Śmierć Polaka w Anglii. Policja zakuła ofiarę zamiast sprawcy
18-letni Henry Nowak, student księgowości o polskich korzeniach, wykrwawił się na ulicy w hrabstwie Hampshire w grudniu ubiegłego roku po tym, jak został wielokrotnie ugodzony ceremonialnym nożem przez Vikrama Diglę, mężczyznę pochodzenia sikhijskiego. Policja, która przybyła na miejsce, zakuła w kajdanki umierającą ofiarę, uznając ją za sprawcę aktu rasistowskiego - na podstawie zgłoszenia złożonego przez brata napastnika. Sprawa po pół roku stała się katalizatorem ogólnokrajowej debaty o polityce migracyjnej, poprawności politycznej i działaniach brytyjskiej policji.
Przebieg zdarzenia
Według ustaleń przedstawionych przez Przemysława Biskupa z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Nowak wracał wieczorem z imprezy, gdy doszło do starcia z Diglą, prawdopodobnie o telefon. Napastnik użył rytualnego noża sikhijskiego o ostrzu długości ośmiu cali. W Wielkiej Brytanii noszenie ostrzy dłuższych niż trzy cale jest nielegalne, ale Sikhowie mają prawo do noszenia tego typu broni ze względów religijnych.
Biskup zaznacza, że sprawca nie był osobą zrównoważoną - miał fiksację na punkcie broni i kolekcjonował ją. W zatuszowanie zbrodni zaangażowała się jego rodzina: matka pomagała ukryć narzędzie zbrodni, a brat zadzwonił na policję i w trakcie rozmowy zaczął oskarżać Nowaka o zachowanie rasistowskie.
Interwencja policji
Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, postąpili zgodnie z oficjalnymi zaleceniami swojej formacji, traktując priorytetowo zarzut rasizmu. Jedyną osobą zakutą w kajdanki był umierający Henry Nowak. Został automatycznie aresztowany i - według relacji - zmarł, słuchając odczytywanych mu praw osoby zatrzymanej. Nie udzielono mu pomocy mimo zgłaszanego dźgnięcia.
Policja tłumaczyła się później, że została wprowadzona w błąd. Biskup ocenia tę linię obrony krytycznie: „Fakt, że ktoś kłamie policjantom w związku z popełnionym przestępstwem, chyba nie powinien być jakimś specjalnym zaskoczeniem”. Funkcjonariuszy obciążyły nagrania z kamer osobistych, ujawnione pod presją opinii publicznej.
Wyrok i reakcja opinii publicznej
Ława przysięgłych jednoznacznie orzekła o winie Digły. Grozi mu dożywocie z dolną granicą 21 lat - wyrok, który w brytyjskim systemie widełkowym oznacza w praktyce odbycie dolnej granicy kary. Zdaniem Biskupa to wyrok niewspółmierny do czynu, ponieważ doszło do „aktywnego morderstwa w zimnej krwi”, a nie zwykłej bójki, do tego z aktywnym tuszowaniem zbrodni przez rodzinę sprawcy.
Przez pół roku sprawą zajmowała się głównie prawicowa stacja GB News oraz media społecznościowe. Masę krytyczną osiągnęła w ostatnich dwóch tygodniach, po werdykcie ławy przysięgłych i ujawnieniu nagrań policyjnych. Doszło do demonstracji, między innymi w Southampton. Temat podchwycili Nigel Farage z partii Reform UK oraz liderka konserwatystów Kemi Badenoch. Premier Keir Starmer wypowiedział się - według Biskupa - bez „ostrych słów”, w wyraźnym kontraście do gestu przyklęknięcia, który wykonał kilka lat temu po śmierci George’a Floyda w Stanach Zjednoczonych.
Szerszy kontekst polityczny
Sprawa rozgrywa się w cieniu wyborów uzupełniających do Izby Gmin w okręgu Makerfield, w których startuje Andy Burnham, burmistrz Manchesteru - potencjalny następca Starmera na stanowisku premiera. Wybory te zostały wymuszone klęską Partii Pracy i konserwatystów w niedawnych głosowaniach samorządowych oraz do parlamentów Szkocji i Walii 7 maja. Polityka migracyjna i integracja stały się centralnymi tematami kampanii.
Biskup podkreśla, że problemem nie jest wyłącznie poprawność polityczna rozumiana jako konwencja językowa, lecz konkretna polityka publiczna: „To, co można powiedzieć zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio zabiło Henry’ego Nowaka, to była policy” - oficjalne zalecenia, szkolenia i ustanawianie ścigania mowy nienawiści najwyższym priorytetem operacyjnym.
Według ekspertki PISM, w Wielkiej Brytanii ściganych za incydenty związane z mową nienawiści jest „kilkanaście tysięcy” osób rocznie - rekord świata zachodniego. Policja proaktywnie monitoruje media społecznościowe, podczas gdy spada efektywność ścigania klasycznej przestępczości: kradzieży sklepowych, wyrywania telefonów czy przestępstw z użyciem noża. Kradzieże do kilkuset funtów praktycznie nie są ścigane, co zmusza sklepy do zamykania towarów w gablotach.
Sondaże i prognozy
Notowania partii Reform UK Nigela Farage’a wynoszą obecnie 20-30 procent, czyniąc ją największym ugrupowaniem w kraju. W jej programie znajduje się wycofanie Wielkiej Brytanii z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz uruchomienie akcji deportacyjnych. Biskup uważa, że taki kierunek jest wykonalny przy gotowości politycznej do obniżenia standardów ochrony praw człowieka, a poparcie społeczne dla takiego rozwiązania rośnie.
Analityk wskazuje również na napięcie demograficzne: niektóre poważne prognozy mówią, że już w 2065 roku biali Brytyjczycy mogą stać się mniejszością we własnym kraju. Wśród tradycyjnej większości narasta poczucie, że „to jest ostatni moment, żeby pewne rzeczy ustawić do pionu”. Reform UK rośnie również kosztem Partii Pracy - zyskuje wyborców o konserwatywnych poglądach społecznych, nieprzekonanych do progresywnej agendy nowoczesnej lewicy.
Tło i perspektywa
Polskie pochodzenie ofiary nie odgrywa w brytyjskiej debacie publicznej istotnej roli - Henry Nowak urodził się w Wielkiej Brytanii i jest postrzegany jako modelowy reprezentant brytyjskiej klasy średniej: spokojny student, bez konfliktów z prawem. To właśnie ten profil - zdaniem Biskupa - sprawia, że sprawa przemawia do „milczącej większości” wykraczającej poza twardy elektorat prawicy.
Analityk PISM porównuje symbolikę śmierci Nowaka do sprawy George’a Floyda - obaj umierając mówili, że nie mogą oddychać - wskazując jednak na zasadniczy kontrast w reakcji establishmentu. Konkluzja Biskupa jest jednoznaczna: w Wielkiej Brytanii trwa rewolta społeczna kwestionująca dotychczasowy konsens dotyczący migracji, integracji i hierarchii priorytetów policji. Jej wynik pozostaje otwarty, ale sam proces - zdaniem analityka - jest już nieodwracalny.