Powrót

Rosja realizuje plan powoli, ale skutecznie. Płk Lewandowski o froncie

Rosyjska ofensywa letnia weszła w decydującą fazę - ocenia pułkownik Piotr Lewandowski w comiesięcznej analizie sytuacji na froncie wojny rosyjsko-ukraińskiej. Choć siły Federacji Rosyjskiej ponoszą wyższe straty niż Ukraina, ich przewaga w zasobach ludzkich sprawia, że bilans pozostaje dla Moskwy korzystny, a wojska rosyjskie systematycznie zbliżają się do Słowiańska i Kramatorska. Równocześnie ukraińskie uderzenia dalekiego zasięgu boleśnie godzą w rosyjską gospodarkę, choć w krótkim horyzoncie w niewielkim stopniu wpływają na przebieg walk.

Skala starć i bilans strat

Według danych publikowanych przez stronę ukraińską w ciągu miesiąca dochodzi do około 8 tysięcy starć bezpośrednich. Rosjanie przeprowadzają miesięcznie około 100 tysięcy ostrzałów artyleryjskich i rakietowych oraz zrzucają ponad 8300 bomb lotniczych. „To jest rzeczywiście nawała ognia i stali” - komentuje Lewandowski.

Brakuje precyzyjnych danych o liczbie dronów, jednak średnio na dobę na froncie używa się od 3 do 7 tysięcy najprostszych konstrukcji bezzałogowych. Skala walki powietrznej i naziemnej pozostaje więc bezprecedensowa.

Niezależna rosyjska strona osintowa MediaZona, ewidencjonująca publikacje o poległych żołnierzach, potwierdziła do połowy lipca tożsamość 236 066 żołnierzy rosyjskich poległych na Ukrainie. Liczba ta obejmuje 86 tysięcy ochotników kontraktowych, 26 200 zarekrutowanych więźniów, 19 600 zmobilizowanych rezerwistów oraz 7465 oficerów.

W ocenie Lewandowskiego rzeczywiste straty są większe - o około jedną trzecią. Uwzględniając rannych, po stronie rosyjskiej można mówić o ponad milionie poległych i poszkodowanych. Straty ukraińskie, według źródeł osintowych, które ekspert uważa za najbardziej miarodajne, wynoszą około 140 tysięcy poległych i ponad 600 tysięcy poszkodowanych ogółem.

Ten bilans, mimo pozornej niekorzyści dla Rosji, pozostaje dla niej opłacalny. „Zasoby ludzkie Federacji Rosyjskiej są znacząco inne” - wskazuje analityk. Rosyjska mobilizacja przebiega sprawniej, choć Moskwa rekrutuje obecnie mniej ochotników, niż wynoszą straty na froncie.

Widmo ukrytej mobilizacji

Niedobór żołnierzy rodzi plotki o mobilizacji, którym Kreml zaprzecza. Zachowanie części Rosjan - coraz liczniej pukających do przejść granicznych, głównie z Gruzją - pośrednio te zapewnienia podważa.

Lewandowski przypomina, że obecne prawo rosyjskie nie wymaga ogłoszenia mobilizacji, by powoływać rezerwistów. „W mojej ocenie mobilizacji jako takiej ogłoszonej pewnie nie będzie, nawet częściowej, natomiast będzie taka ukryta” - prognozuje. Federacji Rosyjskiej brakuje bowiem co najmniej 200 tysięcy żołnierzy w pierwszym rzucie, by odtworzyć podstawowe zdolności bojowe na całym froncie. Stronie ukraińskiej - według tej samej oceny - brakuje około 400 tysięcy.

Zmiany w ukraińskim dowództwie

Po ukraińskiej stronie doszło do istotnych roszad personalnych. Generała Syrskiego na stanowisku naczelnego dowódcy zastąpił generał Mychajło Drapatyj, a ministra obrony Fedorowa - Jewhenij Chmara, były szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.

Zmiana ministra dzieli ukraińską opinię publiczną. Przeciwnicy, wcześniej wspierający „młodego, prężnego ministra” Fedorowa - kojarzonego ze zwalczaniem korupcji i upraszczaniem procedur zakupowych - wskazują, że Chmara stał się cywilem dopiero dzień przed nominacją, składając rezygnację ze służby. Ich zdaniem będzie mniej samodzielny i bardziej skłonny wykonywać polecenia gabinetu prezydenckiego.

Zwolennicy podkreślają jego zasługi. Chmara walczy od 2014 roku, brał udział w obronie Kijowa i doprowadził do wycofania się żołnierzy rosyjskich z Wyspy Węży. Podległe mu oddziały operatorów systemów bezzałogowych zniszczyły sprzęt o wartości około 5,5 miliarda dolarów. „Człowiek dobry organizator, czy będzie dobrym ministrem obrony - czas pokaże” - komentuje Lewandowski, oceniając zarazem dymisję Fedorowa jako „nieco pochopną”.

