Powrót

Płk Piotr Lewandowski: Moskwa pod dronami, Donbas pod presją. Co naprawdę dzieje się na froncie?

Donbas pod presją, Moskwa pod dronami. Rosja przyspiesza ofensywę

Po sześciotygodniowej przerwie płk Piotr Lewandowski w programie „Fronty Świata" przedstawił aktualny obraz wojny rosyjsko-ukraińskiej. Z jego analizy wynika, że choć ukraińskie ataki dalekiego zasięgu paraliżują rosyjskie zaplecze, na froncie wschodnim siły Federacji Rosyjskiej przełamują obronę w kluczowych punktach Donbasu i zbliżają się do tzw. pasa twierdz osłaniających Słowiańsk i Kramatorsk.

Ukraińskie uderzenia sięgają w głąb Rosji

Ukraina systematycznie zwiększa zdolności rażenia dalekiego zasięgu. Według rosyjskich blogerów militarnych w dniu ataku na Moskwę Ukraińcy wystrzelili od 900 do 1000 środków napadu powietrznego - danych tych nie sposób niezależnie zweryfikować, ale skala uderzeń jest bezprecedensowa. Niemal równie spektakularne było uderzenie na Petersburg w trakcie tamtejszego forum ekonomicznego, określanego przez rosyjską prasę mianem „rosyjskiego Davos", gdzie zagraniczni biznesmeni obserwowali płonące zbiorniki ropy i kłęby dymu nad miastem.

Tego samego dnia w suchym doku w Kronsztadzie zniszczono nowoczesną korwetę rosyjskiej marynarki wojennej. „Kronsztat jest portem wojennym, czyli infrastrukturą, która powinna być objęta szczególną ochroną" - zauważył Lewandowski, wskazując, że ukraińskie drony pokonują wielopoziomowy system rosyjskiej obrony przeciwlotniczej. Najdalsze uderzenia na rafinerie sięgają ponad 1500 km. Coraz częściej używane są ukraińskie pociski manewrujące Flamingo z ciężką głowicą, dolatujące na dystans około 1000 km. Dla Rosjan szczególnie dotkliwe są trafienia w fabryki podzespołów nawigacyjnych, światłowodów, sztucznego kauczuku i składników materiałów wybuchowych - w tych przypadkach siatki przeciwdronowe, którymi zabezpieczono część zakładów, okazują się bezużyteczne wobec wielotonowych głowic.

Równolegle Ukraina rozwija ataki średniego zasięgu na zaplecze frontu - od 70 do 250 km - wykorzystując m.in. niemieckie i amerykańskie systemy, w tym drony Hornet. Celami są drogi rokadowe, polowe składy paliwa i amunicji, stanowiska dowodzenia szczebla brygady i pułku oraz systemy walki radioelektronicznej i przeciwlotniczej. To właśnie te uderzenia „wybijają korytarze" dla dronów penetrujących głęboko terytorium Federacji Rosyjskiej.

Problemy kadrowe po obu stronach

Mimo masowej produkcji dronów po obu stronach, Lewandowski stanowczo odrzucił tezę, że bezzałogowce zastąpiły żołnierza. „Drony nie zastąpiły żołnierzy. I dalej kluczowym elementem utrzymania terenu czy też jego opanowania są po prostu żołnierze, siła ludzka" - podkreślił.

Analiza rosyjskiego portalu opozycyjnego pokazuje, że w pierwszym kwartale Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej wypłaciło od 70 do 80 tys. jednorazowych premii za podpisanie nowych kontraktów. To o 10-15% mniej niż rok wcześniej i ponad 20% mniej niż dwa lata temu, a prawdopodobnie mniej niż rosyjskie straty w poległych i rannych w tym okresie. Liczba chętnych do służby maleje, co przekłada się na opóźnienia w działaniach ofensywnych.

Ukraina mierzy się z analogicznym, a być może głębszym kryzysem. Według informacji ujawnianych przez Radę Najwyższą, liczba żołnierzy z ciężkimi ranami sięgnęła 600 tys. - przy etatowej liczebności armii rzędu 800 tys. i faktycznej zapewne nieprzekraczającej 700 tys. „Tak naprawdę liczba poszkodowanych po obu stronach przekroczyła 100% etatowego stanu osobowego armii" - zaznaczył pułkownik. W zeszłym roku mówiono o 200 tys. dezercji, obecnie pojawiają się szacunki sięgające 400 tys.

W odpowiedzi Ukraina restrukturyzuje siły zbrojne: tworzy struktury korpuśne, powołuje pułki szturmowe, cyfryzuje administrację, podnosi stawki - w wojskach szturmowych do około 10 tys. dolarów miesięcznie (w Rosji 6-8 tys.). Coraz większą rolę odgrywają obcokrajowcy: początkowo z Europy Zachodniej i USA, obecnie głównie z Ameryki Środkowej i Południowej, z Kolumbią na czele. „W tej chwili na Ukrainie są całe pododdziały szczebla kompanii hiszpańskojęzyczne" - powiedział Lewandowski. Według oficjalnych planów obcokrajowcy mają stanowić do 40% wojsk szturmowych.

Donbas - główny kierunek rosyjskiego uderzenia

Rosyjska kampania wiosenno-letnia ruszyła z co najmniej sześciotygodniowym opóźnieniem. Główne zgrupowanie szacowane jest na 600-680 tys. żołnierzy etatowo, po stronie ukraińskiej etatowo na milion, fizycznie ok. 800 tys. W bezpośrednich walkach uczestniczy od 200 do 300 tys. Ukraińców i od 400 do 500 tys. Rosjan.

