Kaczyński stawia Morawieckiemu ultimatum. Rozłam w PiS bliżej niż kiedykolwiek
Prezes PiS Jarosław Kaczyński dał politykom swojej partii siedem dni na złożenie pisemnej deklaracji o wystąpieniu ze stowarzyszenia budowanego przez Mateusza Morawieckiego. Uchwałę w tej sprawie przyjęło w środę prezydium komitetu politycznego partii, a oświadczenia mają trafić na ręce szefa klubu Mariusza Błaszczaka. To najostrzejsza konfrontacja obu polityków od miesięcy - i według rozmówców z obu frakcji PiS moment, w którym rozłam po prawej stronie sceny politycznej jest bliższy niż kiedykolwiek.
Ultimatum, z którego nie da się już wycofać
Środowa uchwała prezydium komitetu politycznego zapadła pod nieobecność Morawieckiego, który - jak zauważają dziennikarze - na posiedzenia tego gremium nie chodzi. Dokument nakazuje likwidację stowarzyszenia byłego premiera i zobowiązuje wszystkich polityków PiS do pisemnego potwierdzenia, że w jego strukturach nie działają.
Kwietniowa próba wymuszenia na Morawieckim rezygnacji z projektu zakończyła się siedmiogodzinną kolacją u Adama Bielana i doraźnym porozumieniem. Tym razem ton jest inny. „Jeśli Jarosław Kaczyński tym razem się z tego wycofa, to podkopie swoją pozycję już całkowicie” - relacjonuje w programie Kamila Baranowska stanowisko rozmówców z obu frakcji partii.
Sygnał wysłany na zewnątrz jest jednoznaczny. Siedmiodniowy termin i wymóg oświadczenia na piśmie nie pozostawiają miejsca na dyplomatyczne odroczenia - każdy polityk PiS musi się określić.
Grill, konferencja programowa i kropla, która przelała czarę
Bezpośrednim tłem decyzji Kaczyńskiego jest zaplanowana na 31 sierpnia duża konferencja programowa organizowana przez środowisko Morawieckiego. Wydarzeniu towarzyszyć ma grill, ale - jak zauważają komentatorzy - skład i format przypominają raczej kongres założycielski nowej partii niż spotkanie frakcji wewnątrz PiS.
„To wygląda tak jak kongres założycielski nowej partii albo kongres programowy czegoś, co powstaje” - ocenia Igor Janke. Ultimatum prezesa oznacza w praktyce, że impreza nie powinna się odbyć w planowanej formule.
Drugą kroplą, która według rozmówców Baranowskiej przelała czarę, był wywiad Morawieckiego udzielony jednemu z podcasterów. Fragmenty, w których były premier miał się śmiać z reakcji Kaczyńskiego na powstanie stowarzyszenia, trafiły na biurko prezesa. Odczytano je jako publiczne upokorzenie lidera partii.
Dwie diagnozy, dwie strategie
Konflikt wewnątrz PiS toczy się między dwoma obozami. „Harcerze” skupieni wokół Morawieckiego oraz „maślarze” - grupa wiązana z Jackiem Sasinem, Przemysławem Czarnkiem, Tobiaszem Bocheńskim, Patrykiem Jakim i Suwerenną Polską - różnią się przede wszystkim diagnozą przyczyn utraty władzy w 2023 roku i receptą na wybory 2027.
Frakcja Sasina i Czarnka twierdzi, że PiS przegrał, bo oddał wyborców obu konfederacjom, rozmywając swój prawicowy przekaz. Wnioskiem z tej diagnozy jest zaostrzenie linii i wystawienie wyrazistego kandydata - stąd nominacja Przemysława Czarnka na kandydata partii na premiera. „To pokazuje, że Jarosław Kaczyński kupił wersję wydarzeń kreśloną przez maślarzy” - komentuje Baranowska.
Morawiecki proponuje odwrotny kierunek: przesunięcie akcentów w stronę centrum i sięgnięcie po elektorat, który w 2023 roku zagłosował na Trzecią Drogę. Były premier stawia na przekaz prorozwojowy i aspiracyjny, adresowany zwłaszcza do młodszego pokolenia o poglądach konserwatywnych. Programowo różnice są jednak - jak przyznają rozmówcy - raczej kwestią akcentów niż fundamentalnej wizji państwa.
Dlaczego Kaczyński decyduje się teraz
Kalkulacja prezesa PiS pozostaje dla wielu obserwatorów zagadką. Partia notuje w sondażach spadki - w badaniu IBRIS obie konfederacje łącznie wyprzedziły PiS. Rząd Donalda Tuska mierzy się z aferą szpitalną, a prawica zamiast wykorzystywać ten kryzys, koncentruje uwagę mediów na własnym konflikcie.
„To najgorszy moment na takie ruchy” - argumentuje Janke. „Idziemy w dół, konkurenci po prawej stronie nas wyprzedzają, a ja jeszcze chcę pozbyć się dużej grupy poważnych graczy, którzy na pewno kilka procent zabiorą”.
Według rozmówców Baranowskiej Kaczyński dał się przekonać doradcom, że Morawiecki buduje zaplecze do przejęcia partii. Były premier jeździ po Polsce, rozmawia z niezadowolonymi lokalnymi działaczami PiS i tworzy struktury, które mogą stać się zalążkiem nowego ugrupowania. Do tego dochodzi filozofia zarządzania partią, którą Kaczyński stosował od lat - balansowanie frakcji tak, by żadna nie urosła zbyt mocno. Morawiecki miał tę równowagę naruszyć.
