Kaleta o rozłamie w PiS: „W mojej ocenie to zdrada"
Sebastian Kaleta, poseł Prawa i Sprawiedliwości i były wiceminister sprawiedliwości, w rozmowie w programie „Kanał Otwarty" nazwał zdradą decyzję Mateusza Morawieckiego o utworzeniu odrębnego klubu i opuszczeniu ugrupowania. Polityk odniósł się także do nocnego incydentu na Lubelszczyźnie, gdzie na terenie miejscowości Tarnawa Kolonia spadł niezidentyfikowany obiekt, oraz do rocznego bilansu ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.
Chaos po nocnym incydencie na Lubelszczyźnie
W nocy z środy na czwartek nad ranem obiekt lecący z terytorium Ukrainy przekroczył polską przestrzeń powietrzną i spadł w miejscowości Tarnawa Kolonia. Mieszkańcy usłyszeli syreny alarmowe, lecz - jak relacjonuje Kaleta - nie otrzymali informacji o przyczynie alarmu.
„Dzisiaj rano na Lubelszczyźnie byliśmy świadkami obrazu totalnego chaosu" - ocenił poseł. Zwrócił uwagę, że rząd sam zalecał w podręczniku reagowania kryzysowego, by po włączeniu syren słuchać komunikatów w radiu i telewizji. „Jak włączają syreny, to po co te miliardy na media publiczne, skoro Polacy nie dostali informacji, jaka jest przyczyna tego alarmu" - pytał. Według niego w mediach publicznych „leciała muzyka, powtórki programów rozrywkowych".
Kaleta wskazał na sprzeczność w słowach premiera Donalda Tuska, który miał stwierdzić, że wojsko było gotowe do zestrzelenia obiektu, lecz tego nie zrobiono, przewidując, że nikomu nie stanie się krzywda. „We wrześniu zeszłego roku zestrzeliwano tekturowe drony, a dzisiaj, kiedy rakieta jest prawdziwa, jej nie zestrzelono, chociaż można było" - mówił. Poseł podkreślił, że lej po uderzeniu miał dziesięć metrów szerokości i pięć metrów głębokości, a najbliższe zabudowania znajdowały się kilkaset metrów od miejsca upadku.
Rozdzielił przy tym ocenę wojskowych od odpowiedzialności administracji cywilnej. „Ufam, że te decyzje wojskowi podejmowali racjonalne" - zaznaczył, wskazując jednocześnie, że zawiódł pion zarządzania kryzysowego. Zwrócił uwagę na brak alertów RCB, które Polacy otrzymują przy okazji fali upałów czy opadów śniegu. PiS zażądało, by minister spraw wewnętrznych i administracji Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił Sejmowi wszystkie informacje o zdarzeniu.
„Doszło do rozłamu"
Głównym tematem rozmowy było wyjście Mateusza Morawieckiego z klubu parlamentarnego PiS i utworzenie odrębnej struktury. Kaleta potwierdził, że rozłam się dokonał: „Grupa Mateusza Morawieckiego dokonała rozłamu, opuściła Prawo i Sprawiedliwość, chcą mieć własny sztandar".
Zapytany, czy nazwałby Morawieckiego „zdradeuszem" - słowem użytym przez posła PiS Tobiasza Bocheńskiego - poseł odpowiedział, że w słowotwórstwo nie wejdzie, ale ocenę podtrzymał. „Czy jest to zdrada? Tak, w mojej ocenie jest to zdrada" - stwierdził. Uzasadniał, że Morawiecki formalnie pozostaje wiceprezesem partii, przez lata był rekomendowanym przez PiS premierem i twarzą ugrupowania, a Jarosław Kaczyński pokładał w nim „ogromne nadzieje".
Zdaniem Kalety motywem rozłamu były ambicje. „Ambicja Mateusza Morawieckiego nie była taka, by być jednym z liderów Prawa i Sprawiedliwości, tylko żeby być najważniejszym" - mówił, powołując się na niedawne wypowiedzi Kaczyńskiego. Poseł przywołał też słowa prezesa PiS, że „obiektywnych przyczyn podziału nie było, były emocje".
Arytmetyka wyborcza i zarzut o pomoc Tuskowi
Kaleta argumentował, że rozłam jest niepragmatyczny i korzystny wyłącznie dla obozu rządzącego. „Zyskuje Tusk" - powiedział, tłumacząc mechanizm systemu d'Hondta. Według niego, nawet jeśli inicjatywa Morawieckiego uzyskałaby kilka procent, jej baza wyborcza pochodziłaby z dotychczasowego elektoratu PiS.
„Grupa Mateusza Morawieckiego uzyskałaby maksymalnie kilkanaście mandatów, a Prawo i Sprawiedliwość straciłoby czterdzieści, a zyskałby trzydzieści Donald Tusk" - wyliczał. To - jak podkreślił - „przekleństwo tego ruchu", uzasadniające jego zdaniem określenie „zdrada". Prezes PiS miał nazwać Morawieckiego „doradcą Donalda Tuska".
Poseł wskazał pierwsze symptomy podziału już na etapie wyłaniania kandydata na prezydenta, gdy Morawiecki miał ambicje samodzielnego startu, a Kaczyński uznał, że nie miałby on szans na zwycięstwo. Kaleta zakwestionował narrację środowiska byłego premiera, jakoby to ono promowało Karola Nawrockiego. „To na ostatniej prostej, kiedy już nie było widoków, Mateusz Morawiecki uznał, że będzie wspierał kogoś, kto jest poza partią" - mówił.
