Nowe unijne przepisy o opakowaniach podniosą ceny zakupów
Od 12 sierpnia 2026 roku w Polsce i we wszystkich krajach Unii Europejskiej zaczyna obowiązywać rozporządzenie PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation), które nakłada na producentów wprowadzających towary w opakowaniach nowe obowiązki dotyczące składu i badania opakowań. Zdaniem Pawła Lesiaka, prezesa firmy Interzero, koszty tych regulacji ostatecznie poniosą konsumenci, ponieważ przedsiębiorcy przerzucą je na ceny produktów.
O konsekwencjach rozporządzenia rozmawiano w programie „Biznes otwarty” prowadzonym przez Pawła Blajera. Rozmówca wyjaśnił, że PPWR to akt wykonawczy obowiązujący bezpośrednio w krajach członkowskich, bez konieczności implementacji do prawa krajowego. „Rozporządzenie jest aktem wykonawczym obowiązującym bezpośrednio w krajach członkowskich” - podkreślił Lesiak, dodając, że przepisy zaczynają działać „tu i teraz”, a poszczególne wymogi będą wchodzić w życie etapami, z docelowymi terminami sięgającymi 2030 i 2040 roku.
Pierwszy etap: eliminacja szkodliwych substancji i badania metali ciężkich
Pierwszy etap, uruchamiany 12 sierpnia, obejmuje dwa obowiązki. Pierwszy to wykluczenie z produkcji opakowań określonych substancji chemicznych - tak zwanych PFAS. Lesiak wskazał, że chodzi między innymi o powłoki stosowane w papierze do żywności: „To są substancje chemiczne, które są zawarte w szczególności w tym papierze hamburgerowym, czyli ta powłoka powodująca nieprzesiąkanie papieru”.
Drugi obowiązek dotyczy weryfikacji zawartości metali ciężkich w opakowaniach. Choć wymóg funkcjonował wcześniej w ograniczonym zakresie, rozporządzenie wprowadza jego obligatoryjność oraz nadzór. Przedsiębiorca musi zlecić badania podmiotowi akredytowanemu, przygotować dokumentację i gromadzić ją na wypadek kontroli.
Koszty tych analiz są istotne. „My je szacujemy na analizę jednego produktu na około 5 tysięcy złotych” - powiedział Lesiak, zastrzegając, że to wartość orientacyjna. Problem narasta wraz z liczbą asortymentów: jeśli firma dysponuje kilkunastoma tysiącami rekordów, obowiązek dotyczy każdego opakowania z osobna. Opakowaniem, jak przypomniał prezes Interzero, jest wszystko, co zabezpiecza produkt bezpośrednio i pośrednio w transporcie.
Nadzór nad realizacją obowiązków sprawować mają, według przewidywań rozmówcy, wojewódzcy inspektorzy ochrony środowiska oraz urzędy marszałkowskie. Regulacja obejmuje szeroką grupę opakowań - od żywności, przez chemię gospodarczą, po opakowania odzieży. Poza jej zakresem pozostają opakowania niebezpieczne, traktowane odrębnie na podstawie ustawy z 13 czerwca 2013 roku.
Kto zapłaci za zmiany
Lesiak nie ma wątpliwości, że ciężar kosztów obciąży ostatecznie kupujących. „Wszystko, co przejmuje przedsiębiorca, jest tu i teraz wkładane w jednostkowy produkt, który leży na półce” - stwierdził. Producent, jak dodał, przerzuci koszty na produkcję pojedynczego opakowania albo rozłoży je na cały asortyment wprowadzany na rynek.
Rozporządzenie nie ogranicza się jednak do badań składu. W dalszych latach ma wymusić projektowanie opakowań bardziej podatnych na recykling. Przewidziano trzy grupy poziomu recyklowalności, a opakowania z wynikiem poniżej 70 procent mają zostać wycofane z rynku. Przepisy zakładają też stopniowe ograniczanie ilości wprowadzanych opakowań - według Lesiaka producent ma w 2040 roku wprowadzić o 15 procent mniej opakowań w odniesieniu do roku 2018.
Osobnym wyzwaniem jest obowiązek rotowania opakowaniami transportowymi i ich wielokrotnego użytku. Prezes Interzero zilustrował to na przykładzie kartonu zbiorczego trafiającego do supermarketu. Aby taki karton wykorzystywać ponownie, trzeba zmienić jego strukturę, umyć go, przetransportować i użyć powtórnie. „Ten cały proces będzie generował koszty na każdym elemencie, na każdym aspekcie” - ocenił.
Recyklat i pytania o bezpieczeństwo
Rozporządzenie kładzie nacisk na tworzywa sztuczne i wymaga stosowania recyklatu - surowca pochodzącego z przetworzenia. Producenci mają wykazywać, że w opakowaniu ponownie wprowadzili określony procent materiału z odzysku. Lesiak zgłosił jednak obawy dotyczące jakości i bezpieczeństwa tego surowca.
