Historyk odsłania tajemnice wczesnego średniowiecza Słowian
Profesor Gościwit Malinowski z Uniwersytetu Ignatianum w Krakowie, odpowiadając na pytania widzów Kanału Otwartego, omówił genezę państw słowiańskich - od sporu o litewskość Wilna, przez wpływ Czech na początki Polski, aż po zagadkowe losy Węgrów i Bułgarów. Historyk rozwikłał też pochodzenie własnego imienia i wskazał, który współczesny dialekt najwierniej zachował mowę dawnych Słowian.
Imię z czasów milenium
Rozmowę otworzyła kwestia osobista - pochodzenie imienia gościa. Malinowski urodził się w okolicach obchodów tysiąclecia państwa polskiego i chrztu Polski, gdy zainteresowanie Słowianami było szczególnie żywe. „Moi rodzice ulegli, stąd mam to imię” - wyjaśnił.
Imię sięga średniowiecza. Nosił je ostatni pogański książę Czech, ojciec Borzywoja, pierwszego chrześcijańskiego władcy tego kraju. W Polsce używano go do XIV wieku, później wyszło z obiegu. Historyk sprostował popularną etymologię: człon „wit” nie oznacza „miłego dla gości”, lecz „pana”, „władcę”. Imię oznacza więc tego, kto rządzi gośćmi - rozumianymi jako obcy przybysze - i odpowiada greckiemu Ksenarchosowi.
Litwa, Białoruś i spór o Wilno
Pierwsze pytanie dotyczyło statusu Wilna i Wileńszczyzny. Malinowski przypomniał, że dawna Litwa była tworem politycznym, którego mieszkańcy posługiwali się trzema językami - polskim, ruskim (dziś białoruskim) oraz bałtyckim litewskim. Dopiero XIX-wieczne odrodzenie narodowe objęło wyłącznie mówiących po litewsku, pozostawiając resztę „bez swojej przynależności narodowej”.
Stąd żal części Białorusinów do Litwinów. Historyk zaznaczył jednak, że badacze obu stron bywają tendencyjni - litewscy przesuwają granicę osadnictwa bałtyckiego daleko na wschód, słowiańscy redukują Litwę do Żmudzi. Tymczasem obszary bałtyckojęzyczne obejmowały również region Auksztoty, a samo Wilno powstało pierwotnie na terenach litewskojęzycznych, choć od początku było miastem wielonarodowym, z Niemcami i Polakami.
Ludów bałtyckich było niegdyś znacznie więcej. Prusów podbili Krzyżacy, lecz - jak podkreślił Malinowski - eksterminacja to przesada; istniała nawet szlachta pruska. Prusowie ulegli wpływom sąsiadów: na południu kolonizacji mazurskiej, na wschodzie litewskiej, w centrum niemieckiej. Język pruski był bałtycki, lecz z licznymi zapożyczeniami polskimi; zalicza się go do grupy zachodniobałtyckiej, odrębnej od litewsko-łotewskiej. Dziś trwa ruch rewitalizacji pruszczyzny, obejmujący około stu osób w Polsce i obwodzie kaliningradzkim.
Czeski fundament polskiej państwowości
Pytanie o relacje z Czechami skłoniło historyka do przypomnienia roli Dobrawy. To ona - nie żaden biskup ani misjonarz - wedle wszystkich źródeł przyczyniła się do chrztu Mieszka I. Przekazy różnią się oceną: polska historiografia czyni ją niemal świętą, Thietmar przypisuje jej kobiece sztuczki, a Kosmas - własny rodak - opisuje ją jako „wszeteczną starą babę, która udawała młódkę”.
Wpływ Czech widać też w imiennictwie Piastów. Mieszko nadał najstarszemu synowi imię Bolesław - po ojcu Dobrawy, co było przejęciem imienia z obcego rodu i ważnym sygnałem politycznym. Sojusz początkowo korzystny, bo czeskie posiłki pomogły rozprawić się z Pomorzanami i Wieletami, z czasem się psuł. Trwalszy okazał się wpływ kulturowy.
