Paweł Domagała schodzi ze Spotify i broni wolności wyboru
Aktor i muzyk Paweł Domagała zapowiedział wycofanie swojej muzyki ze Spotify, krytykując sposób traktowania niezależnych artystów przez platformę. W rozmowie w programie „Wolny człowiek" mówił także o wolności jako wyborze, wychowaniu córek w duchu pracy oraz o tym, dlaczego nie boi się przyjaźnić z ludźmi o odmiennych poglądach politycznych.
Koniec ze Spotify, koncentracja na YouTubie
Domagała ogłosił, że wycofuje swoją muzykę z najpopularniejszej platformy streamingowej. „Ja schodzę ze Spotify" - powiedział, dodając, że jego utwory będą dostępne głównie na YouTubie, YouTube Music oraz Apple Music.
Artysta zastrzegł, że decyzja nie wynika wyłącznie z kwestii finansowych. „To duże uproszczenie" - stwierdził, odsyłając do książki „Mood Machine" jako źródła, które pomogło mu zrozumieć mechanizmy działania platformy. „Wydaje mi się to, zwłaszcza dla niezależnych muzyków, po prostu nieuczciwe i nie chodzi o pieniądze. Oczywiście też o pieniądze, ale nie tylko. O sposób traktowania, o sposób, jak to jest wymyślone, skąd to się wzięło" - wyjaśnił.
Domagała przyznał, że obecność na Spotify była dla niego „wyrzutem sumienia". Krytycznie odniósł się również do koncernów muzycznych, zaznaczając, że trzy największe wytwórnie są dziś współudziałowcami platformy, choć nie były nimi w momencie jej powstania.
Wolność jako warunek człowieczeństwa
Centralnym wątkiem rozmowy była refleksja nad wolnością. Domagała określił ją jako „najwspanialszy dar" i jednocześnie „najbardziej niebezpieczny", argumentując, że człowiek wolny do czynienia dobra musi być również wolny do czynienia zła. „W innym wypadku nie miałoby to żadnego znaczenia moralnego, nasza wolność. Bylibyśmy po prostu maszynami" - stwierdził.
Artysta przyznał, że największym zagrożeniem dla jego osobistej wolności jest lęk - przede wszystkim o utrzymanie dobrobytu. Wśród mechanizmów zniewolenia wymienił telefon i media społecznościowe. Przyznał, że sprawdza je tuż po przebudzeniu, podczas porannej kawy, i że odkąd korzysta z portali społecznościowych, czyta „przynajmniej połowę mniej" książek.
Domagała mówił także o piosence „Nic tu po mnie", która - wbrew odbiorowi części słuchaczy - nie jest według niego utworem smutnym, lecz utworem nadziei. „Bardzo dużą odwagą jest poddanie się i myślę, że tylko najodważniejsi ludzie są w stanie się poddać" - powiedział, nawiązując do duchowej logiki programu Dwunastu Kroków.
Praca jako pasja, dzieci na trasie
Aktor opisał swoje życie zawodowe jako stan, w którym nie odczuwa rozdziału między pracą a pasją. „Nie mam takiego poczucia, że pracuję, bo to jest dla mnie jakaś pasja i frajda" - stwierdził. Przyznał, że nie kalkuluje ryzyka finansowego przy podejmowaniu kolejnych projektów, w tym produkcji filmów, choć przyznaje, że skala takich przedsięwzięć dorównuje wartości domu.
Artysta opowiedział o sposobie, w jaki wychowuje dwie córki. Starsza, dziś czternastoletnia, chciała komputer. Ojciec uznał, że jest jej niepotrzebny, i postawił warunek: musi na niego zarobić. „Miała za zadanie setlisty rozklejać, zadbać, żeby była woda. Każdemu powiedzieć,o jakiej godzinie zaczynamy" - relacjonował. Dziewczynka odbyła z nim w ten sposób dwie trasy koncertowe, jako dwunastolatka.
Domagała przyznał, że córki nie śpiewają jego piosenek, a jego domowe rapowanie traktują jako „cringe". Zaznaczył jednocześnie, że stara się je chronić przed nachalnością fanów, którzy proszą o zdjęcia w czasie prywatnym. Starsza córka miała z tym problem, młodsza - przeciwnie - lubi pozować, co stwarza dla rodzica dylemat.
Pochwała różnic i krytyka baniek
Mimo społecznej polaryzacji Domagała deklaruje optymizm co do możliwości pojednania Polaków. „Wbrew pozorom jestem bardzo optymistycznie do tego nastawiony, bo wydaje mi się, że te podziały są trochę sztucznie nakręcane" - powiedział. Jako przykład udanego porozumienia ponad podziałami wskazał niedawną wspólną akcję rapera Bedoesa z Łatwogangiem.
