Powrót

Nawrocki oskarża rząd o blokadę ustaw w rocznicę zaprzysiężenia

W pierwszą rocznicę zaprzysiężenia prezydent Karol Nawrocki zarzucił rządowi Donalda Tuska blokowanie jego inicjatyw ustawodawczych i działanie przeciwko obywatelom, a za największe osiągnięcie uznał zacieśnienie relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Wystąpienie padło w piątek podczas wydarzenia przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie.

W przemówieniu do zgromadzonych prezydent stwierdził, że w Polsce zapomina się, iż to naród sprawuje władzę. Zarzucił rządzącym wstrzymywanie skierowanych przez niego do Sejmu ustaw - parlament rozpatrzył dotąd jedną z 22 prezydenckich inicjatyw.

Zdaniem Nawrockiego z tego powodu Polacy nie mają tańszego prądu ani nie mogą wypowiedzieć się w referendum o unijnej polityce klimatycznej. Prezydent wezwał marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego do rozpatrzenia jego projektu dotyczącego własnej wersji unijnego programu finansowania obronności SAFE.

Sam Nawrocki zawetował część ustaw koalicji rządzącej. Uzasadniał to złym przygotowaniem przepisów albo sprzeciwem wobec zawartych w nich pomysłów, takich jak likwidacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W polityce zagranicznej deklarował budowę „autostrady” do stałej obecności wojsk USA w Polsce oraz wsparcie dla Ukrainy w wojnie z Rosją przy jednoczesnym sprzeciwie wobec banderowskich flag.

Senat blokuje IPN i referendum

Senat nie powołał w czwartek dr. Mateusza Szpytmy na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Funkcja pozostaje nieobsadzona od roku, odkąd jej dotychczasowy szef został zaprzysiężony na prezydenta.

W połowie lipca kandydaturę Szpytmy poparli w Sejmie posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Konfederacji. Przeciwni byli parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Unii Centrum oraz Konfederacji Korony Polskiej. Decyzja Senatu oznacza ponowne otwarcie konkursu - w ubiegłym roku nie powiodła się też próba powołania dr. hab. Karola Polejowskiego.

Izba odrzuciła również prezydencką propozycję referendum w sprawie dalszej realizacji unijnej polityki klimatycznej. Senatorowie po raz drugi zablokowali projekt, choć wobec poprzedniej wersji zmieniono treść pytania.

Ambasador Bodnar broni Bandery

Ustępujący ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar nazwał Stepana Banderę bohaterem swojego kraju. W rozmowie z portalem „Europejska Prawda” dyplomata przyznał, że wśród członków Ukraińskiej Powstańczej Armii można znaleźć zbrodniarzy odpowiedzialnych za mordowanie Polaków, ale podobne osoby dostrzegał również w polskim podziemiu.

Bandera - zdaniem Bodnara - zasługuje na szacunek jako przywódca walki narodowowyzwoleńczej, mimo „ciemnych stron” jego działalności. Ambasador odniósł się także do lipcowych słów wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Ukraina nie wejdzie „z Banderą” do Unii Europejskiej. Bodnar odpowiedział, że jego kraj przystąpi do wspólnoty i sam suwerennie zdecyduje, „czy idzie z Banderą, czy z narodem ukraińskim”.

Według dyplomaty źródłem napięć nie jest samo upamiętnianie UPA, lecz spór o prawo Ukrainy do podejmowania suwerennych decyzji. Ocenił, że nastroje wobec Ukraińców w Polsce się pogorszyły, lecz większość społeczeństwa nie ma negatywnego stosunku do narodu ukraińskiego ani do jego akcesji do UE.

PiS proponuje deportacje

Podczas konwencji programowej zorganizowanej w rocznicę zaprzysiężenia Nawrockiego Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło projekt ustawy o deportacji Ukraińców. Objęci mieliby zostać mężczyźni w wieku poborowym, przebywający w Polsce bez legalnego zatrudnienia. Partia chce też utworzyć centra deportacyjne przyspieszające procedury.

Cytowany przez Interię wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński argumentował, że Ukraina musi wygrać wojnę z Rosją, ponieważ leży to w interesie Europy Środkowo-Wschodniej, a mężczyźni w wieku poborowym powinni w tym celu wrócić do ojczyzny. Według ubiegłorocznych statystyk resortu pracy w Polsce przebywało 11 tys. bezrobotnych obywateli Ukrainy - większość z nich mają stanowić kobiety.

Zarzuty korupcyjne na Ukrainie

Była ambasador Ukrainy w USA Olha Stefaniszyna jest podejrzana o nielegalne wzbogacenie się i zatajanie majątku. Prokuratura zarzuca jej ukrycie informacji o dwóch mieszkaniach, mercedesie i innych aktywach o wartości 310 tys. dolarów. Może pozostać na wolności po wpłacie kaucji w wysokości pół miliona hrywien. Wcześniej przez pięć lat pełniła funkcję wicepremiera.

Podobne zarzuty rozszerzono wobec byłego dowódcy logistyki Sił Powietrznych Ukrainy Andrija Ukrainca, który w latach 2020-2025 miał rejestrować część dochodów na członków rodziny. Jego korzyści majątkowe przekroczyły oficjalne zarobki o 20 mln hrywien.

Piątkowe wystąpienie prezydenta i konwencja PiS unaoczniają narastający konflikt między głową państwa a rządem, którego stawką pozostają zarówno zablokowane ustawy, jak i kierunek polityki wobec Ukrainy.