Praca do 70. roku życia? Ekspertka: to się po prostu opłaca
Polska mierzy się z jedną z najniższych stóp dzietności w Unii Europejskiej, a kurczące się zasoby pracy zmuszają do rewizji podejścia do wieku emerytalnego, zatrudnienia osób starszych i imigracji - przekonuje profesor Agnieszka Chłoń-Domińczak, prorektor ds. nauki Szkoły Głównej Handlowej, przewodnicząca Rządowej Rady Ludnościowej. W programie „Kanał Otwarty” tłumaczyła, dlaczego dłuższa aktywność zawodowa oznacza dziś nawet trzykrotnie wyższe świadczenie i dlaczego debata o systemie emerytalnym pozostaje politycznym tematem tabu.
Demografia bez odwrotu
Ekspertka nie ukrywa, że sytuacja demograficzna kraju budzi niepokój. „Na pewno nie patrzę na to spokojnie. Patrzymy na to wszyscy z troską jako demografowie” - podkreśliła.
Źródeł niskiej dzietności upatruje w transformacji gospodarczej sprzed trzech dekad. Niepewność, wysokie bezrobocie i trudności młodych z wejściem na rynek pracy stały się, jak wskazała, początkiem procesu, którego konsekwencje odczuwamy dzisiaj.
Efekt jest podwójny. Na rynek pracy wchodzi coraz mniej młodych, a jednocześnie wiek emerytalny osiągają osoby urodzone w wyżu demograficznym. Zdaniem Chłoń-Domińczak to wyzwanie wspólne dla większości państw europejskich, choć Polska plasuje się wśród krajów o najniższych wskaźnikach dzietności w Unii.
Rządowa Rada Ludnościowa publikuje coroczne raporty poświęcone sytuacji demograficznej, obejmujące dzietność, zdrowie, umieralność, migracje i starzenie się ludności. Ekspertka zastrzega, że nie istnieje jedno rozwiązanie, które nagle odwróci trend. „To nie jest tak, że my wymyślimy rozwiązanie, które raptem doprowadzi do tego, że dzietność w Polsce znacząco wzrośnie” - zaznaczyła.
Rynek pracy chłonie ludzi, kurczą się zasoby
Prognozy nie zapowiadają całkowitego zniknięcia młodych pracowników - będzie ich jednak mniej niż w przeszłości. Skutki widać już teraz: Polska ma jedną z najniższych stóp bezrobocia w Europie, ponieważ rynek pracy wchłania wszystkie dostępne osoby.
Zmienił się także kierunek migracji. „O ile jeszcze kilka lat temu mówiliśmy o tym, że młodzi ludzie uciekają z Polski ze względu na to, że brak jest pracy, to dzisiaj przyciągamy imigrantów” - zauważyła ekspertka. Cudzoziemcy stanowią rosnącą grupę pracujących, płacących podatki i składki, co pomaga utrzymać system emerytalny i rentowy.
Otwartym pytaniem pozostają przyszłe deficyty w konkretnych sektorach. Wiele zależy od tego, jak będą kształcić się młodzi, a rynek zmieniają nowe technologie i sztuczna inteligencja - część zawodów zanika, na inne rośnie zapotrzebowanie.
W tym kontekście Chłoń-Domińczak apeluje przede wszystkim o rozwijanie myślenia krytycznego. „Musimy przede wszystkim uczyć myślenia krytycznego, rozwiązywania problemów” - powiedziała, dodając, że nie należy bezrefleksyjnie zawierzać algorytmom, lecz weryfikować to, co tworzą systemy sztucznej inteligencji.
Technologia szansą dla starszych
Rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji ekspertka postrzega jako szansę nie tylko dla młodych. Jej zdaniem osoby w dojrzałym wieku dysponują doświadczeniem i erudycją, które pozwalają im trafnie formułować pytania i oceniać odpowiedzi generowane przez algorytmy.
Jako przykład skali zainteresowania wskazała prowadzony przez SGH wspólnie z Google kurs „umiejętności jutra”, adresowany głównie do małych i średnich przedsiębiorców. „Przez trzy edycje przez kurs przewinęło się prawie 100 tysięcy osób” - poinformowała.
