Polska zażąda od Brukseli zwrotu 450 milionów euro za broń, Poczobut chce wrócić na Białoruś
Polska zażąda od Brukseli 450 mln euro za broń dla Ukrainy
Polska będzie domagała się od Unii Europejskiej zwrotu blisko 450 milionów euro za sprzęt wojskowy przekazany Ukrainie oraz szkolenia ukraińskich żołnierzy - poinformował w Radiu RMF FM wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczak. Stanowisko Warszawy stoi w sprzeczności z propozycją Berlina, który chce, by całość odmrożonych środków trafiła bezpośrednio do Kijowa.
Sprawa nabrała tempa po tym, jak nowy rząd Węgier odblokował zamrożone od trzech lat fundusze z europejskiego instrumentu na rzecz pokoju - łącznie blisko 6,6 miliarda euro. Niemcy, podczas spotkania ministrów obrony państw unijnych na Cyprze, zaproponowały przeznaczenie całej tej sumy na bieżące potrzeby ukraińskiej armii.
Polski resort obrony argumentuje, że żądane środki są niezbędne do realizacji projektów modernizacyjnych Wojska Polskiego. Stanowisko Warszawy popiera Bratysława. Premier Słowacji Robert Fico zapowiedział, że kwestię zwrotu funduszy omówi bezpośrednio z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. Słowacja otrzymała dotąd jedynie 92 miliony euro zwrotu z przekazanych Ukrainie 700 milionów.
Równolegle premier Donald Tusk skrytykował polityków opozycji i komentatorów wypowiadających się o ukraińskich korzeniach niektórych członków rządu. Podczas debaty nad wotum nieufności dla ministra Marcina Kierwińskiego szef rządu odniósł się do pytania dyrektor pionu kanałów tematycznych Polsatu Doroty Gawryluk, dlaczego - jak ujęła - w polskim rządzie zasiada człowiek pochodzenia ukraińskiego reprezentujący interesy Ukrainy. Pytanie dotyczyło wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Andrzeja Szeptyckiego, który tydzień wcześniej bronił Ukraińskiej Powstańczej Armii, porównując jej członków do polskich żołnierzy wyklętych.
Tusk porównał tę wypowiedź do uwag formułowanych w przeszłości wobec Żydów i Niemców, ostrzegając przed ośmielaniem ksenofobii. W obronie Szeptyckiego stanęło także MSZ Ukrainy. Rzecznik resortu Heorhij Tychyj uznał wykorzystywanie pochodzenia wiceministra za niedopuszczalne i sprzeczne z podstawowymi wartościami europejskimi.
W tym samym czasie dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi Andrzej Poczobut zapowiedział powrót do Grodna we wrześniu. Publicysta, zwolniony na początku maja z białoruskiego więzienia w ramach uwolnienia grupy więźniów politycznych, planuje wziąć udział w zjeździe Związku Polaków na Białorusi. Podczas wizyty w Białymstoku podkreślił, że Grodno uznaje za swój dom, a działalność prowadzi z myślą o polskiej mniejszości. W rozmowie cytowanej przez Interię zaznaczył, że nie podjąłby próby powrotu, gdyby nie otrzymał paszportu oraz zapewnienia o możliwości wjazdu do tego państwa.
Planowany zjazd ma pokazać faktyczną kondycję organizacji, której dotychczasowe siedziby zostały przejęte przez władze w Mińsku.