Powrót

Grzegorz Braun z politykiem AfD apeluje o odbudowę Nord Stream

Grzegorz Braun, lider Korony Polskiej i eurodeputowany, wystąpił wspólnie z politykiem Alternatywy dla Niemiec Stefanem Kotré z postulatem odbudowy gazociągów Nord Stream i Nord Stream 2 oraz wejścia Polski do konsorcjum zarządzającego rosyjskim gazem. Wystąpienie skomentowali w programie Kanału Otwartego dziennikarze Igor Janke i Grzegorz Ślubowski, oceniając je jako działanie sprzeczne z polską racją stanu.

Postulat odbudowy gazociągów

Braun i Kotré rozmawiali o tym, że wysadzone we wrześniu 2022 roku gazociągi powinny zostać odtworzone, a Polska powinna stać się częścią konsorcjum zarządzającego przesyłem. Argumentacja lidera Korony Polskiej opierała się na dwóch przesłankach: gaz miałby być wtedy tańszy, a administracja Donalda Trumpa - według nieoficjalnych informacji - również rozważa udział w takim przedsięwzięciu.

Dla rozmówców programu to postawa niespójna z dotychczasowym dorobkiem politycznym Brauna. Ślubowski przypomniał, że polityk latami ostrzegał przed rosyjsko-niemieckim „kondominium", a gazociągi bałtyckie są jego najbardziej wyrazistym symbolem. „To jest człowiek, który mówi o tym kondominium i on dzisiaj próbuje to kondominium odtwarzać" - podsumował Janke.

Obaj dziennikarze uznali, że realne szanse na wejście Polski do takiego konsorcjum nie istnieją, nawet gdyby Warszawa tego chciała. „W ogóle nie ma szans na to, żeby Polska weszła do tego interesu" - stwierdził Ślubowski. Wskazał, że Nord Stream od początku powstawał wbrew interesom Polski, co podkreślali politycy wszystkich stron i eksperci.

Argument cenowy i kwestia bezpieczeństwa

Rozmówcy odrzucili tezę o niższej cenie gazu z odbudowanych rurociągów. Ślubowski zwrócił uwagę, że to Rosja dyktowałaby warunki, a dane historyczne temu przeczą. „Kiedy mieliśmy wieloletnie umowy z Gazpromem, to Polska płaciła dużo wyższą cenę zawsze niż Niemcy i inni odbiorcy" - przypomniał, zaznaczając, że działo się tak mimo większej odległości tamtych odbiorców od źródła dostaw.

Dziennikarz wskazał również na strategiczny wymiar sprawy. Przychody z gazociągów pozwalały Moskwie finansować zbrojenia, które później wykorzystała w wojnie przeciwko Ukrainie. Z gospodarczego punktu widzenia - argumentował - jeśli jakikolwiek gazociąg miałby istnieć, w polskim interesie leży, by przebiegał przez polskie terytorium, co daje jakąkolwiek kontrolę nad przesyłem. Nord Stream tę kontrolę wyklucza.

Ślubowski ocenił, że wystąpienie Brauna zbliża się do granicy, za którą sprawą powinny zainteresować się służby. Odniósł się też do słów, w których polityk, nawiązując do swojego kulturowego rodowodu, miał mówić, że „uwielbia zapach rosyjskiego gazu". „Jeśli polski polityk mówi, że uwielbia zapach rosyjskiego gazu, to jest poważny problem" - stwierdził.

Niemiecki kontekst i rola AfD

Janke przesunął akcent analizy z Rosji na Niemcy. Jego zdaniem najistotniejsze jest to, że Braun wystąpił obok polityków Alternatywy dla Niemiec. „On jakby odtwarza tę zależność od Niemiec, ale w nowych czasach" - ocenił. AfD wzywająca do współpracy z Rosją, osiągnęła według przywołanego sondażu instytutu INSA 30 procent poparcia, podczas gdy CDU/CSU - 18 procent, a SPD - 14

W tym ujęciu działanie Brauna może być nie tyle prorosyjskie, ile proniemieckie w nowym układzie sił. „To Grzegorz Braun szuka patrona. I on tego patrona znalazł w Niemczech. To jest AfD" - stwierdził Janke. Zaznaczył, że z punktu widzenia polityka to logiczne wyjście, ponieważ w Polsce otwarte granie na Rosję jest odbierane negatywnie.

