Powrót

Donald Tusk: Nie będzie kompromisu. Premier oskarża PiS i Nawrockiego po wydarzeniach w TK - orędzie

Premier Donald Tusk wygłosił orędzie po starciach, do których doszło pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, oskarżając PiS oraz prezydentów Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego o niszczenie rządów prawa w Polsce, a polityków i aktywistów PiS i Konfederacji o przepychanki pod Trybunałem. Szef rządu zapowiedział, że władza wykonawcza zapewni Trybunałowi bezpieczeństwo i warunki do pracy.

Tusk nazwał zajścia pod Trybunałem „gorszącymi zdarzeniami” i zadeklarował, że państwo nie może ustępować przed bezprawiem. „Sposobem na spokój nie może być jednak ustępowanie przed bezprawiem i przemocą” - oświadczył. Zaznaczył, że policja reagowała „spokojnie, ale stanowczo” na przejawy agresji i chroniła Trybunał przed napastnikami.

Premier przedstawił własną rekonstrukcję wydarzeń. Według niego Sejm wybrał nowych sędziów po wygaśnięciu kadencji poprzedników mianowanych przez PiS, a sędziowie złożyli ślubowanie. Prezydent - jak mówił Tusk - odmówił jego odebrania, a prezes Trybunału Bogdan Święczkowski blokował legalnie wybranym sędziom podjęcie obowiązków. Gdy ci po tygodniach postanowili rozpocząć pracę, zostali - zdaniem premiera - zaatakowani.

„Legalnie wybrani członkowie Trybunału zostali zaatakowani, a policja na miejscu chroniła Trybunał przed napastnikami” - podkreślił Tusk. Odpowiedzialnością za przepychanki obarczył polityków i aktywistów PiS oraz Konfederacji, wymieniając z nazwiska Grzegorza Brauna i Roberta Bąkiewicza.

Szef rządu przypomniał, że proponował wszystkim siłom politycznym i obu prezydentom uchwały i ustawy mające umożliwić odbudowę praworządności, lecz inicjatywy te zostały zablokowane przez prezydenta i PiS. Zastrzegł, że w sprawach dotyczących rządów prawa nie widzi miejsca na ugodę. „W pewnych sprawach nie może być kompromisu. Wrzask, kłamstwo i bijatyka nie mogą być źródłem prawa w Polsce i nie będą” - stwierdził.

Tusk odrzucił także postawę, którą określił mianem symetryzmu, posługując się porównaniem o złodzieju wyrywającym torebkę i gapiach proponujących, by sprawca i ofiara „podzielili się po równo zawartością torebki”. Argumentował, że w państwie prawa „sędzia, choćby była to filigranowa kobieta, nie ustępuje przed agresywnym osiłkiem”, a polityk - nawet prezydent - nie może zastraszać sędziów.

Premier powiązał spór wokół Trybunału z szerszym kontekstem geopolitycznym. Stwierdził, że przeciwnicy demokracji „nie przez przypadek” znajdują poparcie wśród sił prorosyjskich i korzystają ze wsparcia „armii rosyjskich botów w internecie”. Wspomniał też o „publicznych komplementach od głównego ideologa Kremla”.

Orędzie zamknął deklaracją, że Trybunał Konstytucyjny zacznie działać „samorządnie i zgodnie z Konstytucją”, a zapewnienie mu bezpieczeństwa jest zadaniem władzy wykonawczej. „Polska jest silna, demokratyczna i zdeterminowana. Nie zginęła i nie zginie” - podsumował.

Kanał Otwarty Zasubskrybuj
newsletter