Lula wygrywa czwartą kadencję. Brazylia wybiera emocjami
Luiz Inácio Lula da Silva zwyciężył w drugiej turze wyborów prezydenckich w Brazylii, pokonując kandydata prawicy Flávia Bolsonaro z przewagą około 4,5 mln głosów. Wynik przesądzony został w weekend, po kampanii, którą Bogna Janke, była ambasador Polski w Brazylii, w rozmowie z Igorem Janke na Kanale Otwartym opisuje jako jedną z najbardziej spektakularnych i najostrzejszych w historii tego kraju. Dla 80-letniego Luli to czwarta kadencja w życiu, zdobyta mimo przeszłości, która obejmowała również odbywanie kary więzienia.
Majstersztyk polityczny po przegranej pierwszej turze
Skala zwycięstwa zaskoczyła obserwatorów. Na Lulę zagłosowało ponad 64 miliony Brazylijczyków, na Flávio Bolsonaro - ponad 59 milionów. Frekwencja sięgnęła blisko 81 procent, co, jak podkreśla Bogna Janke, świadczy o wyjątkowym zaangażowaniu społeczeństwa.
Tym, co czyni ten wynik politycznym majstersztykiem, jest przebieg kampanii. Lula przegrał pierwszą turę, a sondaże do ostatniej chwili wskazywały na wyrównane szanse obu kandydatów. „Absolutny majstersztyk polityczny, ponieważ prezydent Lula przegrał pierwszą turę tych wyborów” - zauważa była ambasador.
Różnica 3,5 punktu procentowego przełożyła się na pewne zwycięstwo. Dla porównania - w polskich wyborach prezydent zwycięski otrzymuje łącznie około 10 milionów głosów; Lula uzyskał 4,5 miliona więcej niż jego rywal.
Niebywałe emocje na ulicach São Paulo
Brazylijska polityka to przede wszystkim emocje, a kampania przed tegorocznymi wyborami była ich kondensacją. Dominowały memy i gra na nastrojach, programu było niewiele.
Po pierwszej turze, w odstępie jednego tygodnia, każdy z dwóch kandydatów zgromadził na głównej ulicy São Paulo po milionie zwolenników. W jedną niedzielę ulicę zapełniali sympatycy Luli, w kolejną - bolsonaryści. Podobne demonstracje odbywały się w Rio de Janeiro, na Copacabanie i w wielu innych miastach.
Według Bogny Janke stawką nie była wyłącznie rywalizacja lewicy z prawicą. Oba obozy mają odmienną wizję gospodarki, spraw społecznych i walki z przestępczością. To był spór o to, „jakiej Brazylijczycy chcą Brazylii”.
Lula: lewicowiec, ale nie komunista
W Polsce Lula bywa określany mianem komunisty, lecz zdaniem byłej ambasador to określenie nieprecyzyjne. Jest politykiem lewicy o bogatej przeszłości związkowej, jednak jego polityka gospodarcza opiera się na kapitalizmie z silnym komponentem socjalnym.
„Gdyby nim był, to by zlikwidował gospodarkę rynkową, a tymczasem jego polityka gospodarcza opiera się na kapitalizmie” - mówi Bogna Janke. Charakterystyczne dla rządów Luli są interwencjonizm państwa, inwestycje publiczne i redystrybucja dochodów.
Etykieta komunisty, jak wyjaśnia była ambasador, to narzędzie prawicy. Obóz Bolsonaro posługuje się nim jako straszakiem na wyborców, a tę retorykę przejęła również polska prawica. Źródłem skojarzeń są też sympatie Luli wobec lewicowych reżimów Kuby, Nikaragui i Wenezueli oraz brak zdecydowanego zdystansowania się od nich.
Bolsa Família i godność najuboższych
Sztandarowym projektem Luli pozostaje program społeczny Bolsa Família, który Bogna Janke porównuje do polskiego „500 plus”. Wsparcie, w przeliczeniu około 500 złotych na dziecko, uzależnione było od posyłania dzieci do szkoły i ich szczepienia.
Program przyczynił się, według byłej ambasador, do wyjścia z ubóstwa około 30 procent społeczeństwa - w kraju liczącym ponad 200 milionów mieszkańców to miliony ludzi. W pierwszych kadencjach Brazylia korzystała z dobrej koniunktury i współpracy gospodarczej z Chinami.
Dziś tempo wzrostu jest niższe, lecz programy społeczne utrzymano. Dla najuboższych oznaczają one poczucie bezpieczeństwa i godność. Sam Lula, wywodzący się z biedy, jest, jak mówi Bogna Janke, „ucieleśnieniem przejścia z biedy na bardzo wysokie stanowisko”.
Katolik na lewicy, ewangelik na prawicy
Brazylijski podział polityczny nie pokrywa się z europejskimi schematami. Lula jest praktykującym katolikiem i w kampanii występował w obronie swojej wiary.
