Powrót

Sarmacki mit polskiej szlachty nie jest całkiem bez podstaw

Związki Słowian z irańskimi Sarmatami są realne i potwierdzone genetycznie, językowo oraz archeologicznie - przekonuje prof. Gościwit Malinowski z Uniwersytetu Ignatianum w rozmowie z Grzegorzem Ślubowskim na Kanale Otwartym. Choć szlacheckie przekonanie o sarmackim rodowodzie było w dużej mierze uczonym konstruktem renesansu, najnowsze badania wskazują, że pewien odsetek dawnych elit stepowych mógł faktycznie wtopić się w społeczności słowiańskie, pozostawiając ślady w herbach, języku i tradycji rycerskiej Europy.

Kim byli Sarmaci

Pierwsze wzmianki o tym ludzie pochodzą od Herodota, który pisał o Sauromatach - nazwie przekształconej później w znaną nam formę „Sarmaci”. Był to lud wchodzący w skład wielkiej Scytii, lecz od początku od Scytów odrębny i mówiący nieco innym językiem.

Dziś określa się ich jako lud irański, przy czym - jak podkreśla prof. Malinowski - jest to kategoria wyłącznie językowa. „Sama nazwa Iran jest od określenia własnego tych ludów, którzy nazywali się Arya” - wyjaśnia badacz. Pierwotnie ludy irańskie nie zamieszkiwały terenów dzisiejszej Republiki Iranu, lecz stepy na północy.

Sarmaci przesuwali się powoli na zachód, a później dodatkowo pod naciskiem ludów stepowych ze wschodu, m.in. Hunów. Jak zaznacza profesor, „Sarmaci szeroko roznieśli swoje geny”, lecz równocześnie wielokrotnie tracili własną tożsamość i język. Dziś mową wywodzącą się z sarmackiej posługuje się już tylko jeden niewielki naród - Osetyjczycy na Kaukazie, potomkowie Alanów, zwanych też Asami.

Osetyjczycy i spór o geny

Kwestia dziedzictwa osetyjskiego okazuje się bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać. Jak relacjonuje prof. Malinowski, kilka tygodni przed nagraniem ukazała się praca gruzińskich genetyków, dowodząca, że współcześni Osetyjczycy - choć zachowali czysty język sarmacki i bogatą kulturę, w tym epos o bohaterach zwanych Nartami - w większości mają geny kaukaskie.

Paradoksalnie część społeczności gruzińskich posiada dziś więcej genów stepowych niż sami Osetyjczycy. Wśród Osetyjczyków około 25 procent zachowuje przeważające geny sarmackie, reszta to ludność lokalna, zasymilowana przez dumnych z sarmackiego rodowodu Alanów.

Alanowie rozprzestrzenili się na całą Europę. Wraz z Wandalami dotarli aż do Afryki Północnej, gdzie utworzyli wspólne państwo - oficjalnie Królestwo Wandalów i Alanów. Towarzyszyli Wandalom przez całą wędrówkę, od Dunaju i Renu po wybrzeża Afryki.

Rzymski historyk Ammianus Marcellinus opisał ich jako ludzi wysokich, o blond włosach i niebieskich oczach - przeciwieństwo Hunów, których malował jako małych, krępych i brzydkich. Alanowie, jak zauważa profesor, wyglądali dla Rzymian „jak takie uosobienie barbarzyńcy”, a zarazem bardziej estetyczne niż Germanie. Mieli jednak własne zwyczaje: o pozycji w ich społeczności decydował nie szacunek dla starości, lecz siła i sprawność fizyczna.

Wojownicze kobiety i legenda o amazonkach

Charakterystyczną cechą społeczeństwa sarmackiego była wysoka pozycja kobiet. Herodot przechowuje legendę, według której Sarmaci powstali ze związku Scytów z amazonkami - wojowniczkami, które zgodziły się na małżeństwo pod warunkiem oderwania się od społeczności scytyjskiej.

Pozycja kobiet znajduje potwierdzenie archeologiczne. „To jest całkowicie szok dla innych ludów” - mówi prof. Malinowski o kobiecych grobach wyposażonych w broń. Herodot przekazuje, że wśród Sarmatów obowiązywał zwyczaj, zgodnie z którym kobieta nie mogła wyjść za mąż, dopóki nie zabiła wroga.

Źródłem tej wojowniczości była specyfika walki na stepie. Celnie strzelająca z łuku kobieta na szybkim koniu mogła stanąć do walki na odległość z mężczyznami. Realny obraz wojowniczych Sarmatek sprawił, że Grecy zaczęli przesuwać mityczne amazonki z Azji Mniejszej na stepy, gdzie rzeczywiście spotykali walczące z nimi kobiety.

Twórcy europejskiej kawalerii

Sarmaci okazali się nieocenieni jako kawaleria. Rzymianie, których siłą była piechota, oraz Germanie, walczący pieszo, uznali sarmackich jeźdźców za idealne siły pomocnicze i rozsyłali ich oddziały po całym imperium - aż po Brytanię.

Ceniono ich z dwóch powodów. Opanowali „strzał partyjski” - strzelanie z łuku do tyłu podczas jazdy, groźne dla ścigających. Przede wszystkim jednak jako pierwsi wprowadzili ciężkozbrojną jazdę: w pełni opancerzonego jeźdźca na opancerzonym koniu, walczącego długą kopią.

To właśnie ten model stał się zalążkiem europejskiego rycerstwa. Jak wyjaśnia profesor, koncept walki konnej w Europie Północnej „jest konceptem przyniesionym przez Alanów ze stepów irańskich”. Osiedleni we Francji - zwłaszcza w Bretanii, Le Mans i Normandii - Alanowie przekazali sztukę walki z konia, którą trzeba było opanowywać jeszcze bez strzemion, wprowadzonych do Europy dopiero przez Awarów.

