Chińskie samochody jako narzędzie wywiadu. Ostrzeżenie analityka OSW
Ośrodek Studiów Wschodnich w raporcie poświęconym chińskiej motoryzacji ostrzega, że samochody połączone z internetem mogą stać się instrumentem strategicznej presji Pekinu na państwa NATO. Autor analizy Jakub Jakóbowski wskazuje, że sam Pekin traktuje takie pojazdy jako fundamentalne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego - i wyciąga z tego wnioski defensywne, które dają podstawę, by założyć również ich ofensywne zastosowanie wobec Zachodu.
Chiny same uznają połączone samochody za zagrożenie
Punktem wyjścia raportu OSW były wyjazdy studyjne do Chin i analiza tego, jak Pekin reguluje własny rynek pojazdów inteligentnych. Autorzy prześledzili chińskie dokumenty i standardy techniczne oraz przypadki, w których samochody z zaawansowanymi zdolnościami - przede wszystkim Tesle - były wypraszane z lotnisk i instytucji rządowych.
„Nawet przykłady tego, że kiedy oficjele chińscy jechali przez Pekin, to policja zatrzymywała Tesle, żeby nie mogły się dostać blisko" - relacjonuje Jakóbowski. Konkluzja jest jednoznaczna: sam Pekin uznaje samochód podłączony do internetu za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, obywateli i tajemnic państwowych.
Konsekwencją tej diagnozy są chińskie regulacje wobec zagranicznych producentów. Muszą oni przechodzić certyfikację, składować dane na terytorium ChRL i przekazywać klucze do wszystkich generowanych informacji. Obcym pojazdom zakazano wjazdu w miejsca wrażliwe.
Dane i kompetencje wywiadowcze
Zdaniem analityka OSW nie sam fakt zbierania danych jest problemem - robi to niemal każde nowoczesne urządzenie. Kluczowa jest zdolność państwa do ich przetwarzania. „Chińczycy, tak jak zresztą Amerykanie, mają zdolność do przetwarzania tych danych i wyciągania z nich istotnych insightów, tak w tym sensie wywiadowczym" - mówi Jakóbowski.
Skala danych generowanych przez inteligentne pojazdy jest ogromna, a ich sensowna analiza wymaga infrastruktury dostępnej tylko największym potęgom technologicznym. Jeśli Pekin dysponuje takim aparatem i buduje wobec obcych producentów ścisły reżim defensywny, uzasadniona staje się teza o możliwym wykorzystaniu tych samych zdolności ofensywnie.
Oś Pekin–Moskwa jako klucz do oceny ryzyka
Jakóbowski przekonuje, że polska perspektywa musi uwzględniać głębokość relacji chińsko-rosyjskiej. Xi Jinping i Władimir Putin spotkali się co najmniej czterdziestokrotnie, a między obu państwami działa ponad 60 wspólnych komisji rocznie.
Wśród nich znajduje się gremium łączące rosyjski Glonass i chiński system satelitarny Beidou - w tym w zastosowaniach wojskowych. „Jak zobaczycie sobie, jakie są standardy techniczne chińskich samochodów inteligentnych, to ten standard mówi, że one mają wysyłać dane do Beidou i również w celach wojskowych" - wskazuje analityk. Chińskie pojazdy stają się w tym ujęciu narzędziem wzmacniającym możliwości nawigacji satelitarnej Pekinu.
BYD, największy chiński producent aut elektrycznych, w ciągu ostatnich sześciu lat 11 razy podpisywał z Glonassem porozumienia o wymianie danych. Zdaniem OSW to nie są elementy przypadkowe, lecz część systemu, w którym cywilna technologia motoryzacyjna splata się z infrastrukturą o znaczeniu strategicznym.
Chińska kalkulacja strategiczna
W dziesiątkach rozmów, jakie ośrodek odbył z chińskimi partnerami po wybuchu wojny na Ukrainie, wracał ten sam schemat. Chiny potrzebują Rosji w konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ żadne inne państwo - ani Iran, ani Wenezuela - nie oferuje takich zasobów: arsenału nuklearnego, gotowości do konfrontacji z Zachodem i rosnącej zależności gospodarczej od Pekinu.
„Chiny potrzebują Rosji do konfrontacji z Ameryką. My potrzebujemy Ameryki do konfrontacji z Rosją" - streszcza mechanizm Jakóbowski. W optyce Pekinu państwa wschodniej flanki NATO są częścią amerykańskiej sieci sojuszniczej, analogicznej do Japonii, Korei Południowej czy Australii, tworzącej - jak widzą to Chińczycy - sanitarny kordon wokół ChRL.
Efekt to sprzężenie zwrotne: im mocniej Pekin wspiera Moskwę, tym śmielej Rosja działa w Europie; im słabsza staje się Europa, tym mocniej opiera się na Waszyngtonie; im ściślejszy sojusz transatlantycki, tym bardziej Chiny widzą w Rosji strategiczną konieczność. „Koło się zamyka i się zaczyna kręcić, i jest coraz gorzej" - mówi analityk, przywołując reakcje samych chińskich rozmówców.
Polska decyzja i jej echo w USA
Na podstawie tej analizy Polska jako pierwsze państwo Unii Europejskiej - po Czechach - zdecydowała się wykluczyć chińskie samochody z jednostek wojskowych. Jakóbowski podkreśla, że decyzja została podjęta z polskiej kalkulacji bezpieczeństwa, a nie na zamówienie amerykańskie.
Krok ten odbił się echem w Stanach Zjednoczonych, gdzie trwa dyskusja o łagodzeniu barier wobec chińskiej motoryzacji. Chris Miller, autor książki o wojnie o chipy, opublikował w „Financial Times" komentarz, w którym powołał się na polską decyzję jako argument przeciwko otwieraniu amerykańskiego rynku na chińskie technologie samochodowe.
Zdaniem Jakóbowskiego to model, do którego Polska powinna dążyć: samodzielna analiza, autonomiczne decyzje i przekazywanie ich sojusznikom jako gotowe rozwiązania. „Wychodzimy jako dużo poważniejszy partner, który sam wymyślił, sam działa" - argumentuje.
Kontekst: technologiczna przewaga wobec ryzyka bezpieczeństwa
Analityk nie kwestionuje jakości chińskich samochodów. „To są fantastyczne samochody" - przyznaje, wskazując na ich przewagę cenową, tempo wprowadzania kolejnych modeli oraz dostępność. Rekomendacja OSW nie dotyczy więc bojkotu konsumenckiego, lecz obszarów wrażliwych: infrastruktury krytycznej, portów, telekomunikacji oraz miejsc, do których nie powinny wjeżdżać pojazdy generujące i transmitujące dane do państwa uwikłanego w strategiczne partnerstwo z Rosją.
Dopóki oś Pekin-Moskwa pozostaje fundamentem chińskiej polityki wobec Zachodu, dopóty - argumentuje OSW - wszystkie obszary współpracy technologicznej mające implikacje dla bezpieczeństwa powinny być objęte ograniczeniami. Nie jako gest wrogości, lecz jako konsekwencja jawnej chińskiej kalkulacji, którą sami przedstawiciele Pekinu w rozmowach z analitykami określają w kategoriach zimnego rachunku: „nothing personal, just business".