Rosyjska elita według byłego insajdera: władza, której nie wolno wypuścić
W studiu Kanału Otwartego dr Michał Patryk Sadłowski z Uniwersytetu Warszawskiego omówił książkę rosyjskiego socjologa Konstantina Gaaze, byłego dziennikarza, byłego doradcy w ministerstwie rolnictwa, który po 2022 roku wyemigrował do Izraela. Praca, wydana po rosyjsku przez związane z opozycją wydawnictwo portalu Meduza, próbuje odpowiedzieć na pytanie, czym jest współczesna rosyjska autokracja i czy dyktatura w XXI wieku ma szansę rywalizować z demokracją.
Gaaze jest postacią nietypową. Łączy doświadczenie akademii, dziennikarstwa i aparatu biurokratycznego, co odróżnia go od typowego krytyka Kremla. „On nie jest takim kolejnym dziennikarzem, który nie lubi Putina (…), tylko opowiada to wszystko z punktu widzenia człowieka, który jednak był częścią elity, częścią tej machiny biurokratycznej” - podkreślił Sadłowski. Na okładce książki widnieją zdjęcia dokumentów z jego prywatnego archiwum, w tym omówienia protokołów z zamkniętych spotkań Putina z urzędnikami i bankowcami - materiałów, które w oficjalnej wersji kremlowskiej ukazują się mocno okrojone.
Elita wykształcona, ale bez nawyku samoograniczenia
Jedną z głównych tez książki jest obserwacja, że za czasów Putina do administracji trafiło wielu ludzi wykształconych, często na uczelniach zachodnich - znających się na prawie, finansach i marketingu politycznym. Sam autor jest tego przykładem. „To są ludzie na wysokim poziomie” - zauważył prowadzący rozmowę Grzegorz Ślubowski. Baza kadrowa była szczególnie istotna w pierwszych dwóch kadencjach prezydenckich Putina oraz za prezydentury Dmitrija Miedwiediewa.
Część tych ludzi pozostała w reżimie mimo aneksji Krymu i pierwszych sankcji. Inwazja z 2022 roku wywołała jednak poważny odpływ - wielu specjalistów opuściło Rosję. Sadłowski zwrócił uwagę, że sprawność techniczna aparatu nie została właściwie rozpoznana przez państwa zachodnie lub została zlekceważona.
Problem, zdaniem Sadłowskiego, leży głębiej - w strukturze społecznej. Rosyjskie elity nie przywykły do samoograniczenia, nie rozumieją liberalnej koncepcji praw człowieka ani ochrony jednostki przed silnym państwem. „To jest ludność post-totalitarna” - ocenił. Brakuje też nawyku funkcjonowania w warunkach państwa prawa: niezależnych sądów, nienaruszalnej własności prywatnej wyjętej spod bieżącej polityki.
Poczucie wieczności i trauma lat dziewięćdziesiątych
Gaaze wskazuje, że rosyjska autokracja opiera się na przekonaniu o wykreowaniu stabilnej rzeczywistości i „poczuciu wieczności” - że „już jest wszystko dobrze”. Lata dziewięćdziesiąte przedstawiane są jako tragedia społeczna, moralna i polityczna, którą Putin miał zażegnać. Sadłowski podkreślił, że w Polsce rzadko docenia się skalę tej traumy: to, co z zewnątrz wyglądało jak festiwal demokracji, dla większości statystycznych Rosjan było okresem nędzy i chaosu.
To przekonanie władza przekształciła w mesjanizm. Około 2005 roku Putin zaczął głosić, że Rosja powinna być wzorem moralności i państwa konserwatywnego. Wtedy też do kraju sprowadzono zwłoki filozofa Iwana Iljina i generała Antona Denikina. Wokół przywódcy pojawili się tak zwani politechnolodzy - doradcy od marketingu politycznego, którzy utwierdzali go w obawach i wyolbrzymiali zagrożenia, chroniąc własne korzyści.
Według Gaaze sam Putin ewoluował. „Sam Putin jako człowiek, (…) jako przywódca, on również uczył się, działał po prostu ad hoc” - relacjonował Sadłowski. W pewnym momencie przywódca uznał, że nie jest w stanie samodzielnie reagować na kryzysy, a model optymalny dla kryzysów - demokracja z wymianą elit - stał dla niego w sprzeczności z chęcią utrzymania władzy.
Ukraina jako punkt zwrotny
Źródeł obecnej wojny Gaaze szuka w latach 2004-2005, gdy Putin mocno zaangażował się we wsparcie Wiktora Janukowycza przeciw Wiktorowi Juszczence w rozmowach z Leonidem Kuczmą. Rosyjska elita nie zrozumiała wówczas natury polityki ukraińskiej. W rosyjskim rozumieniu władza jest niepodzielna - należy ją trzymać silnie, bo inaczej państwo się rozpadnie. „Tak jak trzymał władzę Stalin, tak jak trzymali władzę carowie” - przytaczał Sadłowski logikę Kremla.
