Spór o Trybunał Konstytucyjny. Publicyści ostrzegają przed eskalacją
Dwaj komentatorzy o odmiennych światopoglądach - publicysta Piotr Skwieciński i socjolog Marcin Duma, prezes IBRiS - w rozmowie z Igorem Janke na Kanale Otwartym ocenili konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego jako element gry przed wyborami 2027 roku. Obaj zgodnie przyznali, że obawiają się o stan polskiej demokracji, choć różnie oceniają intencje Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego.
Punktem wyjścia rozmowy były dwa teksty obu autorów opublikowane w ostatnich dniach. Skwieciński postawił w nich tezę o „Tusku 3.0" - polityku rewanżystowskim, dążącym do całkowitego wyeliminowania przeciwnika. Duma odczytał wydarzenia wokół Trybunału jako instrumentalne „podgrzewanie atmosfery", wygodne dla obu dominujących obozów.
Tusk 3.0 i logika rewanżu
Skwieciński zbudował swoją analizę na rozróżnieniu trzech wcieleń lidera Platformy. „Tusk 1.0" z lat 90. to według niego polityk otwarty i powszechnie lubiany. „Tusk 2.0" był „politykiem zimnym, pragmatycznym, skoncentrowanym na zdobyciu bądź utrzymaniu władzy".
Obecny „Tusk 3.0" to w jego ocenie postać rewanżystowska. Publicysta porównał go do francuskich ultrasów z okresu restauracji Burbonów, którzy chcieli „restytuować to wszystko, co było przed" rewolucją i Napoleonem. „Tusk 3.0 jest właśnie takim Tuskiem, który usiłuje w tym momencie restytuować jakby wszystko to, co było przed PiS-em" - mówił.
Zdaniem Skwiecińskiego premier nie chce żadnego kompromisu, w tym resetu konstytucyjnego. Przywołał tu metaforę samego Tuska - o złodzieju i okradzionym, który „nie będzie się dzielił zawartością ukradzionej torebki". „On dąży po prostu do anihilacji, całkowitej anihilacji przeciwnika, do anihilowania go przed wyborami 27 roku" - ocenił.
Publicysta nie wykluczył najbardziej radykalnych scenariuszy, które do niedawna uznawał za spiskowe. Wśród nich wymienił próbę uznania przez tak zwane zgromadzenie ogólne sędziów, że ośmiu obecnych równa się wymaganemu kworum dziesięciu, a następnie unieważnianie wcześniejszych uchwał Trybunału. W dalszej kolejności - nawet próbę zawieszenia prezydenta Karola Nawrockiego „jako prezydenta, który nie jest w stanie sprawować swojego urzędu".
Zapytany, czy Tusk jest zdolny do takich kroków, odpowiedział z przekonaniem: „Jest w stanie". Zastrzegł jednak, że gotowość do działania nie oznacza jego pewności - mogą pojawić się naciski zewnętrzne, rozpad opozycji lub zgalwanizowanie oporu, które powstrzymają najostrzejsze decyzje.
„Konflikt słupkowy" i gra na polaryzację
Marcin Duma przedstawił odmienną interpretację. „Dla kogoś, kto operuje sondażami, wszystko wygląda jak słupki" - stwierdził, odczytując spór jako „konflikt słupkowy" odnoszący się przede wszystkim do przyszłorocznych wyborów.
Jego zdaniem Trybunał stał się narzędziem do „tchnięcia nowego życia w polaryzację", która słabnie. „Koalicja Obywatelska niby nie słabnie, ale też nie zyskuje takiego pola, które by dawało jej solidną, dominującą pozycję" - zauważył, wskazując jednocześnie na „kompletną dekompozycję obozu prawicowej opozycji z Prawem i Sprawiedliwością najsłabszym od niepamiętnych czasów".
Duma podkreślił, że taka polaryzacja jest wygodna dla obu liderów. „Nie ma Donalda Tuska bez Jarosława Kaczyńskiego" - mówił, dodając, że premier „w pewnym sensie, podgrzewając ten konflikt, pomaga Jarosławowi Kaczyńskiemu". Opowieści o odwołaniu prezydenta Nawrockiego uznał za element „dokładnie tego samego podkręcania emocji".
Pytany wprost, czy Tusk mógłby dążyć do odsunięcia prezydenta, odpowiedział pytaniem o cel: „Może, tylko po co?". Argumentował, że eliminacja PiS jest „czarnym snem Donalda Tuska", a przejęcie pełni odpowiedzialności za rządzenie - poprzez przejęcie prezydentury przez marszałka Sejmu - pozbawiłoby premiera wygodnej pozycji, w której porażki może zrzucać na weta Nawrockiego.
Spór o zakładników radykalizmu
Obaj rozmówcy różnili się w ocenie, kto kontroluje dynamikę wydarzeń. Skwieciński twierdził, że Tusk „staje się poniekąd zakładnikiem" skrajnego skrzydła swoich zwolenników, symbolizowanego przez Romana Giertycha i środowisko Silni Razem.
Duma odwrócił tę perspektywę. Jego zdaniem premier świadomie chce „zmienić swoich wyborców umiarkowanych w bardziej zradykalizowanych", bo twardy elektorat jest „najłatwiejszy do kontrolowania". „Im nie trzeba niczego tłumaczyć, bo oni już wszystko wiedzą" - mówił. Wyrysowanie linii podziału „po której stronie policyjnych tarcz chcielibyście stanąć" nazwał „zaproszeniem do radykalizacji" dla obu stron.
Kaczyńskiego Duma opisał jako polityka walczącego o pozycję na prawicy. Obecność lidera PiS „na plastikowym, ogrodowym foteliku przed Trybunałem" odczytał jako próbę zaszantażowania pozostałych partnerów i zebrania ich „pod sztandarem praworządności rozumianej przez Prawo i Sprawiedliwość".
