Powrót

Drapaty zastępuje Syrskiego. Zełenski przebudowuje dowodzenie armią

Prezydent Ukrainy przeprowadził zmianę rządu, w wyniku której stanowisko stracił minister obrony Fedorow, a wkrótce po nim ze stanowiska odszedł naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy generał Syrski. Jego następcą został 43-letni generał Drapaty. Dymisje wywołały uliczne protesty w ukraińskich miastach i otwierają pytanie o nowy kierunek prowadzenia wojny. Równolegle Stany Zjednoczone grzęzną w kosztownym konflikcie z Iranem, którego celów i zakończenia nie sposób jednoznacznie określić.

Amerykanie w cieniu wojny z Iranem

Konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Iranem toczy się od dwóch miesięcy i - mimo wielokrotnych zapowiedzi zakończenia - nie przynosi rozstrzygnięcia. Tankowce nadal płoną w cieśninie Ormuz, a Iran, jak ocenił Piotr Lewandowski, "nadal sprawuje całkowitą kontrolę nad tym, co przez cieśninę przepływa". Skutki odczuwają rynki paliwowe, a pośrednio kierowcy przy każdym tankowaniu.

Koszty rosną skokowo. Według amerykańskiego ministra wojny dotychczasowy wydatek wyniósł 37,7 miliarda dolarów, przy czym - jak zwracają uwagę komentatorzy amerykańscy - nie uwzględniono w tej kwocie kosztów ukrytych. Przed Senacką Komisją Budżetową sekretarz wojny poprosił o dodatkowe 68 miliardów dolarów, argumentując to dobrem żołnierzy walczących u wybrzeży Iranu. Na przyszły rok armia ma potrzebować kolejnych 1,5 biliona dolarów - między innymi na odbudowę zużytych zapasów pocisków Tomahawk i rakiet do systemów Patriot oraz rozwój zdolności zwalczania dronów i pocisków balistycznych.

Straty amerykańskie, według ostatnich danych, to 17 poległych i około stu rannych. Iran atakuje nie tylko statki: pociski balistyczne spadły na jordańskie lotnisko Akaba, drony uderzyły w bazę Ali Al Salem w Kuwejcie, celem stała się też baza sił specjalnych w Syrii. Lewandowski ocenia, że armia amerykańska "swoją robotę robi", lecz przy ograniczeniu do operacji morskich i powietrznych nie jest w stanie zrealizować celów stawianych przez prezydenta i ministra wojny - kontrola cieśniny wymagałaby operacji lądowej, a ta oznaczałaby straty wyższe o dwa, może trzy rzędy wielkości. Takiej operacji, zdaniem eksperta, nie będzie, a strategii amerykańskiej wobec dalszego przebiegu konfliktu "większość ludzi nie widzi".

Trzęsienie ziemi na szczytach ukraińskiej władzy

Głównym tematem pozostaje jednak zmiana rządu w Kijowie. Fedorow - oceniany przez Lewandowskiego jako najlepszy z ostatnich sześciu ukraińskich ministrów obrony - stracił stanowisko, co wywołało demonstracje. W wielomilionowych miastach protesty liczyły po kilka tysięcy osób, lecz odbywały się w warunkach wojny, a więc ich uczestnicy narażali życie. Manifestacje kierowano nie tylko w obronie ministra, lecz również przeciwko generałowi Syrskiemu. Pokłosiem dymisji Fedorowa była bowiem rezygnacja naczelnego dowódcy.

Syrski od początku nie cieszył się popularnością - ani wśród części żołnierzy, ani w opinii publicznej. Lewandowski przekonuje jednak, że powszechna ocena pomija uwarunkowania, w których generał działał. Syrski to "Ukrainiec z wyboru": urodzony w ZSRR, przybył na Ukrainę jako piętnastolatek wraz z ojcem, oficerem radzieckim. Po rozpadzie Związku Radzieckiego jednostka, w której służył jako porucznik, została wcielona do Sił Zbrojnych Ukrainy. Syrski przyjął paszport ukraiński, choć jego najbliższa rodzina do dziś mieszka w Rosji.

Kariera obciążona etykietą "rzeźnika"

Jako dowódca 72. Brygady Zmechanizowanej Syrski pozostawił ją w stanie, który pozwolił jej stać się jedną z najlepszych jednostek walczących w 2014 roku z separatystami. Podczas walk w Debalcewie, gdzie kierował operacją ze szczebla operacyjnego, narosły o nim dwie sprzeczne opinie: że ustabilizował sytuację i umożliwił odwrót z kotła, albo że zbyt długo utrzymywał żołnierzy, narażając ich na okrążenie. Weryfikacja tych ocen dziś nie jest możliwa.

W lutym 2022 roku Syrski przejął obronę Kijowa. Dysponując, jak podaje Lewandowski, jedną pełną brygadą i kilkoma batalionami, ustabilizował front i przeprowadził kontruderzenie, które zmusiło Rosjan do wycofania się na Białoruś. Etykieta "rzeźnika" przylgnęła do niego jednak w kontekście bitwy o Bachmut. Zdaniem eksperta Syrski nie miał wówczas mocy sprawczej, by samodzielnie podejmować takie decyzje - Bachmut miał być broniony za wszelką cenę na skutek ingerencji gabinetu prezydenckiego, a Syrski należy do oficerów realizujących decyzje polityczne bez protestów.

Późniejsze działania, według Lewandowskiego, nie potwierdzają obrazu dowódcy lekceważącego życie żołnierzy. Syrski odpowiadał za najlepiej przeprowadzoną operację zaczepną Ukrainy - uderzenie na kierunku charkowskim, które pozwoliło jednorazowo odzyskać największy obszar w najkrótszym czasie. Przy wycofaniu 110. Brygady spod Awdijiwki przerzucił siły, między innymi z Azowa, by otworzyć korytarz odwrotu. "Tak nie postępuje generał, który lekceważy życie swoich żołnierzy" - ocenia ekspert.

