Budanow w Warszawie, Kijów stawia twardo. Wojna wywiadów zmierza do finału
Wizyta Kyryła Budanowa w Warszawie oraz spotkanie Wołodymyra Zełenskiego z Romanem Abramowiczem to według płk. rez. Macieja Korowaja sygnały, że wojna na Ukrainie wchodzi w fazę szukania wyjścia. Równolegle Kijów buduje narrację, która ma osłabić pozycję Polski w przyszłych negocjacjach z Unią Europejską i NATO - ocenił oficer w programie „Mgła wojny" prowadzonym przez Grzegorza Ślubowskiego.
Zełenski, UPA i polityka pozycjonowania
Decyzję prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA Korowaj uznaje za świadomy ruch polityczny. „Nie sądzę, żeby prezydent nie miał dokładniejszej informacji jak to, jaka reakcja mogłaby być po stronie polskiej" - stwierdził. Według niego pierwszy cel jest wewnętrzny: gros rekrutów do najbardziej bojowych jednostek pochodzi z zachodniej Ukrainy, gdzie kult UPA pozostaje ważnym spoiwem.
Drugi cel ma charakter strategiczny i wymierzony jest na zewnątrz. „Innym bardzo ważnym elementem jest też ustawienie Polski w roli ukrainofoba" - ocenił rozmówca. Jego zdaniem Kijów przygotowuje grunt pod powojenne negocjacje z Zachodem, w których Polska będzie konkurencją gospodarczą i polityczną - zwłaszcza w procesie akcesji Ukrainy do UE i NATO. Każdy polski sprzeciw ma być wtedy łatwiejszy do zdyskredytowania jako motywowany ideologicznie, a nie merytorycznie.
Korowaj zwraca uwagę, że Ukraińcy nauczyli się tej techniki od Rosjan, którzy latami stosowali ją wobec nich samych. Przeciwwagą dla takich działań pozostaje argument, że Ukraina „broni Europy przed rosyjską agresją" i płaci za to krwią na Donbasie - to on pozwala Kijowowi prowadzić twardą politykę bez poważnych konsekwencji wizerunkowych.
Budanow i odbudowa ukraińskiego wywiadu wojskowego
Wizyta byłego szefa HUR Kyryła Budanowa w Warszawie skłoniła rozmówców do oceny jego roli. Korowaj nazwał go „niesłychanie inteligentnym, konsekwentnym oficerem", przypominając, że Budanow zreformował ukraiński wywiad wojskowy jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny.
Punkt wyjścia był dramatyczny: zarówno HUR, jak i SBU były głęboko zinfiltrowane przez Rosjan, a etniczni Rosjanie zasiadali w przeszłości na kierowniczych stanowiskach ukraińskich służb. Budanow odbudował HUR od podstaw, łącząc dwa modele działania: wywiad mozaikowy, zbierający masę informacji z licznych, mniej wartościowych źródeł, oraz wywiad celowy, opierający się na precyzyjnie ulokowanych agentach. „To jest dosyć unikalna zdolność ukraińskiego wywiadu" - podkreślił Korowaj.
Efektem są spektakularne operacje na terenie Rosji - od zamachów na rosyjskich propagandystów po uderzenia w infrastrukturę krytyczną. Korowaj zaznaczył, że to rezultat pracy rozpoczętej długo przed inwazją: budowy siatek wywiadowczych i struktur ruchu oporu na terenach, które dopiero miały zostać zajęte przez Rosjan. „Nie buduje się już na zajętym terenie, bo to jest kosztowne i bardzo niebezpieczne" - wyjaśnił.
Wojna totalna służb i jej zawieszenie
Zdaniem oficera wojna wywiadów między Kijowem a Moskwą jest „jednym z niewielu przykładów wojny wywiadowczej totalnej". W przeciwieństwie do realiów zimnej wojny celami stały się nie tylko agenci i nielegałowie, lecz także rodziny szefów służb. Skala strat po obu stronach miała być na tyle dotkliwa, że doprowadziła do bezprecedensowego spotkania.