Ekspertka przywołała też starszą inicjatywę sprzed niemal dwóch dekad. W ramach programu Equal utworzono pracownię projektową w przemyśle stoczniowym, zatrudniając projektantów w wieku 50+, którzy po przeszkoleniu z nowoczesnego oprogramowania zastąpili młodych specjalistów wyjeżdżających do stoczni w Norwegii. „Wsparcie technologią pomaga osobom w każdym wieku” - podsumowała.
Trzykrotna różnica w emeryturze
Najmocniejszym argumentem za dłuższą pracą pozostają liczby. System emerytalny jest tak skonstruowany, że premiuje długą aktywność zawodową i późniejsze przejście na emeryturę.
Ekspertka podała konkretne dane. Najwyższa emerytura w Polsce wynosi 54 tysiące złotych brutto i otrzymuje ją osoba, która przeszła na emeryturę w wieku 86 lat po 67 latach pracy. To przypadek skrajny, ale ilustruje mechanizm.
Sama sprawdziła symulację dla siebie w ZUS. „Różnica jest trzykrotna” - powiedziała o porównaniu emerytury przy przejściu w wieku 60 i 70 lat. O wysokości świadczenia decyduje suma wpłaconych składek wraz ze stopą zwrotu oraz statystyczna długość dalszego trwania życia. Im później przechodzimy na emeryturę, tym silniej działa procent składany i tym krótszy statystycznie okres wypłat.
Ekspertka zwróciła uwagę na pułapkę łączenia pracy z emeryturą. Skorzystanie ze świadczenia trwale obniża jego wysokość, dlatego - o ile pozwala na to zdrowie - bardziej opłaca się kontynuować pracę i przejść na emeryturę później. Wspomniała też o dostępnych instrumentach wsparcia, takich jak PIT zero dla seniorów, który zwiększa kwotę wolną od podatku pracujących osób w wieku emerytalnym.
Okres ochronny, który stygmatyzuje
Bariery leżą jednak nie tylko po stronie pracowników. Chłoń-Domińczak krytycznie oceniła okres ochronny przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Jej zdaniem mechanizm ten „nie chroni, tylko stygmatyzuje” osoby zbliżające się do emerytury.
Skutek bywa odwrotny do zamierzonego: pracodawcy zwalniają starszych pracowników jeszcze przed rozpoczęciem ochrony, a zatrudnienie osoby w takim wieku traktują jak ryzyko, bo później trudno ją zwolnić. „Ja spotykam bardzo często osoby 50+, które mówią, że my byśmy jeszcze chcieli dłużej pracować, ale pracodawca nas zwolnił przed okresem ochronnym” - relacjonowała.
W badaniu SHARE, dotyczącym zdrowia, starzenia się i procesów emerytalnych, Polska wypada poniżej średniej pod względem satysfakcji pracowników 50+. Ankietowani wskazują presję czasu, brak zadowolenia z zarobków, ograniczone możliwości rozwoju oraz ciężką pracę fizyczną. Znacznie lepiej wypadają kraje skandynawskie, ale też Czechy.
Źródeł tego podejścia ekspertka upatruje w latach 90. „Na początku lat 90. w ciągu kilku lat ponad milion osób odeszło na emeryturę” - przypomniała. Przekonanie, że wypychanie starszych na emeryturę otwiera miejsca dla młodych, utrwaliło się mimo zupełnie odmiennej dzisiejszej demografii.
Wiek emerytalny jako temat tabu
Reforma z 1999 roku, o której współtworzeniu mówiła ekspertka, zakładała, że osiągnięcie wieku emerytalnego daje prawo, a nie obowiązek przejścia na emeryturę. Emerytury pomostowe, wprowadzone w 2009 roku, faktycznie podniosły wiek dezaktywizacji zawodowej - wcześniej kobiety przechodziły na emeryturę średnio w wieku 55 lat, mężczyźni w wieku 60 lat.
Debata o dalszym podnoszeniu i wyrównywaniu wieku emerytalnego została jednak zatrzymana. Zdaniem Chłoń-Domińczak w polityce utrzymuje się przekonanie, że „każdy, kto ruszy wiek emerytalny, przegra wybory”, przez co rozmowa nie jest nawet inicjowana.
