Powrót

MON odtajni listę sprzętu dla Ukrainy. Kaczyński apeluje o jedność prawicy

Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało ujawnienie pełnej listy uzbrojenia przekazanego Ukrainie w latach 2022-2025. Decyzja jest reakcją na doniesienia o dostarczeniu Kijowowi deficytowych pocisków do systemów Patriot. Równolegle rosyjski Kreml odrzuca ostrzeżenia o możliwej prowokacji wobec Polski, a Waszyngton szykuje wysłanników do Moskwy w sprawie zakończenia wojny.

MON odtajni dane o donacjach dla Ukrainy

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował za pośrednictwem portalu X, że opublikowane zostaną wszystkie donacje sprzętu wojskowego przekazanego siłom zbrojnym Ukrainy. Minister przypomniał, że proces dostaw uzbrojenia rozpoczął się jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Szef MON zapowiedział jednocześnie śledztwo w sprawie intencjonalnego dążenia do ujawnienia tajemnic wojskowych. Sprawą zajmie się Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Impulsem do reakcji resortu był wpis wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka z Konfederacji, który ujawnił, że w marcu rząd miał w tajemnicy przed parlamentem przekazać Ukrainie deficytowe pociski PAC-3 MSE.

Rakiety te są używane przez systemy obrony powietrznej Patriot, które mają tworzyć wielowarstwową tarczę nad Polską - wciąż nieukończoną. Bosak podkreślił, że tylko te pociski są zdolne przechwytywać rosyjskie Iskandery. Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz w rozmowie z Polsat News ocenił taki scenariusz jako „bardzo prawdopodobny". Według jego wiedzy rząd Donalda Tuska odstąpił Ukrainie kolejkę po pociski zamówione przez Polskę w amerykańskich firmach zbrojeniowych. Portal Defence24 przypomina, że Polska zamierzała kupić łącznie 200 rakiet PAC-3 MSE - uzbrojenie do czterech baterii Patriot zakontraktowanych w 2018 roku.

Kreml odrzuca doniesienia o prowokacji

Rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow określił mianem „straszaków" doniesienia o przygotowaniach Moskwy do prowokacji wobec Polski. Artykuły na ten temat opublikowały portal Onet.pl i brytyjski dziennik „The Telegraph". Pieskow nazwał informacje bezpodstawnymi i wpisującymi się w kampanię „demonizowania" Rosji przez zachodnie media.

Z ustaleń obu redakcji wynika, że Polska miała otrzymać ze Stanów Zjednoczonych ostrzeżenie o możliwych działaniach Rosji, mogących dotyczyć także państw bałtyckich. Rozmówcy dziennikarzy wskazywali kilka scenariuszy: atak dronami na infrastrukturę krytyczną, aktywację obrony przeciwlotniczej poprzez symulowanie nalotów, a nawet wtargnięcie rosyjskiej lub białoruskiej armii, mające zmusić Warszawę do ustępstw.

Premier Donald Tusk stwierdził, że Polska musi być gotowa na prowokacje w najbliższych miesiącach, bo próby destabilizacji obejmują cały region Europy Środkowo-Wschodniej. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przestrzegł prezydenta Rosji Władimira Putina przed realizacją takich planów.

Trump i Putin rozmawiali 85 minut

Stany Zjednoczone deklarują gotowość wysłania specjalnych negocjatorów do Rosji. Temat wojny na Ukrainie został poruszony podczas 85-minutowej rozmowy telefonicznej prezydenta Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, zainicjowanej przez stronę amerykańską.

Doradca rosyjskiego prezydenta Jurij Uszakow przekazał, że do Moskwy gotowi są przylecieć wysłannicy Trumpa - Steve Witkoff i Jared Kushner. Ich zadaniem będzie próba wynegocjowania porozumienia kończącego konflikt trwający ponad cztery lata. Putin zaprosił także amerykańskiego prezydenta do Rosji, gratulując mu 250. rocznicy powstania USA.