Generał Drapatyj dowodzi krótko, lecz zdążył podjąć kilka decyzji. Zdymisjonował generała Karpienki, odpowiedzialnego za logistykę, którego oskarżano o kierowanie się osobistymi sympatiami przy organizacji wsparcia. Odszedł także szef sztabu wojsk lądowych generał Hnatow, który odmówił współpracy z nowym dowódcą, deklarując gotowość do współpracy wyłącznie z generałem Syrskim - co, jak zauważa ekspert, było de facto wypowiedzeniem służby.

Drapatyj wstrzymał również rekrutację do trzech pułków szturmowych, wobec których toczą się postępowania prokuratorskie dotyczące łamania praw człowieka wobec rekrutów. Sposób postępowania z żołnierzami nowo wcielonymi był - jak ocenia Lewandowski - „w krajach cywilizowanych nie do przyjęcia”. Powołał też komisje mające skontrolować racjonalność dowodzenia w sztabach korpusów i brygad. Podobne komisje tworzył jego poprzednik, co każe ostrożnie oceniać skuteczność tych działań.

Zmiana rosyjskiej taktyki powietrznej

Rosjanie zmodyfikowali sposób prowadzenia ataków powietrznych. Zamiast masowego użycia najprostszych dronów stawiają na pociski balistyczne i manewrujące. Wywiady zachodnie oceniają miesięczną produkcję rosyjską na 70-100 pocisków balistycznych różnych typów oraz podobną liczbę pocisków manewrujących.

Zużycie tych środków wskazuje, że Federacja Rosyjska nie buduje dużych zapasów strategicznych, przeznaczając znaczną część produkcji na bieżące uderzenia. Mimo mniejszej liczby dronów ich skuteczność nie maleje - Rosjanie wprowadzają bardziej zaawansowane konstrukcje generacji czwartej i piątej, w tym drony z napędem odrzutowym, trudniejsze do zwalczania. W użyciu pojawił się także system Banderol - tańszy od pocisku manewrującego, ale skuteczny i szybko wprowadzony do produkcji seryjnej.

Największym problemem ukraińskiej obrony przeciwlotniczej jest całkowity brak zaawansowanych pocisków do systemów Patriot i SAMP/T, przeznaczonych do zwalczania pocisków balistycznych. Rosjanie atakują nimi Kijów i inne duże miasta „praktycznie ze 100-procentową skutecznością”.

Ostatnio Moskwa zmieniła cele. Wśród trafionych obiektów pojawiły się wielkopowierzchniowe magazyny dużych sieci spożywczych, co wywołało na Ukrainie niedobór artykułów w sklepach. Ukraińcy zdołają skompensować braki, lecz kosztem dostaw z Zachodu - moce transportowe pozostają ograniczone. To rosyjska odpowiedź na ukraińskie uderzenia w infrastrukturę handlu internetowego.

Ukraińskie uderzenia w głąb Rosji

Ukraina atakuje liczbą od 600 do nawet 800 dronów dalekiego zasięgu, dwa-trzy razy w tygodniu. Kluczem do skuteczności jest niszczenie pierwszej strefy rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, w której - według ukraińskich źródeł osintowych - Rosjanie zestrzeliwują ponad 90 procent dronów i pocisków manewrujących FP-5.

Bilans pozostaje jednak trudny. Do celów dociera zaledwie 1-2 procent wystrzelonych środków; 93 procent niszczonych jest w pierwszej strefie, reszta w bezpośredniej bliskości obiektów. Na 400 wystrzelonych dronów cel osiąga 4-6. Przy częstotliwości ataków oznacza to jednak około 4-5 cennych obiektów tygodniowo - przede wszystkim rafinerii, systemów przesyłowych i terminali paliwowych.

Niedobór paliwa w Rosji rośnie, choć - jak zastrzega Lewandowski - dotyczy rynku cywilnego, nie sił zbrojnych, którym dostawy są priorytetowo przekierowywane. Drugim celem ukraińskim jest obniżanie komfortu życia obywateli, tak by „poczuli, że nie prowadzą jakiejś mitycznej specjalnej operacji wojskowej, tylko piąty rok prowadzą pełnoskalową wojnę”.

Temu służą uderzenia w przedsiębiorstwa handlu internetowego. Zniszczono centra logistyczne giganta Wildberries, a od kilku dni atakowana jest druga firma - Ozon. Według nieoficjalnych rosyjskich danych straty obu przedsiębiorstw sięgają 5,7 miliarda dolarów, dotykając około 1,2 miliona współpracowników i blisko 100 milionów klientów. Rząd federacyjny podjął już działania wsparcia finansowego dla Wildberries, które utraciło zdolności handlowe. Mowa o około 40 procentach rosyjskiego rynku handlu detalicznego.

Sytuacja na froncie: Donbas w centrum uwagi

Aktywne odcinki frontu nie zmieniły się w porównaniu z poprzednim miesiącem. Głównym obszarem wysiłku rosyjskiej kampanii letniej pozostaje Donbas. Działania drugoplanowe - wiążące duże siły ukraińskie - toczą się w obwodach zaporoskim, częściowo dniepropetrowskim, charkowskim i ługańskim. Trzecioplanowe pozostają walki w obwodzie sumskim.

