Polska przekazała Ukrainie sprzęt wojskowy za prawie 16,5 miliarda złotych
Ministerstwo Obrony Narodowej ujawniło w poniedziałek 7 lipca skalę pomocy militarnej dostarczonej Ukrainie od początku rosyjskiej inwazji. W ciągu czterech lat wartość przekazanego uzbrojenia sięgnęła niemal 16,5 miliarda złotych. Publikacja danych zbiegła się z potwierdzeniem przez premiera Donalda Tuska doniesień o dostawie rakiet do systemów obrony powietrznej Patriot i rozgorzała w kraju polityczną dyskusję o granicach solidarności z Kijowem.
Według szacunków przedstawionych przez wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza w latach 2022-2023 Ukraina otrzymała od Polski uzbrojenie warte 14 miliardów 900 milionów złotych. Od początku 2024 roku do chwili obecnej wartość dostaw wyniosła kolejne miliard 550 milionów złotych. Wicepremier zapowiadał publikację listy donacji jeszcze w niedzielę.
Na liście przekazanego sprzętu znalazły się między innymi niemieckie czołgi Leopard 2, bojowe wozy piechoty Rosomak, bezzałogowe statki powietrzne Warmate i FlyEye, armatohaubice samobieżne Krab oraz pociski do amerykańskich systemów Patriot. Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego podkreślił, że granica bezpieczeństwa Polski przebiega dziś na froncie rosyjsko-ukraińskim, a znaczna część przekazanego uzbrojenia - także sprzęt poradziecki - pozostawała użyteczna dla polskiej armii.
Kwestia rakiet zakupionych w Stanach Zjednoczonych wywołała kontrowersje po tym, jak wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak ujawnił w weekend, że dostawy przeprowadzono wiosną tego roku bez informowania parlamentu i opinii publicznej. Premier Donald Tusk odpowiedział, że wokół pomocy wojskowej dla Ukrainy istniał dotychczas narodowy konsensus, a jego kwestionowanie działa wbrew polskiej racji stanu. Podczas wystąpienia w Bydgoszczy pytał, czy osoby chcące zatrzymać transfer broni „nie przeszły na stronę Rosji”, argumentując, że każda rakieta wystrzelona przez Ukrainę zwiększa bezpieczeństwo Polski.
Odmienne stanowisko zajął były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak z Prawa i Sprawiedliwości. W rozmowie z Polsat News uznał odtajnienie danych za próbę zrzucania odpowiedzialności przez obecny rząd i skrytykował przekazanie rakiet do systemów Patriot w sytuacji, gdy Polska stoi w obliczu potencjalnej rosyjskiej prowokacji. Jego zdaniem władze powinny były odmówić dostaw, nawet pod naciskiem Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Rotacja amerykańskich żołnierzy wróci w ciągu kilku tygodni
Rotacja żołnierzy Stanów Zjednoczonych stacjonujących w Polsce ma zostać wznowiona w ciągu najbliższych kilku tygodni. Informację o tym Władysław Kosiniak-Kamysz otrzymał od Stefani Holmes, pełniącej obowiązki zastępcy szefa misji w ambasadzie USA w Warszawie. Wicepremier przekazał tę wiadomość podczas podpisania umowy między Polską Grupą Zbrojeniową a amerykańskim koncernem Andre Industries dotyczącej uruchomienia produkcji niskokosztowych pocisków manewrujących w fabryce w Bydgoszczy.
Rotacja została wstrzymana na początku marca, o czym jako pierwszy poinformował dziennik „The Wall Street Journal”. Decyzja Departamentu Wojny USA zbiegła się wówczas z wycofaniem pięciu tysięcy żołnierzy z amerykańskich baz na terenie Niemiec. Wznowienie ma wpisywać się w dalszy rozwój współpracy obronnej Warszawy i Waszyngtonu.
Amerykanie tracą wiarę w gwarancje NATO
Mniej niż połowa Amerykanów wierzy, że państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego przyszłyby ich krajowi z pomocą w razie ataku - wynika z sondażu, do którego dotarł portal Politico. Badanie przeprowadzono w marcu i kwietniu na zlecenie samego NATO, a wzięło w nim udział blisko 31 tysięcy osób.
