Prezes PKOl zatrzymany. Afera Zonda Krypto zatacza polityczne kręgi
Prokuratura zatrzymała w czwartek Radosława Piesiewicza, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, w związku ze śledztwem dotyczącym giełdy kryptowalut Zonda Krypto. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował na konferencji prasowej, że służby zabezpieczyły już ponad 100 milionów złotych na poczet przyszłych odszkodowań, a priorytetem pozostaje zwrot pieniędzy poszkodowanym. Według prokuratury do tej pory wpłynęło 3600 zawiadomień, a straty klientów mogą przekraczać 350 milionów złotych.
„Jesteśmy w trakcie zabezpieczania środków na poczet przyszłych odszkodowań. Obecnie to ponad 100 milionów złotych" - powiedział Żurek. Minister podkreślił, że działania prokuratury skupiają się na dwóch celach: wyjaśnieniu procederu i ujęciu odpowiedzialnych oraz zabezpieczeniu środków, które mogą pochodzić z przestępstwa. Śledztwo prowadzą funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości z Wrocławia pod nadzorem prokuratury w Katowicach.
Od BitBay do Estonii
Zonda Krypto to jedna z większych giełd kryptowalut w tej części Europy. Jej początki sięgają firmy BitBay, założonej przez Sylwestra Suszka - milionera, który zaginął w niejasnych okolicznościach. Po raz ostatni widziano go w marcu 2022 roku. Spekuluje się, że przyczyną zaginięcia były zatargi z osobami, które miały wyłożyć pieniądze na powstanie firmy.
Po zniknięciu Suszka kierowanie przejął Przemysław Kral, który przeniósł działalność do Estonii. Kral nie mieszka dziś w Polsce - przebywał w Monako, potem w Izraelu, którego obywatelstwo posiada, co przez długi czas utrudniało sprowadzenie go do kraju.
Odpowiedzialność państwa jest tu jednym z kluczowych pytań. Już w 2018 roku Komisja Nadzoru Finansowego umieściła BitBay na liście ostrzeżeń publicznych i złożyła zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa związanego z ustawą o obrocie instrumentami finansowymi. W reakcji twórcy BitBaya przenieśli działalność do Estonii. Na wiele lat instytucje państwa straciły potem zainteresowanie sprawą.
Rosyjski trop, który zbladł
O problemach giełdy zrobiło się głośno na początku kwietnia tego roku, gdy Wirtualna Polska i Money.pl ujawniły, że Zonda Krypto ma kłopoty z płynnością finansową. Dziennikarze opisali spadek rezerw bitcoinów o 99 procent. Klienci zaczęli zgłaszać problemy z wypłatą środków, a kluby, które miały umowy sponsorskie, przestały otrzymywać płatności. W tym samym czasie do innej giełdy miało zostać wypłacone ponad 76 milionów złotych, mimo że Kral zapewniał o dobrej kondycji firmy.
Politycznego znaczenia sprawa nabrała jednak wcześniej, przy pracach nad ustawą regulującą rynek kryptoaktywów. PiS i Konfederacja zarzucały projektowi zbyt daleko idące regulacje. W odpowiedzi premier mówił o rosyjskich wątkach wokół Zonda Krypto - narracji, którą rząd budował konsekwentnie, dopóki media nie zażądały dowodów.
Wirtualna Polska nie zdołała potwierdzić słów premiera o ustaleniach służb. „Są dwie możliwości: albo rząd wie, że za sukcesem Zonda Krypto stali Rosjanie i nic z tym faktem nie zrobił, albo złowrogie rosyjskie korzenie to zasłona dymna" - pytał dziennikarz Szymon Jadczak. Wątek rosyjski od tego momentu zaczął blednąć.
Mały świadek koronny i jego obrońcy
Przemysław Kral zdecydował się na współpracę z prokuraturą i w zamian za status małego świadka koronnego zaczął składać zeznania - podobno od kilku miesięcy. Jego obrońcami zostali związani z obecną władzą Roman Giertych, senator Koalicji Obywatelskiej, oraz Jacek Dubois, znany z prowadzenia newralgicznych politycznie spraw.
Ten dobór obrony każe podchodzić do zeznań z ostrożnością. Kral stał na czele firmy i sam ponosi odpowiedzialność za to, że ludzie stracili pieniądze - a dziś zeznaje przeciwko osobom, których obciążenie jest korzystne dla obecnej władzy.
Piesiewicz, zegarek i spotkanie na Ibizie
Wirtualna Polska i TVN24 ujawniły zażyłe relacje między Piesiewiczem a Kralem. Zonda Krypto była kluczowym sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Dziennikarze opisali, że Piesiewicz stał się posiadaczem luksusowego zegarka marki Patek Philippe za 40 tysięcy euro, sugerując, że mógł go otrzymać od Krala. Sam prezes PKOl twierdzi, że sfinansował zakup z własnych pieniędzy.
