Strach Putina, Wracają lata 90-te, Moskwa w szoku po ataku dronów, Ukraina i konflikt z Polską.
Aresztowanie przyjaciela Putina i drony nad Moskwą. Rosja traci spokój
Aresztowanie Ilii Trabera, wieloletniego wspólnika Władimira Putina z petersburskich lat 90., oraz spektakularny atak ukraińskich dronów na moskiewską rafinerię w ciągu kilku dni odsłoniły dwa pęknięcia rosyjskiego systemu: kruchość kręgu nietykalnych wokół prezydenta i koniec iluzji, że stolica leży poza zasięgiem wojny. Paweł Reszka, dziennikarz tygodnika „Polityka” i wieloletni korespondent w Moskwie, w rozmowie w „Kanale Otwartym” analizuje, co oba wydarzenia oznaczają dla Kremla, frontu w Ukrainie i bezpieczeństwa Polski.
Petersburski wspólnik trafia za kratki
Aresztowanie Ilii Trabera w Petersburgu wywołało zdumienie nawet w niezależnych mediach rosyjskich. Traber należał do wąskiej grupy ludzi uznawanych dotąd za nietykalnych - biznesmenów, którzy z Putinem współpracowali jeszcze w czasach, gdy ten był urzędnikiem w merostwie Petersburga.
„To jest wielkie pytanie, chyba największa zagadka, czy Putin kazał to zrobić, czy też stało się to bez udziału Putina” - mówi Reszka. Sam dziennikarz przyznaje, że pojawia się teza, iż mogła to być inicjatywa FSB, które „troszeczkę zerwało się z łańcucha”. Traber znał szczegóły interesów Putina z lat 90, barterowych operacji wymiany rosyjskich surowców na zachodnią żywność, które wicemer Putin osobiście autoryzował, a z których - jak przypomina Reszka - „nic nie przyjechało z powrotem”.
Zarzuty stawiane Traberowi nie dotyczą jednak machinacji finansowych, lecz morderstwa. „To nie jeden człowiek w betonowych butach gdzieś tam leży w Zatoce Fińskiej” - komentuje Reszka, opisując modus operandi petersburskiego biznesmena z czasów wojen o port morski. Sprawa rzuca cień na samego prezydenta: „Tu nagle się okazuje, że związki z bandytami były. I teraz facet będzie przesłuchiwany, będzie występował w sądzie i będzie mógł bardzo wiele rzeczy opowiedzieć” - chyba że, jak zastrzega rozmówca, „coś mu się stanie albo ktoś mu powie, żeby pewnych rzeczy nie mówił”.
Moskwa wciągnięta do wojny
Drugim wydarzeniem, które wstrząsnęło rosyjską stolicą, był atak ukraińskich dronów na rafinerię w granicach administracyjnych Moskwy. Obiekt - jeden z najstarszych w Rosji, działający od lat 30. XX wieku - odpowiada za około 40 procent zaopatrzenia obwodu moskiewskiego w paliwa. Po uderzeniu nad miastem uniósł się słup ognia widoczny niemal z Kremla.
„Z naszego punktu widzenia wydaje się, że Moskwa została włączona do wojny Rosji z Ukrainą” - cytuje Reszka komentarz jednego z rosyjskich obserwatorów. To istotny zwrot symboliczny: władze przez lata dbały, by mieszkańcy dużych miast - Moskwy, Petersburga - wojny nie odczuwali. Pobór wojskowy prowadzono głównie w biednych republikach: Buriacji, Dagestanie. Teraz iluzja pęka.
Kilka tygodni wcześniej drony uderzyły także w skład paliwa w trakcie Petersburskiego Forum Ekonomicznego - prestiżowej imprezy, na której Putin chciał pokazać zagranicznym gościom stabilność Rosji. „A tu nagle przylatują drony, uderzają i ludzie, którzy przyjechali w gości, widzą zamiast tej silnej Rosji - widzą wojnę” - opisuje dziennikarz.