Jego przeciwnik Flávio Bolsonaro reprezentuje prawicę opartą w dużej mierze na ruchach ewangelikalnych, niezwykle popularnych w Brazylii. Religia odgrywa tam istotną rolę, lecz - jak podkreśla Bogna Janke - „lewica to są katolicy, chociaż oczywiście nie tylko”. Nie działa europejskie skojarzenie lewicy z laickością.
Pragmatyzm wobec Trumpa i słaba pozycja w kongresie
Donald Trump otwarcie wspierał obóz Bolsonaro, od lat będąc sojusznikiem byłego prezydenta Jaira Bolsonaro. Po skazaniu tego ostatniego amerykański prezydent stanął w jego obronie i wprowadził sankcje na Brazylię.
Lula sprzeciwiał się ingerencji Trumpa w sprawy brazylijskiego sądownictwa, powołując się na suwerenność państwa. Mimo to doszło do trzygodzinnego spotkania obu polityków w Waszyngtonie poświęconego współpracy gospodarczej. „W polityce brazylijskiej zwykle wygrywa pragmatyzm” - podsumowuje Bogna Janke.
Ten pragmatyzm będzie Luli niezbędny w kraju. Prezydent nie ma większości w kongresie, a prawica wzmocniła swoją obecność w parlamencie po wyborach do Kongresu, w których odnowiono dwie trzecie Senatu. Każdą inicjatywę trzeba będzie negocjować z transakcyjnie nastawionym centrum, które „kupuje się” stanowiskami.
Korupcja jako stały element sceny politycznej
Brazylijska polityka naznaczona jest nepotyzmem i korupcją po obu stronach sporu. Afery potrafią zmieść polityków ze sceny, a system prawny bywa tak zagmatwany, że sprzyja patologiom.
Lula sam trafił do więzienia na prawie dwa lata, skazany w głośnej aferze Lava Jato - po portugalsku „myjnia samochodowa”. Po wyjściu na wolność ponownie wygrał wybory w 2022 roku.
Jair Bolsonaro, były prezydent z lat 2019-2022, został skazany na 27 lat i 3 miesiące więzienia za udział w spisku zmierzającym do obalenia prezydenta. 8 stycznia 2023 roku, tydzień po zaprzysiężeniu Luli, jego zwolennicy szturmowali Pałac Prezydencki, Kongres i Sąd Najwyższy w Brasílii, demolując budynki. W lutym 2024 roku, w obawie przed aresztowaniem, Jair Bolsonaro spędził dwie noce w ambasadzie Węgier.
Dynastia Bolsonaro i łudząco podobny syn
Pozbawiony prawa kandydowania Jair Bolsonaro wystawił w wyborach syna Flávio. Rodzina tworzy rozbudowaną dynastię polityczną - w polityce są czterej synowie byłego prezydenta oraz jego trzecia żona Michelle, wybrana do Senatu i rozważana wcześniej jako kandydatka na prezydenta.
45-letni Flávio, senator o ponad dwudziestoletniej karierze, jest łudząco podobny do ojca. Bogna Janke przyznaje, że na początku miała trudność z ich rozróżnieniem. Uchodzi za polityka spokojniejszego i bardziej opanowanego niż impulsywny ojciec.
W kampanii padło pod jego adresem wiele zarzutów, od kierowania grupą przestępczą po łapówki. Flávio nie uznał wyników, mówiąc o fałszerstwach. Lula po zwycięstwie zadeklarował, że został prezydentem „210 milionów Brazylijczyków”, a nie tylko połowy.
Niewykorzystany potencjał w relacjach z Polską
Z perspektywy byłej ambasador najważniejszym wnioskiem jest skala niewykorzystanych możliwości we współpracy Polski z Brazylią. Rynek liczący ponad 200 milionów mieszkańców pozostaje otwarty - zarówno za rządów Bolsonaro, jak i Luli.
Bogna Janke poznała Lulę, jego żonę pochodzącą z Kurytyby oraz bliskich współpracowników prezydenta, w tym ministra sprawiedliwości Ricardo Lewandowskiego o polskich korzeniach. Sam Lula, pamiętający Polskę z lat osiemdziesiątych i czasów Solidarności, był pod wrażeniem jej współczesnej transformacji i proponował organizację wspólnych wydarzeń gospodarczych.
Była ambasador opisuje Lulę jako polityka charyzmatycznego, witalnego i bezpośredniego, w doskonałej formie mimo wieku. Zwraca też uwagę na mocną pozycję kobiet w jego administracji, w kraju zdominowanym przez kulturę macho. Swoje doświadczenia zawarła w książce „Dyplomacja przełomu”, współtworzonej przez byłych ambasadorów.
Zwycięstwo Luli oznacza kontynuację dotychczasowego kursu: gospodarki wolnorynkowej z silnym interwencjonizmem i rozbudowanymi programami społecznymi. Dla Polski otwiera się kolejna szansa na aktywność wobec partnera, którego potencjał - zdaniem Bogny Janke - przez lata pozostawał zaniedbany z powodu braku spójnej, ponadpartyjnej strategii dyplomatycznej.