Powrót

Parlament Europejski potępia Ukrainę, Lwów ogłasza Rok Szuchewycza

Parlament Europejski przyjął uchwałę potępiającą decyzję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek ukraińskiej armii imienia bohaterów UPA. Głosowanie odbyło się z inicjatywy europejskich partii, w tym polskiej Koalicji Obywatelskiej. W tym samym czasie Komisja Kultury Lwowskiej Rady Obwodowej zaproponowała ogłoszenie na Lwowszczyźnie roku dowódcy UPA Romana Szuchewycza i działacza OUN Ołeha Ołżycza. Do eskalacji dochodzi na dwa dni przed 82. rocznicą Krwawej Niedzieli.

Uchwała i jej ciężar polityczny

Uchwała Parlamentu Europejskiego przeszła zdecydowaną większością głosów. Dalej idąca poprawka, zgłoszona przez frakcję Europejskich Konserwatystów i Reformatorów wraz z Prawem i Sprawiedliwością - uzależniająca dalsze otwieranie negocjacji akcesyjnych od potępienia przez Kijów działań UPA i zrównania jej propagandy z nazistowską - nie uzyskała poparcia.

Redaktorzy Igor Janke i Grzegorz Ślubowski oceniają, że mimo braku bezpośrednich konsekwencji prawnych dokument ma dużą wagę symboliczną. „To jest duży cios dla Zełenskiego, duży cios dla Ukrainy” - mówi Janke. Jego zdaniem ukraiński prezydent nie spodziewał się takiej reakcji państw zachodnich i liczył, że sprawa pozostanie polsko-ukraińskim sporem lokalnym.

Ślubowski przypomina jednak, że uchwała ma charakter moralny i nie zatrzymuje procesu akcesyjnego Ukrainy do Unii Europejskiej. Zwraca uwagę, że łagodniejsza wersja przeszła, ponieważ jej autorem była Europejska Partia Ludowa wraz z Koalicją Obywatelską, dysponujące większością w PE.

Spotkanie Zełenski-Nawrocki na szczycie NATO

Na marginesie szczytu NATO doszło do nieplanowanego, godzinnego spotkania Wołodymyra Zełenskiego z prezydentem Karolem Nawrockim. Odbyło się ono na prośbę strony ukraińskiej. Według relacji rozmówcy nie osiągnęli przełomu, a różnice historyczne - jak stwierdził polski prezydent - trudno rozwiązać na jednym spotkaniu.

Na tym samym szczycie Donald Trump w rozmowie z Zełenskim odniósł się do Polski. „Polska jest obok was, to silny kraj. Ja poparłem tego prezydenta. To są świetni ludzie” - zacytował wypowiedź amerykańskiego prezydenta Janke, oceniając ją jako nieprzypadkową.

Zdaniem Ślubowskiego zbieg wydarzeń - uchwała PE, spotkanie z Trumpem i rozmowa z Nawrockim - pokazuje Zełenskiemu, że taktyka omijania Polski, o której otwarcie mówił były minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba, okazuje się nieskuteczna. „Piłka jest po stronie Ukrainy” - konkluduje redaktor.

Janke jest bardziej sceptyczny. Wskazuje, że szczyt NATO przyniósł Ukrainie zwiększenie kwot pomocy militarnej i finansowej, co jest dla Kijowa priorytetem egzystencjalnym. „Dla nich sprawą życia i śmierci jest pomoc militarna” - mówi. W tej sytuacji, jego zdaniem, Zełenski może nie mieć motywacji do ustępstw symbolicznych. Zwraca też uwagę, że gdyby ukraiński prezydent chciał załagodzić spór, mógł to zrobić w godzinnej rozmowie z Nawrockim - a nie zrobił.

Lwów eskaluje: rok Szuchewycza

Równolegle Komisja Kultury Lwowskiej Rady Obwodowej zaproponowała ogłoszenie kolejnego roku dedykowanego dowódcy UPA Romanowi Szuchewyczowi i działaczowi OUN Ołehowi Ołżyczowi. Rada zaapelowała również o poszanowanie przez inne państwa prawa Ukrainy do samodzielnego kształtowania polityki historycznej.

Ślubowski zwraca uwagę, że Lwów pozostaje ośrodkiem najsilniejszych nastrojów probanderowskich i wątpi, by decyzja była koordynowana z centralą w Kijowie. Janke stawia hipotezę odwrotną - że kampania propagandowa jest starannie zorkiestrowana i obejmuje różne szczeble: od decyzji prezydenta, przez akcje influencerów, po uchwały samorządowe.

Rocznica Krwawej Niedzieli

11 lipca przypada rocznica Krwawej Niedzieli 1943 roku - kulminacyjnego dnia rzezi wołyńskiej. Ślubowski przypomina, że była to akcja zaplanowana i przeprowadzona przez UPA, zbrojne ramię Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Spalono i splądrowano około 100 polskich miejscowości. Szczególną odpowiedzialność ponoszą Roman Szuchewycz jako dowódca UPA oraz Dmytro Klaczkiwski, dowódca UPA na Wołyniu, który wydał bezpośredni rozkaz.

Redaktorzy przywołują też historię Zygmunta Rumla - poety, żołnierza Batalionów Chłopskich i AK, przedstawiciela delegata rządu - który 9 lipca 1943 roku pojechał na rozmowy z dowództwem UPA. Został zamordowany przez rozerwanie końmi. Ta scena znalazła się w filmie „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego.

Ślubowski krytykuje politykę pamięci Zełenskiego z lat wcześniejszych: „Nawet Zełenski, jak składał kwiaty czy uczestniczył we mszy z Andrzejem Dudą, wprost nie powiedział, że to było ludobójstwo”.

Incydent w Łodzi i zamieszki we Lwowie

W Łodzi dwaj mężczyźni weszli do biura obsługującego Ukraińców, samowolnie kontrolując przebywające tam osoby. Zostali zatrzymani przez policję. Obaj redaktorzy jednoznacznie potępiają zdarzenie. „To są ludzie, którzy żyją z nami, pracują normalnie” - mówi Janke, ostrzegając przed retoryką nakręcającą tego typu incydenty.

We Lwowie doszło z kolei do zniszczenia samochodu ukraińskiego centrum rekrutacyjnego (TCC). Grupa mężczyzn uwolniła zatrzymanego poborowego, zerwała mundury z pracowników komisji i zdemolowała pojazd. Ślubowski wiąże wybuch z korupcją w ukraińskich komisjach poborowych, o której opowiadał m.in. były ambasador RP w Kijowie Bartosz Cichocki. Janke wskazuje dodatkowo na frustrację związaną z zastojem na froncie i skandalami korupcyjnymi w otoczeniu władzy - w tym aferą Mindicza, w której miały być rozkradane środki na ochronę infrastruktury energetycznej.

Kontekst

Spór historyczny między Warszawą a Kijowem wchodzi w nową fazę. Po raz pierwszy stanowisko potępiające ukraińską politykę historyczną zajęły instytucje europejskie, a nie tylko polska strona. Jednocześnie na Ukrainie widać sygnały wewnętrznego zmęczenia wojną i pogłębiającego się kryzysu społecznego wokół poboru. Pytanie o to, czy Zełenski wykona krok wstecz w sprawie UPA - czy raczej utwardzi kurs, licząc na dalsze wsparcie zachodnich sojuszników - pozostaje otwarte. Odpowiedź może określić charakter relacji polsko-ukraińskich na najbliższe lata.