Powrót

Rosja w cieniu Pekinu. Strategiczna zależność, której nie da się już odwrócić

Eksperci programu „Dworzec Wschodni” - Adam Eberhardt, Bartosz Cichocki i Grzegorz Ślubowski - analizują naturę sojuszu Władimira Putina i Xi Jinpinga. Choć określenie „chińska kolonia” jest publicystycznym skrótem, dane handlowe, struktura eksportu surowców i sformatowanie rosyjskiej elity politycznej wskazują na pogłębiającą się asymetrię. Klucz do zakończenia wojny na Ukrainie pozostaje jednak na Kremlu, a nie w Pekinie.

Asymetria, której nie widać w hasłach

Rosyjski PKB stanowi dziś około 10 procent chińskiego. Ta dysproporcja przekłada się na strukturę wymiany handlowej: Chiny sprzedają Rosji towary przetworzone - samochody, podzespoły, elektronikę - Rosja odpowiada surowcami. Około 35 procent rosyjskiego handlu zagranicznego przypada na Chiny. W statystykach chińskich Rosja stanowi zaledwie 2-3 procent obrotów.

Bartosz Cichocki zwraca uwagę, że obraz nie jest jednoznaczny. W zeszłym roku doszło do kilkuprocentowego tąpnięcia wartości wymiany - wolumeny pozostały zbliżone, ale spadek światowych cen surowców zmniejszył jej wartość. Od połowy stycznia Chiny przestały kupować prąd z Rosji, ponieważ stał się droższy niż energia produkowana wewnętrznie. Rosjanie z kolei wprowadzili bariery chroniące własny przemysł motoryzacyjny przed zalewem chińskich aut - w 2024 roku co drugi nowy samochód sprzedany w Rosji pochodził z Chin, w 2025 roku odnotowano około 40-procentowy spadek.

Adam Eberhardt podkreśla, że około 30-35 procent rosyjskich rozliczeń handlu zagranicznego odbywa się już w juanie. - To jest oparte o rachunek ekonomiczny - zaznacza Cichocki. - Kiedyś skończy się wojna i część systemu sankcyjnego zostanie zlikwidowana, ten obraz się zmieni.

Wojna, której Chiny nie chcą zakończyć

Uczestnicy rozmowy są zgodni, że Pekin nie jest zainteresowany szybkim zakończeniem wojny na Ukrainie. - W interesie Chin jest, żeby Rosja i Zachód wzajemnie pogrążały się w tym konflikcie do jakiegoś kontrolowalnego poziomu - mówi Cichocki. - Chiny nie mogą sobie pozwolić na to, aby tę wojnę Rosja przegrała - dodaje Eberhardt.

Porażka Rosji wzmocniłaby Stany Zjednoczone i postawiłaby pod znakiem zapytania chiński rewizjonizm wobec Tajwanu i Morza Południowochińskiego. Jednocześnie Chiny prowadzą wielowektorową grę: są pierwszym partnerem handlowym także Ukrainy. Cichocki przypomina, że 90 procent światowej produkcji magnesów neodymowych - niezbędnych do produkcji dronów - kontrolują Chiny. Materiał dociera na Ukrainę poprzez kraje trzecie, choć Rosjanie wielokrotnie przedstawiali Pekinowi dowody na obecność chińskich komponentów w ukraińskich dronach.

Pekin zachowuje przy tym ostrożność wobec sankcji wtórnych. Huawei i inne chińskie koncerny cyfrowe wycofały się z Rosji w 2022 roku. Chińskie banki działają ostrożnie. Sbierbank miał oprzeć cyfryzację na technologii Huawei - z planów nic nie wyszło. Podobnie z szybką koleją Moskwa-Kazań.

Odwrócony Kissinger nie zadziała

Administracja Donalda Trumpa zdaje się wierzyć w możliwość powtórzenia manewru z lat 70. - wtedy Henry Kissinger odciągnął Chiny od Związku Sowieckiego, teraz miałoby chodzić o odciągnięcie Rosji od Chin. Eberhardt jest sceptyczny.