Otoczenie prezesa wskazuje też na ryzyko utraty subwencji, jeśli stowarzyszenie zacznie działać politycznie. „To jest już dorabianie argumentacji i próba ustawienia całej dyskusji, żeby pokazać prawicowemu wyborcy, kto jest winny rozłamu” - ocenia Baranowska, przypominając, że od lat w otoczeniu partii politycznych funkcjonują stowarzyszenia - jak OdNowa RP Marcina Ociepy - i Państwowa Komisja Wyborcza nigdy nie miała zastrzeżeń.
Ilu posłów wyjdzie z Morawieckim
Skala potencjalnego rozłamu pozostaje niejasna. W samym parlamencie z Morawieckim sympatyzuje - według szacunków przywoływanych w rozmowie - od 40 do 50 parlamentarzystów, nie licząc samorządowców. Przeciwnicy byłego premiera bagatelizują te liczby i twierdzą, że ostatecznie z partii wyjdzie z nim „niespełna 20 posłów”.
Argumentem sprzyjającym wyjściu może być kalkulacja mandatowa. Przy obecnych sondażach PiS w każdym okręgu traci jeden lub dwa mandaty w porównaniu z wynikiem z 2023 roku. Politycy sympatyzujący z Morawieckim mogą uznać, że po jego wyrzuceniu i tak nie znajdą miejsca na listach.
Wewnątrz PiS trwa jednocześnie przygotowanie do wojny narracyjnej. „Oni narracyjnie zmiażdżą Morawieckiego, zrobią z niego zdrajcę, rozbijacza prawicy, liberała” - relacjonuje Baranowska. Celem będzie obarczenie grupy byłego premiera odpowiedzialnością za rozpad prawicy.
Miejsce dla umiarkowanej prawicy
Otwartym pytaniem pozostaje, czy Morawiecki po ewentualnym wyrzuceniu z PiS znajdzie miejsce na scenie politycznej. Jego przeciwnicy z obozu Kaczyńskiego wieszczą powtórkę scenariusza Polska Jest Najważniejsza lub Porozumienia Jarosława Gowina - projektów, które nie zdołały się utrzymać.
Rozmówcy zwracają jednak uwagę, że sytuacja jest inna niż dekadę temu. PiS przestał być hegemonem po prawej stronie, a dwie konfederacje pokazały, że ostry przekaz przyciąga wyborców szukających radykalnej alternatywy. Wyjście Morawieckiego mogłoby otworzyć przestrzeń między konserwatywnym rdzeniem PiS a liberalnym centrum - w tym dla „sierot po Trzeciej Drodze”, jak nazywają ich politycy.
Współpracownicy Morawieckiego mieli już otrzymać sygnały z tych środowisk. Sam były premier jako jedyny w PiS publicznie zadeklarował ambicję stanięcia na czele partii, gdy Kaczyński przejdzie na emeryturę.
Kto skorzysta na wojnie w PiS
Krótkoterminowym beneficjentem konfliktu jest koalicja rządząca. „Nikt już od paru tygodni nie mówił o rozłamie w PiS. Jarosław Kaczyński daje ultimatum siedmiu dni i robi rozłam, przekierowując uwagę wszystkich mediów z Platformy na PiS” - zauważa Baranowska.
Reakcja lidera Nowej Nadziei Sławomira Mentzena, który w środę wieczorem opublikował w serwisie X mema z lampką w dłoni i toastem „za zdrowie PiS”, pokazuje, jak konflikt odczytywany jest przez konkurencję. Problemy PiS to bezpośrednia korzyść dla obu konfederacji.
Długofalowo bilans może okazać się bardziej skomplikowany. Jeśli Morawieckiemu uda się zbudować projekt zdolny podbierać wyborców Platformie i pozostałościom Trzeciej Drogi, rozłam może osłabić nie tyle prawicę, ile obecną koalicję rządzącą.
Test wiarygodności Morawieckiego
Odrębnym pytaniem pozostaje, jaką twarz pokaże Morawiecki jako lider samodzielnego projektu. Były premier przeszedł przez kilka wcieleń: od umiarkowanego menedżera wywodzącego się z biznesu, przez wiceministra rozwoju i finansów, po premiera posługującego się językiem ostro pisowskim, dalekim od jego wcześniejszego wizerunku.
Wyzwaniem będzie odzyskanie wiarygodności u wyborców centrowych przy jednoczesnym utrzymaniu konserwatywnego rdzenia - bez którego nowe ugrupowanie straci prawicową legitymację. To trudna równowaga, tym bardziej że aparat PiS przygotowuje się do kampanii wymierzonej w niedawnego premiera.
Najbliższe siedem dni pokaże, czy uchwała prezydium komitetu politycznego okaże się kolejnym ultimatum, z którego Kaczyński się wycofa, czy początkiem najpoważniejszego rozłamu na polskiej prawicy od czasu powstania PiS. Konferencja programowa Morawieckiego zaplanowana na 31 sierpnia będzie pierwszym publicznym sprawdzianem, po której stronie linii podziału stanie decydująca część zaplecza byłego premiera.