Kino bandyckie kluczem do zrozumienia dzisiejszej Rosji
Rosyjski analityk Denis Salnikow twierdzi, że popularne filmy i seriale - od kultowego „Brata" po nagrodzony ostatnio serial „Słowo pacana" - pokazują mechanizmy myślenia rosyjskiego społeczeństwa lepiej niż klasyczna literatura. W rozmowie w programie „Kanał Otwarty" połączył analizę kultury masowej z bieżącą sytuacją wojenną, wskazując na kult przemocy, subkulturę przestępczą i kryzys tożsamości jako trwałe fundamenty rosyjskiej mentalności.
Punktem wyjścia rozmowy była eskalacja działań wojennych. 18 lipca ukraińskie siły zaatakowały magazyny firmy Wildberries - według Salnikowa nie zwykłego pośrednika przesyłkowego, lecz „największego marketplace'u w Rosji". Prezydent Wołodymyr Zełenski uzasadniał uderzenie dostępnością na platformie towarów podwójnego zastosowania.
Analityk odczytuje ten atak inaczej. „To jest raczej taka odpowiedź na ataki, które Rosja od kilku tygodni kieruje przeciwko magazynom Nowej Poczty" - ukraińskiej firmy działającej także w Polsce. Salnikow nazywa uderzenie w Wildberries eskalacją, bo to pierwszy otwarty atak na obiekty trudne do zaklasyfikowania jako cele wojskowe.
Reakcję rosyjskiego społeczeństwa opisuje jednym słowem: wściekłość - zarówno wobec Ukraińców, jak i wobec władzy, która „do dziś nie jest w stanie zorganizować obrony przeciwlotniczej". Zastrzega jednak, że kryzys paliwowy w Moskwie został częściowo opanowany, a nowe ataki mogą prowadzić raczej do mobilizacji społeczeństwa niż jego demobilizacji. To zdolność do mobilizacji, jego zdaniem, ma źródła w kulturze masowej.
„Brat" i archetyp bohatera z bronią w ręku
Centralnym punktem analizy jest film „Brat" Aleksieja Bałabanowa z 1997 roku, nakręcony za około 50 tysięcy dolarów. Bohaterowie występowali we własnych ubraniach, a ścieżkę dźwiękową złożono z piosenek rosyjskich zespołów rockowych. Film opowiada o weteranie wojny w Czeczenii, Daniłę Bagrowie, który trafia do Petersburga, gdzie jego brat okazuje się płatnym zabójcą.
Salnikow uznaje film za obiektywnie dobrze zrobiony, ale wskazuje na jego mroczną stronę. Bohater otwarcie deklaruje niechęć do wielu narodowości: „Nie lubię Żydów, ale nie może powiedzieć czemu, nie lubię Niemców. Przede wszystkim Czeczenów". Ta ksenofobia stała się na tyle problematyczna, że część haseł z filmu wycięła później rosyjska cenzura - w obliczu budowanego przez Rosję wizerunku kraju wielonarodowego.
Znaczenie „Brata" wynika z momentu historycznego. Po upadku Związku Radzieckiego, w warunkach wysokiej przestępczości i nieobecności państwa w codziennym życiu, Rosjanie doświadczali kryzysu tożsamości. „Wielu Rosjan po prostu nie wiedziało, kim są, na czym polegają ich podstawowe wartości, dlaczego Rosja istnieje" - mówi Salnikow. W Bagrowie zobaczyli postać, która wciąż ma broń w ręku, ale kieruje się prostymi zasadami: sprawiedliwość i rodzina na pierwszym miejscu.
Druga część, „Brat 2", jest zdaniem analityka mniej zniuansowana i bardziej brutalna. Negatywnymi bohaterami są w niej głównie Ukraińcy. W jednej ze scen bohater zapowiada: „Wy nam jeszcze odpowiecie za Sewastopol" - piętnaście lat przed aneksją Krymu. Hasło „siła w prawdzie" z drugiej części propaganda rosyjska wykorzystuje od początku wojny, umieszczając je na naszywkach żołnierzy z literą „W".
Wykorzystanie zmarłych twórców przez propagandę
Zarówno reżyser Bałabanow, jak i grający Bagrowa Siergiej Bodrow już nie żyją. Bodrow zginął w 2003 roku pod lawiną błotną na Kaukazie wraz z całą ekipą filmową. Ich śmierć czyni ich wygodnymi dla państwa - nie mogą sprostować sposobu, w jaki się ich cytuje.
Salnikow podkreśla, że Bałabanow nie miał propagandowych intencji. Reżyser deklarował, że w żadnym wypadku nie chciał uczynić z Bagrowa wzoru dla społeczeństwa - zamierzał jedynie nakręcić film akcji, jakiego w Rosji jeszcze nie było, i zarobić. Sam bronił się przed zarzutami o ksenofobię, wskazując, że to bohaterowie, a nie on, wygłaszają takie kwestie.
Państwo korzysta z tej twórczości wybiórczo. Salnikow przypomina, że Bałabanow nakręcił też „Ładunek 200" - brutalny film o latach osiemdziesiątych, w którym zgwałcona kobieta symbolizuje samą Rosję. Mimo tak niejednoznacznego dorobku, na przełomie czerwca w Jekaterynburgu odsłonięto pomnik reżysera, a uroczystość odwiedzili między innymi minister kultury Władimir Miedinski oraz reżyser Nikita Michałkow.
Zdaniem analityka to przykład manipulacji kulturą. „Rosja dziś jest takim światem postprawdy, gdzie nigdy nie można powiedzieć, co naprawdę jest prawdą, jak u Orwella w 1984" - mówi. Ironię widzi w tym, że hasło „siła w prawdzie" funkcjonuje w kraju, w którym nikt nie wie, czym prawda jest.
Kult przemocy i pogarda dla państwa
Kolejnymi filmami, które ukształtowały pokolenie Salnikowa, były „Brygada" i „Bumer" z okolic 2003 roku. Oba gloryfikują bandytów, przemoc i pogardę dla policji. „Bumer" był pierwszym filmem rosyjskiej produkcji, który zarobił w kinach dwa miliony dolarów.
Analityk zwraca uwagę na obecność więziennej subkultury w rosyjskiej kulturze masowej - zjawiska nieporównywalnego z polskim marginesem. W Rosji funkcjonowało powiedzenie, że „albo każdy siedział, albo siedzi, albo będzie siedział". Widzowie „Bumera" nie potrzebowali tłumaczenia słów takich jak „poniatia", „krysza" czy „striełka", bo znali je z codzienności lat dziewięćdziesiątych.
Salnikow łączy popularność kina bandyckiego z załamaniem państwa. Przywołuje badania z Sycylii, Meksyku i Rosji: gdy państwo zawodzi, społeczeństwo zwraca się ku przestępcom, którzy zapewniają choćby namiastkę porządku. Na fundamencie tęsknoty za stabilnością i bezpieczeństwem - twierdzi - Władimir Putin zbudował swój wizerunek prezydenta.
Analityk wskazuje na językowe powinowactwo władzy z półświatkiem. Putin obiecywał „moczyć w kiblu" czeczeńskich terrorystów i mówił, by przestać „koszmarić biznes". „To jest język, który wychodzi z więzienia, ale później został przyjęty przez całe społeczeństwo, przez elity polityczne" - ocenia Salnikow.
„Słowo pacana" i powrót starych wzorców
Najnowszym ogniwem tej tradycji jest serial „Słowo pacana" z 2023 roku, opowiadający o powstawaniu gangów w Kazaniu na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Salnikow, mieszkający wówczas w Petersburgu, obserwował jego sukces naocznie: muzyka i stylizacje z epoki stały się modne, a młodzież zaczęła utożsamiać się z bohaterami.
Popularność serialu analityk tłumaczy poszukiwaniem autentycznych, lokalnych wzorców przez młodzież. Serial oferuje czarno-biały świat podzielony na „pacanów" i „czuszpanów", z własnym językiem i etyką. „Nawet te zwykłe ludzie nie są ludźmi" - zauważa, wyjaśniając, że w więziennym kodzie „ludźmi" są tylko ci żyjący według „poniatii".
Serial okazał się popularny również w Ukrainie i Kazachstanie, mimo trwającej wojny. Ukraińskie władze i żołnierze wyrażali niezadowolenie, że oglądają go tamtejsi nastolatkowie. Salnikow relacjonuje, że część jego znajomych podejrzewała nawet celową operację rosyjskich służb - ocenę tę uznaje jednak za zdecydowaną przesadę.
Zjawiskiem zainteresował się także polski Klub Jagielloński. Według Salnikowa serial odegrał tę samą rolę, co „Brygada" i „Bumer" dla jego pokolenia: po jego emisji wzrósł poziom przestępczości wśród młodzieży, a bójki „szkoła na szkołę" przypomniały mu doświadczenia z dzieciństwa.
Zwierciadło społeczeństwa, nie literatura
Salnikow twierdzi, że kino bandyckie jest lepszym wskaźnikiem do zrozumienia Rosji niż literatura klasyczna. „Nie próbujemy zrozumieć Francji, czytając literaturę z wieku XVII" - argumentuje, wskazując, że wobec Rosji Zachód wciąż sięga po Dostojewskiego, choć podstawowy quiz z jego twórczości zaliczyłoby zaledwie kilkanaście procent Rosjan.
Analityk zaznacza, że filmy pokazują tylko część społeczeństwa. Klasę średnią i inteligencję lepiej opisują dzieła Andrieja Zwiagincewa czy filmy takie jak „Geograf globus przepił" i „Durak" - ale nie osiągnęły one popularności kina bandyckiego, co samo w sobie jest znaczące.
Dane, które przytacza, obrazują skalę zjawiska. Po upadku ZSRR liczba zabójstw sięgnęła 14,29 na 100 tysięcy mieszkańców, po czym wzrosła niemal dwuipółkrotnie. W latach dziewięćdziesiątych wskaźnik ten był w Rosji około piętnastokrotnie wyższy niż w Polsce; dziś pozostaje sześcio czy siedmiokrotnie wyższy. Mechanizm przejmowania biznesów przez „brygady" opisano nawet w pracy naukowej moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomiki zatytułowanej „Przedsiębiorczość oparta na przemocy".
Salnikow dostrzega niepokojącą prawidłowość dotyczącą przyszłości. We wszystkich analizowanych filmach do przestępczości dołączają weterani, którzy nie odnaleźli się w społeczeństwie po powrocie z wojny. Sam Bałabanow mówił, że tacy młodzi ludzie mają dwa wyjścia - brygadę albo milicję. Dziś, przy liczbie weteranów wojny z Ukrainą przekraczającej milion, analityk widzi ryzyko powrotu tego scenariusza w spotęgowanej skali.
Rozmowę zamyka refleksja nad trwałością rosyjskich wzorców. Salnikow uważa dzisiejszą Rosję za rezultat siedemdziesięcioletniego eksperymentu społecznego, jakim był Związek Radziecki - opartego na przemocy i eliminacji inteligencji. Obawia się, że demokratyczna zmiana będzie trudna, a filmy o bandytach pozostaną najtrafniejszym lustrem, w którym rosyjskie społeczeństwo wciąż się przegląda.