Europa przyspiesza zbrojenia. USA szykują redukcje wojsk
Stany Zjednoczone przygotowują się do ograniczenia obecności wojskowej w Europie, a europejscy sojusznicy stają przed pytaniem o zdolność do samodzielnej obrony - oceniła w programie „Kanał Otwarty" dr Beata Górka-Winter, ekspertka do spraw bezpieczeństwa z Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem badaczki proces wycofywania amerykańskich sił trwa od zakończenia zimnej wojny, jednak toczy się on równolegle z bezprecedensowym przyspieszeniem europejskich zbrojeń.
Amerykańskie redukcje: proces, nie decyzja Trumpa
Górka-Winter podkreśliła, że polska debata ocenia relacje transatlantyckie głównie przez pryzmat działań Donalda Trumpa. Tymczasem - jak zaznaczyła - każda administracja amerykańska rozpoczynała urzędowanie od przeglądu strategicznego i pytań o przyszłość NATO oraz podział kosztów.
Ekspertka przypomniała o naciskach Waszyngtonu na sojuszników podczas operacji w Afganistanie i Iraku. „To dociskanie śruby, to dokręcanie śruby było naprawdę widoczne w Afganistanie" - powiedziała, dodając, że Europejczycy mimo to brali na siebie odpowiedzialność za kolejne prowincje i misje.
Skala redukcji amerykańskiej obecności jest znacząca. Według Górki-Winter Stany Zjednoczone zlikwidowały w Europie ponad sto obiektów wojskowych, a liczebność stacjonujących wojsk spadła z ponad 350 tysięcy do poniżej 100 tysięcy żołnierzy. Ekspertka zastrzegła, że nie są to jedynie groźby: „To jest proces, który rzeczywiście będzie prawdopodobnie kończył się większymi redukcjami, tylko że ten proces też nie zaczął się teraz".
Zdaniem badaczki polskie obawy wynikają przede wszystkim z sytuacji wojennej za wschodnią granicą. Kluczowe pozostają pytania o liczebność wojsk, dostępność sprzętu i amunicji oraz gotowość Amerykanów do pomocy w razie zagrożenia.
Sojusz się nie chwieje, zmienia się model wojny
Górka-Winter odrzuciła tezę o kryzysie NATO. „Ja bym nie powiedziała, że on się chwieje w posadach, dlatego że to jest wojskowo nieprawda" - stwierdziła. Jej zdaniem polityczne spory między przywódcami przyciągają uwagę mediów, podczas gdy na poziomie wojskowym „dzieje się naprawdę wbrew pozorom całkiem sporo".
Ekspertka zwróciła uwagę, że argument Trumpa o zbyt niskich europejskich wydatkach na obronność, trafny podczas jego pierwszej kadencji, dziś stracił aktualność. „Jeżeli dzisiaj Trump mówi, że Europa się nie stara, no to dzisiaj nie jest to już stwierdzenie prawdziwe" - oceniła.
Redukcje liczebności wojsk wiąże ona nie tylko z kalkulacją strategiczną i finansową, lecz przede wszystkim z przemianą technologiczną. „My nie planujemy w pierwszej linii walczyć żołnierzami" - podkreśliła, wskazując na tendencję zastępowania człowieka maszyną, widoczną od czasu wojen dronowych prowadzonych przez USA na Bliskim Wschodzie.
Górka-Winter przypomniała, że to administracja Baracka Obamy znacząco zwiększyła użycie dronów w Afganistanie i Pakistanie. Decyzja ta budziła kontrowersje etyczne z powodu ofiar wśród ludności cywilnej - dochodziło do „trafiania w jakieś duże wesela", w których ginęły całe rodziny. Współcześnie NATO koncentruje wydatki na najnowocześniejszym sprzęcie, aby oszczędzać życie żołnierzy.
Bezprecedensowe przyspieszenie europejskich zbrojeń
Ekspertka, zajmująca się integracją europejską w obszarze bezpieczeństwa od wielu lat, przyznała, że tempa ostatnich zmian nie przewidzieli nawet specjaliści. „Szczerze mówiąc, jeszcze nigdy takiego przyspieszenia nie widziałam" - powiedziała.
Zmiany widać najwyraźniej na poziomie przedsiębiorstw zbrojeniowych, które otrzymują z Komisji Europejskiej konkretne zapytania o charakterze strategicznym. Uruchomiono procesy audytu dotyczące pierwiastków i komponentów krytycznych dla produkcji zbrojeniowej oraz zapasów strategicznych. Na poziomie rządowym najbardziej widoczna jest pożyczka SAFE i program inwestycji w polski przemysł zbrojeniowy.
Górka-Winter wskazała, że jeszcze niedawno inwestycje w zbrojenia postrzegano w Unii Europejskiej jako nieetyczne. Banki niechętnie angażowały się w ten sektor, uznając go za domenę budżetu państwa, nie sektora prywatnego. Przełom przyniosła rosyjska agresja na Ukrainę.
„Nawet jeśli my się tą wojną nie interesujemy, to ona się niestety interesuje nami" - stwierdziła ekspertka. Wojna na Ukrainie pokazała, że celem Rosji nie są wyłącznie obiekty wojskowe, lecz także infrastruktura cywilna, budynki mieszkalne, obiekty kultury i ludność cywilna. „Jest to wojna totalna" - podsumowała.