Media opisały też spotkanie na Ibizie w sierpniu 2025 roku, na którym poseł PiS Michał Moskal spotkał się z Kralem. Pośredniczył Artur Chodziński, były funkcjonariusz CBA pracujący dla szefa giełdy. Moskal tłumaczy, że rozmawiał o współpracy przy konferencji swojej fundacji - wersja rozmija się jednak z relacją współpracowników Krala, według których biznesmen chciał rozmawiać z politykiem zajmującym się kryptowalutami.
Pod koniec sierpnia 2025 roku Moskal - wcześniej niezainteresowany tym tematem - wysłał pismo do szefa KNF, a następnie wraz z Januszem Kowalskim złożył poprawki do rządowego projektu ustawy o kryptowalutach. PiS odciął się od tych działań. „Pan Michał Moskal nie informował kierownictwa PiS o swoim wyjeździe na Ibizę, nie reprezentował tam też naszej partii" - oświadczył rzecznik Rafał Bochenek, dodając, że formacja rekomendowała całkowity zakaz kryptowalut.
Wpłata na fundację Ziobry
Kral miał pod koniec 2025 roku przelać 450 tysięcy złotych na rzecz Fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry - o czym poinformował Donald Tusk, powołując się na ABW. Ziobro, przebywający dziś w USA, potwierdził wpłatę w wywiadzie dla portalu Niezależna.
„Znaleźliśmy się w sytuacji dramatycznej, bo wielu osobom z naszego środowiska blokowano konta, zabierano pieniądze, przedstawiano bezpodstawne, motywowane politycznie zarzuty" - tłumaczył były minister. Zaznaczył, że nie rozmawiał z Kralem osobiście, a o możliwości wsparcia powiedział mu Chodziński. Ziobro sprecyzował, że pieniądze pochodziły od kancelarii prawnej mecenasa Krala, a biznesmen niczego nie oczekiwał w zamian.
Chodziński w rozmowie z „Gazetą Wyborczą" podał, że Krala poznał w połowie 2025 roku i świadczył dla niego usługi biznesowe. „Właściwie na każdym spotkaniu mówił mi, że Zbigniew Ziobro jest człowiekiem skrzywdzonym przez obecną władzę (…). Gdy dowiedział się, że Ziobro ma fundację, spytał mnie o możliwość jej finansowania" - relacjonował.
Spór o Telewizję Republika
Według analizy Instytutu Monitorowania Mediów duża część budżetu reklamowego giełdy trafiła do Telewizji Republika. WP podawała, że w ciągu dwóch lat wartość kampanii reklamowych Zonda Krypto wyniosła ponad 53 miliony złotych, z czego ponad 37 milionów miało przypaść Republice - ponad 70 procent telewizyjnego budżetu spółki.
Redakcja Republiki kwestionuje te wyliczenia. Michał Rachoń zamieścił faktury i stwierdził: „Stacja sprzedała usługi za łączną kwotę 1,5 miliona euro, co stanowi niespełna 6 procent przychodów stacji". Onet napisał, że Tomasz Sakiewicz negocjował z Kralem sprzedaż pakietu około 20 procent akcji Republiki i podpisano list intencyjny. Sakiewicz twierdzi, że Kral „jest na pasku Giertycha" i będzie mówił, co wygodne.
Trzykrotnie wetowana ustawa
Ustawa o kryptowalutach była trzykrotnie uchwalana przez Sejm i trzykrotnie wetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Kancelaria prezydenta argumentowała, że rząd nadmiernie reguluje rynek i wykracza poza wymogi unijnego rozporządzenia. Przy trzecim wecie prezydent stwierdził, że „wielokrotne głosowanie nad złymi przepisami nie czyni ich dobrymi".
Rząd odpowiadał, że ustawa miała wprowadzić państwowy nadzór i ochronę klientów, a jako przykład podawał aferę Zonda Krypto. Argument ten jest jednak wątpliwy: przepisy dotyczyłyby podmiotów działających w Polsce, a Zonda była zarejestrowana w Estonii, i nie działałyby wstecz. Politycznym łącznikiem między Nawrockim a giełdą miała być impreza SIPAC, sponsorowana przez Zondę, w której uczestniczył jako kandydat w kampanii prezydenckiej.
Sprawa pozostawia kluczowe pytania bez odpowiedzi: gdzie trafiły aktywa i pieniądze klientów, czy państwo mogło zareagować wcześniej oraz czy rosyjski trop był realnym ustaleniem służb. Zaangażowanie Romana Giertycha jako obrońcy Krala i zapowiadana ofensywa polityczna rządu grożą tym, że dogłębne wyjaśnienie ustąpi miejsca politycznej awanturze. Radio Zet podało, że w najbliższych dniach zatrzymanych ma zostać około dziesięciu osób.