Jedynie 43 procent amerykańskich respondentów uważa, że sojusznicy udzieliliby wsparcia ich państwu. To najniższy wynik wśród wszystkich badanych społeczeństw - średnia dla państw członkowskich wyniosła 57 procent. Jednocześnie 65 procent Amerykanów popiera dalsze członkostwo USA w NATO, a 72 procent uznaje współpracę transatlantycką za ważną.
W państwach sojuszu rośnie odsetek osób postrzegających pozytywnie Rosję - z 12 do 17 procent w ciągu roku. Odsetek negatywnych ocen Moskwy spadł z 62 do 56 procent. Najwyższe poparcie dla Rosji odnotowano w Czarnogórze, Bułgarii, Macedonii Północnej, Grecji i Turcji. Pozytywnie o Chinach wypowiada się dziś 22 procent mieszkańców państw NATO wobec 17 procent przed rokiem, a negatywnie - 39 procent wobec wcześniejszych 47 procent.
Hamas oddaje władzę w Strefie Gazy
Po 19 latach Hamas ogłosił rozwiązanie swojego rządu w Strefie Gazy. Ze stanowiska ustąpił Mohamed Alfarra, dotychczasowy szef rządowego komitetu do spraw nadzwyczajnych, zapowiadając szybkie powołanie Narodowego Komitetu do spraw Administracji Strefy Gazy. Przejściowe kierownictwo technokratyczne ma wesprzeć realizację planu pokojowego przedstawionego przez Stany Zjednoczone.
Rzecznik organizacji Hazem Kasam stwierdził, że Izrael wykorzystywał władzę Hamasu jako pretekst do kontynuowania okupacji enklawy. Decyzję z zadowoleniem przyjął przewodniczący komitetu Ali Szat, uznając ją za praktyczną realizację wcześniejszych deklaracji. Hamas przejął władzę w Strefie Gazy w 2007 roku po wygranych wyborach parlamentarnych z Alfatahem, który od tamtej pory kontroluje jedynie tereny na Zachodnim Brzegu Jordanu.
CBA bada rządowy program in vitro
Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi analizę nieprawidłowości w rządowym programie finansowania zabiegów in vitro - ujawniła Wirtualna Polska. Agenci badają trzy obszary rozdysponowywania środków wartych blisko pół miliarda złotych rocznie.
Pierwszy dotyczy algorytmu podziału pieniędzy między kliniki leczenia niepłodności, który może faworyzować jeden z podmiotów. Drugi odnosi się do rejestru pacjentów - nie wiadomo, ile par czeka na dostęp do programu, ponieważ brakuje mechanizmu weryfikacji. Trzeci obszar to oferowanie pacjentom świadczeń i procedur nieobjętych programem, co budzi podejrzenie o dodatkowe zarabianie przez kliniki.
Portal ujawnił także praktyki spółki założonej przez neurochirurgów, która wystawiała rachunki opiewające na 26 tysięcy złotych za godzinę pracy lekarza i 300 tysięcy złotych za jeden dzień. Placówka w Mogilnie w województwie kujawsko-pomorskim zgłosiła sprawę do prokuratury, a Narodowy Fundusz Zdrowia domaga się od niej 2 milionów 600 tysięcy złotych kary za wyłudzanie zawyżonych refundacji.
Trump interweniował w sprawie kartki dla amerykańskiego piłkarza
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump miał zwrócić się do szefa FIFA Gianniego Infantino w sprawie czerwonej kartki dla amerykańskiego piłkarza Folarina Baloguna. Zawodnik został ukarany w meczu 1/16 finału mistrzostw świata z Bośnią i Hercegowiną, wygranym przez USA 2:0.
Zgodnie z regulaminem Balogun powinien pauzować w spotkaniu 1/8 finału z Belgią, jednak Komitet Dyscyplinarny FIFA anulował zawieszenie. Trump przyznał, że rozmawiał z Infantino, choć zaprzeczył, jakoby naciskał na uchylenie kary - jego zdaniem piłkarz „nie zrobił nic złego” i wbrew decyzji sędziego nie sfaulował rywala. Szef FIFA w oświadczeniu podkreślił, że organy sądownicze federacji są niezależne. Belgia złożyła oficjalny protest przed meczem, który komisja dyscyplinarna szybko odrzuciła.