Konfederacja narzuca ton polskiej polityce. PiS traci grunt
Sondaż IBRiS dla Wirtualnej Polski pokazuje, że łączne poparcie dla Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej przekroczyło wynik Prawa i Sprawiedliwości. Dwie prawicowe partie zebrały 25,9 proc., podczas gdy ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego uzyskało 23 proc. Wynik ten wywołał kryzys w PiS i skłonił Kaczyńskiego do publicznego zdystansowania się od wypowiedzi Przemysława Czarnka o wstrzymaniu unijnego wsparcia dla Ukrainy.
Na czele stawki pozostaje Koalicja Obywatelska, PiS zajmuje drugie miejsce, ale trzecia Konfederacja i czwarta Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna razem wyprzedzają partię Kaczyńskiego. Środowisko Brauna notuje samodzielnie 10 proc. - pozycja, która w ocenie komentatorów daje mu istotny wpływ na kształt debaty publicznej.
Wypowiedź Czarnka i reakcja Kaczyńskiego
Punktem zapalnym stała się wypowiedź Przemysława Czarnka, wskazywanego wcześniej jako kandydat PiS na premiera. Polityk stwierdził, że należy „zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w Unii Europejskiej do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich".
Reakcja prezesa PiS była szybka i jednoznaczna. W opublikowanym wpisie Jarosław Kaczyński napisał, że jego partia „zawsze stała na stanowisku, iż pomoc militarna realizowana także przez Unię Europejską na rzecz Ukrainy jest bezwzględnie potrzebna”, dodając, że sprawa wypowiedzi Czarnka „zostanie wyjaśniona przez kierownictwo partii”.
Do dyskusji włączył się Mateusz Morawiecki, który - jak przypomniano w programie - stwierdził, że „powielając narrację Konfederacji PiS otwiera bramy wyborcom, by zrezygnowali z popierania jego ugrupowania”. Były premier wprost skrytykował kolegów partyjnych próbujących „zajść Grzegorza Brauna od prawej strony”. Skomentował także sytuację Donald Tusk, pisząc, że „lepszego kandydata na premiera niż Czarnek Rosja nie mogła sobie wymarzyć”.
„Projekt Czarnek” pod znakiem zapytania
Zdaniem uczestników rozmowy w kanale Otwartym - Igora Janke i Grzegorza Ślubowskiego - Czarnek został wypuszczony przez Kaczyńskiego jako polityk mający odzyskać elektorat przechodzący do Konfederacji. Strategia okazała się nieskuteczna. „Trudno sobie wyobrazić teraz, żeby Czarnek wykonał [zwrot]” - ocenił Ślubowski, sugerując, że projekt kandydatury Czarnka na premiera został faktycznie zamknięty.
Publicyści zwrócili uwagę na wewnętrzną sprzeczność w strategii PiS. Kaczyński od początku wojny konsekwentnie wspierał Ukrainę - był jednym z pierwszych zachodnich polityków, który pociągiem pojechał do Kijowa, i proponował rozmieszczenie tam wojsk NATO. Próba dogonienia radykalizującego się elektoratu poprzez wypowiedzi Czarnka zderzyła się z tą wcześniejszą linią, zmuszając prezesa PiS do publicznego wycofania się.
Konfederacja jako siła nadająca ton
Igor Janke postawił tezę, że Konfederacja „już prawie rządzi Polską” - nie w sensie sprawowania władzy, lecz narzucania narracji, do której muszą się odnosić pozostałe partie. Wskazał przykład kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego, który zapowiedział likwidację 800 plus dla Ukraińców przebywających w Polsce, reagując na przekaz Konfederacji.
Grzegorz Ślubowski przedstawił odmienną interpretację. Jego zdaniem Konfederacja nie tyle kreuje nastroje, ile konsekwentnie artykułuje hasła, które dopiero teraz stają się mainstreamowe. „Oni dość konsekwentnie na przykład mówili o Ukraińcach wtedy, kiedy jeszcze nie było żadnej fali, kiedy to nie było modne" - argumentował, dodając, że część Konfederacji związana z Krzysztofem Bosakiem od dawna trzyma się tej samej linii.
Obaj rozmówcy zgodzili się, że Grzegorz Braun radykalnie zmienił swoje stanowisko wobec Ukrainy. Janke przypomniał, że Braun w przeszłości mówił o konieczności wspierania niepodległej Ukrainy jako o polskiej racji stanu - obecnie prezentuje pozycje znacznie bardziej radykalne niż główny nurt Konfederacji.
Stosunki z Ukrainą i pytania o strategię
W rozmowie wielokrotnie powracał wątek relacji polsko-ukraińskich. Ślubowski powołał się na kontakty z dyplomatami pracującymi na Ukrainie, według których „sytuacja zmieniła się bardzo”, a polscy dyplomaci są tam „traktowani dużo gorzej niż do tej pory”. Wskazał też na kampanię ukraińskich mediów krytycznie komentujących wydarzenia w Polsce.
Obaj publicyści odnieśli się do sprawy dziewczynki z Bielska-Białej, zaatakowanej słownie w autobusie, oraz do reakcji ambasadora Ukrainy. Ślubowski uznał krytyczne wypowiedzi ukraińskiego dyplomaty za niewłaściwe, podkreślając jednocześnie, że incydenty tego typu nie oznaczają, iż „Polska brunatnieje”. Janke opisał wizytę w warszawskim lokalu podczas meczu Francja-Hiszpania, gdzie większość gości stanowili Ukraińcy - atmosfera była, jak relacjonował, „pokojowa” i „miła”.
Rozmówcy wskazali także na doniesienia o zamachu w Monako na biznesmena, za którym - jak twierdzą - mogą stać ukraińskie służby specjalne. Ślubowski powołał się na wypowiedzi generała Kyryła Budanowa o Ukraińcach jako „narodzie wybranym”, oceniając je jako niepokojący sygnał dla Polski.
Kontekst i perspektywa
Rozmowa w kanale Otwartym pokazuje, że kryzys wokół wypowiedzi Czarnka nie jest incydentem, lecz symptomem szerszego przetasowania na polskiej prawicy. PiS stoi przed dylematem: gonienie Konfederacji radykalizacją języka grozi utratą tożsamości i wiarygodności w polityce zagranicznej, a rezygnacja z tego kierunku oznacza dalsze odpływanie wyborców na prawo.
Publicyści zamknęli rozmowę wnioskiem, że „urealnienie” polskiego spojrzenia na Ukrainę może być zjawiskiem pozytywnym pod warunkiem, że doprowadzi do racjonalnej strategii wobec wschodniego sąsiada. „Im więcej realizmu, tym lepiej. Im mniej skrajności, tym lepiej” - podsumował Janke, ostrzegając przed „nakręcaniem korby antyukraińskiej” dla krótkoterminowych zysków wyborczych.