Budanow, jeszcze jako szef HUR, spotkał się w Abu Zabi z szefem GRU Igorem Kostiukowem. Oficjalnym tematem była wymiana jeńców, ale - jak ocenia Korowaj - „nie spotykają się dwóch największych graczy wywiadowczych na danym teatrze po to, żeby rozmawiać o wymianie jeńców". Faktycznym celem miało być ograniczenie wojny totalnej i wyłączenie z niej rodzin oficerów. Według rozmówcy porozumienie najprawdopodobniej zostało zawarte, bo skala takich uderzeń ostatnio spadła.
Słabnąca skuteczność rosyjskich służb
Korowaj wskazał strukturalne przyczyny porażek rosyjskiego aparatu wywiadowczego. Tradycyjna konkurencja między FSB, GRU i SWR, niegdyś wymuszająca skuteczność, w warunkach wojny totalnej stała się obciążeniem. Pierwszą tego konsekwencją było błędne rozpoznanie nastrojów na Ukrainie przed inwazją - za co stanowiska stracili szefowie departamentów analitycznych FSB, a nie wydziałów operacyjnych.
Odpowiedzią Kremla było powołanie scentralizowanego ośrodka łączącego zasoby wszystkich służb. Wzorem był model zastosowany przy aneksji Krymu. Korowaj przypisuje jego budowę gen. Andriejowi Aweriajowowi, jeszcze z czasów współpracy z poprzednim szefem GRU Igorem Sierguniem. Struktura ma być finansowana w modelu outsourcingu, z udziałem koncernów takich jak Kałasznikow, co pozwala wykorzystywać zasoby rosyjskich firm do operacji prowadzonych globalnie.
Mimo reformy Rosjanie tracą inicjatywę. Drony uderzające w rafinerie podczas Forum Ekonomicznego w Petersburgu pokazują, że władza „sobie nie radzi". Korowaj zwrócił też uwagę na zmianę języka rosyjskich źródeł: Putin coraz częściej nazywany jest „Dziadkiem", a armia rosyjska - „armią Laosu", co świadczy o zaostrzeniu represji wobec niezależnego komentarza.
Sygnały, że wojna zmierza do finału
Spotkanie Zełenskiego z Romanem Abramowiczem to według rozmówcy element zbierania informacji o gotowości obu stron do rozmów. „Nowoczesna wojna polega na tym, że umiesz w nią wejść i umiesz z niej wyjść" - stwierdził Korowaj. Zarówno Kijów, jak i Moskwa szukają „akceptowalnego wyjścia", a otwartą kwestią pozostaje, czy jego ceną będzie odsunięcie Putina od władzy w drodze kontrolowanego transferu.
Rosja traci jednocześnie wpływy na peryferiach: wyniki wyborów w Armenii, wahania Gruzji, słabnąca obecność w Syrii i Afryce zawężają jej pole manewru. Także Chiny - wbrew pozorom - nie są bezwarunkowym sojusznikiem. Korowaj zwrócił uwagę, że struktura chińskich brygad lądowych „bardziej przygotowana jest do walki z Rosjanami" niż z Amerykanami, a Pekin systematycznie zbiera doświadczenia z frontu ukraińskiego.
Kontekst: gdzie w tym układzie jest Polska
Według Korowaja polskie służby działają w ramach ograniczeń państwa demokratycznego, podczas gdy rosyjskie i ukraińskie funkcjonują w trybie wojennym. Kluczem do odporności nie jest spektakularne łapanie agentów, lecz budowanie systemowej odporności państwa - od edukacji obywatelskiej po regulacje prawne. Jako wzór wskazał Finlandię, gdzie dzieci uczone są rozpoznawania dezinformacji już w przedszkolu, a obywatel postrzega siebie jako „ratownika", nie ofiarę. To, zdaniem oficera, jest realnym frontem, na którym Polska musi się dopiero ustawić - niezależnie od tego, jak zakończy się wojna za wschodnią granicą.