800 tysięcy na placu Zgody. Francja szuka wartości
Pielgrzymka papieża Leona XIV do Francji zgromadziła tłumy, których nie przewidział żaden scenariusz wizyty. Na sobotnią mszę na placu Zgody w Paryżu przyszło 800 tysięcy osób, a na Stade de France zebrało się 80 tysięcy młodych ludzi. W kraju uznawanym za jeden z najbardziej zlaicyzowanych w Europie wydarzenie wywołało - jak mówi watykanista Michał Kłosowski, który towarzyszył papieżowi na miejscu - przede wszystkim zdumienie.
Zdumienie zamiast rutyny
Kłosowski, dziennikarz portalu „Wszystko co najważniejsze” i autor książek o Franciszku oraz Leonie XIV, obserwował pielgrzymkę z bliska. W rozmowie podkreśla, że skali odzewu nie przewidywano. „Nikt tego chyba nie wymyślił do tej pory w żadnym scenariuszu tej pielgrzymki” - mówi, wskazując na tłumy, spowiedzi na ulicach Paryża i energię młodych uczestników.
Za obrazkami idą twarde dane. We Francji sprzedano 140 tysięcy egzemplarzy papieskiej encykliki, a liczba chrztów dorosłych osiągnęła rekordowy poziom - 14 tysięcy osób w ciągu roku. Jednocześnie, zaznacza Kłosowski, trendy demograficzne pozostają nieubłagane: migracja i laicyzacja sprawiły, że katolicyzm stał się we Francji religią mniejszości.
Rozmówca ostrzega przed nadinterpretacją. „To nie jest tak, że nagle się Francja masowo nawraca” - mówi. Jego zdaniem francuskie społeczeństwo „dotknęło tak głęboko dna, że się po prostu odbija, i każdy krok w górę jest spektakularny”.
Zmęczone społeczeństwo
Źródeł fenomenu Kłosowski szuka w nastrojach społecznych. Opisuje Francję jako „społeczeństwo zmęczenia” - kryzysem, chaosem, konfliktem i trudną sytuacją ekonomiczną pod rządami Emmanuela Macrona.
Wskazuje przy tym na narastające podziały. Rozwój szybkiej kolei TGV, jak zauważa, przyczynił się do rozwarstwienia kraju na dynamiczne metropolie i ubożejącą prowincję. „Mamy jakby dwie Francje” - mówi: Francję milionerów i Francję biedniejącą, w której coraz więcej osób musi sprzedawać domy.
W tym kontekście papież - jak opisuje Kłosowski - zaoferował kontrast. „W tym niepozornym, białym człowieczku, który wysiadł z tego samolotu, uśmiechnął się (…) ludzie dostrzegli coś stabilnego” - mówi, wskazując na dwa tysiące lat historii Kościoła jako instytucji oraz na spokojny, nieradykalny styl Leona XIV.
Niewidzialna praca Kościoła
Zdaniem rozmówcy obecny moment to owoc wieloletniej, mało widocznej pracy francuskiego Kościoła. Po rewolcie 1968 roku, która - jak przypomina Kłosowski, powołując się na socjologa Michela Wieviorkę - była raczej długim procesem niż jednorazowym cięciem, Kościół został wypchnięty w cień. „Bycie katolikiem było passé” - mówi.
Odpowiedzią stała się cicha praca instytucjonalna. Kłosowski wymienia Kolegium Bernardynów, odnowione przez kardynała Jeana-Marie Lustigera, oraz Instytut Katolicki w Paryżu - ośrodki utrzymujące wysoki poziom formacji i edukacji. Przypomina przy tym przepowiednię Benedykta XVI o „małych grupach chrześcijan na Zachodzie, ale silnych instytucjonalnie”.
Przełomem okazał się pożar katedry Notre-Dame w 2019 roku. Na jej odbudowę złożyli się francuscy milionerzy, w tym osoby z pierwszych stron gazet. Wydarzenie - jak mówi Kłosowski - wstrząsnęło nawet niewierzącymi i obudziło wielu „uśpionych katolików”.
Nowy katolicyzm i rola mediów społecznościowych
Istotna, zdaniem rozmówcy, jest zmiana pokoleniowa. Z badań, na które się powołuje, wynika, że 30 procent nowo ochrzczonych młodych ludzi trafiło do wiary przez sztukę sakralną. „Piękno zbawi świat” - komentuje Kłosowski.
Drugim kanałem okazały się media społecznościowe. Jak tłumaczy, francuska opinia publiczna jest „bardzo jasno ustawiona”, a media mają konkretnych właścicieli i wyraziste linie redakcyjne. Młodzi twórcy - tiktokerzy i influencerzy - zdołali przebić tę bańkę, pokazując „kontrę wobec tego ponurego, szarego świata”.
Część francuskich socjologów mówi w efekcie o nowym katolicyzmie - nie dziedziczonym kulturowo, jak we Włoszech czy w Polsce, lecz takim, który musiał wypracować nowy język i wejść w dialog ze współczesnym światem. Symbolem tej zmiany stało się 80 tysięcy młodych na Stade de France, którzy - jak zauważa Kłosowski - „mogli się policzyć” i zobaczyć, że jest ich więcej, niż sądzili.
