Powrót

Rosyjski dron spadł dwa kilometry od granicy z Polską

Przejście graniczne w Dorohusku zostało ewakuowane w związku z rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę - poinformowały we wtorek, 29 września, polskie władze. Około dwóch kilometrów od przejścia rozbił się rosyjski dron o napędzie odrzutowym, a Wojsko Polskie postawiło w stan najwyższej gotowości obronę powietrzną i lotnictwo.

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że polskie systemy obrony powietrznej oraz myśliwce były gotowe do strącenia bezzałogowego statku powietrznego. Maszyna ostatecznie nie naruszyła polskiej przestrzeni powietrznej i spadła w pobliżu polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

W następstwie ataku ewakuowano obiekty w Dorohusku i w Zosinie. W województwie lubelskim zawyły syreny alarmowe, a mieszkańcy otrzymali alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, pułkownik Jacek Goryszewski, cytowany przez portal Interia.pl, wskazał, że Rosjanie po raz kolejny użyli do ataku statków z silnikami odrzutowymi. Ze względu na osiąganą przez nie prędkość zdecydowano o postawieniu w stan najwyższej gotowości polskiej obrony powietrznej i lotnictwa.

Dowództwo Operacyjne podkreśliło w oświadczeniu, że działania Wojska Polskiego miały charakter prewencyjny. Sytuacja przy granicy ma być ściśle monitorowana, aby umożliwić natychmiastową reakcję na potencjalne zagrożenia. W poniedziałek oraz w ubiegły czwartek ewakuacje przejść granicznych w województwie lubelskim również okazały się konieczne.

Liberalizacja zasad zwalczania rosyjskich obiektów

Na tle rosnącego zagrożenia Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiada liberalizację przepisów dotyczących zestrzeliwania rakiet i dronów nadlatujących z Rosji. Wiceminister Cezary Tomczyk poinformował, że piloci nie będą już musieli nawiązywać bezpośredniego kontaktu wzrokowego z wrogimi obiektami.

Dotąd decyzję o zestrzeleniu drona lub rakiety piloci myśliwców mogli podjąć dopiero po identyfikacji wizualnej - czyli po dostrzeżeniu konkretnego obiektu. Po zmianie regulacji będą mogli oddać strzał na podstawie odczytu z radarów. Nowe zasady mają w najbliższych dniach objąć działanie lotnictwa myśliwskiego i śmigłowców.

Tomczyk, cytowany przez serwis internetowy tygodnika „Do Rzeczy”, zaznaczył, że dotąd taka możliwość istniała jedynie w przypadku wojny albo wprowadzenia stanu wojennego. Obecnie Polska niemal codziennie musi być przygotowana na pojawienie się rosyjskiego drona lub rakiety, dlatego zmiana przepisów jest konieczna. Premier Donald Tusk ostrzega, że w najbliższych miesiącach sytuacja może się dalej pogorszyć.

Bez referendum w Warszawie, druga tura w Krakowie

W Warszawie nie odbędzie się referendum w sprawie odwołania prezydenta Rafała Trzaskowskiego i Rady Miejskiej. Inicjatywie zabrakło ponad 21 tysięcy podpisów: wymagane było blisko 132 tysiące sygnatur, a wolontariuszom udało się zebrać nieco ponad 111 tysięcy.

Lider stołecznej operacji referendalnej Maciej Wilk podał, że osoby zaangażowane w inicjatywę poświęciły na nią przez blisko 60 dni około 15 tysięcy roboczogodzin. Skrytykował ugrupowania opozycyjne, wyrażając rozczarowanie zwłaszcza postawą Prawa i Sprawiedliwości, którego lokalne struktury nie włączyły się do pomocy. Operacja ma teraz przekształcić się w organizację kontrolującą decyzje władz stolicy. Trzaskowski we wpisie na platformie X zapowiedział budowę „Warszawy dla wszystkich” i podziękował mieszkańcom za wsparcie.

W Krakowie o fotel prezydenta w drugiej turze przedterminowych wyborów zmierzą się Łukasz Gibała i Monika Piątkowska. Pierwszą turę wygrał Gibała z wynikiem 36,4 proc., przed senator Koalicji Obywatelskiej Piątkowską, na którą zagłosowało 29,9 proc. wyborców. Trzecie miejsce zajął kandydat PiS Michał Drewnicki (17,5 proc.). Gibała w rozmowie z „Gazetą Krakowską” zastrzegł, że nie należy popadać w triumfalizm, ponieważ wyborów jeszcze nie wygrał. Druga tura odbędzie się 11 października.

Spór Kijowa z Seulem i krytyka reform sądownictwa

Korea Południowa domaga się przeprosin od Ukrainy za ujawnienie informacji o wymianie więźniów z Koreą Północną. Prezydent Wołodymyr Zełenski podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ ujawnił, że przekazał południowokoreańskim władzom dwóch północnokoreańskich żołnierzy, pojmanych przez ukraińskie wojsko, gdy walczyli po stronie Rosji.

Prezydent Republiki Korei Lee Jae-myung zarzucił Zełenskiemu jednostronne ujawnienie transferu, co - jak twierdzi Seul - oznacza złamanie umowy o poufności. Biuro prezydenta Korei uznaje kłamstwo na temat treści porozumienia za bardzo poważną sprawę. Jak podaje telewizja Euronews, otoczenie Zełenskiego bagatelizuje spór; jego doradca Dmytro Łytwyn stwierdził, że poinformowano jedynie o przekazaniu żołnierzy, a utrzymanie tego faktu w tajemnicy byłoby niezwykłe.

Ukraińskie organizacje pozarządowe skrytykowały z kolei Unię Europejską za odblokowanie funduszy dla Kijowa w zamian za - jak twierdzą - „antyreformę” sądownictwa. Uchwalona w czerwcu ustawa zwolniła sędziów z odpowiedzi na 22 z 28 szczegółowych pytań o konflikt interesów i standard życia. Przedstawiciele organizacji DEJURE i Automajdan w rozmowie z portalem The Kyiv Independent ostrzegają, że zmiany utrudnią pociąganie sędziów do odpowiedzialności. Bruksela ma przekazać Ukrainie łącznie 3 miliardy euro, z czego 386,3 miliona za same zmiany w oświadczeniach o uczciwości sędziów.

Floryda chce zablokować rozwój AI

Prokurator generalny Florydy James Uthmeier zwrócił się do sądu o wstrzymanie rozwoju sztucznej inteligencji przez OpenAI. Według portalu Politico wykorzystuje on narastające obawy wobec technologii, o których w pierwszej połowie września mówił dyrektor generalny Anthropic Dario Amodei, apelując o spowolnienie prac; jego stanowisko poparł także szef OpenAI Sam Altman.

W czerwcu Uthmeier pozwał OpenAI i Altmana, zarzucając firmie agresywne promowanie produktu, który miał być wykorzystywany do planowania brutalnych przestępstw. Prokurator uznaje wstrzymanie prac za konieczne, dopóki firmy nie wprowadzą zabezpieczeń nadzorowanych przez niezależne instytucje i nie uniemożliwią dzieciom korzystania z chatbotów.

OpenAI odpowiedziało, że zachowuje transparentność wobec prowadzonych prac, a w piątek ogłosiło zawieszenie rozwoju najbardziej zaawansowanych modeli. Jak podano, opracowana przez firmę AI miała znaleźć klucze dające dostęp do danych Departamentu Edukacji USA, a według premiera Australii Anthony’ego Albanese’a – włamać się do danych rządowego programu zdrowotnego.

Kanał Otwarty Zasubskrybuj
newsletter