Czeszczyzna rozwijała się szybciej - kraj korzystał z dwóch obrządków chrześcijańskich, słowiańskiego i łacińskiego, aż do wypędzenia mnichów słowiańskich pod koniec XI wieku. W XIV wieku, za dynastii luksemburskiej, czeski był w Polsce językiem prestiżowym. Pozostawił ślady w polszczyźnie - słowo „obywatel” jest czeskim zapożyczeniem, po polsku powinno brzmieć „obywaciel”.
Teorię prof. Przemysława Urbańczyka o morawskim pochodzeniu Piastów Malinowski ocenił jako trudną do weryfikacji. „Gdyby jednak Piastowie pochodzili, to pochodziliby z Moraw” - zaznaczył, przypominając, że dla Czechów i Morawian rozróżnienie to pozostaje istotne.
Zagadka Wielkich Moraw
Państwo wielkomorawskie powstało na południe od Karpat po tym, jak Frankowie Karola Wielkiego zniszczyli państwo Awarów. W powstałą próżnię weszli Słowianie panońscy, tworząc w latach trzydziestych IX wieku twór nazywany Morawą - do dziś tajemniczy, bo nie wiadomo nawet, gdzie się wykrystalizował.
Problem wynika z istnienia dwóch rzek Morawa - jednej w dzisiejszych Czechach, drugiej w Serbii - oraz hipotezy lokującej ośrodek w siedmiogrodzkiej części Węgier. Archeolodzy wskazują jednak na zachodnią Słowację, okolice Nitry, oraz tereny dzisiejszych Moraw.
To rozmieszczenie po obu stronach późniejszej granicy czesko-węgierskiej stało się w XIX wieku argumentem politycznym. Czescy działacze odrodzenia narodowego, odwołując się do tradycji Wielkich Moraw oraz Cyryla i Metodego, zaproponowali Słowakom wspólne państwo. Powstał projekt łączący narody o odmiennej historii - Czechów z tysiącletniej tradycji Rzeszy, gdzie ich król był jednym z siedmiu elektorów cesarza, oraz Słowaków żyjących w państwie węgierskim.
Historyk obalił przy tym stereotyp Słowaków jako wyłącznie chłopów. Osobiście sprawdził XVIII-wieczny wykaz szlachty węgierskiej i stwierdził na terenie Słowacji „całą masę szlachty lokalnej, słowiańskiej”. Czechosłowacja ostatecznie się rozpadła - „nie zrosły się te dwie części Słowian”.
Praga, Kraków i handel niewolnikami
Królestwo Czech ukształtowało się w naturalnych granicach gór. Jednoczenie ziem przypieczętowała likwidacja dynastii Sławnikowiców, z której wywodził się św. Wojciech, poprzez zdobycie grodu i wymordowanie rodu. Władzę przejęli Przemyślidzi.
Czechy Bolesława, zwanego Okrutnym - ojca Dobrawy - stały się potężnym ośrodkiem handlu niewolnikami, opisanym przez Ibrahima ibn Jakuba. Handlowano chrześcijanami sprzedawanymi kupcom żydowskim, czemu sprzeciwiał się św. Wojciech. Problemem było nie samo niewolnictwo, lecz sprzedaż chrześcijan za granicę.
Wpływy czeskie sięgały na północ od Sudetów. Wrocław, noszący imię władcy Wratysława, prawdopodobnie założyli Czesi, a Kraków przez kilkadziesiąt lat był miastem czeskim - Ibrahim ibn Jakub nazywał władcę „królem Pragi i Krakowa”. Niewolników chwytano na terenach, z których ściągano trybut, aż po Grody Czerwieńskie i Przemyśl. Upadek handlu po roku 1000 - wskutek spadku popytu w świecie muzułmańskim i chrystianizacji okolic - osłabił czeskie imperium i pozwolił Polsce je zdystansować.
Grody Czerwieńskie i państwo Wiślan
Grody Czerwieńskie leżały na pograniczu lechicko-wschodniosłowiańskim, zamieszkanym przez ludność zwaną Lachami lub Lędzianami - od nich pochodzi nazwa Polaków w w kilku językach regionu, m.in. węgierskim, litewskim i tureckim. Włodzimierz przyłączył je do Rusi w 981 roku. Obejmowały dzisiejszą wschodnią Podkarpację, południowo-wschodnią Lubelszczyznę i tereny po ukraińskiej stronie granicy, aż po ziemię lwowską.