Szczególnie niekorzystna jest sytuacja kobiet, które przechodzą na emeryturę wcześniej. Mają świadczenia o jedną trzecią niższe niż mężczyźni, a prognozy wskazują, że kolejne roczniki będą otrzymywać emerytury na poziomie minimalnym.
Ekspertka odniosła się do testowanych propozycji, w tym różnicowania wieku emerytalnego dla matek i kobiet bezdzietnych - uznała je za rozwiązanie chybione, mogące pogłębić nierówności i budzić poczucie niesprawiedliwości. Za wzór skutecznej zmiany wskazała emerytury pomostowe, wprowadzone po długim dialogu społecznym, dzięki czemu udało się podnieść wiek emerytalny bez „wielkiego buntu społecznego”.
Behawioralna pułapka „tu i teraz”
Dlaczego mimo jednoznacznych liczb Polacy wybierają wcześniejszą emeryturę? Ekspertka tłumaczy to ekonomią behawioralną - zasadą „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”.
Wielu decyduje się na natychmiastowe świadczenie w wysokości dwóch-trzech tysięcy złotych, dorabiając do niego, zamiast poczekać dwa lata na wyższą emeryturę. Problem ujawnia się później. „Jak już nie będziemy mogli pracować, to zostaniemy z tymi dwoma tysiącami i bez niczego innego” - ostrzegła.
Do tego dochodzi niedocenianie długości życia na emeryturze, które statystycznie trwa ponad dwadzieścia lat. W tym czasie rosną wydatki na zdrowie i opiekę. „System emerytalny musi myśleć o tym, co się będzie działo za 10, 20 czy 50 lat do przodu” - podkreśliła ekspertka.
Systemy odrębne i pytanie o cudzoziemców
Chłoń-Domińczak wskazała na zawieszenie debaty o systemie ubezpieczeń rolników. Do emerytur z KRUS państwo dopłaca z podatków ponad 90 procent wydatków systemu. Ekspertka rozróżnia właścicieli małych gospodarstw, wymagających wsparcia socjalnego, od zamożnych przedsiębiorców rolnych, dla których obecne rozwiązania uznaje za „stanowczo nieadekwatne”.
Podobnie ocenia systemy dla służb mundurowych, sędziów i prokuratorów. Wskazała na model outplacementu stosowany w wielu krajach - doświadczeni funkcjonariusze mogą wykorzystać swoje kompetencje na cywilnym rynku pracy, nie tracąc uprawnień z okresu służby.
Kwestię imigracji ekspertka traktuje jako uzupełnienie luki demograficznej. Dane ZUS pokazują rosnącą liczbę ubezpieczonych cudzoziemców - nie tylko z Ukrainy, ale też z Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Według eksperymentalnych statystyk GUS w Polsce przebywa ponad dwa miliony cudzoziemców.
Zaostrzenie polityki wizowej nie zatrzymało napływu pracowników, ale ekspertka przypomina, że zaproszenie na rynek pracy oznacza także włączenie ich rodzin do systemu edukacji i ochrony zdrowia. Skutki niedoboru widać już w szkolnictwie wyższym, gdzie spadek liczby zagranicznych studentów zmusił część uczelni do ograniczenia działalności.
Kontekst: polityka bez recepty uniwersalnej
Chłoń-Domińczak opowiada się za modelem łączącym zadania centralne z lokalnymi. Rynki pracy mają charakter regionalny - duże miasta notują ogromny popyt na pracę, podczas gdy peryferyjne gminy zmagają się z depopulacją.
Ekspertka wskazuje, że urzędy pracy na poziomie powiatowym mogą już dziś wspierać osoby w wieku emerytalnym i nieaktywne zawodowo. Rolą centrum pozostaje tworzenie ram prawnych, które wzmacniają działania samorządów.
Wnioski płynące z rozmowy układają się w jeden wzór: demografia jest, jak określiła ekspertka, „nieubłagana”, a zmiany następują stopniowo, lecz w skali dekad są ogromne. Bez rzetelnej debaty o wieku emerytalnym, rewizji instrumentów rynku pracy i świadomej polityki migracyjnej Polska ryzykuje, że będzie odpowiadać na wyzwania jutra narzędziami sprzed trzydziestu lat.