Powrót

Jakubiak o rozłamie w PiS: partia sama pozbyła się najzdolniejszych

Marek Jakubiak, poseł niezrzeszony i prezes stowarzyszenia Wolni Republikanie, ocenił w programie „Kanał Otwarty” rozłam w Prawie i Sprawiedliwości, w wyniku którego od klubu odeszło około czterdziestu posłów skupionych wokół Mateusza Morawieckiego. Zdaniem polityka, związanego również ze stowarzyszeniem Rozwój Plus, kierownictwo PiS popełniło strategiczny błąd, wypychając z partii środowisko byłego premiera tuż przed spodziewaną walką o władzę w wyborach 2027 roku.

Jakubiak twierdzi, że napięcie w partii narastało długo, ale moment eskalacji pozostaje dla niego niejasny. Jak relacjonuje, sam Morawiecki zaprzeczał, jakoby inspirował konflikt. „Nagle atmosfera się zagęściła, gwałtowne pretensje zaczęły być wylewane” - tak, według Jakubiaka, były premier opisywał okoliczności, które skłoniły go do wycofania się z posiedzeń prezydium. Punktem zwrotnym stała się decyzja kierownictwa o żądaniu podpisania deklaracji lojalności - „podpisujecie albo wynocha”, jak ujął to poseł.

„To nie są posłowie, którzy wczoraj wstąpili do PiS”

Jakubiak podkreślił skalę i wagę odejść. „To są posłowie długoletni, to są ludzie, którzy budowali Prawo i Sprawiedliwość” - mówił, wskazując, że decyzja czterdziestu parlamentarzystów powinna skłonić Jarosława Kaczyńskiego do refleksji nad przyczynami, a nie do tłumaczenia sporu ambicjami Morawieckiego.

Poseł odrzucił argument, że Morawiecki budował w ramach Rozwoju Plus alternatywną strukturę partyjną pod pozorem stowarzyszenia. Według niego przyczyn należy szukać w terenie, wśród wyborców. „Ci ludzie mówią, że PiS czekają zmiany” - relacjonował, dodając, że dotychczasowi zwolennicy partii zaczęli odpływać do Konfederacji, do środowiska Grzegorza Brauna, a nawet do Polski 2050 i PSL. Jak twierdzi, badania zamawiane przez samo PiS potwierdzają ten trend, lecz kierownictwo pozostaje bierne.

Centralną tezą Jakubiaka jest rozróżnienie, które - jego zdaniem - Kaczyński odrzuca. „Prawo i Sprawiedliwość nie jest prawicą. Prawo i Sprawiedliwość jest partią prawicową” - powtórzył, przypisując tę samą diagnozę Morawieckiemu. Zdaniem posła prezes PiS utożsamia całą prawicę z własnym ugrupowaniem i działa według zasady „albo ze mną, albo wróg”. Jednocześnie Jakubiak wielokrotnie zastrzegał, że uważa Kaczyńskiego za „wybitnego polityka” o „gigantycznej wiedzy”, który jednak nie dostrzega, że scena prawicowa uległa fragmentaryzacji.

Spór o dorobek rządów i wojna na narracje

Jakubiak zwrócił uwagę na wewnętrzną sprzeczność w przekazie PiS. Z jednej strony politycy partii apelują o zakończenie sporu, z drugiej - jak wskazał - pojawiają się wypowiedzi podważające dorobek rządów Morawieckiego. Odniósł się do wystąpienia Jacka Sasina, który prostował twierdzenia byłego premiera o poparciu przedsiębiorców, wskazując, że spadło ono z 29,5 do 20 procent według badań exit poll z 2023 roku.

Poseł ocenił tę strategię jako niespójną i szkodliwą. „Z jednej strony mówią: jesteśmy prowokowani, nie ciągnijmy tego, budujmy - a tu wchodzi Jacek Sasin na białym koniu” - komentował. Sasina zaliczył do osób, które doprowadziły do usunięcia czterdziestu posłów, i przewidział, że kierownictwo partii z czasem wróci do rozliczenia tej decyzji.

Kluczowym elementem konfliktu, według Jakubiaka, była kwestia przywództwa. Morawiecki na konferencji po decyzji Kaczyńskiego stwierdził, że „nie ma hegemona na prawicy” - słowa, które, jak zauważył poseł, dotknęły prezesa. Jakubiak przedstawił własną wizję alternatywy: „namiot republikański”, budowany na wzór amerykańskiej Partii Republikańskiej rozumianej jako koalicja różnych organizacji, a nie jednolita struktura z jednym liderem.

Kulisy nieudanych negocjacji

Jakubiak ujawnił szczegóły prób załagodzenia kryzysu. Według niego dwa tygodnie przed rozłamem Morawiecki zadeklarował gotowość rezygnacji ze wszystkich stanowisk w zamian za pozostanie w partii. Powstał trzyosobowy zespół - z udziałem sekretarza PiS Krzysztofa Milowańskiego oraz Pawła Jabłońskiego - który wypracował dokument liczący 21 punktów.

Poseł ocenił, że warunki były dla Morawieckiego niekorzystne. „Ja bym tego nie podpisał” - przyznał, dodając, że dokument dowodzi, iż były premier „aż za bardzo chciał zostać w PiS”. Propozycji nie przyjęto; zamiast tego padło żądanie zamrożenia działalności stowarzyszenia i jego odmrożenia trzy miesiące po wyborach. Ten warunek Jakubiak zinterpretował jako próbę wyeliminowania środowiska Morawieckiego z kampanii wyborczej.

Poseł nawiązał też do przecieków z prezydium partii. Twierdził, że Morawiecki proponował nie rozbicie, lecz „uszczelnienie” tego gremium poprzez ograniczenie jego składu, co Kaczyński miał odczytać jako próbę rozłamu. Wspomniał również o spotkaniu prezesa PiS z Polską 2050 u Adama Bielana, które - jak ocenił - nie było konsultowane ani z Morawieckim, ani z prezydium.

Sondaże, finanse i przyszła lista wyborcza

Jakubiak przekonywał, że środowisko Morawieckiego zyskuje społeczne poparcie. Powołał się na wstępne sondaże wskazujące na wynik od 6 do 9 procent, które uznał za niedoszacowane. „Jak z Morawieckim jestem na spotkaniu z ludźmi, to ludzie na schodach stoją, bo się na salę dostać nie mogą” - mówił, kontrastując to z frekwencją na spotkaniach PiS. Prognozował, że poparcie ustabilizuje się na poziomie 15-16 procent, choć jego rozmówczyni oceniła tę prognozę jako optymistyczną. Odniósł się przy tym do słów Mariusza Błaszczaka, który miał przewidywać marginalizację nowego środowiska.

Poseł opisał też mechanizmy finansowe, które - jego zdaniem - leżą u podłoża sporu. Krytykował konstrukcję listy Zjednoczonej Prawicy jako de facto komitetu PiS, na której zabrakło formalnego charakteru koalicyjnego, co pozbawiło mniejszych partnerów udziału w subwencjach. Z własnego doświadczenia przywołał sytuację, w której startował z ósmego miejsca mimo wcześniejszych ustaleń, a poniesione koszty kampanii „poszły w piach”. Jako warunek przyszłej współpracy wskazał listę koalicyjną i podział subwencji między partie.

Rola prezydenta i bilans dla Tuska

Jakubiak ocenił, że prezydent Karol Nawrocki słusznie powstrzymuje się od publicznego angażowania w spór, działając wyłącznie zakulisowo. „Gdybym był na miejscu prezydenta, zrobiłbym dokładnie tak, jak on robi” - stwierdził, dodając, że przyjdzie moment wyczerpania obecnych emocji, gdy „mgła opadnie”.

Rozłam poseł uznał za niekorzystny dla Donalda Tuska. „To był jedyny magnez życia politycznego Donalda Tuska - Jarosław Kaczyński” - powiedział. Według niego pojawienie się Morawieckiego jako drugiego bieguna po prawej stronie odbiera premierowi wygodny punkt odniesienia. Byłego premiera określił jako „jedynego na prawej stronie polityka, który potrafi zarządzać państwem”, i człowieka wywodzącego się z kultury korporacyjnej.

Jakubiak bronił dorobku Morawieckiego, w tym decyzji podejmowanych w czasie pandemii COVID-19. Przyznał zarazem, że projekt Polskiego Ładu był porażką, którą przypisał zespołowi młodych ekonomistów pozbawionych praktycznej wiedzy o przedsiębiorczości. „Kiedy się płaci ZUS? A on mówi: nie wiem” - zrelacjonował rozmowę z jednym z autorów reformy.

Personalia i liczenie szabel

Poseł odniósł się do sytuacji Przemysława Czarnka, którego określił jako „frontmana” PiS wygłaszającego narzucaną linię partyjną. Przewidział, że Czarnek - podobnie jak wcześniej Morawiecki - może zostać poświęcony: „z premedytacją wypchnęli go naprzód ci sami ludzie i on na stosie spłonie”. Wyraził też uznanie dla Ruchu Narodowego, który - jak twierdzi - systematycznie przygotowuje kadry do przejęcia odpowiedzialności za państwo.

Jakubiak ujawnił, że jego stowarzyszenie Wolni Republikanie planowało podpisanie porozumienia z Morawieckim dopiero jesienią, co ma dowodzić, że eskalacja konfliktu była dla nowego środowiska zaskoczeniem. Przyznał, że rozważa przystąpienie do klubu Rozwój Plus, choć dotąd pozostawał posłem niezrzeszonym. Wspomniał też o odwrotnym ruchu - powrocie posła Grzegorza Lorka do PiS - którego motywów nie potrafił wyjaśnić.

Poseł nie wykluczył scenariusza dalszych przepływów. „Na miejscu PiS bardziej bym się obawiał, że to z PiS przejdą ludzie do Morawieckiego” - powiedział, wskazując też na napływ propozycji od posłów z innych klubów. Za najdalej idący cel uznał odebranie rządowi Tuska większości parlamentarnej, choć jego rozmówczyni przypomniała, że większość pozostaje po stronie koalicji rządzącej.

Rozmowa odbyła się w dniu, w którym Komitet Polityczny PiS miał formalnie zdecydować o usunięciu posłów, którzy nie podpisali deklaracji lojalności. Spór ujawnia głębszy podział strategiczny na polskiej prawicy - między modelem partii zdominowanej przez jednego lidera a koncepcją szerszej koalicji ugrupowań. Rozstrzygnięcie tego dylematu wpłynie na kształt opozycji przed wyborami 2027 roku i, jak sugeruje Jakubiak, na perspektywy utrzymania władzy przez obóz Donalda Tuska.