„Dzisiaj nie ma tych laboratoriów, które weryfikują, sprawdzają przydatność tego recyklatu” - zaznaczył. Jego niepokój dotyczy zwłaszcza materiałów mających kontakt bezpośredni z żywnością. Rozmówca wyraził krytyczny stosunek do zakresu regulacji dotyczących tworzyw sztucznych, uznając, że Unia Europejska „przesadziła” i że surowiec ten dałoby się zagospodarować w prostszy sposób.
Spór o odpowiedzialność między sieciami a producentami
Nowe przepisy zaostrzyły pytanie o to, kto odpowiada za opakowania towarów sprzedawanych pod markami własnymi sieci handlowych. Lesiak opisał trwający spór między sieciami a producentami: „Trwała batalia pomiędzy sieciami handlowymi a producentami co do odpowiedzialności, kto za te opakowania odpowiada”.
W jego ocenie odpowiedzialność spoczywa na właścicielu marki, czyli na sieci. Zilustrował to przykładem: „Jeżeli ja sobie wymyślę, że jutro będę produkował cukierki z napisem Pawełek, to jak zlecę firmie, która produkuje te cukierki, to ja odpowiadam za te cukierki”. Jak dodał, dopiero interpretacja wydana przez Unię Europejską w przeddzień rozmowy jednoznacznie rozstrzygnęła spór na korzyść tego stanowiska. Sam fakt sporu - zauważył - wynikał z finansowego wymiaru tej odpowiedzialności.
Brak przepisów krajowych i sankcji
System nie jest jeszcze domknięty. Brakuje regulacji krajowych, które miały spiąć PPWR z rozszerzoną odpowiedzialnością producenta. Lesiak wskazał na projekt UC100, przygotowywany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, oceniany przez branżę - i przez niego samego - negatywnie. To właśnie ten projekt miał wprowadzić sankcje karne i wytyczne kontrolne, których dziś nie ma.
Prezes Interzero przewiduje, że przepisy sankcyjne mogą zostać wprowadzone bez szerokiej debaty, przy okazji innej ustawy. Zwrócił przy tym uwagę na skłonność przedsiębiorców do odkładania działań: „Jak czegoś nie ma, to się tym nie zajmujemy. Zajmujemy się piętnaście po”. Firma Interzero przeszkoliła w Polsce ponad cztery tysiące podmiotów w zakresie PPWR, przy czym większe przedsiębiorstwa podeszły do tematu bardziej świadomie niż mniejsze.
Polska na tle Europy
Pod względem poziomów recyklingu Polska pozostaje za takimi krajami jak Niemcy, Austria czy państwa skandynawskie. „Nie jesteśmy w czołówce, powiedzmy sobie wprost” - przyznał Lesiak, dodając, że osiągane poziomy rosną z roku na rok. Rozporządzenie obowiązuje we wszystkich krajach członkowskich w tym samym momencie, co oznacza jednolite wyzwanie dla producentów w całej Unii.
Rozmówca zwrócił uwagę na skalę europejskiej gospodarki w kontekście globalnym, ostrzegając przed pułapką jednostronnych regulacji. „Możemy być taką zieloną wyspą, bardzo drogą wyspą, ekologiczną wyspą, tylko czy nas będzie stać” - pytał, wskazując na ryzyko utraty konkurencyjności wobec reszty świata.
Czas na przygotowania
Lesiak zalecił przedsiębiorcom, by nie odkładali działań. Poza obowiązkami wchodzącymi 12 sierpnia - eliminacją szkodliwych substancji i badaniem metali ciężkich - nadchodzące miesiące to według niego moment na audyt wewnętrzny i przemyślenie strategii opakowaniowej z wyprzedzeniem. Producenci opakowań trudnych do recyklingu, takich jak czarne butelki z tworzyw sztucznych, powinni już teraz szukać alternatyw, by w przyszłości uniknąć wysokich kosztów i sankcji.
Rozmówca przypomniał, że pierwsze polskie regulacje dotyczące odpowiedzialności producenta za opakowania sięgają ustawy z 2001 roku, która nałożyła obowiązek poddawania recyklingowi określonego procentu wprowadzonych opakowań. PPWR ma ten dorobek uporządkować i ujednolicić w skali europejskiej, także w zakresie zasad segregacji odpadów przez konsumentów. Czy proces ten z czasem uprości i potani produkcję, pozostaje otwarte - jak podsumował Lesiak, „nie da się tego zrobić bezkosztowo”, a najbliższe skutki dla portfeli konsumentów będą raczej wzrostowe niż odwrotne.