Jedyną poważną lukę Górka-Winter dostrzega w wydatkach na badania i rozwój, które w Europie określiła jako „skandalicznie niskie" w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami.
Zależność od Chin jako drugie źródło ryzyka
Europejskie audyty łańcuchów dostaw motywowane są nie tylko zagrożeniem rosyjskim, lecz przede wszystkim zależnością od Chin. Zdaniem ekspertki Europa dopiero teraz uświadamia sobie skalę tego uzależnienia - w produkcji zbrojeniowej, farmaceutycznej, komputerowej, w dziedzinie półprzewodników i komponentów IT.
„Jeżeli Chiny dzisiaj by chciały, to mają nas w garści" - ostrzegła Górka-Winter. Jako przykład podała technologię spiekania magnezu, w której chiński udział na poszczególnych etapach produkcji sięga 80-90 procent. Bez dostaw tego surowca produkcja zbrojeniowa mogłaby stanąć.
Ekspertka zwróciła uwagę, że przez dekady wiele państw outsourcowało produkcję do Chin, licząc na niskie koszty. Nie dostrzeżono jednak, że chińscy inżynierowie i studenci zdobywali wiedzę na najlepszych uczelniach technicznych, a chińskie firmy prowadziły zaawansowaną współpracę w Dolinie Krzemowej. Dziś Stany Zjednoczone próbują ograniczać ten przepływ.
Rosja testuje NATO, a Polska jest już celem ataków
Górka-Winter jednoznacznie oceniła incydent z dronami nad Polską. W odróżnieniu od większości ekspertów nie klasyfikuje go jako wojny hybrydowej: „Jeżeli drony wrogiego nam państwa wlatują na terytorium Polski w dużej liczbie, to jest atak konwencjonalny". Jej zdaniem Polska została już zaatakowana, a podobnych prób będzie więcej.
Rosja - jak przewiduje ekspertka - będzie prowadzić działania nękające: wloty w przestrzeń powietrzną, fale migracyjne, ataki w cyberprzestrzeni i wycieki danych. Na dużą ofensywę, jej zdaniem, obecnie nie ma sił i środków. „Nawet Rosjanie nie są samobójcami" - stwierdziła, wskazując, że NATO zmieniło doktrynę i zdecydowało, że nie odda ani skrawka terytorium.
Górka-Winter podkreśliła, że Polska musi pilnie budować warstwę obrony antydronowej. Wcześniejsze strategie koncentrowały się na zagrożeniu balistycznym, dlatego kraj rozwijał duże systemy przeznaczone do zwalczania pocisków manewrujących i rakiet - w tym obszarze, jak zaznaczyła, Polska jest „w awangardzie europejskiej". Roje dronów wymagają jednak innych rozwiązań i mają znaczny efekt psychologiczny.
Ekspertka zwróciła uwagę na przypadek Łotwy, gdzie po wtargnięciu dronów okazało się, że systemy obrony nie są w pełni sprawne. Doprowadziło to do dymisji ministra obrony i upadku rządu. Najbardziej alarmistyczne raporty wywiadu dotyczą państw bałtyckich - Litwy, Łotwy i Estonii.
Odporność państwa ważniejsza niż liczba żołnierzy
Powołując się na przecieki opublikowane w prasie niemieckiej, Górka-Winter wskazała, że natowskie plany obrony flanki wschodniej opierają się nie na żołnierzu, lecz na systemach obrony, barierach fizycznych, radarach, sensorach, dronach, satelitach oraz artylerii dalekiego zasięgu. Według tych dokumentów NATO miałoby w razie konfliktu odciąć obwód kaliningradzki. Ekspertka zastrzegła, że nie sposób ocenić, ile prawdy zawierają przecieki.
Badaczka wielokrotnie akcentowała znaczenie odporności instytucji państwowych. Jej zdaniem polska debata koncentruje się niemal wyłącznie na wojsku, pomijając stan pozostałych struktur - procedur samorządowych, wojewódzkich i systemu ostrzegania ludności. Przy okazji incydentu z rakietą na Lubelszczyźnie zawiodło informowanie mieszkańców, którzy pozostali bez wskazówek.
„Obecność amerykańska nie jest jakimś panaceum na odporność państwa" - podkreśliła Górka-Winter. Jako wzór wskazała Finlandię, Szwecję i Szwajcarię, gdzie każdy obywatel zna swoje zadanie w sytuacji kryzysowej. Zwróciła też uwagę na koszty: powołując się na przykład Korei Południowej, ostrzegła, że obecna administracja amerykańska ma tendencję do „merkantylizowania" swojej obecności wojskowej.
Ekspertka odniosła się również do wycieku danych 19 milionów osób, uznając go za sygnał poważnych luk w cyberbezpieczeństwie. Ostrzegła, że dane gromadzone przez placówki medyczne i komercyjnych usługodawców mogą trafiać na serwery w Chinach, wskazała też na ryzyko związane z oprzyrządowaniem szpiegowskim montowanym w pojazdach chińskiej produkcji.
Rozmowa nakreśliła obraz Europy, która po dekadach „dywidendy pokoju" nadrabia zaległości w tempie zaskakującym nawet specjalistów. Jak podsumowała Górka-Winter, wiele działań podejmowanych jest z opóźnieniem, jednak istotne, że w ogóle się zaczynają - a przed Polską i sojusznikami pozostaje jeszcze wiele do przemyślenia i zrobienia.