Elity, pogarda, DWIE POLSKI, polaryzacja - komentarze do debaty Ziemkiewicz-Matczak
Dwie Polski czy jedna? Debata Matczaka i Ziemkiewicza dzieli widzów
Debata Marcina Matczaka i Rafała Ziemkiewicza w Kanale Otwartym wywołała falę reakcji - pod nagraniem pojawiło się ponad trzy tysiące komentarzy. Spór nie dotyczył bieżącej polityki, lecz fundamentalnego pytania: czy polskie społeczeństwo jest trwale podzielone, a jeśli tak - co stanowi źródło tego podziału.
Rafał Ziemkiewicz bronił tezy o dwóch Polskach zakorzenionych w historycznych tożsamościach, a nie w poglądach politycznych. „Nas nie dzielą poglądy w Polsce" - argumentował publicysta, wskazując na trwający od czasów upadku projektu sarmackiego konflikt między tymi, którzy uważają się za „lepszych, mądrzejszych, oświeconych", a tymi, którzy czują się „zdradzani, nękani, naradawiani". Według niego Polacy wybierają między tożsamością szlachecką a chłopską.
Marcin Matczak odrzucił tę diagnozę jako szkodliwe uproszczenie. Zarzucił rozmówcy posługiwanie się zespołem niefalsyfikowalnych pojęć - lud, elity, sarmatyzm, Polactwo - które jego zdaniem nie opisują rzeczywistości, lecz ją tworzą. „Może to jest tak, że niektórzy z nas mają w głowie dwie Polski" - stwierdził profesor, sugerując, że konstrukcja „prawdziwej polskości" i „wrogów wewnętrznych" służy wyjaśnieniu, dlaczego ta rzekomo wielka Polska nie rozwija się tak, jak powinna.
W komentarzach widzów powtarzała się obserwacja, że obaj rozmówcy prowadzili odrębne debaty. „Matczak mówił o tym, jak Polska powinna wyglądać. Ziemkiewicz za to mówi o tym, jak naprawdę wygląda" - to jedno z najczęściej cytowanych ujęć sporu. Inne brzmiało: „Matczak pięknie mówi, jak ten most powinien wyglądać w teorii, a Ziemkiewicz pokazuje w nim dziurę".
Kluczowym wątkiem dyskusji stała się rola elit. Widzowie podzielili się na trzy obozy: jedni uznawali pogardę elit wobec społeczeństwa za źródło polaryzacji, drudzy ostrzegali przed antyelitaryzmem traktującym każde wykształcenie jako oderwanie od rzeczywistości, trzeci wskazywali na zerwanie więzi między elitami a resztą społeczeństwa. „Ludzie odrzucają elity, gdy elity przestają ich szanować" - głosił jeden z komentarzy. Pojawił się też wątek języka jako narzędzia podziału: etykiety typu „Polactwo" czy „chamy" miałyby tworzyć plemienne podziały, których potem nie sposób przekroczyć.
Pod koniec rozmowy Matczak zaproponował własną siatkę pojęciową - podział na „piewców różnorodności" i „unikaczy różnorodności" - wskazując, że w warunkach chaosu i strachu odsetek tych drugich rośnie, zagrażając demokracji. Ziemkiewicz z kolei apelował o akceptację wyników wyborów i ostrzegał przed „rokoszem prawników" wobec demokratycznych werdyktów. Mimo różnic obaj wskazywali na potrzebę obniżenia temperatury sporu - choć w trakcie samej debaty nie zawsze udawało im się tego trzymać.