Spór o KPO i rozliczenie rządów
Głębsze źródło konfliktu Kaleta lokuje w ocenie polityki wobec Unii Europejskiej. „Przyczyny odejścia wyborców od Prawa i Sprawiedliwości leżą po stronie strategicznych decyzji Mateusza Morawieckiego, głównie na forum Unii Europejskiej" - stwierdził, wskazując na Krajowy Plan Odbudowy i związaną z nim warunkowość, przed którą - jego zdaniem - Solidarna Polska ostrzegała.
Poseł zarzucił byłemu premierowi „szantaż wewnętrzny", polegający na blokowaniu rachunku sumienia w tym obszarze. „Dziewięćdziesiąt procent naszych decyzji było dobrych, a dziesięć procent mogło być lepszych, i z tych złych decyzji należy wyciągnąć wnioski" - mówił. Wskazanie Przemysława Czarnka na kandydata na premiera miało być kompromisem umożliwiającym odzyskanie zaufania utraconych wyborców „bez obsesyjnego piętnowania Mateusza Morawieckiego".
Kaleta zwrócił uwagę na programową rozbieżność. Morawiecki do niedawna mówił o reformie systemu ETS, a nie o wyjściu z niego. „Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, kiedy na liście dziesięciu postulatów Mateusza Morawieckiego znalazł się postulat stop polityce klimatycznej Unii Europejskiej" - mówił, oceniając to jako przejęcie agendy, którą wcześniej środowisko byłego premiera kwestionowało.
W rozmowie przywołano stanowisko Beaty Szydło, która broniła dorobku rządów PiS: „Nigdy nie zgodzę się na to, żeby był atak na nasz dorobek ośmiu lat naszych rządów". Kaleta polemizował z założeniem „wszystko albo nic", podkreślając, że część decyzji wymaga wniosków.
Emocje i perspektywa przyszłej współpracy
Poseł przyznał, że rozłamowi towarzyszą silne emocje, także w mediach społecznościowych. „Są takie momenty w polityce, że jednak emocje też są obecne" - mówił. Wyraził obawę, że nowa formacja będzie rywalizować o ten sam elektorat co PiS, zamiast szukać nowych wyborców.
Kaleta ocenił, że Morawiecki nie jest wiarygodny dla wyborców spoza obozu, ponieważ był premierem rządu PiS. „Nie spodziewam się, żeby skutecznie zabiegał o głosy tych osób" - stwierdził. To oznacza, jego zdaniem, że nowa inicjatywa będzie „podgryzać Prawo i Sprawiedliwość" rok przed wyborami, gdy - jak podkreślił - partia powinna być na etapie konsolidacji.
Odnosząc się do zarzutu, że politycy dawnej Solidarnej Polski, którzy sami opuścili PiS za czasów Zbigniewa Ziobry, dziś apelują o jedność, Kaleta wskazał na inną dynamikę. „W kadencji 2011-2015 proces rozłamu nastąpił na początku, a jednoczenie się pod koniec, ponad rok przed wyborami" - mówił. Obecnie podział następuje rok przed wyborami, co ocenił jako niekorzystne.
Ostra krytyka ministra Żurka
Kaleta odniósł się także do rocznego bilansu ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, oceniając go równie surowo jak jego poprzednika Adama Bodnara. „Obaj są fatalnymi ministrami" - stwierdził, zarzucając im niestosowanie prawa i „fingowanie spraw sądów przeciwko opozycji".
Zdaniem posła Żurek nie panuje nad ministerstwem i prokuraturą. „On myślał, że będzie rządził z perspektywy siły, ale nie ma autorytetu wśród prokuratorów ani sędziów" - mówił, wskazując na konflikt między ministrem a Dariuszem Kornelukiem, którego PiS uznaje za nielegalnie powołanego prokuratora krajowego. Kaleta opisał impas: prezydent Karol Nawrocki nie odwoła Korneluka, bo nie uznaje go za prokuratora krajowego.
Poseł zarzucił obozowi władzy selektywne traktowanie spraw karnych, przeciwstawiając działania wobec polityków PiS - Michała Wosia i Zbigniewa Ziobry - sprawom dotyczącym osób z otoczenia koalicji, w tym posła Króla oraz Romana Giertycha. „Represja wobec prokuratora Derewskiego, który prowadził sprawę Nowaka" - wymieniał jako przykład.
Kaleta uznał za prawdopodobną rekonstrukcję rządu i wymianę Żurka. „Jest duże prawdopodobieństwo, że Żurek odpadnie po drodze" - mówił, dodając, że minister „przedłużył sobie okres urzędowania" przez poparcie dla pomysłów Giertycha. Ewentualne powołanie samego Giertycha na to stanowisko określił jako „pójście na ścianę".
Wniosek o ekstradycję Ziobry
Zapytany o wniosek o areszt i ekstradycję Zbigniewa Ziobry, który przebywa w Stanach Zjednoczonych, poseł ocenił jego szanse sceptycznie. Przypomniał, że były prokurator generalny uzyskał azyl polityczny na Węgrzech i wizę pozwalającą na pobyt w USA.
„Życzę powodzenia w tłumaczeniu amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości, że były minister, który zwalczał zorganizowaną przestępczość narkotykową, ma być wsadzany do aresztu" - mówił. Wnioski o areszt i ekstradycję nazwał „wrzutkami", którymi Żurek ma pokazywać aktywność.
Rozmowa odbyła się w kontekście najgłębszego od lat kryzysu w Prawie i Sprawiedliwości. Utworzenie przez Mateusza Morawieckiego odrębnej struktury - na razie w formule stowarzyszenia Rozwój Plus - otwiera na prawicy nowy front rywalizacji o ten sam elektorat, rok przed wyborami parlamentarnymi. Jak zapowiedział Kaleta, weryfikacja intencji nowej formacji nastąpi wtedy, gdy okaże się, do kogo skierowany będzie jej przekaz - do dotychczasowych wyborców PiS czy do osób, które na tę partię nie głosowały.