Sztuczna inteligencja wkracza do sądownictwa. Gdzie kończy się rola człowieka?
Miłosz Bruski, pracownik brytyjskiego Ministerstwa Sprawiedliwości i Churchill Fellow 2026, w rozmowie z Maxem Kuśmierkiem w programie „Technomax” omówił wdrażanie sztucznej inteligencji w wymiarze sprawiedliwości i więziennictwie. Rozmowa odbyła się w Warszawie przy okazji konferencji „AI. Nowy kontrakt społeczny” organizowanej pod patronatem Kanału Otwartego. Bruski występował wyłącznie we własnym imieniu, nie reprezentując stanowiska pracodawcy.
Od strażnika więziennego do wdrażania AI
Ścieżka zawodowa Bruskiego rozpoczęła się na pierwszej linii systemu penitencjarnego. Przez dwa lata pracował jako strażnik więzienny w Wielkiej Brytanii w ramach programu dla studentów, jednocześnie kończąc studia magisterskie z zarządzania więzieniami i pisząc pracę dla Ministerstwa Sprawiedliwości.
Program miał odpowiedzieć na strukturalny problem administracji publicznej. „Ludzie, którzy pracują w więzieniu, nie znajdują potem pracy w ministerstwie, a ludzie, którzy znajdują pracę w ministerstwie, często nie pracowali w więzieniu” - tłumaczył Bruski. Chodziło o to, by osoby kształtujące strategię państwa poznały system „nie przez dwa tygodnie, tylko przez dwa lata”.
To doświadczenie kształtuje jego dzisiejsze podejście do technologii. W debacie o AI często pojawia się pojęcie human in the loop - człowieka w pętli decyzyjnej. „Ja mam świadomość i pamięć bycia tym człowiekiem w konkretnej sytuacji, na konkretnych skrzydłach więziennych” - podkreślił. Wspomnienie konkretnych ludzi, jego zdaniem, powinno towarzyszyć decyzjom podejmowanym na poziomie krajowym.
Konkretne wdrożenia zamiast wielkich projektów
Bruski wymienił kilka projektów wdrażanych obecnie w brytyjskim resorcie sprawiedliwości. Sztandarowy przykład to Justice Transcribe - system transkrypcji rozmów dla kuratorów. W niespełna dziesięć miesięcy użyto go ponad milion dwieście tysięcy razy, co pozwoliło zaoszczędzić około dwustu tysięcy godzin pracy.
Narzędzie powstało wewnątrz ministerstwa. Programiści, jak relacjonował Bruski, „nie mieli biura w ministerstwie, tylko pracowali dzień w dzień z kuratorami”, by stworzyć rozwiązanie skrojone pod realne potrzeby. Cel był podwójny: ograniczyć papierologię i uwolnić czas na kontakt z drugim człowiekiem.
Do tego dochodzą projekty anonimizacji orzeczeń, efektywniejszego zarządzania sprawami oraz udostępniania pracownikom dostępu do modeli AI według określonych zasad. Zdaniem Bruskiego prawdziwa zmiana zaczyna się nie od spektakularnych projektów, lecz od drobnych usprawnień. „Nawet jeśli mówimy o kwestii 10, 15, 20 minut dziennie, jeśli chodzi o oszczędność czasu, to ma diametralne znaczenie” - wskazał, dodając, że skala operacji państwa nadaje tym oszczędnościom realną wagę.
Metoda wdrażania: od problemu do pilotażu
Bruski opisał praktykę wdrożeń obserwowaną w Wielkiej Brytanii i badaną przez niego międzynarodowo. Proces zaczyna się od diagnozy - „skanowania problemu”, by mieć pewność, że rozwiązuje się rzeczywiste trudności konkretnych ludzi, pracowników lub petentów.
Rozwiązania buduje się wspólnie z osobami doświadczającymi problemu. Stąd pomysł „wkładania programistów do więzień, do sądów, do biur kuratorów”. Ponieważ mowa o sektorze publicznym, wdrożenia podlegają licznym obostrzeniom, a pilotaże prowadzi się na niewielkich zbiorach danych - czasem nawet syntetycznych. Dopiero potem następuje stopniowe, ostrożne rozszerzanie.