Ukraiński Sztab Generalny twierdzi, że zniszczono 30 procent zdolności produkcyjnych rosyjskich rafinerii. Reszka uważa tę liczbę za prawdopodobnie zawyżoną, ale skutki są realne: kolejki przed stacjami benzynowymi, ograniczenia w tankowaniu do kanistrów (20–40 litrów), problemy z dostawami. Najgorzej jest na okupowanym Krymie, gdzie nie ma już nawet paliwa na talony, a sezon turystyczny - kluczowy dla mieszkańców - praktycznie przepadł.
Słabnące poparcie, rosnące ryzyko
Według Reszki Putin obawia się zarówno ukraińskich dronów, jak i własnego otoczenia. „Boi się też mocno tego, że ktoś straci cierpliwość. Już trwa piąty rok, sukcesów nie widać, jest coraz trudniej. Ludzie potracili miliardy.”
Badania Centrum Lewady, które dziennikarz przytacza, pokazują erozję poparcia. W ciągu ostatnich trzech miesięcy odsetek zwolenników rozmów pokojowych wzrósł do około 60 procent, a zwolenników kontynuacji wojny spadł do około 30. Notowania Putina, od jesieni wykazujące trend spadkowy, utrzymują się na poziomie 79 procent - wciąż wysokim, ale niższym niż dotąd.
Reszka zwraca uwagę na strukturalny mechanizm: „Zawsze jest tak, że jak Putin traci poparcie, to robi coś spektakularnego - a to wypowie wojnę Gruzji, a to zajmie Krym”. Jednocześnie Kreml unika słowa „mobilizacja”, pamiętając bunt w dużych miastach po ogłoszeniu częściowej mobilizacji w 2022 roku. „Putin łamie ten deal społeczny: wy się nie mieszajcie do polityki, ja to wszystko załatwię” - ale stopa życiowa się pogarsza, ceny rosną, pojawiają się opóźnienia w wypłatach.
Zabójstwo w Białej Podlaskiej i długie ręce Kadyrowa
Reszka analizuje też zabójstwo Siemiona Skrepieckiego, rosyjskiego satyryka zastrzelonego w Białej Podlaskiej. Pięć strzałów, dobicie ofiary leżącej na ziemi - to, jak ocenia dziennikarz, „na pewno egzekucja”. Christo Grozjew, dziennikarz portalu The Insider, wskazuje na powiązaną z FSB strukturę zajmującą się zabójstwami przeciwników Putina za granicą.
Reszka skłania się jednak ku innej hipotezie: zlecenia Ramzana Kadyrowa. Skrepiecki przedstawiał Kadyrowa i Putina w wulgarnych satyrycznych obrazach, otrzymywał liczne pogróżki. „Kadyrow jest słynny z tego, że wysyła zabójców albo ludzi, którzy potrafią pobić, do różnych części Rosji, żeby ukarać tych, którzy źle wyrażają się o islamie, o Kadyrowie, o Czeczenii.”
Według dziennikarza Czeczenia funkcjonuje poza rosyjskim systemem prawnym: „Rosja nie kontroluje Czeczenii. To już nie jest Rosja.” Czeczeńscy deputowani do Dumy z immunitetem parlamentarnym dokonywali głośnych zabójstw na terenie Rosji. „Przerażające, że może się okazać, że ręce Kadyrowa sięgają już do Białej Podlaskiej. To jest dla nas sygnał ostrzegawczy.”
Polska minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski informował o tysiącach cyberataków dziennie. Doszły do tego podpalenia, paczki z ładunkami wybuchowymi wysyłane samolotami, siatka szpiegowska rozbita w 2023 roku. „Polska jest na cyberwojnie z Rosją” - powtarza za ministrem Reszka.
Front: maszyny walczą z maszynami
Wojna na linii frontu zmieniła charakter. Reszka, który odwiedził pozycje pod Kupiańskiem, opisuje, że klasyczne „mięsne szturmy” ustąpiły miejsca „przesączaniu się” - małe grupy rosyjskich żołnierzy w pałatkach maskujących i z termokocami próbują dotrzeć do wyznaczonych punktów, gdzie czekają na posiłki. Strefa szara jest jednak całkowicie kontrolowana przez drony.
