Powrót

Polscy przedsiębiorcy skarżą się na wypychanie z ukraińskiego rynku

Polskie firmy działające na Ukrainie twierdzą, że restrykcyjne warunki przetargów i systemowa korupcja pozbawiają je szans na kontrakty. Sygnały o problemach zbiegły się z ubiegłotygodniową wizytą ministra finansów Andrzeja Domańskiego w Kijowie i ujawnieniem sporu o nawet 10 milionów euro między polską spółką a lwowskim zakładem komunalnym.

Jak informuje portal money.pl, przedstawiciele polskich przedsiębiorstw wskazują na krótkie terminy przetargów oraz nieformalne wymogi, które faktycznie eliminują zagranicznych oferentów. Problem ma mieć charakter systemowy - urzędnicy oczekiwać mają łapówek stanowiących swoisty dodatkowy podatek. W ocenie rozmówców serwisu na tej sytuacji korzystają przede wszystkim firmy tureckie.

Symbolem sporu stała się sprawa polskiej spółki Kontrol ProS SA, która domaga się od zakładu usług komunalnych we Lwowie należności za wykonane prace. Ukraińska firma Zielone Miasto miała zerwać umowę bez podstaw formalnych, blokując wypłatę środków sięgających 10 milionów euro. Kolejne polskie podmioty wstrzymują z tego powodu decyzje inwestycyjne, obawiając się analogicznych praktyk.

Minister Andrzej Domański, który przebywał na Ukrainie w czwartek i piątek, poruszył kwestię tej sprawy oraz szerszych barier gospodarczych w rozmowach z ukraińską stroną. Po powrocie do Warszawy szef resortu finansów deklarował ostrożny optymizm, wskazując na otwartość Kijowa na dialog. Przyznał zarazem, że podczas wizyty nie podpisano żadnego dużego kontraktu, a rozmowy koncentrowały się głównie na możliwościach zwiększenia polskich dostaw gazu dla Ukrainy.

Kontekst szerszych relacji gospodarczych

Skargi polskich firm pojawiają się w momencie, gdy Warszawa deklaruje gotowość udziału w powojennej odbudowie Ukrainy. Rozbieżność między politycznymi zapowiedziami a doświadczeniami przedsiębiorców z bieżących przetargów stawia pod znakiem zapytania skalę realnego zaangażowania polskiego biznesu na wschodzie. Sprawa Kontrol ProS SA może stać się testem tego, czy strona ukraińska jest w stanie zapewnić przejrzyste warunki współpracy inwestorom z państw, które od początku wojny wspierają Kijów politycznie i militarnie.