Powrót

Bezrobocie 5,8 procent, a według drugiej miary 3,2. Skąd różnica?

Na koniec lipca w Polsce zarejestrowanych było 906 tysięcy osób bezrobotnych, a stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,8 procent - poinformował Krzysztof Jedlak, rzecznik Głównego Urzędu Statystycznego, w programie „Biznes Otwarty" Pawła Blajera. Ta sama sytuacja na rynku pracy mierzona drugą, unijną metodą daje jednak stopę bezrobocia zaledwie 3,2 procent. Rozmowa poświęcona była wyjaśnieniu, dlaczego dwie oficjalne miary tego samego zjawiska prowadzą do tak odmiennych wyników i co każda z nich naprawdę opisuje.

Dwie miary jednego zjawiska

GUS od dekad posługuje się dwiema niezależnymi miarami bezrobocia. Pierwsza to bezrobocie rejestrowane - najlepiej znane opinii publicznej. Druga wynika z badania aktywności ekonomicznej ludności (BAEL), prowadzonego od 1993 roku.

„Mamy dwie różne miary bezrobocia i my się tymi miarami konsekwentnie od bardzo wielu lat, od dekad posługujemy" - podkreślił Jedlak. Jak dodał, w świadomości opinii publicznej dominuje bezrobocie rejestrowane, choć jego zdaniem o drugiej mierze mówi się równie często.

Różnica nie jest kosmetyczna. Obie miary opierają się na odmiennych definicjach, odmiennej metodologii i odmiennych źródłach danych. W efekcie ta sama osoba może być jednocześnie bezrobotnym zarejestrowanym i - w świetle BAEL - osobą pracującą.

Kim jest bezrobotny zarejestrowany

Status bezrobotnego zarejestrowanego precyzuje ustawa o rynku pracy i instytucjach zatrudnienia. To osoba bez pracy i bez dochodu, gotowa podjąć zatrudnienie w pełnym wymiarze - chyba że jest osobą niepełnosprawną, wówczas w innym wymiarze - która zgłosiła się do powiatowego urzędu pracy i spełniła wszystkie ustawowe kryteria.

Kluczowa jest tu inicjatywa samego zainteresowanego. To on musi udać się do urzędu i wnioskować o nadanie statusu. Jednocześnie samo oświadczenie nie wystarcza. „To za mało, bo muszą być spełnione wszystkie kryteria ustawy, o której mówiłem. Więc urzędnik jeszcze parę rzeczy sprawdzi, zanim tej rejestracji dokona" - zaznaczył rzecznik.

Motywy rejestracji bywają różne. Poza poszukiwaniem pracy liczą się dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego, zasiłek oraz instrumenty wsparcia, w tym dla osób planujących własną działalność gospodarczą. Jedlak przyznał, że o status może zabiegać także ktoś, kto pracy realnie nie szuka: „Może się zdarzyć, że przecież o status bezrobotnego walczy ktoś, kto w gruncie rzeczy pracy nie szuka. Ale właśnie spełnia kryteria, zależy mu na ubezpieczeniu medycznym".

Stopę bezrobocia rejestrowanego oblicza się, odnosząc liczbę zarejestrowanych bezrobotnych do liczby ludności cywilnej aktywnej zawodowo. Określenie „cywilna" oznacza wyłączenie służb mundurowych. Ludność aktywna zawodowo obejmuje pracujących w gospodarce narodowej - na umowach o pracę, prowadzących działalność gospodarczą, współwłaścicieli firm - oraz pracujących w rolnictwie indywidualnym. Bezrobotni figurują w tym rachunku zarówno w liczniku, jak i w mianowniku.

Zmiany w przepisach a statystyka

Rzecznik zwrócił uwagę, że na dane wpływają nie tylko procesy ekonomiczne, lecz również zmiany prawa. W czerwcu 2025 roku zniesiono limit dwóch hektarów przeliczeniowych, który wcześniej uniemożliwiał rolnikowi rejestrację jako bezrobotny.

Obecnie rolnik nie zostanie zarejestrowany, jeśli jego dochody przekraczają co najmniej połowę minimalnego wynagrodzenia. Jeżeli są niższe, rejestracja jest możliwa. Wprowadzono też inne udogodnienia: rejestracja w miejscu zamieszkania zamiast zameldowania oraz utrzymywanie kontaktu z urzędem przez internet lub telefon zamiast wizyt osobistych.

„Łatwiej zawalczyć o ten status, łatwiej go utrzymać. Więc widać, że nie tylko procesy czysto ekonomiczne na rynku pracy na to wpływają, ale formalne, związane z treścią przepisów" - ocenił Jedlak.

Liczby na koniec lipca

Na koniec lipca status bezrobotnego zarejestrowanego miało 906 tysięcy osób. W skali miesiąca przybyło 5 tysięcy bezrobotnych - zmiana zbyt mała, by wpłynąć na wysokość stopy, która pozostała na poziomie 5,8 procent.

W ujęciu rocznym stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła o 0,4 punktu procentowego: z 5,4 do 5,8 procent. Oznacza to przyrost o 76 tysięcy osób bezrobotnych względem lipca poprzedniego roku.

Rzecznik osadził te dane w dłuższej perspektywie. W ostatnich latach stopa bezrobocia rejestrowanego spadała do rekordowo niskich 4,9 procent i rosła nieco powyżej 6 procent. „Wciąż możemy być zadowoleni, że ona jest bardzo niska" - powiedział, przypominając czasy, gdy bezrobocie sięgało 20 procent. „Umówmy się, że to jest punkt odniesienia, do którego nawet nie chcemy wracać".