Kreml oczekiwał płynnego przekazania władzy w ręce Janukowycza. Zamiast tego zobaczył Majdan i uświadomił sobie, że władza może przechodzić także drogą rewolucyjną. Porażka wywołała poszukiwanie przyczyn. To wtedy, według Gaaze, Gleb Pawłowski - jeden z czołowych politechnologów, urodzony zresztą na Ukrainie - zaczął propagować tezę, że Ukraina jest sztucznym tworem podzielonym na wschód i zachód, a Zachód aktywnie dąży do podporządkowania sobie obszaru posowieckiego.
Do ideologii dołączył wymiar gospodarczy. Rosja zaczęła traktować Ukrainę jako obiekt eksploatacji, zwłaszcza jej infrastrukturę gazową. „Ujrzeli w gospodarce kapitalistycznej, którą recypowali z Zachodu, (…) mechanizmy realizacji zasad imperialnych” - wyjaśniał Sadłowski. W przekonaniu Putina utrwaliła się teoria spiskowa o wrogim Zachodzie.
Od modernizacji do machiny wojennej
Gaaze opisuje fenomen, który uznaje za kluczowy: do 2014 roku aparat biurokratyczny Rosji nastawiony był na modernizację i budowę dobrobytu - przy jednoczesnej korupcji. Gdy jednak Kreml uznał, że trzeba przeciwstawić się Zachodowi, machina „w jeden dzień właściwie została przestawiona na tory wojenne”.
Ludzie, którzy zajmowali się podatkami, ubezpieczeniami czy bankowością, z łatwością zaczęli pracować dla wojny. Sadłowski tłumaczy to brakiem poczucia obywatelskości i autonomii. „Nie mieli tego poczucia obywatelskości, a tylko służby państwu” - w odróżnieniu od modelu zachodniego, gdzie urzędnik może odejść lub przejść do opozycji.
Gaaze polemizuje z dwoma dominującymi wyjaśnieniami wojny. Pierwsze zakłada, że konflikt był nieunikniony w sposób deterministyczny, bo splot dziejów Rosji i Ukrainy musiał doprowadzić do starcia. Drugie wskazuje na samego Putina - jego background KGB i przekonanie, że Ukraina należy do świata rosyjskiego. Autor szuka stanowiska pośredniego: wojna stała się narzędziem utrzymania władzy i zastanej rzeczywistości.
Diumin i pytanie o następcę
W rozmowie powrócił wątek sukcesji. Sadłowski przywołał Aleksieja Diumina - byłego ochroniarza Putina, dziś sekretarza Rady Państwa, wymienianego przez niezależne media rosyjskie jako potencjalnego następcę. Formalna pozycja daje mu bezpośredni kontakt z najważniejszymi organami państwa i dostęp do prezydenta. Sadłowski przypomniał historyczny precedens: Stalin budował przewagę właśnie z funkcji sekretarza partyjnego odpowiadającego za kadry.
Czy Rosja Diumina różniłaby się od Rosji Putina? „Jeżeli chodzi o rdzeń, moim zdaniem niczym by się nie różniła” - ocenił Sadłowski, bo koncepcja władzy niepodzielnej pozostaje ta sama. Zmienić mogłaby się treść ideologiczna - reżim bardziej modernizacyjny, nastawiony na rozwój wewnętrzny. Każdy następca odziedziczy jednak potężne problemy: wojnę, kryzys gospodarczy oraz nierozstrzygnięte kwestie granic i tożsamości.
Sadłowski wskazał na spór wśród rosyjskiej emigracji o przyszły federalizm oraz na status Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, których granice pozostają nieustalone, a ukraiński jest językiem oficjalnym. Dodał, że Rosja mierzy się z nierozwiązanym problemem tożsamości - napięciem między koncepcją „ruskich” a „trójjednego narodu” i „wielonarodowego ludu” zapisanego w konstytucji.
Władca wnikliwy i przewrażliwiony
Charakterystykę Putina Sadłowski zilustrował epizodem z książki - spotkaniem Klubu Wałdajskiego w październiku 2012 roku. Na pytanie dziennikarza o sprawę Pussy Riot Putin zareagował emocjonalnie i zdradził szczegółową znajomość akt. Fragment ten zniknął z oficjalnego stenogramu na stronie Kremla, lecz Gaaze go odtworzył. Zdaniem Sadłowskiego protest w cerkwi oznaczał „desakralizację Putina jako władcy” i został na Kremlu wnikliwie przeanalizowany.
Rozmówcy zgodzili się, że brakuje poważnej biografii politycznej Putina - studium jego myśli, wpływów Pawłowskiego i ewolucji poglądów, bez anegdotycznego „chłamu”. Sadłowski przypomniał, że w latach dziewięćdziesiątych, jako zastępca Anatolija Sobczaka w Petersburgu, Putin funkcjonował w obozie demokratów i zwalczał komunistów - co uznał za „mega paradoks” wobec jego późniejszej drogi.
Rozmowa, nagrana w dniu 74. urodzin Putina, zamknęła się refleksją o cenie jego rządów. Mimo początkowych sukcesów prezydent zaprowadził Rosję - w ocenie Sadłowskiego - w bardzo złe miejsce. Wśród możliwych scenariuszy po jego odejściu obaj rozmówcy nie wykluczyli nawet rozpadu państwa.