W obwodzie sumskim zmiany były niewielkie, choć Rosjanie odnotowali postępy rzędu setek metrów do dwóch-trzech kilometrów, głównie na „ziemi niczyjej”. Ich celem nie jest zdobycie stolicy obwodu, lecz zmuszenie ukraińskiego sztabu do utrzymywania sił niezbędnych do powstrzymywania przeciwnika. Podobny charakter mają działania na północ od Charkowa, gdzie rosyjskie natarcie w rejonie Wowczańska zatrzymała wsparta oddziałami zmechanizowanymi brygada Straży Granicznej „Forpost”.

W rejonie Kupiańska nie doszło do istotnych zmian - Rosjanie kontrolują północno-wschodnią część miasta, a ukraiński kontratak ma zmusić ich do obrony skrzydeł. Na wschód od rzeki Oskił ukraińska obrona, jeszcze pół roku temu ciągła, została rozkawałkowana; Ukraińcy utrzymują przyczółki, prowadząc obronę stałą, a miejscami manewrową, w rejonie Borowej.

Kierunek słowiańsko-kramatorski

Główny wysiłek rosyjski koncentruje się na osi Słowiańsk-Kramatorsk. Uderzenie na Łyman zakończyło się rosyjskim niepowodzeniem - mimo że generał Gierasimow ogłosił zwycięstwo, siły ukraińskie skutecznie kontratakowały, wypierając Rosjan i uzyskując postępy w rejonie Drobyszewe i Zaricznego. „W tym rejonie w zasadzie inicjatywa w dużej części jest po ukraińskiej stronie” - ocenia Lewandowski.

Mniej korzystnie wygląda sytuacja wokół Kostjantyniwki. Rosjanie meldowali Putinowi o zdobyciu miasta, Ukraińcy zaprzeczają. W ocenie eksperta miasto zostało zdobyte, lecz nie jest kontrolowane na tyle, by stanowić dogodną podstawę do dalszego natarcia - ukraińskie grupy szturmowe wciąż przenikają do centrum. Największe rosyjskie powodzenie minionego miesiąca to wąskie przełamanie w rejonie Toreckiego, będące próbą dalszego oskrzydlenia.

Na kierunku Pokrowsk-Myrnohrad Rosjanie odnotowali szybkie postępy między Chryszczynem, Rodynskiem a Szachowem. Część z nich wynikała prawdopodobnie z planowego wycofania wojsk ukraińskich - być może jednej z pierwszych decyzji operacyjnych generała Drapatego, mającej ograniczyć „zbędne straty” przy utrzymywaniu niekorzystnych pozycji. Celem Rosjan jest Dobropilla, która - według relacji świadków - utraciła już funkcję węzła logistycznego wskutek intensywnych ataków dronów.

Zaporoże: niepokojące przenikanie

Na odcinku dniepropetrowskim potwierdzono ukraińską operację zaczepną, która odepchnęła Rosjan na 4-18 kilometrów. „To nie jest propaganda” - podkreśla Lewandowski, zaznaczając jednak, że sukces miał wymiar taktyczny, a jego wpływ na front - ograniczony.

Bardziej niepokojące są wydarzenia w obwodzie zaporoskim. Skuteczna dotąd ukraińska obrona w rejonie Małej Tokmaczki i Nowodaniliwki została przełamana - Rosjanom udało się wedrzeć do Orichiwa, dotąd niedostępnego, gdzie toczą się walki w centrum. Głęboko oskrzydlone zostały ukraińskie pozycje obronne. W rejonie Huliajpola Rosjanie przeniknęli między rejonami ufortyfikowanymi na tyły ukraińskie, co może zagrozić całej linii fortyfikacji wiążącej dwie rosyjskie dywizje.

Kierunek na samo Zaporoże pozostaje względnie stabilny. Po wcześniejszym rosyjskim natarciu wzdłuż wyschniętego rozlewiska Dniepru, zagrażającym stolicy obwodu, ukraiński kontratak wyparł przeciwnika; walki toczą się w rejonie wsi Prymorske.

Perspektywa: powolna realizacja rosyjskich planów

Podsumowując, ukraińskie uderzenia powietrzne są skuteczne i bolesne dla Rosji, lecz w krótkim horyzoncie w niewielkim stopniu wpływają na front. Siły rosyjskie „z powolną skutecznością, ale swoje plany realizują” - zbliżając się do Słowiańska i Kramatorska. Najkrótszy dystans dzielący je od tych miast wynosi - według źródeł prorosyjskich - 5 kilometrów, a według proukraińskich - 10. Oba miasta znalazły się już w zasięgu dronów FPV.

Przewaga Ukrainy w walce powietrznej może okazać się czasowa, jeśli Rosja zwiększy użycie dronów z napędem odrzutowym. Poważnym zagrożeniem pozostaje brak możliwości zwalczania pocisków balistycznych - szczególnie dotkliwy w obliczu zimy, gdy ukraińska energetyka stanie się bezbronna. Front pozostaje względnie stabilny, lecz punkty rosyjskiego przenikania mogą w najbliższych tygodniach przynieść istotne zmiany.