Powrót

Polska kupi trzy okręty podwodne ze Szwecji za 20 miliardów złotych

Polska i Szwecja podpisały w poniedziałek umowę na dostawę trzech okrętów podwodnych A26 dla polskiej marynarki wojennej. Kontrakt o wartości około 20 miliardów złotych zawarto na pokładzie zacumowanego w gdyńskim porcie ORP Kościuszko w obecności premierów Donalda Tuska i Ulfa Kristerssona. Pierwsza jednostka ma trafić do Polski w 2030 roku, a do tego czasu polscy marynarze będą szkolić się na szwedzkich okrętach A17.

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w wypowiedzi cytowanej przez portal Defence24 porównał szwedzkie okręty do amerykańskich myśliwców F-35. A26 to jednostki piątej generacji, zdolne między innymi do operowania rojami dronów oraz zarządzania architekturą bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego.

Umowa ma charakter dwustronny. Szwecja kupi od Polski okręt ratowniczy ORP Ratownik, zbudowany przez należącą do Polskiej Grupy Zbrojeniowej Stocznię Wojenną. Jednostka pozwala udzielać pomocy okrętom podwodnym nawet na głębokości 300 metrów. W ramach programu Orka Warszawa i Sztokholm zapowiedziały też pogłębienie współpracy przemysłowej - swoją obecność w Polsce zwiększy szwedzki koncern Saab.

Spór o migi i technologie dronowe

Ukraina wycofała się z porozumienia z Polską, które zakładało przekazanie myśliwców MiG-29 w zamian za ukraińskie technologie dronowe. Informację potwierdził Kosiniak-Kamysz w wywiadzie dla Polsat News, podkreślając, że obecny rząd jest „bardziej asertywny” wobec władz w Kijowie niż jego poprzednicy.

Wicepremier zaznaczył, że zaproponował Ukrainie partnerskie podejście: polskie myśliwce w zamian za przekazanie polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu wiedzy o bojowych bezzałogowcach. Kijów początkowo przyjął warunki, a następnie się z nich wycofał, uzależniając transfer technologii od wcześniejszej modernizacji migów przez stronę polską. W ubiegłym tygodniu kwestię tę omawiali wiceminister obrony Cezary Tomczyk i jego ukraiński odpowiednik Serhij Boew.

Kosiniak-Kamysz przypomniał, że Ukraina podpisała analogiczne porozumienia z państwami Bliskiego Wschodu, więc dysponuje możliwościami przekazywania sprzętu i wiedzy zagranicznym partnerom. Lider PSL dodał, że gabinet Donalda Tuska okazuje solidarność z Kijowem, lecz oczekuje wymiernych korzyści ze wspierania ukraińskiej armii.

Bandera w panteonie bohaterów

Wicepremier odniósł się także do napięć historycznych, stwierdzając, że Ukrainie będzie trudno wejść do Unii Europejskiej, jeśli będzie upamiętniać Organizację Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińską Powstańczą Armię.

Tymczasem deputowany prezydenckiej partii Sługa Narodu Mykyta Poturajew zapowiedział, że Stepan Bandera może zostać pochowany w planowanym panteonie bohaterów narodowych Ukrainy. Jego utworzenie zapowiedział w niedzielę prezydent Wołodymyr Zełenski. W rozmowie z Polską Agencją Prasową, przytoczonej przez portal Interia.pl, Poturajew wskazał, że oficjalna lista postaci nie istnieje, ale obecność Bandery jest możliwa, ponieważ w 1941 roku ogłosił on powstanie państwa ukraińskiego i przez całe życie walczył o niepodległość kraju.

Skład panteonu ustali specjalna komisja rządowa. Szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Ałfiorow pod koniec maja informował, że rodzina Bandery zgodziła się na przeniesienie jego szczątków z Monachium na cmentarz wojenny pod Kijowem. Przeszkodą - jego zdaniem - pozostaje wojna, ponieważ grób mógłby stać się celem rosyjskiego ataku. Zełenski podkreślił, że żadne państwo nie będzie dyktować Ukrainie, kogo wolno jej upamiętniać.