W ofensywie 2023 roku, uznanej za największą straconą szansę wojny, Syrski prezentował odmienne stanowisko niż ówczesny naczelny dowódca Załużny. Sprzeciwiał się uderzeniu na kierunku zaporoskim, wskazując na potrójne linie fortyfikacji i przewidywalność takiego natarcia; proponował skupienie wysiłku na kierunku bachmuckim. Decyzję o rozproszeniu ofensywy na oba kierunki - obie zakończone porażką - podjął, jak wynika z relacji, gabinet prezydencki.

Zarzuty wobec Syrskiego i "skalizacja"

Lewandowski odpiera zarzut o "betonowy postradziecki styl dowodzenia": przed inwazją Syrski odpowiadał w sztabie generalnym za współpracę z NATO i należał do najbardziej doświadczonych generałów w zakresie natowskich procedur. Jako naczelny dowódca awansował młodych oficerów - Drapatego, Pawluka, Madziara i innych - często w stopniu podpułkownika, na wysokie stanowiska. Utworzył też dowództwo wojsk dronowych, które następnie stały się osobnym rodzajem sił zbrojnych, co przeczy tezie o niedocenianiu technologii.

Zarzut "mikrozarządzania" ekspert uznaje za częściowo zasadny. To za Syrskiego stworzono korpusy, lecz część ich sztabów nie radziła sobie z powodu niejednolitego poziomu kadr, co skutkowało bezpośrednimi ingerencjami Kijowa. Za trafny Lewandowski uznaje inny zarzut: rozmycie odpowiedzialności na wyższych szczeblach. Karano dowódców batalionów i brygad, także tych, którzy wycofywali się bez rozkazu, ratując resztki żołnierzy, gdy brygada liczyła zamiast pięciu tysięcy niespełna tysiąc ludzi i nie miała odwodów.

Największe kontrowersje wywołała "afera z wojskami szturmowymi", nazwana na Ukrainie "skalizacją". Syrski przekształcał samodzielne bataliony szturmowe w pułki, lecz część z nich - jak 425. Pułk Skała - rozbudowano do rozmiaru dywizji i wykorzystywano do zapychania dziur na froncie. Skała ma jeden z najwyższych wskaźników strat w ukraińskiej armii; jej oficerowie podporządkowywali sobie bataliony innych brygad, a nawet aresztowali ich oficerów sztabowych.

Do pułków szturmowych trafiali mężczyźni złapani na ulicach i przymusowo wcieleni, często najmniej rokujący rekruci. Wobec dowódcy 425. pułku, obecnie zawieszonego, toczy się dochodzenie w sprawie śmierci co najmniej 25, być może 32 żołnierzy podczas brutalnego szkolenia. Jeszcze przed odejściem Syrski zdecydował o likwidacji wojsk szturmowych jako osobnej formacji i utworzeniu Korpusu Szybkiego Reagowania. Pozostaje pytanie - jak zaznacza Lewandowski - czy reagował, gdy się dowiedział, czy dlatego, że sprawa dotarła do opinii publicznej.

Drapaty - najmłodszy naczelny dowódca

Następcą Syrskiego został generał Drapaty, który karierę zaczynał jako porucznik w tej samej 72. Brygadzie. Rozgłos zyskał 9 maja 2014 roku, gdy dowodząc drugim batalionem, staranował barykady w Mariupolu i odblokował otoczony posterunek milicji, jadąc w pierwszym bojowym wozie piechoty. W przeciwieństwie do wielu zdezorientowanych wówczas oficerów "nie miał wątpliwości, jakie jest jego miejsce w szyku".

Podczas nieudanej ofensywy wzdłuż granicy, gdy ukraińskie grupy batalionowe dostały się pod ogień prowadzony z terytorium Rosji, Drapaty zebrał większość swojego batalionu i niedobitków innych jednostek, przebijając się przez okrążenie ze stratą jednego żołnierza. Po inwazji dowodził brygadową grupą bojową w rejonie Kachówki i Krzywego Rogu. Jego zdolności docenił właśnie Syrski, wyznaczając go na wysokie stanowisko; ukraińskie źródła Lewandowskiego określają relacje między nimi jako neutralne.

Kluczowym sprawdzianem stała się stabilizacja frontu pod Charkowem, gdy Rosjanie otworzyli kierunek operacyjny na północ od miasta i posuwali się po kilka kilometrów dziennie. Drapaty w trybie alarmowym przejął dowodzenie, wykorzystał przydzielone rezerwy, zatrzymał natarcie i zepchnął przeciwnika do Wowczańska - którego zajęcie zajęło potem Rosjanom ponad rok. Później dowodził uderzeniem w rejonie Kupiańska.

Zmiana oznacza przejście dowodzenia między dwoma pokoleniami: Syrski to generał starej daty, Drapaty - 43-latek. Jak podkreśla Lewandowski, to prawdopodobnie pierwszy w historiografii współczesnych wojen przypadek, gdy oficer w tak młodym wieku obejmuje dowodzenie milionową armią. Nowy naczelny dowódca zapowiedział przejęcie inicjatywy, utrzymanie zdolności rażenia dronami i doprowadzenie wojny do zwycięskiego końca. Otwarte pozostaje pytanie, czy uwarunkowania, którymi będzie ograniczony, pozwolą mu w pełni wykorzystać talent i lepiej gospodarować siłami niż jego poprzednik.