Kwestia wojny ma zostać poruszona podczas szczytu NATO 7 i 8 lipca w Turcji. W sobotę Trump rozmawiał również z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, z którym spotka się przy okazji wizyty w Ankarze. Zełenski, cytowany przez portal Kyiv Independent, zaapelował o dostarczenie kolejnych systemów Patriot i podziękował za dotychczasową pomoc militarną. Jego zdaniem istnieje realna perspektywa zakończenia wojny, a decydująca będzie determinacja amerykańskiej administracji.

Kaczyński: konieczna jedność prawicy

Prawo i Sprawiedliwość zaapelowało do pozostałych ugrupowań prawicowych o jedność przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Na dużym spotkaniu w Kłodzku prezes partii Jarosław Kaczyński mówił, że do zwycięstwa konieczna jest współpraca po prawej stronie sceny politycznej.

Kaczyński ocenił, że „Polską rządzą źli ludzie", powołując się na aferę wokół Szpitala Południowego w Warszawie oraz skazanie za pedofilię kłodzkiej działaczki Koalicji Obywatelskiej. Podczas wiecu zaprezentowano materiały poświęcone zarzucanym nadużyciom pod rządami KO, PSL, Polski 2050 i Nowej Lewicy.

Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział rozliczenia obecnej koalicji zgodnie z obowiązującymi przepisami. Były minister edukacji stwierdził, że pod rządami Tuska stworzono „kategorię przestępstwa bez złamania prawa". Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński odpowiedział, obarczając PiS odpowiedzialnością za uszkodzenie zapory w Stroniu Śląskim, co jego zdaniem pogłębiło zniszczenia podczas powodzi w Kotlinie Kłodzkiej w 2024 roku.

Pogrzeb Chameneiego i ostrzeżenie Erdoğana

W Iranie rozpoczęły się trwające sześć dni uroczystości pogrzebowe najwyższego duchowego przywódcy Alego Chameneiego, zabitego podczas amerykańskiego ataku na Teheran. W meczecie imama Ruhollaha Chomeiniego zebrali się przedstawiciele irańskich władz i zagraniczni goście - m.in. były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, wiceprezydent Turcji Cevdet Yılmaz, premier Armenii Nikol Paszynian, premier Pakistanu Shehbaz Sharif oraz delegacje Arabii Saudyjskiej i Omanu. Ceremonia zakończy się w czwartek pochówkiem w Sanktuarium Imama Rezy w Meszhedzie.

Turcja tymczasem ostrzegła Izrael przed sabotowaniem porozumienia pokojowego między USA a Iranem. Prezydent Recep Tayyip Erdoğan stwierdził, że Izrael jest „uzależniony od rozlewu krwi" i dąży do storpedowania negocjacji. W ubiegłym tygodniu amerykańscy i irańscy dyplomaci prowadzili w Katarze pośrednie rozmowy, w wyniku których ustanowiono wspólny kanał komunikacji do zgłaszania naruszeń ramowego porozumienia.

Rosną nierówności dochodowe w Polsce

Trzeci rok z rzędu w Polsce zwiększyła się liczba osób zagrożonych ubóstwem relatywnym - wynika z danych przytaczanych przez portal Money.pl. W ubiegłym roku skrajnym ubóstwem zagrożonych było 5,3 proc. Polaków, nieznacznie więcej niż rok wcześniej.

Odsetek osób zagrożonych ubóstwem relatywnym wzrósł z 11,7 proc. w 2022 roku do 13,5 proc. w roku ubiegłym - to pierwszy taki trzyletni wzrost od 20 lat. Próg oznacza wydatki poniżej 1332 zł miesięcznie w gospodarstwach jednoosobowych i 3597 zł w czteroosobowych. Za wzrost nierówności mają odpowiadać niska podwyżka płacy minimalnej, ograniczona waloryzacja świadczeń społecznych oraz szybki wzrost dochodów samozatrudnionych korzystających z przywilejów podatkowych.