Ukraina po wojnie: państwo zrujnowane, wyludnione i walczące o inwestorów
Ukraina, nawet w najbardziej korzystnym scenariuszu zakończenia wojny, stanie przed odbudową kraju z połową przedwojennej populacji, zniszczoną infrastrukturą, skażonym środowiskiem i milionami weteranów zmagających się z traumą - oceniła Maria Piechowska, analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, w rozmowie w kanale Otwartym. Ekspertka ostrzegła również, że nawet potencjalne zawieszenie broni nie zakończy konfliktu, ponieważ Rosja nie zmieniła swoich celów strategicznych.
Codzienność między alarmem a frontem
Piechowska, świeżo po pobycie na Ukrainie, podkreśliła, że dla mieszkańców kraju priorytetem pozostaje przetrwanie. Nocny atak na Kijów w dniu rozmowy pochłonął 30 ofiar i zrujnował kilka budynków. Ukraińcy nauczyli się funkcjonować w warunkach nieustannych ostrzałów - nie wszyscy schodzą do schronów, wielu monitoruje kanały w Telegramie, by ocenić trajektorię pocisków i szacować ryzyko.
Spór historyczny z Polską, choć obecny w tle, nie jest głównym tematem debaty publicznej na Ukrainie. Znacznie silniej rezonuje troska o bliskich mieszkających w Polsce - jak zauważyła analityczka, "prawie każdy Ukrainiec ma kogoś w Polsce". Ukraińcy uważnie śledzili m.in. historię młodego rodaka, który wjechał samochodem w okolice Morskiego Oka. Komentarze były surowe: "co on tam robi, jaki nam wizerunek tworzy. Niech on tu przyjedzie i pójdzie na front".
Kalkulacje Zełenskiego i rosnąca rola środowisk narodowych
Zdaniem Piechowskiej prezydent Wołodymyr Zełenski prowadzi permanentną kampanię wyborczą, choć wybory pozostają niemożliwe pod rządami stanu wojennego. Ostatnie decyzje - w tym te dotyczące UPA oraz uchwała Rady Najwyższej o panteonie narodowym - wynikają z wewnętrznej kalkulacji. Prezydent zauważył, że odwołania do bohaterów narodowych zjednują mu poparcie środowisk wcześniej wobec niego krytycznych.
Głównych rywali politycznych Zełenski neutralizuje instytucjonalnie. Generał Wałerij Załużny, obecnie ambasador w Wielkiej Brytanii, cieszy się poparciem rzędu kilkunastu-20 procent, przy około 33 proc. dla Zełenskiego. Kyryło Budanow został wciągnięty w struktury administracji prezydenckiej. "Załeński rzeczywiście tej polityki się bardzo, bardzo nauczył i bardzo sprawnie się nią posługuje" - oceniła analityczka.
Wyczerpanie społeczne i kryzys mobilizacji
Ukraińcy są głęboko zmęczeni wojną, ale - jak podkreśliła Piechowska - mają świadomość, że stawką jest przetrwanie narodu. "Oni widzieli Buczę, widzieli Mariupol, rozumieją, że celem Rosji jest zniszczyć Ukrainę jako naród". To poczucie egzystencjalnego zagrożenia utrzymuje wolę oporu, ale nie rozwiązuje kryzysu mobilizacji.
Motywacja patriotyczna przestała wystarczać. Rząd oferuje żołnierzom wynagrodzenia rzędu kilkunastu-20 tysięcy złotych miesięcznie, preferencyjne kredyty mieszkaniowe i szereg innych świadczeń. Pobór nie obejmuje osób poniżej 25. roku życia, ale ochotnicy w tym wieku otrzymują dodatkowe zachęty. Najlepsze szkolenie - kluczowe dla przeżycia na froncie - zapewniają jednostki związane ze środowiskami prawicowymi, które nie mają problemu z naborem.
