Powrót

Ławrow grozi Europie "krótką wojną". Analitycy: to taktyka negocjacyjna

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow ostrzegł Europę, że ewentualny konflikt z Rosją "będzie zupełnie inny i bardzo krótki". Wypowiedź padła w wywiadzie telewizyjnym, w tym samym czasie, gdy trwają rozmowy Waszyngtonu i Moskwy o zakończeniu wojny na Ukrainie. Zdaniem publicystów Kanału Otwartego - Kamili Baranowskiej i Grzegorza Ślubowskiego - słowa Ławrowa należy czytać jako czytelną groźbę i element rosyjskiej taktyki negocjacyjnej, wymierzonej głównie w Europę.

Groźba wpisana w negocjacje

W przytoczonym fragmencie Ławrow odrzucił twierdzenia, jakoby Rosja szykowała napaść na Europę, nazywając je "głupotą" i "idiotyzmem". Jednocześnie zastrzegł, że jeśli to Europa przygotowuje atak, "wojna będzie zupełnie inna i bardzo krótka".

Grzegorz Ślubowski uznał wypowiedź za jednoznaczny sygnał ostrzegawczy. "Brzmi jak groźba. Kontekst jest oczywisty" - mówił, wskazując na trwające rozmowy między Amerykanami a Rosjanami w sprawie zakończenia wojny na Ukrainie.

Według publicysty Ławrow pełni w rosyjskiej administracji szczególną funkcję. "Czasem mówi to, co może Putinowi jeszcze nie do końca wypada powiedzieć" - ocenił Ślubowski. To pozwala Kremlowi grozić Europie, nie obciążając bezpośrednio samego prezydenta, który równolegle prowadzi dialog z Waszyngtonem.

Baranowska zwróciła uwagę na wewnętrzną sprzeczność rosyjskiego przekazu. Po rozmowie telefonicznej Donalda Trumpa z Władimirem Putinem doradca Kremla Jurij Uszakow zapewnił, że Rosja "nie ma zamiaru podejmować żadnych agresywnych działań wobec Europy". Wkrótce potem Ławrow zapowiedział, że wojna może być krótka, i wezwał, by wziąć jego słowa poważnie.

Cel: odsunąć Europę od stołu

Publicyści zgodnie ocenili, że sednem rosyjskiej strategii jest wykluczenie Europy z rozmów o Ukrainie. W wywiadzie Ławrow przekonywał, że rozwiązywanie problemów powinno się odbywać w gronie najważniejszych mocarstw - w dialogu Putina, Trumpa i przywódcy Chin Xi Jinpinga.

"Ustami Ławrowa Rosja mówi: Europa jest zła, Europie możemy pokazać jej miejsce, bo my jesteśmy na innym poziomie" - streszczał przekaz Ślubowski. Jego zdaniem Moskwa domaga się traktowania jako partner tych, "którzy decydują o losach świata".

Ślubowski podkreślił, że nie chodzi o zapowiedź uderzenia jądrowego, lecz o taktykę negocjacyjną. "W tej taktyce mieszczą się różne rzeczy, także drabina eskalacyjna: ataku na jakiś kraj wschodniej flanki NATO, na kraje bałtyckie czy uderzenie w Polskę" - wyliczał. Celem jest wywalczenie lepszej pozycji w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi.

Rosja - jak zaznaczyli rozmówcy - traktuje dziś Europę jako największego wroga i najważniejszego sojusznika Ukrainy. Baranowska przypomniała ostrzeżenia o możliwej eskalacji wobec państw bałtyckich lub Polski oraz sygnały płynące od służb. Minister Tomasz Siemoniak informował, że po rozmowie z szefem CIA przekazywał ostrzeżenia o rosnącym zagrożeniu.

Wojna dyplomatyczna z Niemcami

Osobnym wątkiem jest zaostrzający się konflikt Rosji z Niemcami, którego tłem stała się afera z dronem nad lotniskiem w Lipsku. Rosjanie nie przyznają się do incydentu, Niemcy twierdzą, że dysponują dowodami.

Ślubowski opisał falę wzajemnych restrykcji. Zamknięto rosyjski konsulat generalny w Petersburgu oraz tamtejszy Instytut Goethego, a w odpowiedzi - Rosyjski Dom w Berlinie. "Mamy do czynienia z wojną dyplomatyczną między Rosją a Republiką Federalną Niemiec" - ocenił.

W tym samym wywiadzie Ławrow zaostrzył retorykę wobec Berlina. Twierdził, że zapowiedzi kanclerza Friedricha Merza dotyczące budowy potęgi militarnej Niemiec oznaczają w praktyce, że "to Niemcy wypowiadają dzisiaj Rosji wojnę". Rosyjski minister dodał: "Pamiętam, że przed wybuchem II wojny światowej Niemcy też zamykały swoje misje dyplomatyczne".

