Powrót

Tusk kwestionuje wiarygodność lekarza sygnalisty po przesłuchaniu w prokuraturze

W środę 25 czerwca w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie odbyło się pierwsze przesłuchanie doktora Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora oddziału chirurgii Szpitala Południowego. Lekarz odmówił składania zeznań bez pełnomocnika, a premier Donald Tusk publicznie podważył wiarygodność jego doniesień o nieprawidłowościach w stołecznej placówce.

Sprawa nabrała rozpędu we wtorek wieczorem, gdy Jędrzejewski w wywiadzie dla Kanału Zero zarzucił byłemu koordynatorowi szpitalnego oddziału ratunkowego, doktorowi Dawidowi Kacprzykowi, m.in. doprowadzenie do śmierci kilku pacjentów wskutek powikłań. Po emisji programu prezydent Rafał Trzaskowski zwrócił się do prokuratora generalnego o wszczęcie śledztwa.

Rzecznik prokuratury Antoni Skiba poinformował, że lekarz przekazał śledczym jedynie numery PESEL dwóch osób, które jego zdaniem mogły stracić życie wskutek błędów medycznych. Na kilkadziesiąt pytań prokuratorów Jędrzejewski nie odpowiedział. Kolejne przesłuchanie wyznaczono na poniedziałek 29 czerwca - sygnalista ma stawić się z pełnomocnikiem oraz z telefonem, na którym zarejestrowane są materiały dotyczące nieprawidłowości.

Premier Tusk odniósł się do sprawy na portalu X, oceniając, że wiarygodność Jędrzejewskiego jest niewielka, podobnie jak jego sensacyjne wypowiedzi medialne. Zarazem zapowiedział, że ze względu na wagę zarzutów muszą zostać one dokładnie wyjaśnione. Po raz pierwszy od wybuchu afery głos zabrał również doktor Kacprzyk. W oświadczeniu dla „Rzeczpospolitej” zapowiedział kroki prawne za zniesławienie i zaprzeczył, by miał jakikolwiek związek ze śmiercią pacjentów w placówce.

Równolegle szef rządu zaostrzył kurs wobec całego środowiska lekarskiego. Zarzucił medykom obronę dotychczasowych przywilejów i brak woli wzajemnej kontroli. Wskazał szczególnie na samorząd lekarski, który - jego zdaniem - nie był zainteresowany poważnymi rozmowami o systemie wynagrodzeń. Według premiera reforma wymaga współpracy Naczelnej Rady Lekarskiej i zaakceptowania nowych mechanizmów kontrolnych.

Prezes NRL doktor Łukasz Jankowski odpowiedział, że dwukrotnie zabiegał o spotkanie z szefem rządu, lecz do rozmów nie doszło. Zaproponował jednocześnie ograniczenie czasu pracy lekarzy do 78 godzin tygodniowo, niezależnie od formy zatrudnienia. Portal pulsHR.pl, powołując się na dane NIK przytoczone przez Tuska, podał, że w jednej z wojewódzkich stacji ratownictwa medycznego jeden z lekarzy przepracował w miesiącu blisko 488 godzin.

Spór między rządem a samorządem lekarskim toczy się więc na dwóch planach jednocześnie: postępowania prokuratorskiego dotyczącego konkretnej placówki oraz szerszej debaty o reformie ochrony zdrowia. Od poniedziałkowego przesłuchania zależeć będzie, czy zarzuty sygnalisty zyskają procesowe potwierdzenie, czy też - jak sugeruje premier - pozostaną przede wszystkim materiałem medialnym. Równolegle rząd zapowiada, że rozmowa o przywilejach zawodu lekarza i tak zostanie podjęta, niezależnie od finału warszawskiej sprawy.