Papież dotyka rdzenia sporów o Republikę
Kłosowski wskazuje trzy wystąpienia, które jego zdaniem nadały ton całej wizycie. Pierwsze padło w Pałacu Elizejskim i dotyczyło renegocjacji laïcité, czyli zasady świeckości. Papież przypomniał, że pierwotnie prawo z 1905 roku miało nie tylko chronić państwo przed wpływami religii, ale też umożliwiać wierzącym udział w pracy na rzecz dobra wspólnego.
„Pamiętam zdumienie Macrona, który musiał siedzieć i słuchać tego, co w jego domu (…) na temat podstawy fundamentu Republiki mówił mu papież” - relacjonuje Kłosowski. Jego zdaniem Leon XIV „dyplomatycznie, spokojnie, z uśmiechem po francusku” dotknął sedna współczesnego sporu o kształt państwa.
Drugie wystąpienie, w siedzibie UNESCO, Kłosowski uznaje za główny powód wizyty. Papież postawił pytanie: „Co to znaczy być człowiekiem w XXI wieku?”. Trzecim punktem były słowa do młodzieży na Stade de France - „Jesteście świętymi Francji” - które, jak mówi rozmówca, posługiwały się językiem nieobecnym we francuskiej debacie o wierze.
Europa, życie i polityka
W przemówieniu dotyczącym Europy papież - relacjonuje Kłosowski - podkreślił, że „Europa to nie jest projekt biznesowy”, lecz wspólnota ducha, dzięki której przez około 70 lat nie doszło do wojny w jej sercu. Do młodych skierował apel: budujcie Europę i „nie dajcie się zradykalizować”.
Najbardziej wrażliwym politycznie wątkiem okazała się ochrona życia, poruszona w Lourdes - kilka miesięcy po przyjęciu we Francji prawa dopuszczającego eutanazję. Papież, jak podkreśla Kłosowski, nie nazwał tego prawa złym, lecz mówił, że dla chrześcijan chorzy i potrzebujący „nie są kategorią socjologiczną, tylko są sercem Ewangelii”. Do mszy na placu Zgody posługiwali ludzie z fundacji „Jérôme’a Lejeune’a, odkrywcy przyczyny zespołu Downa (trisomii 21)”
Kłosowski zwraca uwagę, że Leonowi XIV udało się uniknąć zaszufladkowania w bieżącym sporze politycznym. Żaden z kandydatów w nadchodzących wyborach prezydenckich nie zrobił sobie zdjęcia z papieżem, a i sam Macron nie przyprowadził swojego pretendenta. Skrajna prawica, jak mówi rozmówca, próbowała wykorzystać falę zainteresowania, lecz bez powodzenia - przy czym jej liderzy nie są związani z Kościołem: Jordan Bardella jest ateistą, a Marine Le Pen deklaruje przywiązanie do tradycji.
Reakcja establishmentu i prasy
Skala wydarzenia zmusiła prezydenta do zmiany planów. Pierwotnie Macron, związany zasadą świeckości, nie miał uczestniczyć w nabożeństwie. Ostatecznie wziął udział we mszy w Metz, co komentatorzy tłumaczyli faktem, że w 1905 roku, gdy uchwalano laïcité, miasto to leżało formalnie poza granicami Francji.
Zaskakujące były też reakcje mediów. „L’Humanité, czyli organ partii komunistycznej (…) dał bardzo przychylną jedynkę” - relacjonuje Kłosowski. „Le Figaro” zatytułował wydanie słowem „merci”. Dziennik określił wizytę jako „pielgrzymkę ducha i prawa”.
Symboliczny wymiar miał wpis francuskich sił powietrznych w serwisie X, zapewniający o ochronie papieża. Kłosowski przypomina, że historia relacji francuskiego wojska z Watykanem bywała napięta, co czyni ten gest tym bardziej wymownym.
Wnioski dla Kościoła w Polsce
Zapytany o lekcje dla polskiego Kościoła, Kłosowski wskazuje trzy elementy. Pierwszym jest formacja i edukacja świeckich oraz odwaga, by wypuszczać ich w świat. Przypomina, że Kolegium Bernardynów prowadzi świecki dyrektor, Laurent Landete.
Drugim jest przejrzystość i otwartość. Kłosowski przywołuje raport komisji badającej nadużycia seksualne we francuskim Kościele, który wskazał 330 tysięcy przypadków od lat 70. do współczesności - dokument metodologicznie kwestionowany, lecz będący próbą zmierzenia się z przeszłością.
Trzecim elementem jest odwaga dialogu ze światem. Papież - jak relacjonuje rozmówca - zachęcał francuskich biskupów, by nie bali się dyskutować, „nawet jeżeli nie będą słuchani, bo do kogoś to trafi”.
Narodziny, a nie pogrzeb
Kłosowski przyznaje, że najsilniej poruszył go obraz papieża wzruszonego przed Notre-Dame. Leon XIV nazwał odbudowaną katedrę symbolem nie upadku, lecz odnowy.
Rozmówca łączy to z myślą kardynała Lustigera, według którego zjawiska odbierane jako koniec katolicyzmu są w istocie jego nowym narodzeniem - a każdym narodzinom towarzyszy ból i strach. Wyzwaniem dla Francji pozostaje teraz, by ten zryw dojrzał i przełożył się na trwałe zmiany. Nadchodzące miesiące - w tym wybory prezydenckie za około pół roku - pokażą, czy pielgrzymka Leona XIV okaże się wydarzeniem przełomowym, czy jedynie spektakularnym epizodem.