Powrót

Składki dla artystów z budżetu. Rząd kontra opinia publiczna

Ministerstwo Kultury skierowało do Sejmu projekt ustawy, który ma zapewnić dopłaty z budżetu państwa do składek emerytalnych części artystów osiągających niskie i nieregularne dochody. Rozwiązanie, autorstwa minister Marty Cienkowskiej, wzbudziło falę krytyki w sieci i zapowiada się jako jedno z trudniejszych politycznie przedsięwzięć obecnej koalicji.

Projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny zakłada, że państwo pokryje część składek ZUS osobom, które nie zarabiają dość, by odprowadzać je samodzielnie. Resort kultury szacuje, że wsparcie obejmie około 20 tysięcy osób - mniej więcej jedną trzecią całego środowiska. Warunkiem skorzystania ma być przyznanie tzw. statusu artysty.

O przyznawaniu tego statusu mają decydować dwa nowe ciała: 15-osobowa rada programowa oraz 155-osobowa komisja opiniująca. Członkowie rady programowej mają otrzymywać około 2400 złotych za posiedzenie, a członkowie komisji opiniującej - 240 złotych brutto za wydaną opinię. Liczba i koszt tych stanowisk stały się jednym z głównych punktów krytyki projektu.

Najczęściej powtarzany w sieci zarzut dotyczy sprawiedliwości systemu. Krytycy pytają, dlaczego pracownicy najemni i przedsiębiorcy, którzy muszą odprowadzać składki niezależnie od sytuacji finansowej, mają finansować emerytury osób, które przez lata świadomie ich nie płaciły. Wątpliwości zgłaszają również sami artyści. Jan Englert w rozmowie z „Faktem” stwierdził: „Ja bym się wstydził narzekać na swoją sytuację i oczekiwać zapomogi od państwa. Z jakiego powodu mamy rekompensować artystom to, że na przykład dziś zarabiają furę pieniędzy, a mimo to nie decydują się na odprowadzanie składek”. Aktor opowiedział się za zapomogami wyłącznie dla osób w bardzo trudnej sytuacji.

Tłem dla projektu są medialne wypowiedzi gwiazd o niskich prognozowanych świadczeniach - od 7 złotych w przypadku Marka Piekarczyka, przez 34 złote Katarzyny Skrzyneckiej, po 600 złotych Krzysztofa Cugowskiego, 1160 złotych Ryszarda Rynkowskiego i 1300 złotych Beaty Tyszkiewicz. We wszystkich tych przypadkach niskie kwoty wynikają z nieodprowadzania lub minimalnego odprowadzania składek w przeszłości.

Ostro projekt skrytykowała Konfederacja, która zapowiedziała wniosek o odwołanie minister Cienkowskiej. Sławomir Mentzen napisał: „Projekt wypłaty emerytur artystom, którym nie chciało się płacić składek, którzy tworzą sztukę, której nikt nie chce, jest niesprawiedliwy względem tych Polaków, którym chce się pracować i którzy muszą płacić składki”. Według niego artysta niezdolny zarobić na siebie jest „hobbistą”, a nie twórcą.

Polityczne losy projektu są niepewne. Pomysł wywodzi się ze „100 konkretów” Koalicji Obywatelskiej, ale jego realizacja spoczęła na minister z Polski 2050, co tworzy pole do wewnątrzkoalicyjnych napięć. Donald Tusk dotychczas nie zajął zdecydowanego stanowiska. Nawet jeśli ustawa przejdzie przez Sejm i Senat, prawdopodobne jest weto prezydenta Karola Nawrockiego - sympatia społeczna w tym sporze wyraźnie nie leży po stronie środowiska artystycznego, a rok przedwyborczy dodatkowo zwiększa wagę nastrojów wśród pracowników i przedsiębiorców regularnie odprowadzających składki.