Artysta podkreślił, że wśród jego najbliższych przyjaciół są osoby o całkowicie odmiennych poglądach politycznych. „W ogóle nam to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, poszerza widzenie, uczy otwartości" - stwierdził. Zadeklarował, że podałby rękę każdemu, kto wyciągnąłby ją do niego, z wyjątkiem osób jawnie czyniących zło i dumnych z tego.
Domagała przyznał, że z wiekiem stał się mniej radykalny i mniej oceniający, choć zachował zdolność celnej riposty. Część dawnych ostrych wypowiedzi dziś by złagodził. Krytycznie ocenił też zjawisko warszawskich „baniek społecznych", które kontrastował ze wspomnieniami dorastania w Radomiu lat dziewięćdziesiątych, gdzie na jednym trzepaku spotykały się dzieci prezesów i dzieci, którym robiono kanapki, bo nie miały co jeść.
Pięć rad ojca i lekcja konformizmu
Zapytany o uniwersalne wskazówki dla dzieci, Domagała wymienił pięć zasad: czytać książki, znaleźć pasję, nie ulegać każdej modzie, nie bać się być oddzielnym oraz nie bać się porażek. „Nie zawsze większość ma rację" - podkreślił.
W tym kontekście prowadzący przywołał klasyczny eksperyment psychologiczny Solomona Ascha, w którym uczestnicy ulegali presji grupy i wskazywali ewidentnie błędne odpowiedzi. Według przytoczonych w rozmowie danych, w polskiej wersji tego badania, przeprowadzonej przez publicystę Grzegorza Górnego, aż 70 procent badanych powtórzyło fałszywą odpowiedź podaną wcześniej przez grupę.
Artysta dodał szóstą myśl: w trudnych momentach najlepszą strategią jest przestać traktować siebie zbyt poważnie i skupić się na innych. „To pomoże tobie" - stwierdził.
Teatr, film i rodzina
Domagała kontynuuje grę w „Ożenku" w reżyserii Janusza Gajosa - niedawno odbył się setny spektakl. Określił rolę jako jedną z większych nobilitacji zawodowych. „Moim największym zawodowym marzeniem jest spotkać się w pracy z panem Januszem Gajosem, którego uważam, że gdyby się urodził w Stanach, byśmy jedynkę wymieniali Anthony Hopkins, a turecki" - powiedział.
Artysta jest również współproducentem filmu „Droga rzadziej przemierzana", którego scenariusz napisała i który reżyserowała jego żona. Większość środków finansowych pochodzi z prywatnych zasobów rodziny. Film startuje obecnie na festiwalach. Domagała porównał jego wrażliwość do estetyki filmów „Lady Bird" i „Mała miss".
Aktor przyznał, że nie przywiązuje się do miejsc - bez sentymentu sprzedał rodzinne mieszkanie i bez żalu wyprzedaje rzeczy, gdy wymagają tego okoliczności produkcyjne. Rodzice mieszkają obecnie pod Warszawą, blisko niego, i aktywnie uczestniczą w życiu wnuków.
Katolicyzm bez wstydu
W rozmowie nie zabrakło deklaracji światopoglądowej. Domagała odwołał się do swojego standupu na Jarmarku Dominikańskim: „Jestem katolem i tego się nie wstydzę". Wspomniał, że święto Zesłania Ducha Świętego pracował w Niemczech, gdzie poniedziałek po Pięćdziesiątnicy jest dniem wolnym od pracy.
Artysta przywołał także myśl C.S. Lewisa o dwóch kategoriach ludzi: tych, którzy mówią Bogu „niech się dzieje wola Twoja", i tych, którym Bóg mówi „niech będzie po twojemu" - z zastrzeżeniem, że ta druga grupa cierpi znacznie bardziej.
Tło i kontekst
Rozmowa, która odbyła się w programie „Wolny człowiek", łączy wątki osobiste z szerszą diagnozą kulturową. Decyzja Domagały o opuszczeniu Spotify wpisuje się w narastającą falę krytyki platform streamingowych ze strony niezależnych artystów, kwestionujących nie tylko modele rozliczeń, lecz także algorytmiczne mechanizmy kształtowania gustów słuchaczy.
Jednocześnie wypowiedzi artysty o dystansie wobec polaryzacji politycznej, o przyjaźni ponad podziałami i o wolności rozumianej jako odpowiedzialny wybór tworzą spójną propozycję - odejścia zarówno od cyfrowego automatyzmu, jak i od plemiennej logiki sporu. Dla Domagały, jak sam podkreślił, najpoważniejszym zagrożeniem dla wolności pozostaje nie zewnętrzna presja, lecz wewnętrzny lęk przed utratą tego, co już się osiągnęło.