„Wysyłają jednego drona, drugiego, oglądają to z jednej strony, z drugiej. Następnie przylatuje dron, który trafia. (...) Może jeszcze zrzucimy z tego drona wiaderko z napalmem, żeby się spalił.” Ciała poległych Rosjanie oznaczają na mapach - kolejni żołnierze idący w to samo miejsce traktują je jako magazyny żywności, amunicji i lekarstw.
Najcięższe walki toczą się o Konstantynówkę na Donbasie - kluczowy element ukraińskiej obrony wraz ze Słowiańskiem, Kramatorskiem i Druszkiwką. „Niedługo padnie, niestety, bo Rosjanie już powoli docierają do centrum” - ocenia Reszka.
Ukraińcy zautomatyzowali logistykę: zaopatrzenie i ewakuację rannych prowadzą drony naziemne przypominające „Goliaty z filmów o powstaniu warszawskim, tylko bez kabla”. Brygada Trzecia Szturmowa wprowadziła model rekrutacji oparty na transparentnym kontrakcie, gwarancjach protez i opieki nad rodziną - i ma kolejki chętnych. Nowy minister obrony Denys Fedorow rozszerza ten model.
Korupcja, UPA i kalkulacja polskiej polityki
Reszka nie ukrywa krytycznych ocen wobec ukraińskich władz. Operacja antykorupcyjna „Midas” prowadzona przez NABU i SAP dotarła do najbliższego otoczenia prezydenta Zełenskiego, co skłoniło głowę państwa do próby ograniczenia niezależności tych instytucji. Cofnął się dopiero po „kartonowej rewolucji” młodych demonstrantów i naciskach Unii Europejskiej oraz USA. „Wychodzą coraz ciekawsze szczegóły, że budowali osiedle za te pieniądze, że to nie były miliony, a miliardy. Trudno sobie wyobrazić, żeby on o tym nie wiedział” - mówi dziennikarz o Zełenskim.
Reszka przewiduje, że gdyby dziś można było przeprowadzić wybory, urzędujący prezydent by ich nie wygrał. Jednocześnie ocenia, że dopóki wybory pozostają niemożliwe, Ukraińcy skupią się wokół niego.
W sprawie UPA dziennikarz jest jednoznaczny: wpisanie tej formacji do panteonu bohaterów nie zostanie cofnięte. Według badań w 2014 roku 47 procent Ukraińców odnosiło się do UPA negatywnie, a w 2023 roku proporcje się odwróciły - pozytywnie ocenia ją 70–80 procent społeczeństwa. „Mówić przeciwko UPA to jest coś takiego, jak mówić w Kijowie po rosyjsku.”
Reszka ostrzega przed strategią konfrontacyjną: „Najważniejsze dla Polski jest to, żeby Ukraina nie przegrała tej wojny, żebyśmy nie mieli drugiej granicy z Rosją. To racja stanu.” Najsilniejszą polską kartą pozostaje zgoda na unijną akcesję Ukrainy - wymagająca jednomyślności państw członkowskich.
Kontekst
Rozmowa Reszki układa się w jeden obraz: Rosja wchodzi w fazę, w której pęka jednocześnie kilka filarów putinowskiego systemu - nietykalność biznesowych przyjaciół z lat 90., izolacja wielkich miast od kosztów wojny, gospodarcza wytrzymałość zbrojeniówki i tabu mobilizacyjne. Żaden z tych elementów nie zapowiada szybkiego upadku reżimu, ale każdy zwiększa presję, na którą Kreml historycznie reaguje eskalacją. Dla Polski oznacza to dwa równoległe ryzyka: przeniesienie rosyjsko-czeczeńskich metod likwidacji przeciwników politycznych na własne terytorium oraz pokusę wymuszania na Ukrainie ustępstw symbolicznych w momencie, gdy partner walczy o przetrwanie. Reszka kończy rozmowę przestrogą: skuteczna polityka wschodnia wymaga cierpliwości i wykorzystania długoterminowych instrumentów - przede wszystkim warunkowej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej.