PiS wyklucza posłów Morawieckiego. Powstaje nowa partia na prawicy
Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości ma w poniedziałek formalnie zdecydować o wykluczeniu posłów związanych z Mateuszem Morawieckim - tych, którzy nie podpisali deklaracji lojalności wobec partii. Rozłam otwiera drogę do budowy nowego ugrupowania na prawicy, a pierwsze sondaże już pokazują, że przetasowanie może realnie osłabić PiS. O konsekwencjach tej decyzji rozmawiali w programie „Kanał Otwarty” Kamila Baranowska i Igor Janke.
Formalność, która przypieczętowuje podział
Decyzja Komitetu Politycznego to - jak podkreślano w rozmowie - jedynie formalność. Znacznie ważniejsza była gra o odpowiedzialność za rozłam, prowadzona przez cały weekend i poniedziałek.
Zdaniem Baranowskiej politycy Morawieckiego robili wszystko, by przerzucić ciężar decyzji na przeciwną stronę. „Ja nie jestem przekonana, czy gdyby dzisiaj Jarosław Kaczyński powiedział, no tak, jednak zmieniłem zdanie, jednak zostańcie w PiS-ie, to czy Morawiecki powiedziałby: nie, nie zostajemy” - mówiła.
Według Janke Morawiecki od dłuższego czasu przygotowywał się na taki scenariusz, choć nie traktował go jako podstawowego. „Jego scenariuszem bazowym, scenariuszem numer jeden (…) jest to, że on chciał rzeczywiście przejąć kiedyś PiS, jeśli prezes Kaczyński zdecyduje się na polityczną emeryturę” - ocenił. To właśnie perspektywa przejęcia schedy po Kaczyńskim miała, jego zdaniem, skłonić rywali Morawieckiego do wypchnięcia go z partii.
Wystąpienie Kurskiego, które zaszkodziło PiS
Rozłamowi towarzyszyły ostre wystąpienia. Największe emocje wywołała niedzielna wypowiedź Jacka Kurskiego w telewizji Republika, skierowana do posła Roberta Gontarza, młodego współpracownika Morawieckiego.
„Milcz teraz, młody człowieku, milcz (…), to nie uczestniczyłbyś w tej obrzydliwej akcji rozłamowej” - mówił Kurski, przywołując katastrofę smoleńską i lata „przemysłu pogardy”. Gontarz odpowiedział, publikując dawne nagranie Kurskiego z TVN24, w którym ten mówił o „sekcie smoleńskiej”.
Odbiór wystąpienia okazał się miażdżący. Według badania Res Futura, przytoczonego w programie, 92 procent internautów oceniło je jako „cyniczny cios”, a tylko 8 procent uznało, że Kurski miał rację. Jak relacjonowała Baranowska, kierownictwo PiS gasiło pożar - polityk miał otrzymać zakaz wystąpień medialnych, a dziennikarzom przekazywano, że atak nie miał zgody partii.
„To jest polityczny cyrk, medialny cyrk, który mnie (…) brzydzi i żenuje” - komentował Janke. Oboje rozmówcy zgodzili się, że wystąpienie Kurskiego pomogło Morawieckiemu wykreować wizerunek nowej jakości. „PiS bardzo pomaga jak na razie Mateuszowi Morawieckiemu, żeby on się właśnie prezentował jako nowa jakość” - podsumował Janke.
Sondaże: wzrost Morawieckiego, spadek PiS
Dwa sondaże opublikowane w poniedziałek, już po weekendzie, pokazały ruch w elektoracie. W badaniu Instytutu Pollster dla „Super Expressu” ugrupowanie roboczo nazywane „Rozwój Plus” uzyskało 4,90 procent - tuż poniżej progu. W poprzednim pomiarze miało 2,33 procent, co oznacza podwojenie poparcia.
Jeszcze wyraźniejsze zmiany przyniósł sondaż dla Wirtualnej Polski. Partia Morawieckiego osiągnęła w nim 7,5 procent, Konfederacja Korony i Grzegorza Brauna - 12 procent, a PiS spadł do 15,9 procent.
„To jest dosyć mocny cios” - komentował Janke, zwracając uwagę, że każda z dwóch konfederacji zbliża się do PiS, a razem przekraczają jego wynik. Rozmówcy zastrzegli, że są to pomiary chwilowe, a przed formacjami wiele miesięcy kampanii.
„Chcą PiS-u bez PiS-u”
Kluczowe pytanie dotyczy tego, czy istnieje przestrzeń dla nowej, umiarkowanej partii prawicowej. Janke przypomniał wcześniejsze, nieudane projekty: Polskę XXI Kazimierza Ujazdowskiego, Polskę Jest Najważniejsza, ugrupowanie Zbigniewa Ziobry, a po drugiej stronie sceny Ruch Palikota, Kukiz'15, Nowoczesną Ryszarda Petru i Polskę 2050.
Baranowska zwróciła uwagę, że część z nich trafiła na swój moment - Kukiz w wyborach prezydenckich, a Polska 2050 i Trzecia Droga w 2023 roku. „Gdyby nie Trzecia Droga, to Donald Tusk by dzisiaj nie rządził” - podkreśliła.
Diagnozę potencjału Morawieckiego oparła na rozmowach z politykami PiS, którzy mają wgląd w wewnętrzne badania. „Wyborcy chwalą rządy PiS-u, wymieniają, co im się podobało (…), ale nie chcą PiS-u. Nie chcą szyldu PiS-u” - relacjonowała, mówiąc o pragnieniu „PiS-u bez PiS-u”. To właśnie ta furtka może być, jej zdaniem, szansą Morawieckiego.
Konferencja jak akt założycielski
Piątkowe spotkanie środowiska Morawieckiego - pierwotnie zapowiadane jako grill i dyskusja o przyszłości Polski - coraz bardziej przypomina konferencję programową nowego ugrupowania. Zaproszono na nią osoby spoza polityki, a dyskusję mieli poprowadzić między innymi generał Rajmund Andrzejczak, Jan Rokita i sam Morawiecki.
Baranowska zwróciła uwagę na paradoks: sam Kaczyński wielokrotnie mówił, że PiS powinien otwierać się na nowe środowiska. „Kiedy Morawiecki zaczął to robić, to nagle stało się to problemem” - zauważyła, wskazując, że część zaproszonych gości nie podoba się prezesowi.
Oboje rozmówcy uznali, że budowa szerszego ruchu będzie trudna. Morawiecki nie może rozpocząć od sojuszu z politykami niedawno związanymi z rządem Tuska, bo - jak zauważyła Baranowska - „PiS by go po prostu zniszczył za coś takiego”. Jednocześnie, jeśli PiS pójdzie w stronę radykalizmu i licytacji z Konfederacją, otworzy się przestrzeń dla formacji umiarkowanej. „Krzysztof Bosak na tle Przemysława Czarnka (…) wygląda jak polityk umiarkowany” - komentowano.
Problem dla obozu rządzącego
Rozłam na prawicy nie musi być korzystny dla koalicji rządzącej. Choć metoda d'Hondta premiuje najsilniejszych, słabnący Kaczyński przestaje być wygodnym punktem odniesienia dla Donalda Tuska.
„Słabnący Jarosław Kaczyński, który nie jest głównym punktem odniesienia dla Donalda Tuska, jest problemem” - argumentowała Baranowska. Przypomniała, jak długo premier budował linię konfrontacji z Karolem Nawrockim podczas kampanii prezydenckiej.
Wcześniejsza narracja na wybory 2027 - Kaczyński idący na koalicję z Braunem - traci spójność, gdy pojawia się Morawiecki z odmiennym przekazem. „Nie wiadomo z kim walczyć” - podsumowano.
Sam Tusk skomentował sytuację ostrożnie: „Ja nie będę płakał po PiS-ie (…), ale z całą pewnością nie ma się z czego cieszyć (…), bo wszyscy wolelibyśmy, żeby polityka wyglądała nieco inaczej”. Tymczasem w poniedziałek Onet przypomniał na pierwszej stronie sprawy prawne Morawieckiego.
Nowy gracz stoi z boku
Rozmówcy zgodzili się, że pozycja startowa Morawieckiego jest silniejsza niż w przypadku wcześniejszych rozłamów. Z PiS odeszło około 40 posłów - dwukrotnie więcej niż przy odejściu Ziobry czy PJN. Były premier dysponuje też międzynarodowymi kontaktami i lojalnym zapleczem.
Baranowska wskazała jeszcze jeden czynnik: bezprecedensowe zmęczenie duopolem Tusk-Kaczyński i zmianę pokoleniową na prawicy. W tym kontekście przypomniano o Karolu Nawrockim, który pozostaje na uboczu sporu, lecz jego rosnąca popularność może okazać się kluczowa.
Na razie nie sposób przesądzić, czy nowa formacja utrzyma się na poziomie kilku procent, czy ma potencjał, by zastąpić PiS. Pewne jest jedno - jak ujął to Janke - „namieszali kompletnie w polskiej polityce”, a rozstrzygnięcia przyniosą kolejne miesiące kampanii.