Trudna jesień dla firm. B2B, płaca minimalna i AI zmieniają rynek pracy
Jesienią 2026 roku polscy przedsiębiorcy staną przed jednymi z najtrudniejszych decyzji od lat - wynika z analizy przedstawionej w programie „Biznes Otwarty" przez Pawła Blajera. Nakładają się na siebie nowe przepisy dotyczące umów B2B, kolejny wzrost płacy minimalnej, rosnące koszty energii i paliw oraz presja związana z wdrażaniem sztucznej inteligencji. To właśnie jesienią średnie i większe firmy planują budżety na kolejny rok - i po raz pierwszy muszą to robić w tak niepewnym otoczeniu.
Dlaczego jesień jest przełomowa
Jesień to w polskim biznesie tradycyjny okres planowania. „Jesienią podejmowane są takie najbardziej kluczowe decyzje co do planowania na kolejny rok" - wskazuje Blajer. Działy finansowe, kontrolingu, HR i sprzedaży ustalają wtedy cele i budżety, które przez kolejne miesiące wiążą menedżerów i pracowników.
W tym roku proces ten jest wyjątkowo złożony. Autor stawia tezę, że „jesień tego roku nie będzie łatwa dla wielu przedsiębiorców", a decyzje firm bezpośrednio wpłyną na sytuację zatrudnionych.
Kontekst pogarszają czynniki zewnętrzne. Blajer przypomina zakończenie programu ograniczającego ceny na stacjach benzynowych i szybki powrót cen paliw do poziomów, które „na pewno nie są po myśli kierowców". Do tego dochodzi niepewność wokół cen energii - autor zwraca uwagę, że taryfy na 2027 rok bywają w promocjach wyższe niż obecnie, ponieważ zniknął mechanizm mrożenia cen energii obowiązujący od 2025 roku.
Koniec bezpiecznego B2B
Najważniejszą zmianą jest nowe prawo obowiązujące od 8 lipca 2026 roku. Daje ono inspektorowi pracy możliwość jednostronnego uznania - decyzją administracyjną - że umowa zlecenia, umowa o świadczenie usług lub umowa B2B jest w rzeczywistości stosunkiem pracy.
„Mamy pierwszą jesień, w której zatrudnienie na podstawie umów B2B przestaje być bezpieczną formą zatrudnienia" - podkreśla Blajer. Choć inspektorów pracy nie ma wielu i nie są w stanie skontrolować wszystkich firm, samo prawo tworzy stan powszechnej niepewności.
Osoby zarządzające firmami muszą teraz zdecydować, czy dalej opierać się na zatrudnieniu cywilnoprawnym, czy zrewidować założenia. Jeśli wkalkulują ryzyko, muszą przewidzieć wyższe koszty, bo - jak zauważa autor - umowy B2B i zlecenia są dla pracodawcy tańsze. Wyższy budżet płac może oznaczać, że firma „zatrudni mniej", by zmieścić się w ogólnym funduszu wynagrodzeń.
Blajer wskazuje, że decyzje w tej sprawie podejmą przede wszystkim firmy z kapitałem zagranicznym, które w budżetowaniu są „bardzo restrykcyjne" i opierają się na tym, „co im wychodzi z Excela". Przez lata Polska zyskiwała na niższych kosztach pracy i elastycznych formach zatrudnienia - teraz ta przewaga jest zagrożona. Autor przywołuje przykład dużej zagranicznej firmy, która po wejściu prawa w życie od razu zrewidowała plany zatrudnienia w tej formie.
Narzędzie w rękach wykonawców
Nowe przepisy zmieniają też pozycję osób zatrudnionych. Wykonawcy, którzy chcieliby zmiany formy zatrudnienia, otrzymali - jak określa to Blajer - „gigantyczne narzędzie": mogą zgłosić się do inspekcji pracy, która wiosną „bardzo mocno zachęcała do tego, żeby na pracodawców składać skargi".
Dotyczy to zwłaszcza osób zarabiających mniej. Autor rozróżnia sytuację najlepiej wynagradzanych - powyżej 20 tysięcy złotych netto miesięcznie, którzy korzystają z podatku liniowego i nie mają dylematu - od tych zarabiających do 10 tysięcy netto. Dla tej drugiej grupy umowa o pracę oznacza zdolność kredytową oraz świadczenia związane z macierzyństwem i tacierzyństwem, których forma B2B nie zapewnia.