Badanie BAEL - bliżej rzeczywistości

Drugą miarę stanowi badanie aktywności ekonomicznej ludności. To badanie ankietowe prowadzone od 1993 roku, obejmujące próbę mieszkań, do których ankieterzy GUS docierają przez cały kwartał. W skali kwartału odwiedzanych jest kilkadziesiąt tysięcy mieszkań, a rozmowy dotyczą osób w wieku od 15 do 89 lat.

Definicja bezrobotnego jest tu odmienna. Za bezrobotną uznaje się osobę, która w badanym tygodniu nie ma pracy, w ciągu poprzednich czterech tygodni podjęła aktywne działania, by ją znaleźć, i jest gotowa podjąć zatrudnienie w ciągu dwóch tygodni. Kto nie spełnia tych warunków, a pracy nie ma, jest uznawany za osobę bierną zawodowo.

Decydujące znaczenie ma nawet godzina pracy. „Jeżeli ktoś przepracował choćby na czarno godzinę i z tego tytułu uzyskał jakiś dochód (…), taka osoba jest przez nas uznawana za osobę pracującą" - wyjaśnił Jedlak. W efekcie ktoś zarejestrowany jako bezrobotny, kto przepracował na czarno godzinę, w świetle BAEL zostanie zaklasyfikowany jako pracujący.

Ekonomiści przywiązują do tej miary większą wagę, ponieważ mniej odzwierciedla ona świat formalnych kryteriów, a bardziej opisuje faktyczny stan rynku pracy. Kolejnym atutem jest porównywalność międzynarodowa: badanie prowadzone jest zgodnie z wytycznymi Międzynarodowej Organizacji Pracy i Eurostatu, co pozwala zestawiać wyniki Polski z innymi krajami.

Stopa 3,2 procent i miejsce Polski w Unii

Według BAEL stopa bezrobocia wyniosła 3,2 procent w drugim kwartale bieżącego roku. To znacznie mniej niż w przypadku miary rejestrowanej, co wynika z odmiennej metodologii.

Kierunek zmian jest jednak podobny. W skali roku stopa wzrosła o 0,4 punktu procentowego - z 2,8 do 3,2 procent, co oznacza przyrost o 71 tysięcy bezrobotnych. W skali kwartału odnotowano nieznaczny spadek, z 3,3 do 3,2 procent, czyli o 6 tysięcy osób.

Mimo wzrostu rok do roku wskaźnik ten należy do najniższych w Unii Europejskiej. Rzecznik doprecyzował, że mowa o całej Unii, a nie tylko o strefie euro, a więc porównanie obejmuje również kraje spoza wspólnej waluty.

Jedlak wyjaśnił zarazem, że dane Eurostatu o polskim bezrobociu pochodzą właśnie z badania BAEL, nie z rejestrów urzędów pracy. „Eurostat te wszystkie dane czerpie właśnie z badania BAEL w Polsce i analogicznego badania w innych krajach unijnych". Jedyna różnica polega na tym, że GUS publikuje wyniki kwartalnie, a Eurostat szacuje je dodatkowo w rozbiciu na miesiące.

Poziom lokalny i wiarygodność danych

Obie miary różnią się także zasięgiem terytorialnym. Bezrobocie rejestrowane można przedstawić na poziomie województwa, powiatu, a nawet gminy. BAEL pozwala schodzić najniżej do poziomu województw.

Powód jest metodologiczny. Próba, choć duża, nie jest reprezentatywna dla każdej z ponad dwóch i pół tysiąca polskich gmin. „My nie mamy tutaj danych reprezentatywnych dla poszczególnych gmin ze względu na metodykę tego badania" - zaznaczył rzecznik. To istotne, ponieważ niska stopa bezrobocia nie rozkłada się równomiernie w skali kraju.

Zapytany o możliwość manipulowania statystykami, Jedlak wykluczył taki scenariusz. Dane rejestrowe pochodzą z ewidencji urzędów pracy, ale GUS weryfikuje je, porównując między innymi z danymi ZUS. „Jak ktoś wie, jakie procesy za tymi danymi stoją (…), to wie, że możliwości wpływania na te dane żadnej nie ma".

Kontekst i znaczenie

Rzecznik zwrócił uwagę na trzecią, często pomijaną grupę - osoby bierne zawodowo. Według BAEL w drugim kwartale w Polsce było 17,8 miliona osób aktywnych zawodowo, w tym 574 tysiące bezrobotnych i 17,2 miliona pracujących, oraz 12,5 miliona osób biernych zawodowo. Znajdują się tam głównie uczniowie i emeryci, ale też osoby, które z różnych powodów nie pracują i pracy nie szukają.

Jedlak zaapelował na koniec o udział w badaniu BAEL, podkreślając, że jego jakość zależy od szczerości respondentów. Zapewnił, że wszystkie dane objęte są tajemnicą statystyczną i podlegają anonimizacji, przez co nie można ich powiązać z konkretną osobą.

Rozmowa, będąca częścią cyklu „Biznesu Otwartego" poświęconego rynkowi pracy, miała jeden cel: pokazać, że za jedną liczbą podawaną co miesiąc kryją się dwie odrębne metody pomiaru. Znajomość różnicy między nimi pozwala trafniej odczytywać comiesięczne komunikaty o stanie polskiego rynku pracy - i unikać wniosków opartych na miarach, których nie da się bezpośrednio zestawiać.