańska czy bunt społeczny

Mieszko II powrócił w 1032 roku, tym razem jako zwykły książę, i zmarł w 1034 roku. Wtedy nastąpił najbardziej niejasny okres w dziejach wczesnej Polski. Władzę objął Kazimierz, początkowo pod regencją matki Rychezy, siostrzenicy cesarza Ottona II. Po jej wyjeździe do Niemiec - i prawdopodobnym wywiezieniu insygniów - sam Kazimierz musiał uciekać, przez Węgry trafiając do Rzeszy. Wrócił dopiero w 1039 roku.

W tym czasie państwo pogrążyło się w zapaści. Gall Anonim - którego profesor Malinowski określa jako Chorwata - pisze o buncie wyzwoleńców przeciwko dobrze urodzonym oraz o odwróceniu się od wiary katolickiej i zabijaniu biskupów i kapłanów. Godnych zabijano mieczem, niegodnych kamienowano. Ruski Nestor, choć błędnie datował wydarzenia, notuje, że „ludzie pozabijali biskupów i popów i bojarów swoich".

Zestawienie źródeł pozwala historykowi na dwa pewne wnioski: był to bunt społeczny, w którym uciskani wystąpili przeciwko swoim panom, a jego ostrze zwróciło się przede wszystkim przeciwko hierarchii kościelnej. Profesor przywołał ruski żywot mnicha Mojżesza Węgrzyna, trafiającego do niewoli polskiej, jako świadectwo silnego możnowładztwa i rzeszy niewolników, którzy mogli skorzystać z okazji do wyzwolenia.

Sam charakter „reakcji pogańskiej" pozostaje sporny. Wierzenia słowiańskie zarzucono w Polsce z chrztem Mieszka I, jakieś siedemdziesiąt lat wcześniej, lecz bez rozwiniętej sieci parafialnej pogaństwo trwało jako coś naturalnego. Na Mazowszu jeszcze w XIV wieku spotyka się pochówki w rytuale ściśle pogańskim. Domniemana świątynia pogańska odkryta przez profesora Moździocha na wrocławskim Ostrowie Tumskim, datowana na lata trzydzieste XI wieku, bywa dziś przez badaczy kwestionowana.

Historyk przedstawił także konkurencyjne hipotezy: możliwe wpływy dualistycznej herezji bogomilskiej z Bułgarii, o których pisał emigracyjny historyk Franek Kmietowicz, lub rywalizację wewnątrz duchowieństwa tego samego, rzymskiego jeszcze wówczas Kościoła. - Wydaje się, że z tych wszystkich wyjaśnień chyba jednak dalej najprostsze jest wyjaśnienie tego za pomocą powrotu do dawnych wierzeń - ocenił, podkreślając, że dla ówczesnych ludzi religia była kwestią przetrwania, a nie namysłu filozoficznego. - Chrześcijaństwo też pokazywało swoją moc przez czynienie cudów. Bez tych cudów chrześcijaństwo byłoby słabe.

Rozpad państwa i najazd czeski

Symbolem upadku stał się rok 1039 i najazd czeskiego księcia Brzetysława, który uderzył, gdy dowiedział się, że w Polsce nie ma już żadnej władzy. Najlepszy opis pozostawił Kosmas z Pragi, dumny, że Czesi przywieźli z Gniezna relikwie świętego Wojciecha, księgi i skarby, a w opustoszałej stolicy zamieszkały dzikie zwierzęta. Wtedy też Śląsk, a co najmniej Wrocław, ponownie przyłączono do Czech.

Władza centralna, zdaniem historyka, upadła całkowicie. Rządy przejęli lokalni możnowładcy, których Wincenty Kadłubek wspomina jako niegodnych książąt, później pokonanych. Mazowsze usamodzielniło się pod wodzą Masława - zwanego też Miecławem lub Mojsławem - jedynego z tych władców znanego z imienia, i stało się bezpiecznym regionem, zawierając sojusz z Pomorzem i Prusami.

Odbudowa państwa oparła się na dwóch filarach. Pierwszym było zewnętrzne wsparcie: Kazimierz Odnowiciel, syn niemieckiej arystokratki najwyższego rodu, wrócił z pięciuset niemieckimi rycerzami. W scentralizowanym państwie Chrobrego taki oddział nic by nie znaczył, lecz w rozsypanym kraju stał się zaczątkiem scalenia. Wielu najstarszych polskich rodów szlacheckich wywodzi swoich przodków właśnie z tych czasów.

Drugim filarem było poparcie wewnętrzne. Ośrodkiem, w którym przetrwała władza związana z dawną dynastią, stał się Kraków. Zarówno Gall, jak i Kadłubek wyraźnie piszą, że na miejscu byli ludzie oczekujący powrotu Kazimierza. - Ci ludzie postawili na dobrą kartę, ponieważ to oni stali się później elitami państwa polskiego - zauważył profesor Malinowski. By ostatecznie pokonać separatystyczne Mazowsze, Kazimierz zawarł sojusz z niszczycielem państwa swojego ojca, księciem Jarosławem, i w dwóch kampaniach rozgromił Masława.

Państwo stworzone na nowo

Odbudowa powiodła się także dlatego, że sąsiedzi - poza konsekwentnie wrogimi Czechami - uznali, iż lepiej załatać dziurę w środku Europy słabszym, lecz współpracującym państwem, niż pozwolić na nadmierny wzrost potęgi czeskiej. Ani Niemcy, ani Węgrzy nie chcieli, by Czesi wyrośli na nową siłę.

Profesor Malinowski podsumował, że państwo polskie powstawało kilka razy. - Ja bym nawet powiedział inaczej: państwo polskie stworzono na nowo. Mamy duchową więź oczywiście z Mieszkiem I, ale Kazimierz Odnowiciel je zbudował właściwie prawie że od zera, korzystając z tego, co wypracowali jego przodkowie - stwierdził. Rozmowa, przeprowadzona w Kanale Otwartym z udziałem podcastu „Interpretacje", była kontynuacją wcześniejszej dyskusji o państwie pierwszych Piastów i - jak zapowiedzieli rozmówcy - prawdopodobnie nie ostatnią.