Na froncie wytypowano kierunek główny: oś Słowiańsk-Kramatorsk. Rosjanie chcą - według Lewandowskiego, jeszcze w tym roku - zająć oba miasta i Drużkiwkę, by ogłosić kontrolę nad całym Donbasem. W cieniu ataków na Moskwę rosyjska ofensywa odniosła znaczące powodzenie. Po dziewięciu miesiącach walk, podczas których postępy nie przekraczały kilometra na miesiąc, Rosjanie przełamali perymetr obrony Konstantynówki i prowadzą głębokie działania oskrzydlające w kierunku Drużkiwki.

Według niepotwierdzonych informacji z rosyjskiej infosfery upadł silnie ufortyfikowany węzeł obrony Aleksandriwka, otwierający drogę zarówno na Kramatorsk, jak i Słowiańsk. Równolegle, po roku ciężkich walk, Rosjanie wdarli się głęboko do Łymania. Załamanie obrony w okolicach Iliniwki Lewandowski tłumaczy m.in. niedostatecznie rozwiniętą siecią łączności satelitarnej w jednej z ukraińskich brygad - „mieli tylko jeden kanał do kontroli dronów rozwinięty" - co Rosjanie wykorzystali, jednocześnie wiążąc ukraińskie odwody atakiem z przeciwnej strony.

Pułkownik zwrócił uwagę na paradoks współczesnego pola walki: „Bitwa, której znaczenie jest na poziomie operacyjnym, toczona jest przez kilkuset żołnierzy z jednej strony i kilkuset z drugiej". Powodem są ograniczenia logistyczne - żołnierze docierają do linii walk pojedynczo lub dwójkami, a zaopatrzenie na końcowym etapie często dostarczają wyłącznie drony. Aż dwie trzecie strat piechota ponosi nie na stanowiskach ogniowych, lecz podczas rotacji.

Pozostałe kierunki - wiązanie sił

Na kierunku sumskim Rosjanie prowadzą działania ograniczonymi siłami, ale systematycznie przenikają przez granicę i zajmują opuszczone wioski w pasie przygranicznym. Lewandowski ocenia, że gdyby Rosjanie chcieli wykorzystać zaangażowanie Ukrainy w Donbasie do zaskakującego uderzenia, najbardziej obiecującym kierunkiem byłby właśnie obwód sumski. Na kierunku charkowskim, po zdobyciu Wowczańska, postępy rosyjskie sięgają „kilometra na dwa miesiące".

Na osi Kupiańsk-Borowa Rosjanie skupiają wysiłek nie na samym Kupiańsku, lecz na jednostkach ukraińskich utrzymujących przyczółki z rzeką Oską za plecami. Jeden z batalionów podporządkowanych obcej brygadzie został w tym rejonie pozbawiony zaopatrzenia w żywność i amunicję przez wiele tygodni - sytuację ujawniły dopiero zdjęcia wychudzonych żołnierzy. W reakcji ograniczono maksymalny czas służby na pierwszej linii; trwają dyskusje, czy ma to być dwa tygodnie, czy mniej.

Pod Pokrowskiem, gdzie zimą skupiał się rosyjski wysiłek, walki trwają, ale charakter uderzeń stał się wiążący. Rosjanie atakują Dobropole - kluczowy hub logistyczny - oraz toczą walki o Rodyńskie, które przechodziło z rąk do rąk co najmniej siedem razy. W obwodzie zaporoskim Rosjanie uderzają na linię ciężkich fortyfikacji, w tym betonowych; według nich Hulajpole zostało opanowane, a o Zaliznycze i Wozdwyżiwkę toczą się ciężkie walki. Ukraińskie kontruderzenie w obwodzie dniepropetrowskim rozbiło rosyjskie ugrupowanie na zachodnim brzegu rzeki Kiwowczy, zmuszając rosyjskie dowództwo do przerzucania rezerw.

Droga życia Krymu pod ostrzałem

Ukraińskie drony średniego zasięgu systematycznie paraliżują sieć dróg łączącą Krym z kontynentalną Rosją. Atakowane są cysterny z paliwem, ciężarówki z olejami i smarami, a drogi minowane są przez drony zrzucające miny „czuwaki". To wymusza zamykanie odcinków na czas rozminowywania, tworzy korki - same w sobie atrakcyjne cele - a porzucane przez kierowców pojazdy ułatwiają kolejne ataki. Na Krymie wprowadzono już reglamentację paliwa. Ukraińcy uderzają również w mosty nad Kanałem Północnokrymskim.

Prognoza: krytyczne dni dla pasa twierdz

Sytuacja rozwija się - w ocenie Lewandowskiego - niekorzystnie dla Ukrainy. „Front jest na tyle duży, na tyle pozwala manewrować zasobami i logistyką, że Rosjanie kosztem innych kierunków są w stanie zapewnić skuteczność na jednym głównym kierunku uderzenia". Tym kierunkiem pozostaje oś Słowiańsk-Kramatorsk. Rosjanie podchodzą do tzw. pasa twierdz - umocnień budowanych przez państwo ukraińskie od lat. Kluczowe pytanie brzmi, czy zdołają je oskrzydlić, wykorzystując taktykę przenikania i wyszukiwania słabych punktów.

Charakterystyka tej wojny zmieniła się w piątym roku konfliktu. Lewandowski przestrzega przed nazywaniem jej wyłącznie „wojną piechoty": straty pojazdów nieopancerzonych po stronie rosyjskiej wzrosły, według ostatnich analiz, 25-krotnie w porównaniu z pierwszym rokiem działań. Rosnące zasięgi dronów sprawiają, że całe zaplecze frontu staje się strefą rażenia. Mimo to, jak podsumował pułkownik, „to jest dalej wojna ludzi, nie wojna dronów. Za tym wszystkim stoją żywi ludzie, żywi żołnierze".