To wyzwanie, choć formalnie po stronie wykonawcy, w praktyce spada na pracodawcę. Musi on uwzględnić w planach ryzyko, że część współpracowników zażąda zmiany warunków - a to może oznaczać renegocjacje dotyczące tysięcy podmiotów, bo ustawa nie różnicuje mikro, małych i średnich przedsiębiorców.
Dochodzi jeszcze kwestia kar. Obecnie obowiązuje okres amnestii - inspektor pracy poza zmianą decyzji nie może nałożyć sankcji. Ta ochrona kończy się jednak w przyszłym roku, więc firmy planujące budżety na 2027 rok muszą już teraz uwzględnić przyszłą odpowiedzialność.
Jak przygotować się do rozmów o zatrudnieniu
Blajer kieruje do pracowników i wykonawców praktyczne wskazówki. Jego zdaniem należy założyć, że do rozmowy o zmianie warunków - skróceniu wymiaru pracy, obniżeniu wynagrodzenia lub przerwie w świadczeniu usług - może dojść, i przygotować się do niej z wyprzedzeniem.
Kluczem jest umiejętność wykazania własnej wartości. „To siedzenie w tych tabelkach (…) nie uwzględnia tego, jaką my wnosimy wartość do organizacji" - zauważa autor. Radzi, by zawczasu przygotować argumenty pokazujące, dlaczego konkretna osoba jest dla firmy potrzebna.
Szczególną grupą są osoby w wieku dojrzałym, zbliżające się do okresu ochronnego przed emeryturą. Blajer zwraca uwagę, że polski rynek pracy „nie jest rynkiem pełnym róż" dla starszych kandydatów, a pracodawcy - mimo deklaracji - niechętnie zatrudniają osoby objęte ochroną. Dlatego tej grupie doradza większą elastyczność, by utrzymać zatrudnienie, i powrót do negocjacji w przyszłości.
Sztuczna inteligencja jako nowy atut
Osobnym wątkiem jest rosnące znaczenie kompetencji związanych ze sztuczną inteligencją. Blajer zauważa, że w ogłoszeniach o pracę coraz częściej wymaga się umiejętności wykraczających poza podstawowe „promptowanie" - takich jak programowanie pracy agentów, łączenie AI z innymi aplikacjami czy jednoczesna obsługa kilku narzędzi.
Autor porównuje to do przełomu z lat 1999-2000, gdy pożądaną kompetencją stała się obsługa komputera i pakietu biurowego. „To tylko stało się chyba dużo szybciej" - ocenia. Podkreśla, że przyswojenie tych rozwiązań jest dziś w zasięgu wielu osób: przy dostępności materiałów można je poznać w dwa-trzy tygodnie. Otwartość na wdrażanie AI może być realnym argumentem w rozmowie z pracodawcą.
Płaca minimalna i kumulacja kosztów
Jesienią zapada też decyzja o wysokości płacy minimalnej. Blajer przewiduje, że rząd - chcąc uniknąć przekroczenia progu 5 tysięcy złotych brutto - ustali ją nieco poniżej, w okolicach 4950 złotych.
Choć temat może wydawać się odległy dla lepiej zarabiających, autor tłumaczy jego szersze znaczenie. W mniejszych firmach, zwłaszcza w handlu i usługach, podstawa wynagrodzenia często równa się płacy minimalnej, a jej wzrost oznacza dla pracodawcy podwyżkę, „którą tak naprawdę państwo funduje pracownikowi, tylko pracodawca za nią płaci". Efekt kaskadowy sprawia, że rośnie cały fundusz płac, bo lepiej zarabiający również oczekują więcej.
Blajer sugeruje szerszą dyskusję o tym, czy płaca minimalna nie powinna być powiązana z branżą lub stażem pracy, zamiast obowiązywać w jednej, ogólnej wysokości.
Kumulacja bez precedensu
Wszystkie te czynniki zbiegają się w jednym momencie. „Nie przypominam sobie takiego roku, żeby tyle elementów się połączyło w jednym" - podsumowuje Blajer. Rosnące koszty paliw, niepewność cen energii, wyższa płaca minimalna i nowe regulacje rynku pracy tworzą sytuację, w której dotychczasowa „ucieczka" w tańsze umowy cywilnoprawne przestaje być dostępna - bo lipcowe prawo tę drogę zamknęło.
Autor zapowiada, że proces ten będzie w programie obserwowany na bieżąco, i apeluje, by zarówno przedsiębiorcy, jak i pracownicy przygotowali się na zmiany, które zmaterializują się pod koniec roku.