Obaj rozmówcy zgodzili się, że mimo sprzecznych z polskim interesem postulatów AfD polskie elity powinny z tym ugrupowaniem rozmawiać. „Jeśli jest to ugrupowanie, które może rządzić Niemcami, a które na pewno już dzisiaj ma wpływ na niemiecką politykę" - argumentował Ślubowski, wskazując na wynik partii w Saksonii-Anhalt. Celem rozmów miałoby być dostarczanie argumentów i przedstawianie polskiego punktu widzenia, a nie - jak określił - powtarzanie tego, czego oczekuje AfD.

Schröder, Hanning i „bismarckowski" nurt

Rozmowa objęła szerszy kontekst niemieckiej polityki wobec Rosji. Dziennikarze przypomnieli postać byłego kanclerza Gerharda Schrödera, który po zakończeniu urzędowania objął stanowisko w strukturach Gazpromu, a ostatnio - jak podano - wszedł do rady nadzorczej rosyjskiej spółki sieci hipermarketów Globus.

Ślubowski nazwał tę ścieżkę „najbardziej korupcyjną operacją w historii Europy w ostatnich latach". „Nie ma większego ciemnego dealu niż to, że były szef państwa doprowadza do podpisania kontrowersyjnej umowy z innym państwem, po czym zostaje jednym z zarządzających tą firmą po stronie drugiego państwa" - stwierdził. Przypomniano również bliskie osobiste relacje Schrödera z Władimirem Putinem, w tym adopcję rosyjskich dzieci przez byłego kanclerza i jego ówczesną żonę.

Drugim przywołanym przykładem był August Hanning, były szef wywiadu cywilnego BND z czasów kanclerstwa Schrödera. Według relacji dziennikarzy Hanning został tymczasowo zatrzymany i grożą mu zarzuty związane z przygotowywaniem analiz dla obcych wywiadów. Informacje miały pochodzić od jego byłego szefa gabinetu, Manfreda D., który jeszcze w tym roku pracował w BND. „Szef wywiadu najważniejszego państwa europejskiego zajmuje się dostarczaniem tajnych informacji innym państwom, a jego przełożony, kanclerz, przygotowywał operację budowy rurociągu" - podsumował Ślubowski, określając sprawę jako kompromitację niemieckiego środowiska wywiadowczego.

Janke umieścił te przypadki w dłuższej perspektywie historycznej. Jego zdaniem w niemieckiej polityce zawsze obecny był silny nurt „bismarckowski", traktujący współpracę z Rosją jako priorytet. Przywołał niemieckie powiedzenie „der Rubel rollt” („rubel się toczy”) oraz „Wandel durch Handel" - zmiana poprzez handel, która w jego ocenie była wykrętem dla robienia interesów. Opisał też anegdotę, zgodnie z którą delegacja niemieckiego biznesu wywierała presję na kanclerz Angelę Merkel, by nie pogarszała relacji z Moskwą ze względu na rynek zbytu.

Anomalia Merza i perspektywa dla Polski

Rozmówcy zgodzili się, że kanclerstwo Friedricha Merza - prowadzącego najbardziej antyrosyjską politykę i deklarującego pomoc Ukrainie - stanowi odstępstwo od reguły. „To jest anomalia w niemieckiej polityce" - ocenił Janke. Przy poparciu rzędu kilkunastu procent szanse obecnej koalicji na utrzymanie władzy po kolejnych wyborach dziennikarze uznali za niewielkie, co może oznaczać powrót do „bismarckowskiego" patrzenia na Rosję.

W odniesieniu do Brauna obaj uznali, że jego wystąpienie ma wymiar politycznej kalkulacji, choć różnili się w ocenie motywów. Ślubowski przypomniał, że w przeszłości Braun sympatyzował z Ukraińcami, a dziś głosi postulaty sprzeczne z polskim interesem. Padł też apel o wyjaśnienie okoliczności związanych z pracownikami rzekomo sprowadzanymi z Indii. „Pytanie, czy on w tym ma jakiś inny swój interes. To powinny sprawdzać polskie służby" - stwierdził dziennikarz.

Rozmówcy rozważyli dylemat nagłaśniania takich wystąpień. Uznali jednak, że obowiązkiem dziennikarzy jest ich analiza i jednoznaczne wskazywanie, co jest sprzeczne z polskim interesem narodowym. Przywołali przykład Niemiec, gdzie - ich zdaniem - strategia marginalizacji AfD przyczyniła się do wzrostu poparcia dla tego ugrupowania, co skłania do refleksji nad skutecznością podobnego podejścia wobec radykalnych formacji w Polsce.

Kanał Otwarty Zasubskrybuj
newsletter