Ukraina po wojnie: demografia, gospodarka, ekologia
Nawet w scenariuszu wygranej Ukraina będzie państwem zrujnowanym. Piechowska wskazała na skażenie środowiska - ogromne obszary są zaminowane, a strefy przyfrontowe pozostaną skażone przez dekady. "Podobno na polu bitwy pod Verdun do tej pory jest podwyższone stężenie ołowiu" - przypomniała, obrazując skalę problemu.
Demografia jest równie dramatyczna. Z około 40 milionów obywateli na początku lat 90. dziś na Ukrainie mieszka prawdopodobnie 25 milionów lub mniej. Szacunki liczby poległych sięgają nawet 100 tysięcy, brakuje danych o ofiarach w Mariupolu, a dzietność pozostaje bardzo niska. Prawo zwalniające z poboru ojców trójki dzieci skłania część rodzin do decyzji o kolejnym potomku, lecz - jak zaznaczyła ekspertka - to nie odwróci trendu.
Gospodarka przechodzi głęboką restrukturyzację. Wielkie zakłady przemysłowe na wschodzie zostały zniszczone, a nowymi filarami stają się sektor zbrojeniowy oraz IT. Ukraina należy do najbardziej scyfryzowanych państw Europy - możliwe jest nawet zawarcie ślubu online. Ale nie każdy odnajdzie się na tym rynku, zwłaszcza weterani wracający z frontu. Według najnowszych statystyk 38 proc. weteranów odchodzi z pracy w ciągu pierwszych trzech miesięcy.
Odbudowa i pułapka "tlącej się" wojny
Piechowska sceptycznie ocenia perspektywy szybkiej odbudowy. Pierwsze wizjonerskie plany z konferencji w Lugano - zielona energia, nowoczesna infrastruktura, boiska w każdej gminie - ustąpiły miejsca priorytetom podstawowym: odtworzeniu infrastruktury krytycznej. Zachodni inwestorzy będą wahać się przed zaangażowaniem, jeśli konflikt pozostanie zamrożony.
"Myślę, że dokładnie tak wygląda kalkulacja Władimira Putina, żeby w takim stanie utrzymywać cały czas Ukrainę, żeby wszyscy nie wiedzieli, co ją czeka w najbliższej przyszłości i żeby bali się tam wchodzić z pieniędzmi" - oceniła analityczka. Przypomniała, że przed inwazją podobny mechanizm blokował inwestycje w ukraińskim Donbasie.
Krym: symboliczne zwycięstwo Kijowa
Odrębnym wątkiem jest sytuacja na okupowanym Krymie. Ukraina, nie odbijając półwyspu militarnie, skutecznie odcina jego logistykę - niszczy mosty, ogranicza dostawy paliwa i żywności. Według danych rosyjskich w ubiegłym roku Krym odwiedziło 6 milionów turystów; teraz odczuwają oni skutki wojny osobiście. "Nagle zwykły Rosjanin, który wcześniej wiedział, że jest jakaś specjalna operacja wojskowa, zaczyna rozumieć, że jest wojna" - zauważyła Piechowska.
Ukraina - w cieniu głównego frontu - wygrała także bitwę o zachodnią część Morza Czarnego. Odblokowała korytarz transportowy z Odessy, a rosyjska flota musiała opuścić Krym pod naporem ataków.
Rosja nie zmieniła celów
Rozmowa zamyka się przestrogą. Nawet ewentualne wstrzymanie działań wojennych nie oznaczy końca wojny. "Dalej celem Rosji jest podbicie, podporządkowanie Ukrainy, zmiana architektury bezpieczeństwa w Europie" - podkreśliła analityczka PISM. Moskwa dąży również do wycofania infrastruktury i żołnierzy NATO z Polski, państw bałtyckich i Europy Środkowej.
Powojenna Ukraina - nawet zwycięska - będzie zatem państwem borykającym się z traumą całego pokolenia, wyludnieniem, zniszczonym środowiskiem i widmem nierozwiązanego konfliktu za wschodnią granicą. Część tych problemów, jak zauważyła Piechowska, przeniesie się także na Polskę - poprzez rywalizację o pracowników, presję migracyjną i konieczność długofalowego wsparcia sąsiada.