Pakt migracyjny wchodzi w życie. Müller ostrzega przed mechanizmem przymusu
12 czerwca w życie wchodzi unijny pakt migracyjny. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Müller w rozmowie z Kamilą Baranowską na kanale Otwartym przekonuje, że choć w pierwszym dniu obowiązywania przepisów nic się nie zmieni, w perspektywie kilkunastu miesięcy Polska może zostać objęta mechanizmem przymusowej relokacji nielegalnych imigrantów lub wysokich opłat zastępczych.
Roczne zwolnienie i mechanizm „przyjmij albo zapłać"
Polska uzyskała roczne wyłączenie z mechanizmu relokacji, jednak - jak podkreśla Müller - jest to jedynie czasowe wstrzymanie procedury. Sednem paktu pozostaje zasada: „albo przyjmujesz tych nielegalnych imigrantów, którzy dotarli do Europy, albo płacisz". Stawka wynosi 20 tysięcy euro za osobę i może być w każdej chwili zwaloryzowana.
Europoseł zwraca uwagę, że liczby relokowanych osób mogą być zmieniane bez zgody państw członkowskich. W Radzie Unii Europejskiej obowiązuje zasada większości kwalifikowanej - 55 procent krajów reprezentujących 65 procent ludności. „W praktyce Polska tutaj nie ma możliwości zablokowania tego mechanizmu" - stwierdza Müller.
Były rzecznik rządu przypomina, że PiS przez lata skutecznie blokował pakt, nie dopuszczając do jego finalnego głosowania. Procedurę uruchomiono kilka tygodni po objęciu rządów przez Donalda Tuska. Według Müllera porównywalny scenariusz dotyczył umowy Mercosur - zapewnienia z kampanii prezydenckiej o jej zablokowaniu zostały zweryfikowane tuż po przegranej Rafała Trzaskowskiego.
Co dalej po okresie przejściowym
Wiceszef MSWiA Maciej Duszczyk zapowiada, że Polska będzie wdrażać wyłącznie te elementy paktu, które uszczelniają politykę migracyjną, a w razie potrzeby pójdzie na spór prawny z Brukselą. Müller nie wierzy w determinację rządu. Wskazuje, że skargę w sprawie Mercosur gabinet Tuska złożył dopiero pod presją opinii publicznej, w ostatnich możliwych dniach.
Jego zdaniem realnym narzędziem pozostaje niewykonywanie przepisów i powoływanie się na klauzule bezpieczeństwa narodowego zawarte w traktatach unijnych. Jako przykład asertywności wskazuje decyzję rządu PiS o niewykonaniu jednoosobowego zabezpieczenia nakazującego wyłączenie kopalni w Turowie oraz powołanie się na nadzwyczajną sytuację przy zamknięciu granicy dla ukraińskiego zboża.
Order Orła Białego dla Zełenskiego i sprawa wołyńska
Müller pozytywnie ocenia zapowiedź prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącą odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Traktuje ją jako element strategii negocjacyjnej: „Czasami w strategiach negocjacyjnych, również dyplomatycznych tak się to robi, że pokazuje się bardzo ofensywnie po to, żeby na przykład później powiedzieć: dobra, wycofujecie się z tej decyzji i wtedy my nie robimy tego ruchu".
Europoseł, który jako członek delegacji Mateusza Morawieckiego jeździł do Kijowa trzy tygodnie po wybuchu wojny, odrzuca tłumaczenia o nieświadomości strony ukraińskiej w sprawach historycznych. „Prezydent Zełenski wielokrotnie o nas, od nas wprost słyszał o tych tematach" - twierdzi. Pierwsze prace poszukiwawcze przed formalnymi ekshumacjami ofiar zbrodni wołyńskiej ruszyły pod koniec rządów PiS, w 2023 roku.
Müller uważa, że kwestia rozliczenia zbrodni wołyńskiej powinna być warunkiem sine qua non członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej. Jest przeciwnikiem „fast tracku" z wyłączeniem standardów akcesyjnych - ekonomicznych, antykorupcyjnych i politycznych - których, jego zdaniem, Ukraina obecnie nie spełnia w żadnym sektorze. Krytykuje rząd za brak jednolitego stanowiska wspierającego prezydenta i wskazuje na bezskuteczny apel Tuska o spotkanie obu prezydentów: „Nie da się tak prowadzić polityki zagranicznej".
Spory w PiS i strategia wyborcza
Müller komentuje powstanie stowarzyszenia „Po pierwsze Polska" Jacka Sasina jako uzupełnienie wcześniejszego stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego „Rozwój Plus". Deklaruje poparcie dla kandydatury Przemysława Czarnka na premiera, choć nie ukrywa, że za najlepszego kandydata uważa Morawieckiego - „ma doświadczenie rządowe, ma doświadczenie międzynarodowe, wie też jakie błędy popełniliśmy, wyciąga z tego wnioski".
Były rzecznik rządu kwestionuje diagnozę, według której wystarczy odzyskać wyborców utraconych na rzecz Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. Wskazuje, że PiS stracił 8-10 punktów procentowych w stosunku do 2023 roku, a istotną grupę stanowią dziś niegłosujący byli wyborcy partii. Ostrzega przed zbyt radykalnym językiem, który - jego zdaniem - zniechęca część elektoratu i pcha go do grupy biernych.
Relacje z Konfederacją Müller chciałby budować na konkurencji programowej, a nie złośliwościach. Komentując incydent z odmową podpisania przez Czarnka wniosku o wotum nieufności wobec minister kultury i kpiącym wpisem Sławomira Mentzena, ocenia: „Konfederacja to rozegrała bardzo cynicznie. (…) O takich rzeczach się rozmawia w kuluarach". Współpracę z Grzegorzem Braunem uznaje za „mało wyobrażalną".
Bruksela jako pole nieobecności
W finale rozmowy Müller wskazuje na strukturalną słabość polskiej obecności w unijnym procesie legislacyjnym. Według zestawień Transparency International niemieccy, francuscy i holenderscy europosłowie spotykają się z lobbystami najczęściej; Polska - piąty kraj pod względem wielkości - plasuje się w połowie stawki.
Jako sprawozdawca pakietu Omnibus VI dotyczącego branży chemicznej, kosmetycznej i nawozów oraz „shadow rapporteur" przy AI Act, europoseł opisuje, jak na poziomie unijnym rozstrzygają się interesy całych branż - od regeneracji części samochodowych po kwalifikację pralek z elementami sztucznej inteligencji jako produktów wysokiego ryzyka. Postuluje zbudowanie w administracji państwowej systemu wczesnego ostrzegania przed niekorzystną legislacją unijną.
Müller krytycznie ocenia ogłoszoną przez wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego strategię cyfryzacji do 2035 roku, przeciwstawiając ją działaniom Emmanuela Macrona, który pozyskuje miliardowe rundy finansowania na inwestycje w sztuczną inteligencję we Francji. „To państwo polskie może zdecydować we własnym budżecie, że to jest priorytet" - podkreśla, ostrzegając, że bez własnego udziału w wyścigu technologicznym Polska skazana będzie wyłącznie na rolę nabywcy gotowych rozwiązań.