Baranowska wskazała, że taka narracja przerzuca odpowiedzialność za ewentualną eskalację na stronę europejską. Ślubowski zauważył zmianę rosyjskiej hierarchii wrogów: dawniej głównym przeciwnikiem były Stany Zjednoczone, a Niemcy - potencjalnym partnerem gospodarczym. Ta relacja zakończyła się po ataku na Ukrainę w 2022 roku. Jak dodał, rosyjska propaganda pozostaje elastyczna: "Jeżeli będzie trzeba, żeby jutro przekonywali, że Niemcy są partnerem Rosji, bez mrugnięcia okiem to zrobią".

Kim jest Ławrow

Rozmówcy poświęcili osobną część programu sylwetce ministra. Ławrow ma ormiańskie korzenie - jego rodzina mieszkała w Tbilisi - jednak zdaniem Ślubowskiego nie ma to wpływu na prowadzoną przez niego politykę.

Publicysta uznał za kluczowe dla jego kariery studia w moskiewskim MGIMO, szkole kształcącej dyplomatów z całego byłego Związku Radzieckiego. "On jest takim typowym gimowcem: inteligentny, dobrze wykształcony i mega cyniczny" - ocenił. Ślubowski nie odmówił Ławrowowi profesjonalizmu, przypisując mu umiejętność zmiany rejestru - od uprzejmości po groźby - zależnie od sytuacji.

Rozmówcy przypomnieli, że dwa dni przed inwazją na Ukrainę Ławrow z kamienną twarzą zapewniał, że ataku nie będzie. Ślubowski określił go jako człowieka, który "poświęcił się służeniu Putinowi" i realizuje wolę Kremla, nie wyznaczając samodzielnie kierunku polityki. W hierarchii - jak zaznaczył - ważniejszy bywa Uszakow, doradca prezydenta, choć to Ławrow pozostaje twarzą rosyjskiej dyplomacji.

Baranowska przywołała prowokacyjny gest ministra na szczycie na Alasce, gdzie pojawił się w swetrze z napisem odwołującym się do ZSRR. Ślubowski dodał, że według relacji rosyjskich urzędników Ławrow rozważał kiedyś pozostanie na stałe w Stanach Zjednoczonych, gdzie urodziła się jego córka. "Prywatnie jest amerykofilem, natomiast to jest narzędzie" - podsumował, opisując rosyjski MSZ jako sprawną, konsekwentną i bezwzględną instytucję o silnej pamięci organizacyjnej.

Ukraina pod presją

Kontekstem wypowiedzi Ławrowa są rozmowy o zakończeniu wojny. Po serii spotkań amerykańskich wysłanników w Moskwie i Kijowie prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział zmierzanie ku formatowi trójstronnemu - Ukraina, USA i Rosja - a jako możliwe miejsce spotkania wskazał Zjednoczone Emiraty Arabskie, Szwajcarię lub Turcję.

Baranowska zwróciła uwagę, że w takim układzie, bez udziału Europy, Ukraina byłaby osamotniona. Ślubowski uznał, że to "marzenie Putina", by ani Kijów, ani Europa nie byli podmiotem rozmów. Ocenił, że Zełenski działa pod ogromną presją, spotęgowaną wewnętrznymi problemami korupcyjnymi i trudnościami w finansowaniu wojny, którą prowadzi dzięki pieniądzom z Europy.

Zdaniem publicysty interesy Waszyngtonu i Europy się rozchodzą. "Amerykanie chcieliby tę wojnę zakończyć bez względu na to, jak to się ułoży dla Ukrainy" - mówił Ślubowski, dodając, że dla Trumpa priorytetem jest porozumienie z Rosją i własny sukces. Zastrzegł jednak, że amerykański prezydent nie może pozwolić, by Putin "odtrąbił stuprocentowe zwycięstwo".

Ślubowski przypomniał, że głównym rosyjskim postulatem jest przejęcie tej części Donbasu, której Moskwa jeszcze nie zdobyła - ewentualnie pod kontrolą międzynarodową lub amerykańską. Podpisanie takiej zgody byłoby dla każdego ukraińskiego prezydenta politycznie skrajnie trudne.

Jako możliwy scenariusz publicysta wskazał wariant zbliżony do wojny radziecko-fińskiej: utrata części terytorium przy zachowaniu niezależności i ograniczeniach w polityce zagranicznej. Rozmówcy nie wykluczyli, że przed osiągnięciem zawieszenia broni - które ich zdaniem szybko nie nastąpi - Rosja przeprowadzi kolejną eskalację, by wzmocnić pozycję negocjacyjną, chociażby w krajach bałtyckich lub przez dalszą destabilizację Niemiec. Testowanie granic - jak podkreślili - już trwa i nie dzieje się przypadkowo.