Skwieciński przywołał cytowany przez prowadzącego wpis premiera, w którym Tusk zapowiadał, że „demokratyczne państwo prawa nie może ustąpić przed przemocą, niezależnie od tego, jak potężne zewnętrzne siły wspierać będą atak PiS, Konfederacji, Brauna i Nawrockiego". Zwrócił uwagę na „bardzo celowo" eksploatowany wątek rosyjski - insynuacje o działaniu prawicy „w jakiejś niesprecyzowanej łączności z Rosją".
Kontekst międzynarodowy i erozja bezpieczników
Skwieciński osadził polski spór w szerszym kryzysie elit. Mówił o „wojnie przegrywających, starych elit liberalnych z altprawicą", w której liberałowie „coraz bardziej biorą rozbrat z dawnymi koncepcjami praworządności". Jego zdaniem rządzący czują dziś brak zewnętrznego bezpiecznika - Bruksela, Berlin i Paryż nie zareagują na działania Tuska wobec prawicy.
Jako przestrogę przywołał przykłady Brazylii, gdzie przegrani kandydaci trafiają do więzienia, oraz Rumunii, w której unieważniono pierwszą turę wyborów prezydenckich, co zostało „całkowicie przyklepane i poparte przez Brukselę".
Duma rozszerzył tę diagnozę, wskazując, że kryzys dotyka nie tylko liberałów, ale i starej prawicy. „I liberałowie, i starzy konserwatyści jadą na tym samym wózku" - mówił, przywołując przejęcie Partii Republikańskiej przez ruch MAGA oraz radykalizację kandydatów Partii Demokratycznej. W tej logice „naturalnym sojusznikiem Donalda Tuska powinien być Jarosław Kaczyński", czujący na plecach oddech Nawrockiego jako „forpoczty tego nowego".
Sprawczość Nawrockiego i słabość resetu
Rozmówcy ocenili też pozycję prezydenta. Jego wejście do Trybunału i zawrócenie samolotu lecącego do Senegalu uznali za sprawne wizerunkowo. Skwieciński, powołując się na Jana Rokitę, zakwestionował jednak realny efekt: „Wszedł prezydent rzeczywiście do Trybunału Konstytucyjnego, spędził tam kilka godzin i wyszedł", zostawiając gmach przeciwnikom.
Duma mówił o „szarży bardzo widowiskowej, przy znikomym efekcie", pokazującej „samotność prezydenta w tym dziele". Zauważył, że z trójki prawicowych liderów - Nawrockiego, Krzysztofa Bosaka i Kaczyńskiego - to właśnie prezes PiS wydaje się „najsłabszym, najmniej wyrazistym zawodnikiem".
Obaj byli sceptyczni wobec możliwości resetu konstytucyjnego. Duma wymienił trzy stanowiska: „zamrożenie" Trybunału proponowane przez prawicę, faktyczny „przewrót" realizowany przez Tuska oraz kompromis, który nazwał „absolutną ułudą" - „nie ma dzisiaj w Polsce większości, która byłaby w stanie ten kompromis wdrożyć".
Skwieciński wskazał na polityczną bezsilność potencjalnych rozjemców. Kosiniaka-Kamysza i Polskę 2050 ocenił jako „całkowicie impotentne politycznie", przypominając wypowiedź Szymona Hołowni o niegotowości do rezygnacji ze stanowisk. „Donald Tusk jest dyktatorem, panem sytuacji w swoim obozie politycznym" - podsumował.
Obawy o instytucje i przyszłe pola konfliktu
Zapytani o prokuraturę, obaj przewidywali przewlekłość. Duma ocenił, że „rzeczy toczą się nieubłaganie, tylko że to nieubłaganie trwa strasznie długo", a zawiadomienia służą podtrzymaniu tematu. Skwieciński nie wykluczył, że pokaz sprawczości Tuska zdyscyplinuje prokuratorów wobec ministra Waldemara Żurka - prowadząc do umarzania doniesień prezydenckich i kontynuowania antyprezydenckich.
Rozmówcy zgodzili się, że odrzucenie polaryzacji przez zmęczonych wyborców jest powierzchowne. Duma relacjonował badania fokusowe, w których ci sami ludzie, deklarujący zmęczenie polityką, „dawali się ponieść tej polaryzacyjnej opowieści". Skwieciński dodał czynnik pokoleniowy, przywołując obserwację Antoniego Dudka, że Tusk jest dziś starszy, niż był Władysław Gomułka w chwili oddawania władzy.
W podsumowaniu obaj rozmówcy wyrazili obawę o polską demokrację. „Ja się bardzo obawiam. Nie uważam, że to jest pewne, że stanie się z nią coś jeszcze straszniejszego niż do tej pory, ale uważam to za niewykluczone" - powiedział Skwieciński.
Duma wskazał na zagrożenie dla instytucji państwa. „Jak już okaże się, że nic się nie da zrobić z tym Trybunałem, to ta walka przeniesie się na jakieś inne pole" - ostrzegł. „W pewnym momencie możemy się obudzić, jak już nie będzie żadnej instytucji do zniszczenia".
Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego rozgrywa się na rok przed wyborami parlamentarnymi, przy jednoczesnej dekompozycji prawicowej opozycji i rosnącej pozycji obu Konfederacji względem PiS. Najbliższe tygodnie - wybory uzupełniające oraz głosowanie nad Trybunałem Stanu dla prezesa NBP - mogą, zdaniem rozmówców, szybko przykryć obecny konflikt kolejnymi punktami zapalnymi.