Obszar zrutenizował się po najeździe mongolskim w latach trzydziestych XIII wieku, po czym żywioł zachodniosłowiański powrócił, gdy Kazimierz Wielki odziedziczył Ruś halicko-włodzimierską w 1340 roku. Śladem pierwotnej lechickości są nazwy miejscowe - Drohobycz wywodzi się z formy zachodniosłowiańskiej, w odróżnieniu od wołyńskich nazw z członem „doro”.
Istnienie państwa Wiślan Malinowski uznał za pewne, choć napisanie jego dziejów za „nieprawdopodobnie trudne”, bo źródła się nie zazębiają. Świadczą o nim anglosaskie „Wisle land” z czasów króla Alfreda, przekaz Metodego o księciu w Wiśle, kopce pod Krakowem, tradycja o Kraku i Wandzie oraz skarb siekierek-płacideł z centrum miasta. Państwo działało w IX wieku, może wcześniej, i popadło kolejno pod wpływy morawskie, czeskie i piastowskie.
Węgrzy, Bułgarzy i różne losy elit
Średniowieczne kroniki często zaliczały Węgry do państw słowiańskich. Malinowski wyjaśnił, że wynikało to z niewiedzy - gdy kronikarze nie rozpoznawali ludu, przypisywali mu słowiańskość. Węgrzy przybyli znad Wołgi i Uralu, a badania genetyczne dowiodły, że migracja do Kotliny Panońskiej zajęła jedno pokolenie - odnaleziono osobę urodzoną nad Wołgą, a pochowaną nad Dunajem.
Zachowali język ugryjski, lecz genetycznie są dziś niemal nie do odróżnienia od sąsiednich populacji słowiańskich. Dlaczego więc, w przeciwieństwie do Bułgarów, nie ulegli slawizacji? Decydowała forma chrześcijaństwa.
Bułgaria, choć rządzona przez elity tureckojęzyczne, przyjęła chrześcijaństwo wschodnie w języku słowiańskim - większości poddanych. Powtarzające się załamania państwa i hellenizacja elit dopełniły procesu. Węgrzy natomiast przyjęli obrządek łaciński, obcy dla wszystkich, a język węgierski podkreślał ekskluzywność szlacheckich elit. Łacina pozostała językiem wspólnym aż do XIX wieku; dopiero madziaryzacja sprawiła, że ludność niemadziarska odrzuciła węgierskość.
Który język jest najstarszy
Zapytany o język angielski, historyk przypomniał jego nietypowość. Staroangielski był germański, lecz po podboju normańskim przez przez około 300 lat elitę stanowili francuskojęzyczni przybysze. Angielszczyzna, mowa plebsu, przetrwała, wchłaniając ogromne ilości francuskiego, łaciny i greki - „pod względem statystyki słownikowej angielski jest językiem romańskim, a nie germańskim”. Niemczyzna, skodyfikowana przez Biblię Lutra i strzeżona przez intelektualistów, pozostała odrębna. Dlatego Polak i Rosjanin rozumieją się lepiej niż Niemiec i Anglik.
Na koniec Malinowski wskazał, że najbliższy pierwotnej słowiańszczyźnie mógłby być wiejski dialekt łużycki, który zachował stary aoryst. Polszczyzna jako jedyna utrzymała samogłoski nosowe - cecha niezwykle archaiczna, obecna jeszcze tylko w niektórych dialektach macedońskich. Żaden język nie jest jednak „kapsułą z czasu”; każdy rozwijał się po swojemu.
Rozmowa, prowadzona w formule odpowiedzi na pytania widzów, złożyła się w panoramę wczesnego średniowiecza Europy Środkowej - epoki, w której granice, języki i tożsamości narodów dopiero się kształtowały, a dzisiejsze spory o nie, jak podkreślał historyk, często sięgają korzeniami XIX-wiecznych odrodzeń narodowych.