Sikorski do Ławrowa: „Powiedz szefowi - dość tego”
Podczas debaty na forum ONZ w Nowym Jorku minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski wprost odpowiedział na zarzuty szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, odrzucając rosyjską narrację o wydarzeniach na Ukrainie i oskarżając Moskwę o eskalację wojny oraz destabilizowanie Europy.
Sikorski odniósł się najpierw do słów Ławrowa, który wydarzenia z 2014 roku w Kijowie nazwał „krwawym zamachem stanu”. Polski minister - jak przypomniał, obecny wówczas w Kijowie wraz z ministrami Niemiec i Francji - zaprzeczył tej interpretacji. „Nie było żadnego zamachu stanu” - oświadczył. Prezydent Wiktor Janukowycz, według niego, został odwołany głosami demokratycznie wybranego parlamentu, w tym posłów jego własnej Partii Regionów, po masakrze, w której zginęło co najmniej stu ukraińskich cywilów.
Minister zakwestionował też twierdzenie Ławrowa o „całkowitym zakazie języka rosyjskiego” na Ukrainie. „Byłem w Kijowie dziesięć dni temu, pod rosyjskimi bombami, i mogę go zapewnić, że język rosyjski jest tam powszechnie używany” - powiedział. Sikorski przyznał, że mniejszości narodowe mają prawo posługiwać się swoim językiem w urzędach, sądach i szkołach, i wskazał na konwencję Rady Europy o ochronie mniejszości jako właściwą drogę. „Ma prawo domagać się stosowania tej konwencji. Nie ma prawa wysyłać czołgów i pocisków balistycznych na Ukrainę” - dodał.
W odpowiedzi na nazywanie władz Ukrainy „nazistami” Sikorski zaproponował rozwiązanie sporu o legitymację: „demokratyczne wybory prezydenckie pod międzynarodowym nadzorem zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie, tego samego dnia”. Przypomniał, że rosyjskie wybory do Dumy również bywały krytykowane jako niedostatecznie demokratyczne.
Wojna przenoszona do Europy
Znaczną część wystąpienia minister poświęcił temu, co określił jako celowe uderzenia Rosji w ukraińskich cywilów - pasażerów pociągów, ulicznych sprzedawców, rowerzystów - oraz w elektrownie, fabryki i centra handlowe. Wskazał na port w Odessie, przez który normalnie eksportuje się 50 milionów ton zboża do Afryki i Azji.
Sikorski wymienił serię incydentów wykraczających poza terytorium Ukrainy: uderzenie rosyjskiego drona w ukraiński pociąg 13 września, dwa kilometry od przejścia granicznego z Polską, oraz kolejny atak 17 września. Mówił o naruszeniach przestrzeni powietrznej Litwy, Estonii, Norwegii i Finlandii, o dronie na lotnisku w Lipsku oraz o zabójstwach dokonanych przez rosyjskie grupy w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Polsce i Niemczech. Przywołał też akt oskarżenia z 15 września, w którym prokuratura w Nowym Jorku zarzuciła członkom rosyjskiej siatki wywiadowczej spisek mający na celu finansowanie terroryzmu i zlecanie zabójstw w USA.
„To nie są odosobnione incydenty. To wzorzec” - ocenił. Zdaniem ministra Rosja eskaluje, ponieważ jej przywództwo wpada w panikę: po ponad czterech latach wojny Władimir Putin „niczego nie osiągnął”, a konflikt kosztował półtora miliona zabitych i rannych Rosjan.
Wystąpienie zamknął bezpośredni apel. Sikorski zestawił potencjał gospodarczy Rosji z Polską, Europą i NATO, po czym stwierdził: „Możecie jeszcze zabić wielu ludzi, ale nie możecie wygrać”. Na koniec zwrócił się osobiście do rosyjskiego ministra: „Siergieju, wiem, że słuchasz. Powiedz swojemu szefowi: dość tego”.