Rosja odrzuca ograniczenie uderzeń

Władimir Putin oświadczył, że odrzucił ukraińską propozycję wzajemnego wstrzymania ataków rakietami dalekiego zasięgu. Kijów postrzegał to rozwiązanie jako krok ku pokojowi, Moskwa - jako sposób na odciążenie ukraińskich sił zbrojnych. Rosyjski przywódca uznał, że ataki jego armii są skuteczniejsze niż ukraińskie uderzenia na terytorium Federacji Rosyjskiej.

Putin przyznał jednocześnie, że po ostatnich ukraińskich operacjach wymierzonych w rosyjską infrastrukturę energetyczną w niektórych regionach kraju zaczęło brakować paliwa. Władze w Moskwie traktują wzmocnienie obrony powietrznej jako priorytet.

Siły rosyjskie prowadzą natarcie na Konstantynówkę w obwodzie donieckim - jedno z miast tworzących tzw. pas twierdz. Dowództwo ukraińskie informowało w ubiegłym tygodniu, że na obrzeżach toczą się już walki uliczne z niewielkimi grupami rosyjskich żołnierzy. Zagrożone są również Słowiańsk i Kramatorsk, które coraz częściej opuszczają cywile i organizacje humanitarne.

Śledztwo w sprawie otrucia Nawrockiego

Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła z urzędu śledztwo dotyczące możliwego otrucia prezydenta Karola Nawrockiego. Punktem wyjścia są fragmenty wywiadu rzeki „Skąd się wziął Karol Nawrocki”, opublikowane w piątek przez portal wpolityce.pl.

W rozmowie z profesorem Andrzejem Nowakiem głowa państwa opisuje wizytę w Ząbkowicach Śląskich z 15 maja 2025 roku. Ówczesny kandydat PiS na prezydenta nagle źle się poczuł, a po wejściu do autokaru stracił przytomność i przez kilka minut wymiotował. Prokuratura wskazała, że doniesienia medialne sugerują możliwość podania głowie państwa substancji zagrażających życiu i zdrowiu. Postępowanie prowadzone jest pod kątem narażenia prezydenta na bezpośrednie ryzyko utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Iran, Oman i cieśnina Ormuz

W Maskacie odbyło się pierwsze posiedzenie komitetu ds. cieśniny Ormuz. Irański wiceminister spraw zagranicznych Kazem Gharibabadi poinformował, że rozmowy poświęcono zarządzaniu tym strategicznym szlakiem handlowym - zarówno w wymiarze bieżącym, jak i przyszłym.

Współpraca opiera się na artykule piątym ramowego porozumienia pokojowego podpisanego w Islamabadzie, który zobowiązuje Iran do zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi i niepobierania opłat od statków przez co najmniej 60 dni. Według „Times of Oman” Maskat i Teheran będą współpracować również w kwestiach nawigacji oraz świadczenia usług morskich.

Stany Zjednoczone twierdzą, że we wtorek w Katarze odbędzie się kolejna tura amerykańsko-irańskich rozmów technicznych. Władze w Teheranie zaprzeczają tym doniesieniom. Donald Trump na portalu Truth Social napisał, że to Iran naciskał na zorganizowanie spotkania w Dosze.

Podatek cyfrowy mimo gróźb Waszyngtonu

Unia Europejska zamierza wprowadzić podatek cyfrowy wobec amerykańskich korporacji mimo gróźb ze strony Stanów Zjednoczonych. Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier oświadczył, że państwa członkowskie mają pełne prawo regulować działalność gospodarczą na swoim terytorium, a Bruksela szybko i zdecydowanie odpowie na jednostronne kroki Waszyngtonu.

W piątek Donald Trump zagroził nałożeniem nowych ceł na państwa wspólnoty, krytykując podatki cyfrowe jako uderzające w amerykańskich gigantów technologicznych. Departament Stanu określił te regulacje jako protekcjonizm gospodarczy podważający partnerstwo transatlantyckie.

W poniedziałek do Waszyngtonu przyleciał Roberto Viola, dyrektor generalny departamentu Komisji Europejskiej odpowiedzialnego za technologie. Według portalu Politico ma on rozmawiać o przyszłych ramach amerykańsko-unijnych relacji cyfrowych. Bruksela, dążąc do ograniczenia zależności od Stanów Zjednoczonych, przedstawiła niedawno pakiet wsparcia dla rozwoju własnych zdolności technologicznych.