- Rosyjska elita uznała, że Chiny są na tyle potężne i stanowią na tyle duże zagrożenie potencjalne dla Rosji, że za wszelką cenę trzeba unikać wszelkich konfliktów z Chinami - wyjaśnia. Putin w 2004 roku zgodził się na ustępstwa terytorialne wobec Pekinu, oddając sporne wyspy na Amurze. Wobec Japonii w sprawie Kuryli Południowych Rosja nie poszła na żadne ustępstwa.

Decydujący jest też wymiar ustrojowy. - Chiny nie chcą zmieniać reżimu - zauważa Eberhardt. - Z Chinami Rosjanie wymieniają się złymi praktykami kontroli społecznej. Rosyjska aplikacja MAX wzorowana jest na chińskim WeChacie. Zachód jest postrzegany jako zagrożenie transformacyjne dla autorytarnej władzy. Konflikt ze Stanami Zjednoczonymi rezonuje też wewnątrz Rosji, przypominając zimną wojnę i wzmacniając propagandę antyamerykańską.

Cichocki dopuszcza istnienie pola manewru pomiędzy pełnym zwrotem a status quo. - Amerykanie nie sądzę, żeby byli aż tak naiwni, żeby sądzić, że można całkowicie Rosję odwrócić - mówi. - W jakichś elementach Stany Zjednoczone będą się dogadywać z Rosją, bo Rosja dla nich już dawno nie jest głównym wyzwaniem.

Pułapka surowcowa

Strukturalne uzależnienie energetyczne Rosji od Chin pogłębia się. Połowa rosyjskiego eksportu ropy trafia do Chin, reszta do Indii i innych państw pozazachodnich. Eberhardt nie widzi perspektyw na odwrócenie tego trendu, ale wskazuje na pułapkę: - To Chiny stawiają warunki związane ze współpracą energetyczną.

Negocjując kontrakt na wielki gazociąg z Rosji do Chin, Pekin uzależnił cenę gazu od ceny węgla na wewnętrznym rynku chińskim - czyli od parametru kształtowanego samodzielnie przez władze chińskie. - Czym bardziej Rosja będzie się odwracała od Zachodu, tym warunki formułowane przez Chiny będą trudniejsze - ocenia Eberhardt.

Cichocki sygnalizuje powracający problem: po kryzysie w Zatoce Perskiej w Niemczech wraca dyskusja o rosyjskim gazie. - Polska będzie musiała bardzo aktywnie i bardzo czujnie się tutaj zachowywać - ostrzega. Pojawiły się nawet doniesienia o amerykańskim pomyśle pośredniczenia w handlu rosyjskim gazem przez Nord Stream 2.

Wojskowa odwrotka

Przez dekady to obronność była głównym obszarem rosyjskiej przewagi nad Chinami. W latach 90. i 2000. około 90 procent chińskiego importu uzbrojenia pochodziło z Rosji. Sytuacja odwróciła się.

- Od wielu lat budżet obronny chiński jest dwu, trzykrotnie większy niż rosyjski - wskazuje Eberhardt. - Coraz bardziej mamy do czynienia z sytuacją odwrotną. Chińczycy, z których 20-30 lat temu śmialiśmy się, że ostatnie co wymyślili w obronności to proch, stają się silniejszym partnerem niż Rosja.

Wojna w Ukrainie obnażyła ograniczenia rosyjskiego potencjału, a Chiny obserwują z dystansu, dostarczając Rosji wybrane komponenty, ale unikając pełnego zaangażowania w eksport uzbrojenia, które ściągnęłoby na nie zachodnie sankcje wtórne.

Polska między blokami

Na pytanie, czy Polska mogłaby prowadzić politykę bardziej prochińską, eksperci odpowiadają zgodnie: nie. - My dla Chin jesteśmy partnerem szósto-siódmorzędnym - mówi Eberhardt. - Chiny nie są w stanie nam specjalnie nic zaoferować.

Format 16+1, później 15+1 i 14+1, w którym państwa Europy Środkowej próbowały szukać własnej niszy w dialogu z Pekinem, faktycznie zamarł. Chińskie kredyty kierowane na peryferia Unii Europejskiej omijają unijne mechanizmy przetargów i przejrzystości.

