Powrót

Dymek: koniec polskiej transformacji nastąpił 11 kwietnia 2016 roku

Publicysta Jakub Dymek w książce „Rewolucja ambicji" stawia tezę, że Polska weszła w nowy etap rozwoju, w którym kompleks doganiania Zachodu ustąpił miejsca aspiracji do wyznaczania własnego kierunku. W rozmowie w kanale „Otwartym" autor podcastu „Dwie lewe ręce" wskazał konkretną datę zakończenia transformacji ustrojowej - dzień pierwszego przelewu z programu 500 plus.

Dymek argumentuje, że przez ćwierć wieku polskie elity powtarzały komunikat: najpierw dobrobyt i instytucje, dopiero potem polityka społeczna. „Transformacja zakończyła się wtedy, kiedy odrzuciliśmy retorykę mówiącą nam przez pierwsze ćwierćwiecze trzeciej RP, że najpierw musimy zbudować dobrobyt, najpierw musimy mieć instytucję i demokrację taką samą jak Niemcy, Szwedzi, Holendrzy" - mówi. Według niego decydujące znaczenie miał nie sam transfer 17 miliardów złotych w pierwszym roku obowiązywania programu, lecz złamanie założenia, że na świadczenia rodzinne Polski „nie stać".

Trzy mity transformacji

Publicysta w rozmowie z Igorem Janke rozprawia się z trzema narracjami o latach 90. Mit lewicowy - o „dzikim, teksańskim kapitalizmie" - zderza z faktem, że Polska zachowała publiczną edukację, ochronę zdrowia i mobilność społeczną. „W Polsce mimo wszystko udało się zachować instytucje państwa egalitarnego. Bardzo, wbrew pozorom, równe i mobilne społecznie społeczeństwo" - twierdzi. Brak oligarchii i arystokracji wymienia jako przewagę nad sąsiadami z regionu.

Mit liberalny - o sukcesie wyłącznie zasług polskiej przedsiębiorczości - koryguje wskazaniem na globalny kontekst. „Mniej w nim naszej zasługi niż prądów globalizacji, które popchnęły nas do przodu" - mówi Dymek. Interes w polskim sukcesie miały Stany Zjednoczone, elity niemieckie i francuskie oraz globalny kapitalizm szukający wykształconych, tanich pracowników. Janke nie zgadza się z osłabieniem tej narracji, wskazując na pracowitość Polaków jako kluczowy czynnik, którego nie da się sprowadzić do układu sił zewnętrznych.

Trzeci mit - konserwatywny, mówiący o transformacji jako spisku - Dymek konfrontuje z paradoksem: to właśnie prawica zamknęła transformację, uruchamiając 500 plus i porzucając logikę „wiecznego dogania­nia".

„Tusk rządzi, Kaczyński panuje"

Najbardziej kontrowersyjną tezą rozmowy jest stwierdzenie, że obie główne partie realizują w gruncie rzeczy ten sam program. „Teraz powiem coś obrazoburczego. W gruncie rzeczy Tusk rządzi, Kaczyński panuje" - mówi Dymek. Wymienia kontynuację Centralnego Portu Komunikacyjnego, programu atomowego, rekordowych wydatków na zbrojenia, rozwoju Wojsk Obrony Terytorialnej, a także retoryki domagania się reparacji od Niemiec.

W ocenie publicysty wokół rozwoju gospodarczego i aktywnej roli państwa wyłania się nowy ponadpartyjny konsensus, w którym znak zapytania stawia jedynie przy Sławomirze Mentzenie i Grzegorzu Braunie. „Dzisiaj rozwój w Polsce stał się uniwersalnym językiem polityki" - twierdzi.

Kompleks i pokoleniowy podział wobec Zachodu

Dymek diagnozuje wśród polskich elit dwie różne wrażliwości wobec Zachodu. Starsza generacja, jego zdaniem, łączy kompleks niższości z kompleksem wyższości - Zachód pozostaje dla niej niedoścignionym wzorem z lat 90. Młodsze pokolenie, które wyjeżdżało na stypendia i wymiany studenckie, zna realnie istniejące Niemcy, Hiszpanię czy Holandię - ze wszystkimi ich problemami.

Publicysta ostrzega jednocześnie przed odwrotną pułapką - satysfakcją z niemieckich kłopotów. „W Polsce niemiecki upadek sprzedaje się lepiej niż chemia z Niemiec" - zauważa. Polski Instytut Ekonomiczny ostatni duży raport o związkach polskiej i niemieckiej gospodarki opublikował w jego ocenie dopiero w 2022 lub 2024 roku, co świadczy o ślepocie analitycznej.

Janke zwraca uwagę, że samo nazywanie problemu nie wystarczy - potrzebne są nowe kadry. „Polsce są potrzebne nowe elity, które rozumieją to, że my mamy tu wspólny interes i tu możemy się dogadywać, tu mamy konflikt interesów, a tu mamy super sprzeczne interesy" - mówi, wymieniając Nord Stream 1 i 2 jako przykład skrajnej sprzeczności.

Sprywatyzowana migracja

Najmocniejszą krytykę Dymek kieruje pod adresem polityki migracyjnej ostatniej dekady. Wskazuje, że w niektórych latach Polska wydawała ponad połowę wszystkich pozwoleń na pracę tymczasową dla pracowników spoza UE w całej Wspólnocie. „W czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości, podczas kiedy Polska ganiła wszystkie inne państwa europejskie za naiwną, krótkowzroczną, głupią i podporządkowaną zyskom wielkich korporacji politykę migracyjną, w praktyce realizowała politykę dokładnie identyczną" - twierdzi.

Mechanizm publicysta nazywa „prywatyzacją migracji": zyski trafiają do firm korzystających z taniej pracy, a koszty - infrastrukturalne, zdrowotne, edukacyjne - ponosi państwo. Subsydiowanie konkurencji niskimi płacami blokuje, jego zdaniem, inwestycje w robotyzację i innowacje, utrwalając pozycję peryferyjną polskiej gospodarki.

Dymek opisuje również ludzki wymiar problemu: grupy pracowników z Kolumbii, Bangladeszu czy Pakistanu w małych miejscowościach, nieznających języka, oszukiwanych przez pośredników, traktowanych przez mieszkańców jako problem zrzucony na ich głowy bez konsultacji. „To jest układ, na który nikt się w Polsce nie zgodził" - mówi.

Realizm zamiast gestów

W obszarze dyplomacji Dymek krytykuje doktrynę, w której Polska wymienia realne ustępstwa na symboliczne gratyfikacje. „Powinniśmy wreszcie dać sobie spokój z tą logiką, w której próbujemy za realne ustępstwa na rzecz Ukrainy, Stanów Zjednoczonych czy Niemiec uzyskiwać symboliczną gratyfikację" - twierdzi.

Janke dodaje, że polska dyplomacja brakuje narzędzi i mentalności biznesowej - dyplomata powinien sprzedawać polskie produkty i znać właściwe numery telefonów, a nie wyłącznie reprezentować kraj na bankietach.

Tło

Książka „Rewolucja ambicji" wpisuje się w toczącą się od kilku lat debatę o bilansie polskiej transformacji i o tym, czy kraj jest gotowy przejść od modelu doganiającego do modelu wyznaczającego własną trajektorię. Dymek nie ukrywa, że jego diagnoza zaciera dotychczasowe podziały lewica-prawica i wymyka się prostym etykietom. Rozmowa otwiera nowy cykl „Czy Polska jest świetna?" w kanale „Otwartym".