Nawet legendy o królu Arturze mogą mieć sarmackie korzenie. Niektórzy badacze utożsamiają Artura z rzymskim dowódcą Lucjuszem Artoriuszem Kastusem, łączonym z sarmackimi oddziałami pomocniczymi w Brytanii. Opowieści arturiańskie rozkwitły później w normańskiej Anglii - być może z powodu poczucia wspólnoty tradycji rycerskiej, którą w Europie zaprowadzili Sarmaci.

Dlaczego Rzymianie nazwali te ziemie Sarmacją

Rzymianie podzielili barbarzyński świat wzdłuż Wisły. Wszystko na zachód stanowiło Germanię, wszystko na wschód - Sarmację. Podział opierał się na stylu życia: tam, gdzie walczono pieszo, mieszkali Germanie, tam gdzie jeżdżono i walczono konno - Sarmaci.

Ten prosty schemat sprawiał problem. Przodków Słowian, Wenedów, trudno było zaklasyfikować - byli inni niż Germanie, lecz nie spełniali wszystkich warunków, by uznać ich za Sarmatów. Sama Sarmacja Europejska sięgała aż do Bałtyku i obejmowała także Słowian oraz Bałtów, podczas gdy właściwi Sarmaci trzymali się stepu i lasostepu.

Kontakty obu ludów pozostawiły ślad językowy. W językach słowiańskich zachowały się słowa pochodzenia irańskiego, w dużej mierze z dziedziny religijnej - jak „Bóg” czy „święty” - oraz militarnej, na przykład „topór”. Współczesne badania genetyczne wskazują zaś, że ludność o genach słowiańskich była obecna na terenie Panonii i Mezji już w czasach rzymskich.

Jak narodził się szlachecki mit

Przekonanie o sarmackim rodowodzie Polaków ukształtowało się w XV i XVI wieku. Jan Długosz jako pierwszy przywiózł do Polski mapę Klaudiusza Ptolemeusza, na której wyraźnie zaznaczono, że ziemie na wschód od Wisły to Sarmacja - a właśnie tam leżała znaczna część Rzeczypospolitej.

Mit sarmacki wyparł wcześniejsze przekonanie o pochodzeniu od Wandalów. Sprzyjał mu ustrój stanowy: Sarmaci uchodzili za wojowników walczących konno, czyli robili dokładnie to, co szlachta. W wieloetnicznej Rzeczypospolitej zbiorcze określenie „Sarmaci” łagodziło też napięcia narodowościowe, obejmując Litwinów, Rusinów i inne nacje.

Mit zwalczono dopiero w epoce oświecenia, w „walce fraku z kontuszem”. Historycy przekonywali wówczas, że Polacy nie mają z Sarmatami nic wspólnego. Jak jednak zaznacza prof. Malinowski, dzisiejsze badania pokazują, że „ta opowieść o Sarmatach wcale niekoniecznie musi być tylko i wyłącznie uczonym konstruktem”.

Ślady, które trudno zignorować

Profesor odróżnia sarmacki mit od całkowicie wymyślonej „Wielkiej Lechii”. Polska szlachta w większości wywodzi się od zwolenników Kazimierza Odnowiciela, obdarowanych ziemią - z rodów łużyckich, czeskich, niemieckich, duńskich oraz lokalnych. Sprawa jest jednak bardziej złożona.

Polski archeolog Tadeusz Sulimirski wysunął tezę, że część polskich rodów wywodzi się od dawnych elit sarmackich, wysłanych do organizowania państwa huńskiego czy awarskiego, a po ich upadku pozostałych na miejscu. Najmocniejszym argumentem są znaki rodowe. Najdawniejsze polskie herby, przeniesione do heraldyki w XIII wieku, są w wielu przypadkach identyczne z tamgami - znakami ludów stepowych znanymi od I-II wieku naszej ery.

Polskie herby - abstrakcyjne figury geometryczne, krzyże, podkowy czy widły - różnią się od zachodnioeuropejskich przedstawień zwierząt i ludzi. Pojawiają się na obszarach odległych od wpływów tatarskich, na przykład w Wielkopolsce, co wskazuje na genezę sięgającą kontaktów z Sarmatami z czasów huńskich lub awarskich.

Poszlak jest więcej: lud Antów o sarmackiej genezie, krakowskie kurhany przypominające kopce z Uppsali, czy - jak w badaniach iranisty Piotra Makucha - możliwe irańskie motywy w legendach u Wincentego Kadłubka.

Lud bez adwokata

Rekonstrukcja sarmackiej przeszłości napotyka zasadniczą trudność. Sarmaci nie tworzyli własnej historiografii i nie zbudowali trwałego państwa, przez co rozpłynęli się wśród sąsiadów. „Za Sarmatami nie ma kto się wstawić” - podsumowuje prof. Malinowski, wskazując, że badacze germańscy skupiają się na Germanach, a słowiańscy wszędzie doszukują się Słowian.

Pytanie, czy polska szlachta zachowała realne tradycje łączące ją ze stepowymi koczownikami, czy jedynie odtworzyła przeszłość z antycznej mapy, pozostaje otwarte z powodu braku źródeł. Pewne jest, że - jak dowodzą badania genetyczne, językowe i archeologiczne - Sarmaci i Słowianie wchodzili w interakcje od chwili, gdy około IV-III wieku p.n.e. stali się sąsiadami na stepie, i że dziedzictwo tego zapomnianego ludu mogło przetrwać w Europie znacznie głębiej, niż dotąd sądzono.

Kanał Otwarty Zasubskrybuj
newsletter