Cichocki dostrzega jednak miejsce dla aktywnej polityki polskiej. - Polska jest takim państwem, z którym muszą się liczyć Berlin, Paryż i państwa regionu. Wywindowała nas agresja rosyjska na Ukrainę, bo byliśmy kluczowym państwem, które utrzymało Ukrainę w grze. I to nawet Pekin musiał zauważyć - ocenia. Wskazuje również, że w polskim interesie leży wpływanie na chińskie inwestycje w infrastrukturę portową i przesyłową w Europie oraz utrzymanie dostępu polskich firm do chińskich komponentów niezbędnych dla ukraińskiej obrony.

Daleki Wschód: mit demograficznej kolonizacji

Eberhardt rozprawia się z mitem chińskiej kolonizacji Syberii. - Nie jest tak, że nagle obudzimy się któregoś dnia i będzie tam 15 milionów Chińczyków, którzy przepłyną przez Amur - mówi. - Dzisiaj w Heihe po drugiej stronie granicznego Amuru czy w Harbinie zarobisz więcej niż na rosyjskim Dalekim Wschodzie. To Rosjanie marzą o tym, żeby znaleźć pracę po stronie chińskiej.

Cichocki wspomina własne doświadczenia z Władywostoku z początku lat 2000.: kucharze i kelnerzy z Chin, chiński sprzęt, japońskie samochody z kierownicą po prawej stronie, masowy wywóz drewna. Te schematy działały i działają w oparciu o korupcyjne układy z lokalną rosyjską elitą - to nie czysta chińska ekspansja, lecz wspólna eksploatacja zasobów.

Partnerstwo bez granic, ale i bez sojuszu

Eberhardt podsumowuje istotę relacji Moskwa-Pekin: - Rosja i Chiny nie są sojusznikami. Nie ma traktatów sojuszniczych. Ale te relacje są bardzo bliskie. Oni to nazywają partnerstwem bez granic.

Charakterystyczny jest język. Rosja, brutalna i asertywna w stosunkach międzynarodowych, wobec Chin jest niezwykle umiarkowana. Pekin odwzajemnia tę powściągliwość. W Azji Centralnej, mimo gospodarczej dominacji Chin, Pekin uznaje rosyjską przewagę instytucjonalną w organizacjach bezpieczeństwa zbiorowego. Rosjanie nie akceptują kategorii „młodszego brata” i lansują wizerunek „starszej siostry” - słabszej, lecz bardziej doświadczonej.

Klucz do zakończenia wojny na Ukrainie pozostaje jednak w Moskwie. - Chińczycy nie dysponują potencjałem, aby wymusić na Rosji zakończenie tej wojny - mówi Eberhardt. Misja chińskiego specjalnego przedstawiciela zakończyła się niczym. Pekin wejdzie do procesu pokojowego dopiero wtedy, gdy uzna, że można zaistnieć z pozytywną sprawczością - ten moment jeszcze nie nadszedł.

Kontekst: świat dwóch wektorów

Wartość handlu rosyjsko-chińskiego w przeliczeniu wynosiła w ostatnich latach około 195 miliardów euro - porównywalnie do wymiany Polski z Niemcami (ponad 180 miliardów euro). Ogromne terytoria obu mocarstw pobudzają wyobraźnię, lecz liczby nie są tak imponujące, jak sugeruje skala mapy.

Profetyczna pozostaje wizja Władimira Sorokina z „Dnia oprycznika” sprzed trzech dekad - Rosji 2027 roku odgrodzonej murem od Zachodu, ekonomicznie zależnej od Chin, z elitą scynizowaną aż po wpływy językowe. Współcześni eksperci nie zakładają tak skrajnego scenariusza, ale wskazują, że pogłębianie zależności Rosji od Pekinu jest nieuchronne, dopóki trwają sankcje i wojna. Wspólny cel - łamanie ładu amerykańsko-centrycznego - pozostanie absolutnym priorytetem dla obu stolic.