Powrót

Konfederacja bez kandydata w Krakowie, awantura na Placu Piłsudskiego i spór o Skolima

W minionym tygodniu polska scena polityczna dostarczyła serii kompromitacji i sporów: Konfederacja nie zarejestrowała kandydata na prezydenta Krakowa, na Placu Piłsudskiego doszło do przepychanek z udziałem Antoniego Macierewicza, a próba przejęcia Akademii Wymiaru Sprawiedliwości zakończyła się sceną z nowym rektorem ukrywającym się w toalecie. Wątki łączy jedno - od Krakowa przez Warszawę po Spałę politycy zafundowali opinii publicznej ciąg wydarzeń trudnych do pogodzenia z powagą sprawowanych funkcji.

Konfederacja poza wyścigiem w Krakowie

Najpoważniejszy cios dosięgnął Konfederację. Partia nie zarejestrowała swojego kandydata na prezydenta Krakowa, Bartosza Bocheńczaka, ponieważ nie zebrała wystarczającej liczby ważnych podpisów. Dostarczone podpisy nie spełniły wymogów formalnych.

Inni kandydaci również mieli problemy z podpisami i musieli w pośpiechu uzupełniać braki, jednak ostatecznie wszyscy dopełnili formalności. Wyjątkiem pozostał kandydat Konfederacji. Wpadka uderza tym mocniej, że ugrupowanie deklaruje aspiracje do współrządzenia krajem, wyznaczania kandydata na premiera i obsadzania ministerstw.

Porażka szybko stała się przedmiotem złośliwości pod adresem Sławomira Mentzena. Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska skomentowała ją na Instagramie słowami „Kozak w necie, amator w świecie". W samej Konfederacji ruszyły wewnętrzne rozliczenia - wskazywano na niewystarczające zaangażowanie narodowców, wakacyjny termin zbiórki i rolę Konrada Berkowicza, rywala Bocheńczaka z listy.

Autopromocja kandydatki KO

Kraków dostarczył też innego materiału. Kandydatka Koalicji Obywatelskiej, senator Monika Piątkowska, zwróciła uwagę wypowiedzią, w której obszernie chwaliła własną skuteczność.

„Wszyscy, jak jeden mąż mówią jedną rzecz. Piątkowska jest skuteczna, niezawodna" - mówiła senator, dodając, że premier określa ją jako „upartą". Opisując swój styl pracy, deklarowała: „jak dostaję jakieś zadanie albo sama to zadanie sobie wybieram (…) to naście godzin do skutku". Przyznała zarazem, że nie osiąga stuprocentowej skuteczności, choć - jak zapewniała - „ten procent jest bardzo wysoki".

Nagroda dla Klimczaka i plakat PSL

Na Forum Ekonomicznym w Karpaczu Nagrodę Człowieka Roku 2026 otrzymał minister infrastruktury Dariusz Klimczak z PSL. Wyróżnienie przyznawane jest corocznie i najczęściej trafia do polityków związanych z aktualnie rządzącym obozem - w poprzednich latach otrzymali je między innymi Krzysztof Gawkowski oraz Władysław Kosiniak-Kamysz.

W 2023 roku, gdy wynik jesiennych wyborów pozostawał nierozstrzygnięty, organizatorzy uhonorowali ambasadora Stanów Zjednoczonych Marka Brzezińskiego. Wśród wcześniejszych laureatów są także Mateusz Morawiecki, Beata Szydło, Jarosław Kaczyński i Daniel Obajtek. Polityków Platformy jest wśród nagrodzonych niewielu - Donald Tusk zakazał swoim politykom udziału w forum, uznając imprezę za zbyt prawicową.

Kontrowersje wywołała nie sama nagroda, lecz jej oprawa. PSL opublikował w mediach społecznościowych plakat, na którym Klimczaka zestawiono z wcześniejszymi laureatami - Janem Pawłem II, Lechem Wałęsą i Václavem Havlem - pod hasłem „ludzie, którzy zmieniają świat na lepsze". Grafika stała się przedmiotem drwin w serwisie X, uderzając w wizerunek zarówno ministra, jak i jego partii.

Awantura na Placu Piłsudskiego

10 września, w kolejną miesięcznicę katastrofy smoleńskiej, politycy PiS złożyli kwiaty pod pomnikiem ofiar na warszawskim Placu Piłsudskiego. W tym samym miejscu pojawiła się grupa przeciwników partii, próbująca zakłócić uroczystość.

Do sieci trafił film z zajścia. Widać na nim, jak Antoniego Macierewicza otacza tłum demonstrantów; dochodzi do szarpaniny z użyciem flag. W trakcie zamieszania upada mężczyzna o kulach, a sam Macierewicz z trudem utrzymuje równowagę. Na koniec polityk używa rozpylacza, celując - jak sugerowały nagrania - w rozpostarty baner, choć samego banera na filmie nie widać.

Scena obiegła internet, wywołując zdziwienie co do przedmiotu, którym posłużył się Macierewicz. Wydarzenie odbiega od godnego charakteru, jaki powinny mieć obchody rocznicowe - od lat nie udaje się zapewnić im spokoju i ciszy.

Toaleta zamiast gabinetu rektora

Groteskowy przebieg miała próba przejęcia Akademii Wymiaru Sprawiedliwości - uczelni zawodowej służb państwowych, utworzonej w 2018 roku przez ministra Zbigniewa Ziobrę. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że dotychczasowy rektor Michał Sopiński przestaje pełnić funkcję, a decyzja jest „ostateczna i wykonalna".

Sopiński jej nie uznał, twierdząc, że nie doręczono mu formalnych pism, i nadal uważał się za rektora. Do siedziby uczelni przybył wskazany następca, prof. Sławomir Cudak, powołując się na otrzymaną nominację. Pracownicy nie chcieli go wpuścić.

Przebieg zdarzeń transmitowała Telewizja Republika. Według relacji Cudak, unikając kamer, schował się w toalecie dla niepełnosprawnych, skąd rozmawiał telefonicznie z Sopińskim. Nowy rektor oświadczył, że poczuł się „zaszczuty" przez dziennikarzy, i wezwał policję. Funkcjonariusze spisali obecnych, lecz uznali, że w tej sytuacji niewiele mogą zdziałać.

Cudakowi wezwano następnie karetkę. Po kolejnej nieudanej próbie zajęcia gabinetu rektora opuścił uczelnię. Podczas wspólnej konferencji z wiceminister sprawiedliwości Marią Ejchart potwierdzono, że to on jest prawowitym rektorem i powinien móc wejść do akademii. Pojawiły się opinie, że akcja stanowiła próbę generalną przed siłowym przejęciem Trybunału Konstytucyjnego - jeśli tak, jej przebieg wypadł niekorzystnie dla władzy. Spór o kierownictwo uczelni prawdopodobnie będzie miał ciąg dalszy.

Skolim i podwójne standardy wokół dożynek

Ostatni wątek dotyczy wokalisty Skolima, który wystąpił na spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego z młodzieżą w Juracie. Występ wywołał falę oburzenia - politycy obozu rządowego zarzucali artyście wulgarność i demoralizujący wpływ na młodzież, apelując o odwołanie koncertu.

Prezydent zaproszenia nie wycofał, zestawiając występ Skolima z Chopinem w wykonaniu braci Li. Sprawa przycichła - do czasu ujawnienia, że ten sam wykonawca ma wystąpić 13 września na dożynkach w Spale, których gospodarzem jest minister rolnictwa Stefan Krajewski z PSL. O występie informowały lokalne media.

Zaproszenie wywołało wątpliwości w kierownictwie partii. Krajewski miał pozostawać zwolennikiem pomysłu, jednak władze PSL oraz Władysław Kosiniak-Kamysz dostrzegli ryzyko wizerunkowe - trudno krytykować artystę u prezydenta, a następnie zapraszać go na własną imprezę. Według doniesień trwają naciski, by koncert odwołać.

Ujawniono również, że dzień przed występem w Juracie Skolim wystąpił na koncercie „Pożegnanie lata" w Białymstoku, organizowanym przez miasto i zapowiadanym przez prezydenta Tadeusza Truskolaskiego z Koalicji Obywatelskiej. Ten występ, sfinansowany ze środków samorządowych, nie wzbudził oburzenia. Sprawa Skolima obnaża zatem niekonsekwencję po obu stronach sporu politycznego, a bezpośrednie kłopoty ponosi obecnie minister rolnictwa.

Miniony tydzień pokazał, że kompromitacje nie omijają żadnej ze stron sceny politycznej - od nieudolności organizacyjnej Konfederacji, przez autopromocję i nadgorliwość marketingową, po awantury w miejscach publicznych i chaotyczne przejmowanie instytucji. Wspólnym mianownikiem pozostaje rozdźwięk między powagą pełnionych funkcji a formą, w jakiej politycy realizują swoje zadania.