Bruski zwrócił uwagę, że pytania o rolę człowieka w automatyzacji nie są nowe. Sztuczna inteligencja nadaje im jednak „zupełnie nowego tempa i znaczenia”.
Człowiek w pętli i granice odpowiedzialności
Kluczowe pytanie dotyczy kontroli człowieka nad procesami prowadzonymi przez AI. Prowadzący postawił scenariusz: co jeśli streszczenie akt przygotowane przez AI pominie dowód istotny dla sprawy? Kto ponosi wtedy odpowiedzialność?
Bruski wskazał, że rozwiązania różnią się w zależności od jurysdykcji. W Unii Europejskiej, na mocy AI Act, wymiar sprawiedliwości uznano za obszar wysokiego ryzyka, gdzie kontrola ludzka musi być znacząca. Waga tej kontroli zależy od wagi decyzji - inaczej traktuje się mandat za parkowanie, a inaczej decyzję, czy ktoś „pójdzie za kraty do więzienia, czy nie”.
Człowiek w pętli, według Bruskiego, jest obecny w każdym systemie, który obserwował. Trudniejsze pytanie brzmi jednak inaczej: „czy ten człowiek w tej pętli jest faktycznie sprawującym kontrolę, czy ta ręka, która trzyma pieczę, jest faktycznie sprawcza”.
W przypadku kuratorów sztuczna inteligencja skraca czas sporządzania notatek, ale - jak zaznaczył Bruski - nie zapisuje ich automatycznie. „Zawsze ten człowiek musi wziąć odpowiedzialność i zaakceptować” podsumowania. Powołując się na filozofkę Simone Weil, mówił, że „uwaga to jest najczystsza forma hojności, którą można dać drugiemu człowiekowi”, a to relacje zmieniają ludzkie życie.
Przykłady z Estonii i Singapuru
W ramach stypendium Churchill Fellowship Bruski bada rozwiązania z różnych krajów. Za szczególnie ciekawy uznał model estoński, zbudowany wokół konkretnych wydarzeń w życiu obywatela - narodzin dziecka czy ślubu. System ułatwia współpracę między instytucjami, tak by obywatel „podążał konkretną ścieżką” zamiast samodzielnie lawirować między urzędami.
Z Singapuru Bruski przywołał wykorzystanie AI do podsumowywania rozpraw dla ich uczestników. Model jest „zeskalowany, skrojony pod to zadanie”, co ma ograniczać ryzyko halucynacji i ułatwiać obywatelom udział w postępowaniach.
Prowadzący zauważył, że model estoński wymaga interoperacyjności danych - problemu, z którym Polska się mierzy, ponieważ dane instytucji „ze sobą nie gadają”. Kuśmierek odniósł się do własnego raportu „Polska w obliczu AGI”, w którym opisał koncepcję „polskiej szyny danych” - federacyjnej bazy umożliwiającej bezpieczną wymianę zagregowanych informacji, wzorowanej na estońskim systemie X-Road.
Czego nie powinno się oddawać maszynom
Pytany o twardą granicę, Bruski wskazał zawody wymagające relacyjności oraz decyzji dotyczących ludzkiej wolności i godności. Odwołał się do artykułu Billa Gatesa o pracach zastrzeżonych dla ludzi, w którym pojawia się między innymi opieka nad osobami starszymi.
Prace kuratorów i strażników więziennych Bruski zostawiłby ludziom „z dwóch powodów”: ze względu na relacyjność, której - jego zdaniem - nie da się zbudować z algorytmem, oraz na bliskość tematów godności i wolności człowieka. Z tego samego powodu nie widziałby AI w roli sędziów. Algorytmy, przyznał, będą wspomagać decyzje, lecz „trzeba uważać, żeby nie dawać im zbyt dużego pola do popisu”.
Rozmowa, jak zaznaczyli obaj uczestnicy, dotknęła jedynie powierzchni tematu. Bruski zapowiedział wystąpienie na warszawskiej konferencji „AI. Nowy kontrakt społeczny”, której nagranie ma się pojawić na Kanale Otwartym. Poruszone wątki - od interoperacyjności danych po granice automatyzacji w państwie - pozostają otwarte i będą wymagać dalszej debaty w miarę, jak technologia wkracza w kolejne obszary administracji publicznej.